wtorek, 29 kwietnia 2014

Balea - żel pod prysznic , wersja Melon Tango.

Jak niektórzy z Was pamiętają  , w marcu skusiłam się na zakup żeli pod prysznic  z firmy Balea . O pierwszym  z nich , w wersji Mango Mambo  pisałam pod koniec marca klik . Dziś bohaterem posta  będzie żel pod prysznic Balea w wersji Melon Tango - edycja limitowana na lato 2014 :) 

Od producenta: Delikatny żel pod prysznic nawilża skórę i myje ją. Pełnowartościowe, pielęgnacyjne mleczko zapewni skórze miękkość i delikatność, a formuła poli-fructol stworzy ochronę przed utratą wilgoci. Intensywny zapach egzotycznych owoców arbuza sprawia przyjemność i utrzymuje się długi czas na skórze.
Tak jak i w przypadku jego poprzednika tu zwabiła mnie jego kolorystyka oraz grafika. Buteleczka jest wygodna jednak ma dość moce zamykanie dlatego zazwyczaj po użyciu nie zamykam jej tylko przymykam, strach połamać sobie paznokcie ;p Żel używam od trzech tygodni , wieczorami umilając mi kąpiele . Oczywiście nie wlewam go do wanny . Żel ma przyjemną konsystencję , nie za rzadką dzięki czemu za szybko nie ucieka z ręki lub gąbki. . Kolor jest lekko różowy, jak najbardziej przyjemny dla oka. Jeśli chodzi o zapach jest to  dla mnie typowy zapach towarzyszący  kosmetykom z arbuzem w tle. Jest  słodkawy ale jednocześnie delikatny i na pewno nie jest mdły. Żel stosuję praktycznie co wieczór, mimo tego nie wysusza on mojej skóry. Po każdej kąpieli stosuję jednak masło lub balsam do ciała. Żel bardzo dobrze  się pieni i rozprowadza po ciele. Kosmetyk  w żaden sposób nie uczula jak i nie podrażnia mojej skóry nawet podczas golenia nóg. Jak dla mnie ten  żel , jak i jego poprzednik , jest wydajny a do tego do  drogich nie należy .

Pojemność: 300 ml
Cena: zapłaciłam 6.50

Powiem Wam że długo kusiły mnie kosmetyki z Balea a zwłaszcza żele , cóż , nie żałuję że w końcu się skusiłam i zakupiłam kilka  z nich  . Szkoda że muszę to robić wysyłkowo ;/ W szafce czekają jeszcze dwa zele z Balea jednak z całkiem innej serii. Mam nadzieję ,że i z nich będę zadowolona. 


niedziela, 27 kwietnia 2014

W7 Trends, Paintbox - paleta 77 cieni do powiek.

  
Zazwyczaj kupuję pojedyncze lub podwójne cienie do powiek.  Te zbiorowe zazwyczaj zawierają  miks cieni które nie do końca mi odpowiadają, przez co połowa z nich zostaje niewykorzystana. Ostatnio pojawiła się jednak u mnie duża paleta cieni, na mikołajki otrzymałam w prezencie paletę 77 cieni do powiek, W7 Trends, Paintbox. 


Od producenta: Dzięki idealnie sformułowanej gamie kolorystycznej masz możliwość dobierania kolorów na każdą okazję. Idealna konsystencja cieni sprawia, że utrzymują się one na powiece praktycznie przez cały dzień lub noc. Są wygodne w nakładaniu, nie kruszą się ani nie osypują. Paleta do makijażu oczu zawiera odcienie złotych brązów, beżu, brzoskwini, bieli, różu, szarości- od jasnych po ciemne. Wymiary palety to: 22cm x 16cm.


Przyznaję ,iż  prezent sprawił mi przyjemność i po jego otwarciu zauważyłam wiele moich ulubionych kolorów . Moje kolory to brązy , beże, brudny róż itp dlatego korzystam tylko z lewej części paletki. Niestety ze względu na moje cienie pod oczami nie mogę korzystać z takich kolorów jak niebieski, fiolet tudzież z wszelkiego rodzaju ciemnych kolorków. O makijażu typu smokey eye mogę jedynie pomarzyć. 

