środa, 28 maja 2014

Krem regenerujący na dzień i na noc z wyciągiem z nagietka.


Po udanych zakupach w połowie kwietnia  w sklepie internetowym Ives Rocher, przyszła pora na pierwsze recenzje kosmetyków tej firmy. Dzisiejszy post będzie o Kremie regenerującym na dzień i na noc z wyciągiem z nagietka.
Od producenta: Krem idealny dla kobiet, które poszukują naturalnego kosmetyku do twarzy o właściwościach przeciwstarzeniowych, w atrakcyjnej cenie. Krem jest dostosowany do pielęgnacji każdego typu skóry.
Działanie:
- wygładza zmarszczki i bruzdy
- regeneruje, przywracając skórze miękkość i uczucie komfortu
Składniki :
- wyciąg z nagietka z upraw ekologicznych
- woda z hamamelisu i olejek eteryczny z sezamu z ekologicznych upraw, olejek słonecznikowy, olejek z soi, olejek z rzepaku, olejek z pestek winogron, wyciąg z aphloi.
Kosmetyk znajduje się w małym,  zgrabnym plastikowym opakowaniu. Jest to krem do stosowania na dzień jak i na noc,  przeznaczony jest do skóry suchej i normalnej . Konsystencja kremu jest treściwa a krem sam w sobie jest dość tłustawy. Pozostawia na skórze twarzy tłustawą warstewkę. Przez pierwszy miesiąc krem używałam każdego dnia rano oraz wieczorem. Teraz gdy zrobiło się ciepło ze względu na tą warstewkę używam go tylko wieczorami. Ze względu na swoją konsystencję jest to bardzo fajny krem na zimę . Krem dość długo się wchłania , wieczorem mi to jednak zupełnie nie przeszkadza. Dobrze utrzymuje stan nawilżenia mojej skóry , w żaden sposób nie podrażnia jak i nie zapycha. Zapach jest dość intensywny, dla mnie raczej naturalny i przyjemny.  
Krem bardzo przyjemnie wygładza skórę twarzy , rano  sprawdza się dobrze jako krem pod makijaż. Skóra jest nawilżona a suche skórki  nie są już tak widoczne. Bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. Krem zaliczam do wydajnych. 

Cena: ok 30 zł ( zakupiony w promocji 15 zł )  
Pojemność: 50 ml

Myślę , że skuszę się na kolejne opakowanie , ale dopiero zimą :)






niedziela, 25 maja 2014

Blender ( jajko ) do aplikacji podkładu Ebelin.

Jak wiecie , na początku roku rozpoczęłam swoją przygodę z podkładami . Kilka tygodni zajęło mi dokonanie wyboru jaki podkład kupić oraz na jaki pędzel się skusić. Po wielu przeczytanych recenzjach mój wybór jednak padł na  Blender ( jajko ) do aplikacji podkładu Ebelin . Kupiłam je na allegro , niestety jak wiele z Was nie mam dostępu do drogerii DM. 

