niedziela, 30 czerwca 2013

Moje pomadki ...i nie tylko



Jaki czas temu pisałam o różach jakie używam od kilku miesięcy" Moje róże ".
 Dziś pokaże Wam moje pomadki . Większość ma już prawie rok, tylko dwie pozycje zakupiłam w ciągu ostaniach dwóch miesięcy. Wszystkie starczą mi na jeszcze długo :)


Nie maluję pomadkami ust każdego dnia . Na co dzień używam głównie pomadek ochronnych i pielęgnacyjnych. 






Od lewej:
- Astor Soft Sensation Vitamin & Collagen nr 200 - pigment intensywny. Przyjemnie rozprowadza się na ustach, jest wydajna. Zapach jest ok, nie zauważyłam jednak by nawilżała. Mogłaby dłużej utrzymywać się na ustach. Zapłaciłam za nią 10 zł. 

- Astor Color Last Fuchsia Craze nr 101 - bardzo przyjemna konsystencja, zapach przyjemniejszy niż u poprzedniczki. Bardzo fajnie nawilża usta. Kolor wyrazisty. Zapłaciłam za nią 10 zł. W chwili obecnej moja ulubiona. 

- Rimmel Hydra Renew  Rose Passion nr 160 - przyjemnie się rozprowadza. Nie zauważyłam nawilżania ale tez nie wysusza. Kolor intensywny, niestety też mogłaby dłużej utrzymywać się na ustach. Koszt ok 17 zł.



Od lewej:
- Inglot Q10 Lipstick  - uwielbiam ją za jej kolor i jest najczęściej używana. Ma przyjemną konsystencje i nie skleja i nie wysusza ust. Dość długo utrzymuje się na ustach. Pasuje do makijażu an dzień. Szybko zniszczyło się opakowanie i zapach nie jest już tak przyjemny jak na początku. Cena ok 18 zł. Do tej pory najlepsza szminka na jaką trafiłam. 

- Maybelline Color Sensational Coral Tonic nr 422 - ma intensywny kolor i przyjemny słodkawy zapach . Nie zauważyłam aby nawilżała usta, jest dość suchej konsystencji. Trwałość niezbyt długa. Ale kolory z tej serii są piękne. Cena ok 20 zł. 

- Rimmel Lasting Finish Nude Pink nr 206 - ma piękny naturalny kolor, idealna na dzienny makijaż. Zapach słodkawy, pomadka przyjemnie rozprowadza się na ustach. Niestety utrzymuje się na ustach za krótko. Cena ok 20 zł. 


Od lewej:

- Manhattan Freaky Friday 34D - błyszczyk, mój najnowszy zakup. Jest to jedyny błyszczyk jaki posiadam, jakoś nigdy nie przepadałam za nimi.
Bardzo przyjemny zapach. Konsystencja dość lepka . Kolor delikatny. Za szybko znika z moich ust. Zapłaciłam za niego 10 zł.

- Nivea Fruity Shine Strawberry - ma dość przyjemny zapach jak i konsystencję. Lepiej nie nakładać za dużo. Posiada filtr UV. Nawilża usta, pozostawia czerwonawy odcień na ustach. Zapłaciłam ok 6 zł( biedronka) 

- Nivea Classic - przyjemnie nawilża usta. Dobra na cały rok . Bezbarwna. Ma przyjemny zapach jak i smak . Na pewno kupię następną. Cena ok 7 zł. 

Ogólnie uwielbiam wszystkie ze względu na kolory.  Praktycznie wszystkie mimo obietnic producentów nie utrzymuje się bardzo długo na ustach i nie ma cudownych właściwości nawilżających. Ale taka pomadka nie wiem czy istnieje. Jeśli jestem w błędzie piszcie i polecajcie :)


piątek, 28 czerwca 2013

Krem regeneracyjny do skóry wrażliwej FLOSLEK PHARMA



Z firmy FlosLek Pharma zazwyczaj kupowałam tylko kosmetyki pod oczy , niestety mam "nieładne" cienie pod oczami. W maju jednak skusiłam się na zakup ich kremu regenerującego do skóry wrażliwej. 


Jest to krem polecany na dzień lub na noc do każdego typu cery wrażliwej.  Stosowałam go każdego dnia rano i czasami wieczorem. 

Co obiecuje producent:


Jak dla mnie bardzo dobrze spisuje się na mojej skórze. Jest to krem po którym nie czuję "ściągania" na twarzy. 
Również bardzo fajnie spisuje się jako krem pod makijaż. Nie pozostawia po sobie żadnej klejącej warstwy na skórze. 
Co ważne krem nie podrażnia jak i nie zapycha mojej skory. 