Cienie używam zawsze na bazę pod cienie z ArtDeco klik. Niestety jeśli jej nie użyję cienie krótko utrzymują się na powiece jak i  kolor wielu z nich  jest mało wyraźny. Niestety mimo obietnic producenta cienie kruszą się i osypują , jednak nie jest to dla mnie jakiś duży problem. Przed nałożeniem pędzel lekko otrzepuję.  Dla mnie najważniejsze jest to iż cienie nie rolują się oraz nie zbierają w załamaniu oka , ale zdaje sobie sprawę ,iż jest to głównie zasługa użytej bazy. Cienie przyjemnie rozprowadzają się po powiece oraz nie ma problemu z ich blendowaniem. Nie wiem jak jest w przypadku cienie z prawej części palety. Coś co mi w niej przeszkadza to fakt ,iż nie posiada cieni matowych, są tylko cienie satynowo perłowe. Paletka zawierała jeszcze w zestawie dwa aplikatory ale jak dla mnie były niepraktyczne i od razu wylądowały w koszu. Paletka wgląda ładnie , niestety czasami jest problem z jej otwarciem. Poniżej zdjęcia cieni z użyciem bazy , dla mnie używanie tych cieni bez bazy nie ma większego sensu. 


Jest to fajna paletka dla początkujących czyli takich osób  jak ja . Szkoda ,że połowa cieni nie zostanie przeze mnie wykorzystana. 

Cena: ok 30 zł 
Niestety ( i to wielkie niestety ) została ona kupiona za  ponad 80 zł :/ Kupiona w małej  drogerii, właścicielka ostro zaszalała  z ceną . W tej cenie na pewno na nią bym się nie skusiła .  Nie warta takiej ceny. 


Na koniec mała informacja :) Dorota z bloga BioUroda24 niestety musiała zawiesić działalność  swojego sklepu i ma na sprzedaż w fajnej cienie Henne Khadi . Zainteresowane zapraszam na jej stronę  klik :) 


Miłego dnia,
Magdalena 


środa, 23 kwietnia 2014

Koktajl z pokrzywy :)


W tym roku sezon na pokrzywę rozpoczął się szybciej ,co mnie bardzo cieszy :) Chodziłam po nią do mojego ulubionego lasu , niestety w tym roku zastałam tam niemiły widok. Cały las dosłownie zryty, wykarczowany a tam gdzie rosła pokrzywa leży gruz oraz śmieci :/ W zeszłym roku pisałam o właściwościach pokrzywy oraz plusach wynikających z jej picia. Klik -   Dlaczego warto zprzyjaźniź sie z pokrzywą + koktajl z pokrzywy.  W poście tym  znajdują się również zdjęcia lasu który kiedyś był dla mnie wspaniałym miejscem na spacery ... 


Wierzcie mi , pokrzywa w smaku jest bardzo dobra . Składniki koktajlu u mnie za każdym razem są inne. Wszystko zależy od tego jakie owoce mam w domu. Tym razem trafiło na mango. 
Składniki:
- pokrzywa
- mango
- woda
W doborze składników jak najbardziej warto kierować się swoimi ulubionymi smakami . 

Ja zrywam tylko te listka u czubka pokrzywy , dla mnie wyglądają na najbardziej zdrowe. Zawsze staram się aby była to pokrzywa rosnąca z dala od zanieczyszczeń. W tym roku suszyć pokrzywy nie muszę bo został mi jeszcze spory jej zapas. 

Smacznego :) 


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Biały Jeleń , Krem do twarzy - hipoalergiczny, ekstremalne nawilżenie.


W styczniu pisałam Wam o balsamie do ciała firmy Biały Jeleń klik , niestety nie przypadł mi on do gustu . Z tej serii został mi  jeszcze Krem do twarzy - hipoalergiczny, ekstremalne nawilżenie  i to właśnie o nim będzie dzisiejszy post.


Od producenta: Hipoalergiczny nawilżająco - łagodzący krem do twarzy to produkt intensywnie pielęgnujący. Specjalnie opracowana receptura łagodzi podrażnienia oraz wpływa osłaniająco na skórę, wzmacniając jej naturalną barierę ochronną. Starannie dobrane składniki regenerują warstwę lipidową skóry przywracając odpowiedni poziom nawilżenia. Bogata kompozycja składników odżywia i przynosi ulgę przesuszonej skórze przywracając jej wypoczęty i zdrowy wygląd. Krem likwiduje uczucie napięcia skóry, pozostawiając ja odprężoną i zrelaksowaną. Delikatna konsystencja sprawia, że produkt łatwo wnika w głąb skóry nie pozostawiając tłustej warstwy.