Od producenta: Lateksowy blender do aplikacji podkładu lub korektora. Wygodna alternatywa dla palców lub pędzli. Nadaje nałożonemu fluidowi naturalną- porowatą strukturę. Zaokrąglone brzegi sprawią, że podkład będzie nałożony równomiernie- a stożkowa końcówka dotrze w ciężko dostępne dla pędzla miejsca- np. w okolice oczu czy płatków nosa. Idealnie sprawdzi się również do aplikacji innych płynnych kosmetyków, takich jak rozświetlacz, bronzer lub róż.
Przed użyciem delikatnie zwilż jajko w letniej wodzie- aplikator wchłonie mniej produktu do makijażu, a make-up będzie wyglądał naturalniej. Aplikator myć regularnie ciepłą wodą i delikatnym szamponem, pozostawić do wyschnięcia.Antybakteryjny materiał, bez bez lateksu, produkt wegański. 
Jajko używam od trzech miesięcy  i jestem z niego bardzo zadowolona. Na dzień dzisiejszy nie ma ochoty eksperymentować z innymi jajkami tego typu tudzież pędzlami . Przed użyciem nawilżam jajko i wyciskam z niego nadmiar wody . Nie nakładam  bezpośrednio podkładu na jajko lecz  punktowo palcem nakładam podkład na twarz. Wcześniej przeczytałam że, blender tego typu dość mocno wpija podkład i ten szybciej się kończy. Na szczęście nic takiego nie ma miejsc , jajko wpija pewną ilość podkładu ale nie tak mocno jak się obawiałam. Jajko po namoczeniu zwiększa swoją objętość, jest bardzo mięciutkie i przyjemne dla twarzy przy nakładaniu. Po 3 miesiącach używania na zauważyłam aby zmieniło swoją konsystencję, w żaden większy sposób nie uległo też zniszczeniu. Gąbkę po każdym użyciu myję dokładnie  w letniej wodzie . Na początku używałam mydła aleppo , a od kilku tygodni  używam pianki do mycia twarzy Himalaya . Jestem pod wrażeniem jak przyjemnie dzięki tej gąbce podkład rozprowadza się  na twarzy . Nie powstają żadne smugi, plamy, podkład jest rozprowadza się równomiernie i co najważniejsze bardzo dobrze spaja się ze skórą, co daje ładny naturalny efekt. Nałożenie podkładu tym małym cudem jest bardzo szybkie oraz dokładne. Kształt jajka pozwala również na dokładne nałożenie korektora pod oczy. 
Jestem bardzo zadowolona  z tego produktu . Zapewnia on równomiernie i trwałe nałożenie podkładu ,który utrzymuje się na twarzy przez cały dzień. Na pewno skuszę się na kupno kolejnego jajka Ebelin. 

Zakupione w cenie 16 zł na allegro. 

A co Wy używacie do aplikacji podkładu? 




poniedziałek, 19 maja 2014

Sweet Secret - szarlotkowe masło do ciała z bitą śmietaną i cynamonem .

Swoją przygodę z masłami do ciała firmy Farmona rozpoczełam od serii tutti frutti . Nie wszystkie mi się spodobały , jednak zakochałam się w wersji karmel&cynamon klik idealnej  na zimę , oraz  wersji  klik mango&brzoskwinia świetnej na lato. W lutym zakupiłam jednak na inne masło z Farmona , a dokładnie na Szarlotkowe masło do ciała z bitą śmietaną i cynamonem z serii Sweet Secret . Skusił mnie obiecany zapach jabłka i cynamonu oraz dość fajny skład jak na tego typu masełka. Na drugim miejscu w skaldzie zamiast parafiny jest masło shea :) 
Od producenta: Wyjątkowy kosmetyk do pielęgnacji ciała o przyjemnej, aksamitnej konsystencji i apetycznym zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie ekstraktu z jabłka, olejku cynamonowego i protein mlecznych, dzięki czemu skutecznie pielęgnuje skórę, a do tego obłędnie pachnie, na długo pozostawiając kuszący zapach rajskiego deseru. Regularne stosowanie Szarlotkowego masła do ciała daje uczucie wypielęgnowanej, jedwabiście gładkiej i pachnącej skóry. Bogata receptura zapewnia intensywne i długotrwałe nawilżenie, łagodzi nieprzyjemne uczucie szorstkości oraz doskonale odżywia i regeneruje skórę, a niepowtarzalny, wyjątkowo aromatyczny zapach pobudza zmysły oraz zapewnia uczucie niezmąconej błogości i szczęścia, wprowadzając w doskonały nastrój.
Kosmetyk znajduje się w plastikowym opakowaniu z którego  kosmetyk można wydobyć do końca . W środku dodatkowo zabezpieczone było sreberkiem. Mi niestety kosmetyk  upadł na ziemię i  opakowanie lekko pękło.   Masełko posiada konsystencję którą po prostu uwielbiam, szczególnie zimą. Jest gęste oraz treściwe i maślane. Nie sprawiała jednak żadnego problemu z rozprowadzenie go na skórze . Zapach również jak najbardziej mi odpowiada , jest to słodko kwaśny miks zapachu jabłka, bitej śmietany oraz cynamonu. Bardziej przypomina zapach deseru lodowego niż szarlotki. Zapach nie jest tak mocny jak w przypadku karmelu&cynamonu z serii tutii frutti dzięki czemu jestem w stanie sięgać po nie każdego wieczoru. Mimo swej słodkości nie jest  mnie mdły. Masło nie pozostawia żadnej tłustej warstewki i szybko się wchłania . Dobrze nawilża moją skórę , pozostawia ją bardzo przyjemną  w dotyku . Przypominam jednak ,że nie mam jakiegoś wielkiego problemu z suchą skórą , problem u mnie stanowią jedynie nogi. Zazwyczaj tego typu masełka stosuję dwa, trzy razy w tygodniu.  Masło w  żaden sposób nie podrażniał oraz nie pogorszył stanu mojej skóry. 

