sobota, 28 czerwca 2014

Żel pod prysznic - Balea street art showergel mit beerenduft.

Sama już nie wiem dlaczego do koszyka wpadł ten żel , co mnie podkusiło by go jednak kupić . Nie za duży , dość  urocza buteleczka ... Dzisiejszy post będzie o żelu pod prysznic,  Balea - Street art showergel mit beerenduft. 
Od producenta: Rozpocznij swój dzień od odświeżającej kąpieli pod prysznicem z nowym żelem z serii Balea. Używając go poczujesz jak Twoje ciało nabiera sprężystości i energii, a także jest w pełni zregenerowane. Żel ma lekką konsystencję, delikatnie masuje skórę i dodaje jej sił witalnych na nadchodzący dzień. Zawarty w nim ekstrakt z leśnych jagód zapewnia piękny zapach i zastrzyk cennych witamin dla skóry. Doskonale oczyszcza skórę i zapewnia jej opiekę każdego dnia. 
Żel znajduje się w dość małej , poręcznej butelce z mocnym zamykaniem. Uważam , że jest to bardzo fajna wersja na wyjazdy, gdy nie chcemy zabierać ze sobą zbyt dużych kosmetyków. Kolor żelu,  jak dla mnie jest dziewczęcy, różowy . Etykiety na butelce nie do końca rozumiem i niestety nie podoba mi się. Dopiero w domu przypatrzyłam się dokładnie co na niej jest. Konsystencja  typowa dla żeli , niestety nie należy do gęstych , jednak jest na tyle przyjemna , że nie ucieka za szybko z ręki jak i z gąbki. Dobrze się pieni i przyjemnie rozprowadza się po ciele. Zapach niestety mnie zawiódł. Jest słodkawy ale niestety dość chemiczny, z pewnością nie czuć tu również nutki leśnych jagód. Dla mnie przyjemny jest on tylko z daleka. Kosmetyk dobrze spełnia swoje funkcje myjące, nie podrażnia ,nie uczula i na szczęście nie wysuszał mojej skóry. 

Pojemność: 250 ml
Cena: ok 8 zł

Na tą serię  ponownie się nie skuszę. Uważam ,że mają inne fajniejsze żele warte zakupu.

 

czwartek, 26 czerwca 2014

Krem pod oczy przywracający blask - Serum Vegetal 3 z Yves Rocher.

Jak wiecie moją największą zgrozą odnośnie urody są cienie pod oczami . Przy wyborze i zakupie kremu pod oczy zazwyczaj wybieram te które maja na celu ich zmniejszanie. Niestety na mnie nic nie działa ;/  Za każdym razem z wielką nadzieją sięgam po kolejny kosmetyk , niestety nic w tym temacie się nie zmienia. Swoje latka już mam więc zaczynam również coraz częściej sięgać po kremy,  które mają zająć się również moimi zmarszczkami. I tak oto skusiłam się na Krem pod oczy przywracający blask,  Serum Vegetal 3, Rides & Eclat Creme Resplendissante Regard z Yves Rocher.

Od producenta: Krem pod oczy przywracający blask to kosmetyk dla kobiet, które chcą przywrócić młodość spojrzeniu. Krem pomaga walczyć z pojawiającymi się wokół oczu zmarszczkami i "kurzymi łapkami" oraz niwelować worki i cienie pod oczami, przywracając skórze młodzieńczy blask. Kosmetyk zawiera delikatne drobinki, dzięki którym efekt rozświetlenia widoczny jest natychmiast po zastosowaniu. Formuła kremu uwzględnia wymagania delikatnej skóry wokół oczu. Dla zminimalizowania ryzyka podrażnienia , kosmetyk pozbawiony jest substancji zapachowych.
Działanie:
- redukuje zmarszczki wokół oczu i "kurze łapki"
- łagodzi i usuwa worki pod oczami
- rozświetla skórę niwelując cienie pod oczami
Składniki:
- oligosacharydy z pektyn jabłka - wpływają na odbudowę spójności komórkowej · żel z aloesu bio - łagodzi i usuwa worki pod oczami
- woda z bławatka, wyciąg z kasztanowca indyjskiego, ekstrakt z kawy, mangiferyna, olejek sezamowy bio, olejek z soi
Krem znajduje się w małej , wąskiej tubce z której bezproblemowo wydobywa się kosmetyk. Na palec wyciskamy dokładnie tyle ile potrzebujemy. Krem ma jasny, lekko różowy kolor. Zapach jest delikatny, mimo iż jest to produkt bezzapachowy dla mnie krem na początku miał przyjemny,lekko słodkawy zapach. Niestety w połowie używania jego zapach zmienił się na mniej przyjemny, jakby kosmetyk stracił datę ważności. Krem używam od ponad dwóch miesięcy rano i wieczorem , zawsze po dokładnym oczyszczeniu twarzy. Jego wydajność to niecałe trzy miesiące, w jego  cenie regularnej,  uważam że to trochę krótki czas używania. Krem ma lekką aczkolwiek dość treściwą konsystencję. Dobrze rozprowadza się na skórze wokół oczu , ładnie i szybko się wchłania. Skóra jest nawilżona i delikatna w dotyku. Ogólnie jestem zadowolona z tego kremu, skóra pod oczami rano wyglądała na trochę bardziej wypoczętą i lekko rozświetloną. Niestety ten efekt jest delikatny i krótkotrwały, cienie pod oczami oczywiście nie zmniejszyły się. Jeśli chodzi o zmarszczki nie zauważyłam zmian . Krem w żaden sposób nie podrażniał jak i nie uczulał.   
Wybaczcie , nie podam Wam niestety jego pełnego składu. Miesiąc temu wyrzuciłam pudełko a dziś okazało się, że nie zrobiłam mu zdjęć .  