Krem znajduje się w plastikowej tubce , niestety pod koniec używania nie szło już wydobywać z niej kosmetyku . Krem ma niestety ten sam zapach jaki miał balsam,  dla mnie mało przyjemny. Przeszkadzał mi on w balsamie do ciała więc używając ten krem moje odczucia były jeszcze gorsze. Krem ma dość przyjemną konsystencję choć wolę gdy jest ona bardziej treściwa. Bez problemu rozprowadzał się po twarzy i dość szybko wchłaniał. Tak jak obiecuje nam  producent , nie pozostawia żadnej tłustej warstwy na skórze. Krem używałam co dziennie rano przez ostatni miesiąc , mój narzeczony używał go wieczorem przez ostatnie dwa miesiące. Niestety zarówno u mnie jak i u niego krem nie nawilżał dostatecznie skóry. Ja czułam jej ściąganie w ciągu dnia , u niego nawet  minimalnie nie poradził sobie z suchą i podrażnioną skórą. Kilka dni temu postanowiłam pozbyć się kremu mimo ,iż starczyłby jeszcze na jakieś dwa tygodnie użytkowania. Niestety tak jak w przypadku balsamu z tej serii zawiodłam się również na kremie . Co więcej balsam jak i krem mają praktycznie taki sam skład, czyli balsam równie dobrze mogłabym używać do twarzy lub odwrotnie i nie kusić się na kupno całego zestawu :/ Krem na szczęście nie podrażniał jak i nie zapychał mojej skóry. 

Pojemność: 100 ml
Cena: ok 10 zł

O kremie przeczytałam wcześniej wiele dobrego, ja  niestety zawiodłam się na nim. Szkoda. 



piątek, 18 kwietnia 2014

Wesołych świąt kochani :)



Mam nadzieję ,że najbliższe dni będą dla Was wspaniałe i spędzicie je z najbliższymi . Pogoda ma być ładna więc życzę Wam również wielu miłych spacerów :*


Magdalena 

środa, 16 kwietnia 2014

Zakupy w Yves Rocher :)

W sobotę napadłam na mojego świniaka skarbonkę ,  postanowiłam zrobić małe zakupy kosmetyczne których dawno już u mnie nie było.   Wybór padł na firmę Yves Rocher , skusiły mnie ich aktualne promocje . Zakupy dokonałam  wysyłkowo ponieważ najbliższy ich sklep jest ok 60 km od mojego domu. Mimo wszystko  zakupy przebiegły miło i sprawnie a do tego wysyłka była gratis. Oto na co się skusiłam:

Oczywiście skorzystałam z kilku promocji cenowych, rabatu na 50 zł , gratisowej wysyłki oraz dwóch darmowych kosmetyków, jeden wybrałam sama drugi przyszedł jako niespodzianka  :) 
A dokładnie co zakupiłam:
- Odświeżająco-chłodząca maseczka z wyciągiem z żurawiny - zapłaciłam 14,55  ( cena 21,90 )
Maseczka to doskonałe remedium na zmęczoną cerę, której brakuje świeżości i blasku. Daje orzeźwiające uczucie chłodzenia i pozostawia twarz przyjemną w dotyku.
- Maseczka głęboko oczyszczająca  - zapłaciłam 16,54 ( cena 24,90 ) 
Kosmetyk opracowany i testowany pod kontrolą medyczną specjalnie dla cery trądzikowej. Połączenie dwóch wyjątkowych składników: kwasu salicylowego i miąższu z aloesu bio gwarantuje efekt i bezpieczeństwo stosowania. Maseczka w ciągu zaledwie 3 minut wyraźnie poprawia wygląd skóry trądzikowej. Maseczka jest dostępna również w wersji saszetki 2 x 4 ml do dwukrotnego zastosowania. Produkt testowany pod kontrolą dermatologiczną. Kosmetyk nie zawiera parabenów.


-Krem regenerujący na dzień i na noc z wyciągiem z nagietka - zapłaciłam 15,22 ( cena 32 zł )
Krem idealny dla kobiet, które poszukują naturalnego kosmetyku do twarzy o właściwościach przeciwstarzeniowych, w atrakcyjnej cenie. Krem jest dostosowany do pielęgnacji każdego typu skóry.
- Krem intensywnie nawilżający - zapłaciłam 17,88 ( cena 39 zł )
Krem nawilżający, który jednocześnie zapewnia ochronę przeciwsłoneczną (SPF 25). Twoja skóra będzie chroniona, pełna blasku i idealnie nawilżona przez cały dzień. Krem przystosowany do skóry normalnej, mieszanej i odwodnionej. Lekka, specjalnie opracowana, konsystencja fluidu sprawia, że krem może być stosowany przez cały rok.