To masło polubiłam na tyle, że zimą skuszę się na kolejne opakowanie. Tymczasem zakupiłam masło w wersji ciemna czekolada i orzech pistacji. Na razie czeka jeszcze na swoją kolej. 
Skład:

Pojemność: ok 13 zł
Cena: 225 ml

Lubicie masła z serii Sweet Secret? 

Na dworze wreszcie piękne słońce i pora by posadzić kwiaty na balkonie :D



sobota, 17 maja 2014

Balea antyperspirant - kokos i nektarynka.

Nie wiem jak Wy ale ja mam już dość tej deszczowej pogody :/ Z niecierpliwością czekam na nowy tydzień oraz ciepłe i słoneczne dni jakie nadchodzą.  Dzisiejszy post będzie o antyperspirancie Balea  - kokos i nektarynka

Od producenta:  Delikatny dezodorant do ciała o letnim egzotycznym zapachu. Daje uczucie świeżości , nawilża skórę, nie wysusza jej . Nie powoduje podrażnień, maksymalna ochrona. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji dla wszystkich rodzajów skóry. Specjalna formuła, stworzona tak, aby niszczyć nieprzyjemne zapachy . Nie zawiera alkoholu. Utrzymuje prawidłowe PH skóry.

Zazwyczaj używam właśnie antyperspiranty w kulce , ten  ma ładne poręczne opakowanie a kulka jak dotąd nie zacinała się jak i nie zasychała. Zapach tego kosmetyku jest bardzo delikatny i główne nuty zapachowe to  kokos oraz nektarynka. Dla mnie zapach jest jak najbardziej przyjemny , jednak zbyt delikatny i zbyt krótkotrwały.  Używam go od dwóch miesięcy przynajmniej dwa razy dziennie , rano oraz w ciągu dnia gdy z jednej pracy udaje się do drugiej i wpadam na chwilę do domu aby się przebrać i odświeżyć. Z pewnością nie jest to antyperspirant który dawał by nam uczucie świeżości przez 48 godzin , dla mnie nie jest wystarczający nawet na 12 godzin . Na pewno nie jest odpowiednim kosmetykiem dla osób z problemem nadpotliwości. Jest to bardzo delikatny w działaniu antyperspirant i będzie on odpowiedni dla osób które na co dzień minimalnie lub właściwie w ogóle się nie pocą pod pachami . Antyperspirant  w żaden sposób nie podrażnia jak i nie wysusza mojej skóry . Kosmetyk nie zostawia też śladów na ubraniach. 
Skład: AQUA · ALUMINUM CHLOROHYDRATE · DICAPRYLYL ETHER · METHYL GLUCOSE SESQUISTEARATE · PARFUM · HYDROXYETHYLCELLULOSE · PHENOXYETHANOL · SODIUM BENZOATE · POLYGLYCERYL-4 LAURATE · SODIUM HYDROXIDE · LINALOOL · LIMONENE · CITRONELLOL · BENZYL ALCOHOL · ANYL CINNAMAL · HEXYL CINNAMAL · COUMARIN.

Pojemność: 50 ml
Cena: ok 6 zł 

Antyperspirant Balea  z pewnością należy do wydajnych, jednak mnie wcale ten fakt nie cieszy.   Kosmetyk jest zbyt słaby jak i zbyt krótkotrwały  w działaniu . Z Balea bardzo polubiłam żele do mycia , jednak na kolejny antyperspirant się nie skuszę



środa, 14 maja 2014

GoCranberry- Ochronny krem z Ekstraktem z Żurawiny i Panthenolem.