Skład:

( bez parabenów )

Czy regeneruje? Nie sądzę . Jak dla mnie jest to po prostu bardzo fajny lekki krem na lato ,który dobrze nawilża moją skórę i myślę ,że to mi wystarcza i na pewno do niego wrócę. 

Polecany jest dla każdego wieku ale ja jednak ograniczyłabym go do lat 35 , potem raczej nie będzie spełniać wymagań skóry a już na pewno nie to co obiecuje producent.
Krem ma bardzo delikatna konsystencję . Wygodnie rozprowadza się i wchłania w skórę. Ma piękny delikatny zapach .


Co bardzo mi się spodobało to opakowanie. Uwielbiam kosmetyki z takim dozownikiem :)


Pojemność: 50ml
Zapłaciłam za niego 13,19 ( była promocja)

Podsumowując: Mimo ,iż na pewno nie działa tak fantastycznie i z takimi efektami jak obiecuje producent, to krem jest godny polecenia szczególnie teraz. Idealny nawilżający lekki krem na dzień i pod makijaż. Polecam :)



środa, 26 czerwca 2013

Czas na drobne "przymusowe" zmiany .

Jak wiecie od 1 lipca nie będzie już możliwości korzystania z Google Reader i obserwowania naszych ulubionych blogerek i wyłapania ich najnowszych postów.
Jedyna nadzieja aby być na bieżąco z wszystkimi informacjami to przejście dodatkowo na Bloglovin' . Poprzez kliknięcie przycisku Follow dodajesz dany blog do obserwacji i podobnie jak w Google Reader obserwujesz starsze jak i nowe posty. Wszystko tam jest przejrzyste i  czytelne.
Dlatego  zachęcam Was do założenia konta na Bloglovin' oraz do polubienia tam mnie :) Będzie mi ogromnie miło jeśli ze mną zostaniecie.




Dodatkową opcją jest dodawanie bloga do Kręgów Google + 
i tam mnie znajdziecie.



Możecie mnie również znaleźć na Facebooku :)




Wszystkie te odsyłacze znajdziecie również na prawym pasku mojego bloga :)





poniedziałek, 24 czerwca 2013

Krem do rąk : Ziaja kontra Dove



Już trochę kremów do rąk przewinęło się u mnie i jakoś nadal nie potrafię znaleźć swojego ulubieńca. Dziś dwa kremy które są już na wykończeniu , używałam ich od zimy. 




Pierwszy z nich to krem firmy Ziaja- ochronny z ekstraktem bawełny.
Zakupiłam go po przeczytaniu bardzo wielu dobrych opinii.



Jak dla mnie krem " porażka ". Bardzo ciężko było mi go zużyć i przyznaję , iż połowę po prostu wczoraj wywaliłam. Po posmarowaniu rąk tym kremem uczucie suchości rąk było jeszcze większe niż przed jego zastosowaniem. Nie ważne ile razy pod rząd go wcierałam efekt był straszny i moje ręce stawały się po prostu szorstkie. 

Co obiecuje producent?


Co otrzymujemy? Nic. Jest wręcz odwrotnie.

Skład:


Zapach jest dość przyjemny . Konsystencja jak dla mnie zbyt wodnista ale dobrze i szybko się wchłania w skórę. Największy plus to fakt ,iż  mnie nie uczula.
Opakowanie dość duże ,na szczęście tubka jest bardzo miękka i łatwo było wydobyć z niej krem.
Zapłaciłam za niego 3.30 - na szczęście . 

Więcej go nie kupię. Nie polecam.



Drugi krem jest z firmy Dove - pielęgnująco odżywczy dla skóry normalnej oraz suchej.
 
Opakowanie kremu bardzo fajne,miękkie i jest on na tyle mały ,iż można go nosić  w torebce.



Konsystencja na szczęście nie tak  rzadka jak u poprzednika .
 Krem bardzo ładnie się rozprowadza i wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy na dłoniach. Zapach niestety nie bardzo mi się podoba. Krem co ważne nie podrażnia oraz nie uczula. 

 W porównaniu do Ziaji jest o niebo lepszy jeśli chodzi o nawilżanie. Jak dla mnie jest on  wydajny i nie trzeba go nakładać dużo. 
Krem używałam w ciągu dnia po każdym myciu rąk. Moje dłonie nawilżał ale nie na tak długo jakbym tego chciała. Jeśli ktoś ma bardzo suche dłonie to ten krem raczej nie pomoże.