- Intensywnie odżywiający krem do rąk - zapłaciłam 8,57 ( cena 13,90 )
Nawilżający krem do rąk to kosmetyk pielęgnacyjny do skóry dłoni, który natychmiast i długotrwale nawilża dłonie. Kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia lepkich dłoni. Formuła kremu bazuje na wyciągu z arniki, który działa ochronnie na skórę i wygładzających właściwościach wyciągu z róży.
-Dezodorant w kulce Kwiat bawełny z Indii - zapłaciłam 10,90 ( cena 21,80 ) 
Dezodorant bez alkoholu, o delikatnym, subtelnym zapachu kwiatu Bawełny z Indii, zapewnia pełna ochronę przez 24h. Praktyczne opakowanie jest bardzo poręczne w użyciu. Łatwy w użyciu, reguluje proces pocenia się zachowując równowagę skóry - duża kulka pozwala szybko i łatwo nałożyć odpowiednią ilość produktu. Formuła wzbogacona o Aloe Vera chroni Twoja skórę.
-Krem intensywnie odbudowujący na dzień i na noc - gratis ( cena 129 zł )
Krem intensywnie odbudowujący na dzień i na noc to kosmetyk dla skóry suchej, dojrzałej, o zadziwiającej konsystencji balsamu, idealny do pielęgnacyjnego masażu skóry twarzy. Krem wyraźnie odbudowuje naskórek, odżywia skórę i przywraca jej komfort na długi czas. W czasie masażu skóra się odpręża, w wyniku czego wygładzają się drobne i głębokie zmarszczki.
- Krem pod oczy przywracający blask - zapłaciłam 26,24 ( cena 79 zł )
Krem pod oczy przywracający blask to kosmetyk dla kobiet, które chcą przywrócić młodość spojrzeniu. Krem pomaga walczyć z pojawiającymi się wokół oczu zmarszczkami i "kurzymi łapkami" oraz niwelować worki i cienie pod oczami, przywracając skórze młodzieńczy blask. Kosmetyk zawiera delikatne drobinki, dzięki którym efekt rozświetlenia widoczny jest natychmiast po zastosowaniu. Formuła kremu uwzględnia wymagania delikatnej skóry wokół oczu. Dla zminimalizowania ryzyka podrażnienia , kosmetyk pozbawiony jest substancji zapachowych.



I na koniec wybrałam jako gratis coś dla mojej mamy 
- Krem przeciwzmarszczkowy intensywnie regenerujący - gratis ( cena 159 zł )

Kosmetyk idealny dla osób o suchej, wymagającej, dojrzałej skórze ze zmarszczkami. Bardzo bogaty i gęsty krem, wzbogacony koktajlem 30 drogocennych olejków odtwarza naturalne zasoby skóry, uszczuplone z upływem czasu, dostarczając jej różnorodnych składników odżywczych, których potrzebuje. Skóra jest zregenerowana, odzyskuje elastyczność, a zmarszczki ulegają spłyceniu. Krem bardzo dobrze się wchłania. Krem może być stosowany jako intensywna kuracja 1-2 miesięczna lub, jeśli skóra tego potrzebuje codziennie przez cały rok.

Z zakupów jestem jak najbardziej zadowolona, świetne promocje i jeszcze lepsze gratisy na które pewnie bym się nie skusiła ze względu na wysokie ceny. Mam nadzieję że będę również zadowolona z działania kosmetyków , zapewne za jakieś dwa miesiące zaczną pojawiać się posty.


Znacie któryś z tych kosmetyków ? Co sądzicie o promocjach w Yves Rocher? 




niedziela, 13 kwietnia 2014

Himalaya Herbals - Pianka do mycia twarzy.

Przez ostatnie miesiące moim ulubionym kosmetykiem do mycia twarzy było mydło , a dokładnie czarne mydło oraz oliwkowe mydło marsylskie. Świetnie oczyszczały moją twarz i nie wysuszały jej. Jednak jak  to kobiety mają,  mimo ich uwielbienia miałam ochotę na jakąś zmianę i tak oto zaczęłam używać kolejny kosmetyk firmy Himalaya Herbals , a dokładnie Piankę do mycia twarzy -Neem Foaming Face Wash .