Dzięki Dorocie, która prowadzi blog  BioUroda24 , miałam możliwość poznania dwóch kosmetyków firmy  GoCranberry. Czytałam o nich wiele dobrego i bardzo chciałam  przetestować kosmetyki z tej serii . Dzięki wygranej w konkursie jaki zorganizowała u siebie  Dorota,  dziś pisze post o Ochronnym kremie z Ekstraktem z Żurawiny i Panthenolem.  


Od producenta: przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego typu skóry, szczególnie bardzo suchej i szorstkiej. Doskonale łagodzi przynosząc ulgę podrażnionej skórze. Regularnie stosowany zmniejsza szorstkość skóry, pozostawią ją miękką oraz wygładzoną oraz zabezpieczoną przed środkami drażniącymi i czynnikami zewnętrznymi.
• Nie zawiera konserwantów
• Przebadany dermatologicznie
• Kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów
• Produkt nie testowany na zwierzętach
Zawiera:
Medilan TM - wyjątkowo czysta postać lanoliny. Doskonały emolient. Wygładza i nawilża skórę. Dostarcza niezbędnych dla zdrowia skóry lipidów oraz skutecznie przyspiesza naprawę warstwy ochronnej. Efektywnie redukuje szorstkość i suchość skóry oraz podrażnienia i zaczerwienia.
Ekstrakt z owoców żurawiny - działa korzystnie na skórę, doskonale nawilża, działa liftingująco, spowalnia procesy starzenia się skóry, dostarcza naturalnych witamin i mikroelementów, wzmacnia odporność skóry.
Panthenol - prowitamina B5. Bardzo łatwo wnika w głąb skóry. Przenika naskórek, gromadzi się w skórze właściwej i zmienia się w witaminę B5 czyli kwas pantotenowy. D-pantenol stosowany zewnętrznie działa łagodząco na podrażnioną i zaczerwienioną skórę. Wzmaga nawilżanie skóry. Dzięki temu skóra jest miękka i jędrna.
Na początku muszę powiedzieć, że uwielbiam kosmetyki które mają tego typu dozownik. Opakowanie jak najbardziej należy do wygodnych oraz higienicznych . Konsystencja kremu jest dość zbita i oleista , przy wyciskaniu oprócz kremu zawsze wyciskała się również oleista ciecz. Zapach jest dość specyficzny, mi osobiście nie przypomina żurawiny . Jest słodkawy, cytrusowy i lekko orzeźwiający.  Czytałam ,że wielu z Was nie odpowiadał , u mnie nie sprawiał problemu i do smrodków go nie zaliczam. Krem można stosować na dzień jak i na noc, ja wybrałam jednak tą druga opcję. Krem ze względu na duży skład parafiny zostawia tłusta powłokę na skórze ,która bardzo długo się wchłania. Rano zawsze szybko zbieram się do pracy więc nie byłam wstanie odczekać nawet 15 minut by krem mógł zadziałać i się wchłaniać. Także krem stosowałam tylko wieczorem po dokładnym oczyszczeniu twarzy. 
Konsystencja kosmetyku niestety sprawiała mi dość duże problemy w rozsmarowaniu i prowadzeniu go na twarzy. Fakt ,iż zostawiał tłusty film na skórze  oraz długo się wchłaniał nie było dla mnie wieczorem zbyt dużym problemem, często zamiast kremu używam czysty olej ze słodkich migdałów lub awokado. Niestety nie przepadam za parafiną jeśli chodzi o twarz . Na szczęście , mimo obaw, nie wyskakiwały na twarzy żadne niemiłe niespodzianki. Skóra twarzy po zastosowaniu kremu była nawilżona a krem w żaden sposób jej nie podrażnił. Jednak większych plusów stosowania kosmetyku niestety nie zauważyłam. Po miesiącu stwierdziłam , że parafina na drugim miejscu w składzie jak i konsystencja są dla mnie zbyt dużym nieudogodnieniem i krem używałam tylko do rąk. W tej roli spisywał się bardzo fajnie.
Pojemność: 50 ml
Cena: ok 35 zł 

Uważam ,że jest to dość dobry krem na zimę ale bez rewelacji.  Niestety konsystencja jak i parafina na drugi miejscu w składzie powoduje ,iż nie skuszę się na kolejne opakowanie . Aktualnie z tej serii mam jeszcze  krem do stóp, z niego jak najbardziej jestem zadowolona,  ale o tym w innym poście . 