Pojemność: 15 ml
Cena: 79 zł ( ja zakupiłam w cenie 26 zł ) 

Na kolejne opakowanie raczej się nie skuszę , zbyt wysoka cena w stosunku do niespełnionych obietnic producenta. Ot taki zwykły krem pod oczy . Cieszę się, że zakupiłam go w promocji. 





wtorek, 24 czerwca 2014

INGRID - puder w kulkach Celebration Pearl Ideal Glow.


Puder w kulkach Celebration Pearl Ideal Glow z Ingrid to drugi i ostatni kosmetyk jaki dotarł do mnie miesiąc temu w ramach współpracy z firmą Verona. Wcześniej pisałam Wam o pomadce Ingrid klik, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Na puder potrzebowałam trochę więcej czasu na testy, oto i jego recenzja . 

Od producenta:  Luksusowy puder w kulkach, dzięki któremu twarz pięknie mieni się ciepłymi refleksami, a cera zyskuje świeży, naturalny wygląd. Kosmetyk ten doskonale łączy się z podkładami.

Dostępne są 3 kolory pudru Jako typowy "bladzioch" wybrałam kolor o numerze 001 , czyli ten najjaśniejszy, który ma za zadanie ładnie rozświetlać twarz.  Puder znajduje się w plastikowym opakowaniu , jak dotąd nie miałam  z nim żadnego problemu. Dodatkowo opakowanie zawiera plastikowe wieczko dzięki któremu  kuleczki  nie wylatują nam przy otwieraniu. W swojej kategorii cenowej opakowanie prezentuje się bardzo ładnie. Nie wiem jak opakowanie spisałoby się wrzucone do torebki, ponieważ korzystam  z niego tylko w domu. 
Po otwarciu wieczka po raz pierwszy  zdziwiłam się ,że kuleczek jest mało. Jednak jest to troszkę mylące wrażenie, fakt kuleczki zakrywają tylko dno opakowania jednak są bardzo wydajne . W środku znajdziemy dwa rodzaje kuleczek, mają przepiękny kolor, delikatnego różu oraz beżu. Oba kolory zużywają się równomiernie.  Zapach jest słodkawy ale  ledwo wyczuwalny. Puder przez ostatni miesiąc używałam prawie każdego dnia , zazwyczaj nakładałam go na podkład z Pierre Rene. Puder rozprowadza się na skórze bezproblemowo, bardzo fajnie spaja się ze skórą .  Efekt po nałożeniu jest bardzo delikatny , naturalny. Rozświetlenie jest również delikatne , a przynajmniej ja staram się by takie było. Nie chce się za bardzo błyszczeć. Twarz wygląda na bardziej promienną i wypoczętą. Trwałość kosmetyku zaliczam do dobrych , jednak zawsze w ciągu dnia dokonuję drobnej poprawki , sięgałam po pędzelek i delikatnie nakładałam małą ilość pudru na twarz. Kuleczki nie kruszą się, jednak są na tyle delikatne by dobrze nakładać się na pędzel. Puder ten nie wysusza mojej skóry, nie podrażnia i w żaden sposób nie wpłynął negatywnie na jej stan. 
Z pudru jak najbardziej jestem zadowolona i z pewnością zużyje go do końca. Będzie on odpowiedni dla osób które szukają delikatnego krycia oraz rozświetlenia . 