Od  producenta: Pianka do codziennej pielęgnacji twarzy, która nie zawiera mydła. Myje i odświeża. Preparat delikatnie myje, odżywia i nawilża skórę, usuwa nadmiar wydzielanego przez nią sebum. W przeciwieństwie do mydła nie wysusza skóry i nie powoduje nieprzyjemnego wrażenia ściągnięcia. Miodla indyjska - neem - znana ze swoich właściwości antybakteryjnych, w połączeniu z kurkumą i wetiwerią, skutecznie przeciwdziała trądzikowi i wypryskom, pozostawiając skórę czystą, miękką i świeżą.

Kosmetyk znajduje się w bardzo wygodnym opakowaniu z moim ulubionym dozownikiem , czyli pompką . Pianką w opakowaniu jest konsystencji płynnej i posiada bardzo przyjemny dla oka zielony kolor. Po wyciśnięciu płyn zamienia się w puszystą białą piankę. Zapach jest bardzo delikatny i jak najbardziej przyjemny. Piankę używam dwa razy dziennie, rano oraz wieczorem podczas mycia twarzy. Za każdym razem wystarcza mi jedna pompka by otrzymać odpowiednią ilość pianki w celu umycia twarzy. Tu mogę powiedzieć ,iż kosmetyk jest bardzo wydajny, po dokładnie dwóch miesiącach jej stosowania dwa razy dziennie zostało mi jeszcze pół butelki . Pianka jest bardzo przyjemna w dotyku dlatego mycie nią twarzy jak najbardziej należy do miłych rytuałów . Pianka dobrze oczyszcza skórę mojej twarzy , lekko ją matuje jednak nie ma po jej użyciu  jakiegoś większego uczucia ściągania . W żaden sposób nie podrażnia skóry jak i nie uczula.  Bardzo dobrze rozprowadza się po twarzy jak i bez problemowo spłukuje. Jedyny minus jaki zauważyłam to ,iż po 1,5 miesiąca zaczęłam odczuwać niedosyt jeśli chodzi o nawilżenie mojej skóry , mam wrażenie ,iż piana zaczęła ją wysuszać. W tym czasie zmieniłam jednak mój krem do twarzy na dzień i tu uważam leży główny problem  braku odpowiedniego nawilżenia jak i uczucie ściągania. Co do jej  właściwości antybakteryjnych ciężko mi się wypowiedzieć , ponieważ od kilku miesięcy moja cera nie ma pod tym względem problemów.  

Jak dla mnie jest to bardzo przyjemny kosmetyk do mycia twarzy i jestem  z niego zadowolona . Z pewnością zużyję ją do końca i skuszę się na kolejny kosmetyk tej firmy. 

Pojemność: 150 ml
Cena: ok 18 zł 

A Wy co używanie do mycia twarzy? Lubicie kosmetyki Himalaya Herbals? 


środa, 9 kwietnia 2014

Balea - More Blond Shampoo - szampon do włosów jasnych , nie tylko dla pań ;)


Jak wiecie zrobiłam małe zakupy kosmetyków Balea więc troszkę postów na ich temat u mnie się pojawi. Dziś o kosmetyku który kupiłam dla mężczyzny :) tak, kupiłam mu szampon który pewnie kupują tylko kobiety. Od lutego jego głównym szamponem do mycia włosów stał się szampon More Blond Shampoo z Balea. Dlaczego akurat ten? Otóż jego naturalny kolor włosów to blond z  rudawymi refleksami , nad czym bardzo ubolewał . Na płukanki które mogły by je rozjaśnić ochoty nie wyraził , ale dał się namówić na szampon :)

Od producenta: Szampon do profesjonalnej pielęgnacji włosów blond farbowanych, lub naturalnych. Efekt stopniowego rozjaśnienia włosów z ekstraktem rumianku i cytryny, wzmacnia, regeneruję i nadaję włosom elastyczność i blask. Chroni włosy przez żółknięciem. Ochrona przed promieniowaniem UV. Odżywia i wzmacnia włókno włosa od wewnątrz i zewnątrz. Polecane przez fryzjerów. Zawiera kompleks antystatyczny. Bez silikonów

Od razu mogę powiedzieć ,że szampon działa :) Już po trzech tygodniach stosowania zaczął zanikać ( rozjaśniać się ) rudawy kolor włosów. Nawet w słońcu włosy bardzo ładnie się prezentują i jeśli ktoś wcześniej ich nie widział nie powiedziałby , iż były rudawe. Mają teraz kolor typowego naturalnego blondu. Wybaczcie że nie wstawiłam zdjęć włosów przed i po ale niestety na zdjęcia nie chciał się zgodzić .... ach zero współpracy ;p Włosy myje co drugi dzień i za każdym razem chwytał za ten szampon, teraz może sobie już pozwolić by stosować go na zmianę z innym szamponem do włosów. Za każdym razem też przez kilka minut starał się szampon a właściwie pianę utrzymywać na włosach zanim go spłukał. Szampon ma bardzo ładny kolor jak i przyjemną konsystencję . Bardzo dobrze się pieni i oczyszcza włosy, szampon w żaden sposób nie podrażniał skóry głowy mimo dłuższego jego  przetrzymywania. Nie wiem jak szampon spisałby się na włosach wcześniej farbowanych ale z naturalnymi radzi sobie bardzo dobrze . 