Lubicie kosmetyki GoCranberry? 



poniedziałek, 12 maja 2014

Orientana - olejek do ciała , róża japońska i geranium.


Dziś będzie o olejku ,który przybył do mnie jeszcze zeszłego lata , dość długo stał w szafce i czekał na swoją kolej. Wczoraj puste opakowanie wylądowało w koszu więc najwyższa pora by wreszcie napisać post o olejku do ciała - róża japońska i geranium ,firmy Orientana
Od producenta: Połączenie naturalnych olejków roślinnych według tradycyjnej receptury ajurwedyjskiej. Olejki są tłoczone na zimno i nierafinowane. Znakomicie nawilża, odmładza i regeneruje skórę. Działa odprężająco.  Do pielęgnacji skóry zmęczonej, szarej, podrażnionej. Połączenie olejków, które wzajemnie się wspierając doskonale pielęgnują skórę zmęczoną, podrażnioną, szarą. Znakomicie nawilża, odmładza i regeneruje skórę. Działa odprężająco. Olejek ma piękny różany zapach. Olejek różany nawilża, wygładza, łagodzi podrażnienia, dodaje blasku zmęczonej cerze, uszczelnia naczynia krwionośne i zmniejsza zaczerwienienia. Ponadto przyspiesza gojenie niewielkich ran. Działa jest afrodyzjak. Olejek geraniowy ma właściwości uelastyczniające i ściągające. Powoduje ujędrnienie skóry. Jako środek antybakteryjny i antywirusowy działa przeciwzapalnie. Poprawia krążenie krwi tuż pod powierzchnią skóry, regeneruje skórę, ułatwia wymianę martwych i uszkodzonych komórek na nowe.
Olejek znajduje się w dość przyjemnej, skromnej plastikowej butelce. Ogólnie opakowania kosmetyków Orientana należą do dość niedopracowanych jednak w tym przypadku opakowanie nie sprawiało żadnych problemów. Odkleiła się tylko naklejka . Olejek ma bardzo przyjemny różany zapach, wiem ,że jest niewielu zwolenników tego zapachu , na szczęście nie jest on drażniący jak i nie jest mdły.  Konsystencja , typowa dla olejków . Na początku olejek  kilka razy zastosowałam po kąpieli bezpośrednio na skórę zamiast balsamu, niestety tak długo się wchłaniał ,iż po kilku podejściach odpuściłam sobie ten sposób aplikacji. Olejek schowałam do szafki.  Najlepszym pomysłem było wykorzystanie olejku do domowego różanego peelingu,  o którym pisałam Wam w kwietniu klik. Tak oto olejek stał się wspaniałym wieczornym kompanem i umilaczem kąpieli , po który sięgałam z wielką przyjemnością. Skóra po zastosowaniu była wspaniale nawilżona przez całą dobę. Dobrym pomysłem jest również dodawanie olejku do kąpieli . 

Skład: 
- olej z ziaren słonecznika  – bogaty w fosfolipidy, karoten i witaminę E. Zmiękcza, wygładza i wzmacnia skórę. Ma działanie przeciw rodnikowe i przeciwzapalne,- olej sezamowy – dotlenia, odżywia, działa przeciwzapalnie,
- olej z oliwek  – bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe. Odżywia i chroni skórę, poprawia jej ukrwienie skóry, wzmacnia barierę naskórka, doskonale regeneruje i nawilża,
- olej migdałowy  – działa odżywczo. Zawiera proteiny, sole mineralne oraz witaminy A, E, D i z grupy B. Wpływa na jędrność i elastyczność skóry i opóźnia proces starzenia. Zawiera również kwasy linolowy i oleinowy, które zmiękczają naskórek i wzmacniają lipidową barierę ochronną skóry,
- olej jojoba  – odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę oraz włosy. Pomaga w leczeniu trądziku,
- olej z pestek moreli  – nawilża i wygładza naskórek,olej z kiełków pszenicy  - bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, składniki mineralne, lecytyny, enzymy, fitosterole, karoteny. Wykorzystywany do pielęgnacji skóry zniszczonej i zmęczonej,
- olejek z kwiatu róży  – nadaje młodzieńczy blask,- olejek geraniowy – wzmacnia i uelastycznia skóry
Olejek jako dodatek do domowego peelingu zużyłam z wielką przyjemnością . Z chęcią wypróbowałabym inne wersje zapachowe tego olejku. 