Skład:



Koszt to ok 9 zł . Ten akurat otrzymałam w prezencie.

Kolor po wyciśnięciu oba kremy mają taki sam . Jak widać ten z Ziaji od razu zaczyna się "topić". W działaniu ( nawilżaniu) różnica między nimi jest bardzo duża. 


( od lewe Dove, od prawej Ziaja)

Podsumowując Krem Dove jak dla mnie jest w porządku . Niestety poległ w momentach gdy moja skóra była bardzo sucha. Raczej więcej go już nie zakupię.

Polecicie mi jakiś fajny krem do rąk? Marzy mi się taki który będzie dobrze nawilżał oraz będzie mieć przyjemny zapach :)



Przypominam i zapraszam do polubienia 30plus Beauty blog na Bloglovin 

KLIK


piątek, 21 czerwca 2013

Ulubiona domowa maseczka na twarz




Jakiś czas temu zrezygnowałam z kupowania gotowych maseczek  w sklepach ,aptekach. Teraz wszystkie robię sobie w domu. Dziś opiszę moją ulubioną, ogórkową  która jest  bardzo prosta  w przygotowaniu.
Wcześniej pisałam również o Maseczce z glinki białej oraz Maseczce z glinki błękitnej .


Składniki:
- starty zielony ogórek( Ważne -ogórek po starciu biorę w rękę i wyciskam nadmiar soku)
- jogurt naturalny ( Ważne - najlepiej kupić jogurt grecki bo jest o wiele gęstszy, oba zabiegi sprawią że maseczka nie będzie spływać z buzi . Można zamiast jogurtu dodać twarożek).
- miód ( dodaję tylko czasami )
Ilości możecie sami sobie regulować według własnych potrzeb.

 dziś jest znów tak gorąco ze nawet grecki jogurt opadł na sile i dałam go mniej niż zwykle :/

Wszystko razem mieszam plastikową łyżeczką.


Trzymam na twarzy ok 15 minut, Potem twarz przemywam letnią wodą.

Co daje nam taka maseczka:
- nawilża i zmiękcza skórę
- ściąga rozszerzone pory
- rozjaśnia skórę ( dlatego latem robię ją tylko raz w tygodniu )
- świetna na przebarwienia skóry oraz na piegi
- działa przeciwzmarszczkowo
- działa ujędrniająco 
- działa oczyszczająco 
- bardzo fajna dla cery zmęczonej i podrażnionej


Moja skóra uwielbia takie maseczki.
Jutro chcę wypróbować maseczkę z jogurtu naturalnego i truskawki .
Robicie sobie w domu takie maseczki? Może polecicie jakiś fajny przepis :)




czwartek, 20 czerwca 2013

Pora zacząć robić zapasy na zimę :) + wtorkowa zupa

Nie wiem jak Wy ale ja co roku robię drobne zapasy owoców i warzyw na zimę . Mamy połowę czerwca i najwyższa pora zabrać się za robienie pierwszych mrożonek. Dzięki temu zimą nadal cieszę się smakiem truskawkowego koktajlu lub bananowego z dodatkiem natki pietruszki. A już niedługo przyjdzie pora na jagody ,borówki , maliny i śliwki. W tym roku zakupiłam dwa krzaczki jagód goji. Rosną pięknie, niestety owoców  w tym roku mieć jeszcze nie będą. 

Wracając do mrożonek w tym tygodniu zabrałam się za truskawki. Niestety jest to kwestia tygodnia jak znikną . Zakupiłam 2 kg u mojej sąsiadki. Gdybym miała większa lodówkę pewnie mrożonek zrobiłabym więcej.
Jak wiecie truskawki to samo zdrowie a do tego są pyszne.


Wszystkie ładnie umyłam, wycięłam co trzeba i popakowałam w woreczki . 




A w poniedziałek zabrałam się za pietruszkę. Zerwałam ją  w moim małym ogródku.
O pietruszce i jej właściwościach pisałam już wcześniej - "Koktajl na bazie pietruszki w dwóch wersjach" .
Ja uwielbiam smak pietruszki w koktajlach jak i w sałatkach czy zupie. 

Pietruszki narwałam dość dużo.


Umyłam ją .



Podsuszyłam i spakowałam w woreczki. Wyszło mi 10 sztuk. 



Jeśli też planujecie zrobić zapasy na zimę to najwyższa pora się za to zabrać :)

Robicie zapasy na zimę ?  Czy może całą zimę czekacie na kolejny sezon?


A na koniec:
Jeden sezon w czymś się kończy a inny zaczyna. W lesie pojawiają się już grzyby i tak we wtorek zrobiłam sobie ulubioną zupę grzybową z pieprznika jadalnego, u nas zwanego kurką .