Szampon jest  wart zakupu i może stać się wybawieniem dla osób których włosy mimo ,iż są koloru blond sprawiają wrażenie również rudawych , szczególnie w słońcu. Myślę ,że ten szampon będzie również odpowiedni dla tych którzy chcą w jakimś stopniu rozjaśnić swoje włosy a nie chcą ich farbować. 

Pojemność: 250 ml
Cena: 10-14 zł 




niedziela, 6 kwietnia 2014

Domowy peeling cukrowy - wersja różana .


Już dawno nie było u mnie postu o domowych peelingach lub maseczkach , naprawiam ten błąd i dziś będzie o Domowym peelingu cukrowym w wersji różanej.  Na pomysł tego peelingu wpadłam patrząc na piękny bukiet róż jaki dostałam w walentynki , strasznie szkoda było mi go potem wyrzucać więc kwiaty ładnie  zasuszyłam. Cześć z nich  poszła w mini wazonik a resztę płatków oskubałam i trafiły do peelingu :)  


Składniki :
- cukier trzcinowy
- cukier biały
- miód
- suszone płatki róż
- olejek różany 

Nie będę pisała Wam jakie są proporcje , ja dodaję wszystkiego tyle aby peeling mi odpowiadał pod względem szorstkości jak i wilgotności. Pierwsza wersja tego peelingu wyszła mi za sucha i niestety  uciekał mi on z rąk w trakcie użytkowania , mojej mamie jednak on pasował i zużyła go z przyjemnością.  Wykonanie takiego peelingu jest bardzo proste , wszystkie składniki mieszamy ze sobą . Ja mój dałam w puste opakowanie po zużytym czarnym mydle. Peeling taki używam raz, dwa razy w tygodniu na mokre ciało podczas kąpieli . W łazience unosi się piękny różany zapach a w wannie pływają płatki róży . Wiem ,że wiele z Was nie lubi różanego zapachu, zapewniam jednak iż jest ona delikatny . Dla mnie kąpiel połączona  z tym peelingiem to duża przyjemność . Peeling ze względu na dość dużą zawartość cukru trzcinowego należy do ostrych ale śmiało możemy z niego zrobić łagodniejszy peeling dając tylko biały cukier. Peeling bardzo dobrze szoruje oraz nawilża moją skórę dzięki zawartości olejku , po takiej kąpieli używanie maseł lub balsamów do ciała jest zbędne. Dodatek miodu też robi swoje dla mojej skóry . 

Przed użyciem odwracam na chwilę słoiczek aby składniki od góry również porządnie nasiąknęły jeszcze raz olejkiem oraz miodem. 

A to wersja bardziej sucha ( mniej olejku oraz miodu ) z mniejszą ilością suszonych  płatków róż . Ta wersja peelingu odpowiadała mojej mamie , ja wolę jednak wersję bogatszą w olejek oraz miód. 


 Jak najbardziej polubiłam domowe peelingi cukrowe i już niedługo zabieram się za kolejny.  Najbardziej podoba mi się w nim to ,iż nie ma w nim  parafiny i moją skórę nie oblepia nieprzyjemna klejąca warstwa. Szczerze zachęcam Was do zrobienia własnego peelingu cukrowego :)

Słonecznej niedzieli :)
Magdalena  





czwartek, 3 kwietnia 2014

BIOselect - Relaksujący krem do stóp.


Dziś będzie o drugim kosmetyku który dotarł do mnie jako wygrana ze sklepu internetowego Helfy . Wcześniej pisałam Wam o Oliwkowym mydle nawilżającym z masłem kakaowym i miętą klik , tym razem poczytacie o Relaksujący kremie do stóp greckiej firmy BIOselect. 