Znacie olejki firmy Orientana? 

Pojemność: 210 ml
Cena: ok 35 zł 



sobota, 10 maja 2014

Przesyłka od Born Pretty Store.

Pod koniec kwietnia otrzymałam propozycję współpracy od sklepu Born Pretty Store . Wczoraj, po trzech tygodniach oczekiwaniu dotarła do mnie wreszcie paczuszka , zawierała kosmetyki które  wybrałam sama. Na co się skusiłam?

-7 Colors Shimmer Eye Shadow Blusher with Brush Mirror,  paletka zawierająca 6 cieni oraz róż 
- 1Pc Hot-sell Goat Hair Powder Brush Blush Brush Makeup Brush , pędzelek do różu 
- 1pc Fashion Beautiful Eye Shadow Makeup Comestics 8 Colors , sypki cień 


To co najbardziej zainteresowało mnie w ich sklepie to duży wybór pędzli do makijażu klik :) Znajdziecie tam równie różnorodne produkty jak lakiery do paznokci , kosmetyki do makijażu ,  pędzle , ubrania oraz biżuterię. Co ważne każda wysyłka jest darmowa :) Od jutra zabieram się za testy a tymczasem mam dla Was  kupon rabatowy do wykorzystania w sklepie Born Pretty Store , kod to:  PLH10. 



Robiłyście już zakupy  w tym sklepie? A może testowałyście jakieś ich kosmetyki? 

środa, 7 maja 2014

Pierwsze urodziny bloga :)

Dziś mija dokładnie rok od pojawienia się pierwszego postu na moim  blogu 30plus Beauty blog. Mogę powiedzieć jedno, bardzo się cieszę ,że podjęłam decyzję o  prowadzeniu takiej strony:) Dla mnie blog, to nie tylko miejsce w których pojawiają się posty oraz ciekawe informacje ale przede wszystkim wspaniałe oderwanie się od problemów życia codziennego. Odkąd tu jestem, zaczęłam również bardziej dbać o siebie jak i  zwracać  uwagę na kosmetyki które kupuję.  Ostatnio mam mało czasu na pisanie bo ciągle praca, praca, praca, mimo wszystko staram się być na bieżąco z blogiem oraz odwiedzać Wasze strony. Bardzo się ciesze ,że mogłam Was poznać  i jest mi ogromnie miło,że wiele z Was postanowiło zostać ze mną dłużej. Poznałam  kilka wspaniałych duszyczek, moim marzeniem jest by pewnego dnia móc poznać Was osobiście. Dziękuję :**


Wspaniałego dnia kochani,
Magdalena 


niedziela, 4 maja 2014

Normalizujący żel-peeling oczyszczający BeBeauty.

Wreszcie na dworze  świeci słońce  , ostatnie dni były szare , zimne a co najgorsze spędzone w pracy . A Wy jak tam ? Wypoczęci? Dziś będzie o trzecim kosmetyku z BeBeauty jaki wpadł w moje ręce: normalizujący żel-peeling oczyszczający, skóra mieszana i tłusta . Ze wszystkich  kosmetyków z BeBeauty ten najbardziej pozytywnie mnie zaskoczył . Wcześniej miałam żel micelarny oraz płyn micelarny. 


Od producenta: Skutecznie oczyszcza skórę twarzy z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum, zapobiegając błyszczeniu się twarzy. Peelingujące mikrogranulki łagodnie złuszczają naskórek, wygładzają i odblokowują pory. Zawarty w żelu wyciąg z cytryny rewitalizuje i poprawia kondycję skóry. Zapewnia optymalny poziom nawilżenia. Skóra po użyciu żelu jest głęboko oczyszczona, wygładzona i odświeżona.
- dokładnie oczyszcza z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum
- zapobiega błyszczeniu
- wygładza
- zachowuje naturalny poziom nawilżenia
Wyciąg z cytryny chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, wspomaga eliminacje niedoskonałości. Witamina A działa odnawiająco, przeciwtrądzikowo i odmładzająco. Witamina E chroni skórę oraz przyspiesza jej regenerację. Peelingujące mikrogranulki usuwają martwe komórki naskórka. Wysokie bezpieczeństwo stosowania 0% alergenów.