Jak widać dodałam pietruszkę.
Sos na tych grzybkach wychodzi równie przepyszny :)





wtorek, 18 czerwca 2013

Szczupła figura nie oznacza ,że nie ma się cellulitu - Ja



Od zawsze byłam bardzo szczupłą osobą . Z tego powodu przez wiele lat w podstawówce, w szkole średniej jak i na studiach w moim kierunku padło wiele wyzwisk a większość dziewczyn mnie nie lubiła.
 Nigdy nie byłam na żadnej diecie jak nigdy nie odmawiałam sobie ukochanej pizzy , hamburgerów jak i słodyczy .
Mój narzeczony był wielce zdziwiony gdy po zamieszkaniu razem stwierdził ,że jem więcej niż on a ja jak nie tyję tak nie tyję. Trzy lata temu w końcu padła diagnoza : spaprane hormony oraz coś niecoś mam w genach. 

Mam 31 lat , wzrost 169 , waga 56 kg. Na dzień dzisiejszy nadal jestem szczupła ale cellulit niestety mam :( Zostałam nim zaatakowana po roku brania hormonów. 




Jak stoję moje nogi wyglądają ok. Co innego jak jestem w ruchu, wtedy cellulit na prawdę widać. Bardzo mnie to dołuje. Szczególnie teraz latem. Nie chcę rezygnować z noszenia szortów.


A teraz mały ścisk by pokazać o czym mówię. Cellulit jest na całości nóg. Wiadomo tyłeczek i brzuch też pozostawiają wiele do życzenia:/ Na zdjęciu najgorzej on jeszcze nie wygląda, ale live jest na prawdę paskudny.


Wiem ,że ciężko jest się pozbyć tego cholerstwa ale postanowiłam podjąć kolejna próbę jego zredukowania choć w jakimś stopniu.

Mój plan to:
- powrót do systematycznych ćwiczeń ( basen, rower, bieganie a w domu wzięłam się w końcu za E. Chodakowską, ale kobieta wykończyć potrafi ;p )
- maksymalne ograniczenie słodyczy
- maksymalne ograniczenie picia kawy (uwielbiam ze śmietanką i cukrem)
- stop chipsom i innym chrupkim cholerstwom
- stop napoje gazowane
 - hmm oj na pewno jeszcze coś się znajdzie

Rozmyślam również nad powrotem do masaży bańkami  chińskimi i innych masaży .
Także przed Wami publicznie biorę się za siebie. Co kilka tygodni będę robić aktualizację stanu mojego cellulitu. 

A Wy jak walczycie z tym cholerstwem?  Macie jakieś rady?
Cóż, no to do dzieła!! :)




niedziela, 16 czerwca 2013

Wcierka Jantar - czy tylko na mnie nie podziałała?


 Wcierka Jantar firmy Farmona





Od dłuższego czasu borykam się  z nadmiernym wypadaniem włosów. Wcierka Jantar była jedną z metod, działań podjętych w celu  zmiany  tej sytuacji oraz próbą wyhodowania nowych włosów.  



 
Na początku kwietnia kupiłam i zużyłam pierwszą buteleczkę. Byłam systematyczna i wcierałam ja każdego dnia przez okres trzech tygodni. Po tym zrobiłam przerwę. Niestety nie zauważyłam by włosy wypadały mniej jak i nie było żadnych baby hair :/
U wielu dziewczyn przyspieszyła porost włosów, u mnie odkąd ją używam włosy stanęły w miejscu. 

W połowie maja po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji   postanowiłam dać wcierce jeszcze jedną szanse i zakupiłam 2 buteleczkę. Przyznaję , iż tym razem nie byłam aż tak dokładna i wcierałam ją czasami co drugi dzień.


 A to właśnie obiecuje producent:




Niestety i po drugiej buteleczce nie było efektów jakie obiecywał  producent - a w jakich ja pokładałam nadzieję.









Dozowanie jak dla mnie fatalne. Drugą buteleczkę przelałam do innej,plastikowej.
Zapach jak dla mnie przyjemny.
Co ważne wcierka nie podrażniała , nie przesuszała skóry jak i w żaden sposób nie sprawiała by włosy były obciążone, nie przetłuszcza.




Skład:



Zapłaciłam za nią ok 8 zł.