Od producenta: Krem skutecznie nawilża i pielęgnuje spierzchnięte stopy oraz przynosi ulgę spuchniętym nogom. Ma działanie odświeżające i odprężające. Ekstrakt dictamelia odżywia i nawilża suchą skórę. Ekstrakt z ruszczyka kolczastego i olejek eteryczny z mięty pieprzowej pobudzają krążenie krwi, dzięki czemu przynoszą ulgę i relaks zmęczonym nogom. Olejek z cząbru zimowego pochodzącego z certyfikowanej kreteńskiej uprawy ma właściwości antybakteryjne i odprężające.
Sposób użycia : Wmasować w nogi i stopy, by pobudzić krążenie. Używać codziennie, najlepiej po prysznicu lub kąpieli. Wskazówka: aby osiągnąć doskonałe odżywienie, warto nałożyć wieczorem grubą warstwę kremu i założyć bawełniane skarpetki. Rano stopy będą doskonale odżywione i gładkie.
Krem posiada Certyfikat ICEA / IT 55 BC No 023. Nie zawiera sztucznych barwników i substancji zapachowych, etoksylatów, glikolu propylenowego, PEG-ów, pochodnych ropy naftowej, silikonów oraz kontrowersyjnych konserwantów (m.in. parabenów, Disodium EDTA, Imidazolidinyl Urea).


Krem używam od dwóch miesięcy co wieczór po kąpieli. Czasami wsmarowuje mało kosmetyku tak jak widać powyżej na zdjęciu a od czasu do czasu nakładam dość dużą warstwę kosmetyku, na to skarpetki i pozwalam mu zadziałać . Kosmetyk ma kremowy kolor, konsystencja jak dla mnie bardzo fajna, nie za rzadka jak i nie za gęsta . Krem przyjemnie i bezproblemowo rozprowadza się po skórze i dość szybko się wchłania . Zapach nie należy do moich ulubionych , jak dla mnie jest on jest ziołowo-miętowy. Myślę ,że bardzo fajnie sprawdzi się też sezonie letnim ze względu na swe orzeźwiające i lekko chłodzące właściwości. Moje stopy jak najbardziej polubiły ten krem, przyznam się że odkąd go używam nie sięgam już po żadne peelingi do stóp , stopy są gładkie i bardzo miłe w dotyku . W żaden sposób krem nie podrażnił jak i nie wysuszał skóry moich stóp .Krem jest bardzo wydajny , po dwóch miesiącach użytkowania zostało mi jeszcze połowa opakowania.  To, co najbardziej mi się w nim spodobało na samym początku to jego skład.

Skład: Salvia Officinalis (Sage) Flower/Leaf/ Stem Water*, Cetyl alcohol, Glycerin *, Ethylhexyl palmitate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Glyceryl Stearate SE , Glyceryl Stearate , Cetearyl Alcohol, Aqua (Water), Butyrospermum parkii (Shea ) butter*, Olea Europaea (Olive) Fruit oil*, Origanum Dictamnus Flower/Leaf/ Stem Extract*, Menthyl Lactate, Allantoin, Satureja Montana (Winder Savory) Oil**, Mentha Arvensis (Mint) Leaf Oil**, Ruscus Aculeatus (Root) Extract*, Ethyhexylglycerin, Panthenol, Helianthus annus (sunflower)seed oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Glycerin, Sodium Stearoyl Lactylate, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Dehydroacetic acid, Benzyl Alcohol , Cetearyl ethylhexanoate, Sodium Benzoate, Citric acid.
*z certyfikowanych upraw organicznych
**organiczny olejek eteryczny



Z obu kosmetyków jak najbardziej jestem zadowolona . Szkoda ,że mydełko już się skończyło. Z chęcią poznam inne kosmetyki firmy BIOselect.

Pojemność: 150 ml
Cena: 35 zł




wtorek, 1 kwietnia 2014

Czy warto patrzeć na oznaczenia wiekowe na kosmetykach?

Która z nas nie chciałaby cieszyć się młodym wyglądem jak najdłużej? Po wkroczeniu w dorosły wiek zaczynamy coraz częściej obserwować swoją skórę i wpatrywać się bacznie w lusterko, szukając pierwszych oznak spadku jej jędrności. Myślimy o pierwszych kremach przeciwzmarszczkowych. Oznaczenia wiekowe na kosmetykach mają nam pomóc w wyborze właściwego produktu, ale napis na opakowaniu 30+ czy 40+ nie powinien być jedynym kryterium, ponieważ wiek biologiczny skóry może znacznie różnić się od ilości naszych wiosen.