Kosmetyk znajduje się w plastikowej, wygodnej , lekko matowej tubce. Bez problemu kosmetyk wydobywa się z opakowania. Konsystencja żelu jest nie za rzadka dzięki czemu nie ucieka nam z ręki . Posiada malutkie delikatne drobinki jak i znajdziemy tu również urocze większe niebieskie drobinki . Zapach żelu jest dla mnie delikatny , lekko chemiczny ale  przyjemny . Żel na początku używałam kilka razy w tygodniu, teraz sięgam po niego raz w tygodniu , przed nałożeniem na twarz maseczki. Kosmetyk mimo małych drobinek jest dla mnie wystarczająco mocnym zdzierakiem i to jak najbardziej mi w nim odpowiada. Kosmetyk przyjemnie i dobrze oczyszcza twarz, złuszcza naskórek, nie wysusza skóry twarzy jak i nie powoduje jej większego ściągania. Z pewnością nie nawilża skóry na tyle bym nie musiała po nim używać kremu. Nie zauważyłam też większego działania matującego , owszem jest ale tylko tuż po użyciu , w ciągu dnia skóra twarzy świeci się jak zawsze. Niestety u mnie mimo stosowania wielu różnych kosmetyków do mycia i oczyszczania twarzy skóra po kilku godzinach i tak zaczyna się świecić. Żel w żaden sposób nie podrażnia jak i nie uczula , nie przyczynił się też w żaden sposób do pogorszenia jej stanu. 
Pojemność: 150 ml
Cena: ok 5 zł

Dla mnie jest to bardzo przyjemny kosmetyk do mycia i oczyszczania twarzy i to za małe pieniądze. Ponieważ używam go teraz raz w tygodniu bardziej jako peeling niż żel do mycia , stał się bardzo wydajnym kosmetykiem. Na pewno skuszę się kiedyś na kolejne opakowane. 



czwartek, 1 maja 2014

Wczorajsza wizyta w Naturze oraz Rossmannie .

Udało mi się wczoraj dotrzeć do drogerii Natura , a przy okazji odwiedziłam również drogerię Rossmann. Niestety bywam tam tylko od czasu do czasu ponieważ na co dzień nie mam do nich dostępu, Uroki życia w bardzo małym mieście. Dlatego też wiedząc o nadchodzących promocjach nastawiłam się głównie na tą jaką oferuje nam Natura.

Natura  - 40% na całą kolorówkę
Rossmann - 49% cienie do powiek, tusze, kredki, eyelinery 
Promocja natrafiła się w fajnym momencie, od kilku dni planowałam już konkretne zakupy z kolorówki. Zakupy tego typu uwielbiam, niestety wizytę w tych dwóch  miejscach wspominam mało przyjemnie, dlaczego?
- puste półki
- brak testerów 
- brak odcieni , kolorów które które mnie interesowały
- wszystko wymieszane,nie na swoim miejscu
kosmetyki pootwierane, uciapane, wymacane :/ 
Starałam się wybrać takie które nie wyglądały na wymacane, przy kasie w Rossmannie coś mnie podkusiło by otworzyć pudełeczko z wazeliną z flos-lek i co? wielki odcisk wbitego palucha :/ 

- podkład Pierre Rene - zapłaciła 14,99 Natura
- puder Catrice - zapłaciłam 8,99 Natura

- cień do powiek Kobo - zapłaciłam 10,79 Natura
- cień do powiek Pierre Rena - zapłaciłam 5,39  Natura

- pomadka Rimmel - zapłaciłam 11,99 Natura
- tusz do rzęs Wibo - ok 5 zł Rossmann 

- kredka do oczu essence - zapłaciłam 2,99 Natura
- pędzelek Catrice - zapłaciłam 7,19 Natura

- poziomkowa wazelina Flos-Lek - ok 7 zł Rossmann ( nie było kupione  w promocji ) 
- odżywka do paznokci Pierre Rena - zapłaciłam 8,99 Natura
 
Bardzo lubię tego typu promocje, ceny są wtedy świetne , niestety  zakupy do przyjemnych  nie należą ;/