Podsumowując:
Mimo tak wielu zachwytów tylu osób ja niestety nie mogę powiedzieć tego samego.  Wczoraj zakupiłam inną wcierkę: Joanna Rzepa- kuracja wzmacniająca. Mam nadzieję iż ta mnie nie zawiedzie, napiszę o niej w innym poście.









piątek, 14 czerwca 2013

Moje róże .



Dziś na tapecie dwa róże , które obecnie używam. Jeden jest na czas zimowy a drugi jest idealny na teraz .



Pierwszy z nich to róż firmy Maybelline expertwear blush - 53 Sweetheart Rose .
Jak widzicie połowy już nie ma . Ostatnio mi upadł więc się lekko skruszył ale reszta dzielnie się trzyma.  Używam go zimą ze względu na to, iż jest bardzo delikatny. Zimą mam bardzo  jasną cerę więc na moich polikach wygląda bardzo naturalnie. Kosmetyk nie podrażnia i nie uczula . Zapach delikatny i przyjemny.
Nie używam pędzelka, który był dodany do różu, jak dla mnie nie nadawał się do aplikacji różu. Rozprowadza się fajnie . Jak dla mnie wydajny.

Minusem jest to ,iż jest dość twardy i ciężko nabrać na pędzelek. Utrzymywał się na buzi około 4 godziny , dla mnie to za krótko.
Mało fajne opakowanie i bark lusterka.





 Podsumowując: z koloru i wyglądu na polikach jestem bardzo zadowolona jednak pozostałe minusy sprawiają ,iż raczej nie zakupię go ponownie.
Zapłaciłam za niego 22 zł .
Pojemność : 5,2g


  Drugi z nich to róż Astor VIP 3 TONE BLUSH 002 Coral



 Ciemniejszy dlatego dla mnie bardzo fajny na lato. Kolor również wygląda naturalnie . Delikatna "konsystencja" i łatwo nabiera się na pędzelek. Tu trzeba uważać aby nie przedawkować i nie nałożyć go zbyt dużo. Przyjemnie się rozprowadza ,utrzymuje się ok 6 godzin.
Pozostałe plusy: Bardzo wydajny i nie kruszy się . Nie podrażnia skóry . Zapach bardzo przyjemny. 
Opakowanie eleganckie z lusterkiem i bardzo mi się podoba.
Paleta zawiera 3 zbliżone do siebie kolorystycznie barwy. Można używać je pojedynczo lub wszystkie naraz.

I w tym przypadku dołączony pędzelek w sumie do niczego się nie nadaje. To jest jedyny minus.




Podsumowując: Tak jak poprzednik nadaje buzi ładny młodzieńczy wygląd. Myślę ,że zakupię kolejne opakowanie.


Zapłaciłam za niego 20 zł 
Pojemność : 6,75g



Na koniec chciałam Was zaprosić do polubienia 30plus Beauty blog na Bloglovin'  


Ja niestety fizycznie zaniemogłam i jest to mój pierwszy post pisany ( właściwie  dokończony ) w łóżku.

Całusy
Magdalena




środa, 12 czerwca 2013

Akcja:lato z siemieniem lnianym + co przyszło pocztą


Hej dziewczyny :)


Nie wiem jak u Was ale u mnie dziś wreszcie była ciepła, słoneczna pogoda :) Od razu więcej chęci miałam do życia :)

Na początek piszę Wam o akcji " Lato z siemieniem lnianym" organizowanym przez Balbina Ogryzek beauty blog


Główny cel akcji ,  to spożywanie ziarenek siemienia ( w różnej postaci )  każdego dnia , aż do 20 sierpnia,  a potem  pokazanie efektu baby hair  na naszej głowie . Jest to fajna   akcja włosowa . Więcej możecie poczytać na stronie i oczywiście  przyłączyć się do nas :)


Co jeszcze....
Aaaa, oto co przyszło do mnie pocztą. 



Próbki naturalnych kosmetyków Love Me Green :


 a w tym:
- peeling do twarzy
- 2 x krem do ciała ( nawilżający , wyszczuplający) 
- krem do rąk 
- krem do twarzy na dzień
- krem do twarzy na noc

Z tego co widziałam kosmetyki ich do tanich niestety nie należą.


Druga przesyłka to tabletki - suplement diety Celluoff


Niby fajnie bo mój cellulit mnie dobija ale dostałam jeden listek tego specyfiku.  A aby uzyskać, spostrzec jakieś efekty należy łykać ich o wiele więcej. Czyli co? Mam sobie dokupić?
Oj nie ,nic z tego.  Produkt odkładam .






Całusy
Magdalena


 <a href="http://www.bloglovin.com/blog/7909567/?claim=82e9yxeved4">Follow my blog with Bloglovin</a>