Na wiek biologiczny skóry wpływa szereg czynników – od uwarunkowań genetycznych i środowiskowych, po prowadzony styl życia. O ile na pierwsze dwa nie mamy raczej wpływu, to w zakresie codziennych przyzwyczajeń możemy naprawdę dużo zmienić, by odjąć sobie kilka lat. Skóra odwdzięczy się nam, jeżeli zadbamy o zbilansowaną dietę, nie zapomnimy o ruchu fizycznym i dobierzemy pielęgnację dostosowaną do jej aktualnych potrzeb. Warto pamiętać, że cerze bardzo szkodzi nadmierna ekspozycja na słońce, papierosy, alkohol, mała ilość snu, a także nieodpowiednie kosmetyki. No właśnie... Jak dobrać odpowiedni produkt do potrzeb naszej skóry? Przede wszystkim powinno się zdiagnozować jej aktualny stan na podstawie:
* poziomu nawilżenia,
* elastyczności i jędrności,
* rodzaju, ilości i głębokości zmarszczek,
* grubości naskórka,
* występowania przebarwień,
* aktywności gruczołów łojowych,
* występowania cieni i opuchlizny wokół oczu.

W określeniu wieku biologicznego naszej skóry może pomóc wykwalifikowany dermatolog bądź kosmetolog. Jednak przede wszystkim to my same powinnyśmy znać naszą cerę na tyle, by dobierać do niej odpowiednie produkty.
Każda z nas zna przykłady, gdzie dwie, dajmy na to 40-sto letnie kobiety, postawione obok siebie będą wyglądały jak matka i córka. Cera zadbanej czterdziestolatki posiadającej grubą i tłustą skórę, może nosić znikome oznaki starzenia i odpowiadać wyglądowi kobiety 30-sto letniej lub nawet młodszej. Z drugiej strony inna kobieta w tym samym wieku, która nie przykłada wagi do pielęgnacji i ma cienką, suchą skórę, może wyglądać na 50 lat. Z tego powodu oznaczenia wiekowe na kremach powinnyśmy traktować jedynie jako sugestię, a nie wyrocznię. Skład kosmetyku jest zazwyczaj dostosowany do najczęstszych potrzeb skóry w danym wieku, ale już sam fakt posiadania skóry tłustej, suchej, naczynkowej, odwodnionej czy wrażliwej sprawia, że wymaga ona innego rodzaju pielęgnacji.
Większość firm, która ma w swojej ofercie produkty pielęgnacyjne, stworzyła całe serie kosmetyków odpowiadających danej grupie wiekowej. Możemy tu wymienić firmy takie jak Yves Rocher, Pat&Rub, Tołpa czy Dr. Irena Eris. Oznaczenia na opakowaniach w założeniu mają ułatwić klientkom podjęcie decyzji w zakresie stosowanej pielęgnacji. Jednak cera cerze nierówna i zdecydowanie opłaca się analizować również składy kosmetyków. Być może masz niewiele ponad 30 lat, ale Twoja skóra potrzebuje głębokiego odżywienia, które znajdzie w kremie oznaczonym jako 60+.
Numery na produktach to jedynie sugestia – liczy się co Twoja skóra lubi, czego potrzebuje i jak szybko się starzeje, gdyż jest to indywidualny proces zachodzący inaczej u każdego. Może się również zdarzyć, że znajdziesz idealny krem przeznaczony dla kobiet mających mniej lat niż Ty. Testuj, czytaj recenzje i szukaj dobroczynnych składników na opakowaniach – z pewnością znajdziesz coś dla siebie.
Jak to mówią „lepiej zapobiegać niż leczyć“ – w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej bardzo ważna jest profilaktyka. Stosowanie kremów przeciwzmarszczkowych, jak sama nazwa wskazuje, należy rozpocząć zanim pojawią się pierwsze oznaki starzenia się skóry. Proces powstawania zmarszczek zaczyna się dużo wcześniej i zanim widoczne będą jego efekty, należy zacząć mu przeciwdziałać.
Każda z nas ma inną cerę, uwarunkowania genetyczne oraz środowiskowe, więc trudno jest jednoznacznie określić wiek, w którym powinno się rozpocząć kurację przeciwzmarszczkową. Pod uwagę trzeba brać wiele czynników i samemu podjąć słuszną decyzję. Skóra z pewnością odwdzięczy nam się promiennym wyglądem przez wiele lat.

                                                   ***
Artykuł został opracowany przy współpracy bloga 30Plus Beauty Blog z serwisem z kodami rabatowymi Tanio.co. Promocje na kosmetyki firm wymienionych w artykule można znaleźć w kategorii Kosmetyki i perfumy.