Pojemność: 15 g
Cena: ok 16 zł

Więcej o tym jak i innych pudrach z Ingrid możecie poczytać tutaj klik. O firmie Verona oraz dostępnych kosmetykach możecie dowiedzieć się więcej na ich stronie klik. Zapraszam również na ich fan page na Facebooku klik

Magdalena 

niedziela, 22 czerwca 2014

NONIQUE mleczko do ciała Extreme Energy oraz Intensive.


W styczniu skorzystałam z bardzo fajnej promocji i zrobiłam niemałe zakupy kosmetyków NONIQUE klik. Dziś opisze Wam ostatnie dwa kosmetyki z tej gromadki , mleczko do ciała Extreme Energy oraz Intensive . 

Nazwa mleczko do ciała jest trochę myląca , dla mnie oba kosmetyki są jak typowe balsamy do ciała jednak bardziej treściwej konsystencji. 
Od producenta:  Mleczko do ciała Extreme Energyma dzięki energetycznej kombinacji BIO owoców Noni, BIO Aloe Vera, BIO Grejpfruta, BIO Guarany mocne działanie nawilżające – przeznaczone do wszystkich rodzajów skóry. Mleczko do ciała ma orzeźwiający zapach mango, papai i grejpfruta. Mleczko do ciała Extreme Energy nie tylko nawilża skórę, lecz również ją regeneruje. Skóra wygląda zdrowiej. Naturalne stymulanty, takie jak BIO Guarana oraz BIO Grejpfrut dodają skórze energii i chronią ją przed szkodliwym wpływami otoczenia.

BIO Grejpfrut - jest silnym przeciwutleniaczem. Działa antyseptycznie i ma świeży, pobudzający zapach.
BIO owoce Noni - działa przeciwstarzeniowo i redukuje powstałe objawy starzenia się skóry. Z uwagi na swoje właściwości lecznicze jest sercem NONIQUE.
BIO Guarana - Pobudza nowe życie w komórkach skóry i dodaje im nową siłę. Ma działanie pobudzające i jest przeciwutleniaczem. Chroni skórę przed szkodliwymi wpływami otoczenia.
BIO Aloe Vera - Jest znana z właściwości nawilżających, przeciwzapalnych, Chroni i działa kojąco na skórę. Przeznaczona dla suchej skóry.

Od producenta: Mleczko do ciała Intensive z BIO owocami Noni, BIO Aloe Vera, BIO olejkiem oliwkowym, BIO olejkiem awokadowym oraz BIO olejkiem migdałowym do pielęgnacji ekstremalnie wysuszonej i odwodnionej skóry. Nuty zapachowe: świeża limonka i zielony kwiat oliwkowy.  Nasza skóra narażona jest na działanie negatywnych wpływów otoczenia. Preparat zawiera najlepsze śródziemnomorskie surowce, które pomagają w pielęgnacji wysuszonej i zmęczonej skóry. Aktywna kombinacja BIO składników doskonale nawilża skórę.
BIO olejek awokadowy - olejek pochodzenia roślinnego z wieloma witaminami i minerałami. Idealny do pielęgnacji wysuszonej i odwodnionej skóry.
BIO liście Noni - jeden z głównych składników produktów NONIQUE. Mają właściwości odżywcze, ochronne i regeneracyjne. Zawierają dużo flawonoidów oraz substancji odżywczych.
BIO olejek oliwkowy - z dużą zawartością nienasyconych kwasów tłuszczowych, chlorofilów, witamin – między innymi witaminy E, która chroni i nawilża komórki skóry.
BIO Aloe Vera - jest znana z właściwości nawilżających, przeciwzapalnych, Chroni i działa kojąco na skórę. Przeznaczona dla suchej skóry.
Mleczka/balsamy znajdują się w plastikowych tubkach, kosmetyk do końca bezproblemowo można było wydobyć z opakowania. Zamykanie jest solidne, bez obaw można śmiało spakować je w torbę. Konsystencja obu balsamów jest dość gęsta i treściwa. Bez problemów rozprowadza się po skórze , w odróżnieniu od ich poprzednika o którym piałam w marcu klik , nie smużą przy rozcieraniu. Bardzo ładnie i szybko się wchłaniają, nie pozostawiają po sobie nieprzyjemnej tłustej warstewki. Skóra po zastosowaniu była ładnie nawilżona oraz przyjemna w dotyku. Balsamy w  żaden sposób nie podrażniały jak i nie wpłynęły negatywnie na stan mojej skóry. Używałam je kilka razy w tygodniu po wieczornej kąpieli. W cenie regularnej ich wydajność zaliczyłabym do średniej. Zapach miały bardzo podobny do siebie, był on słodkawy, cytrusowy . Miały w sobie nutkę świeżości a po rozsmarowaniu czuło się na ciele lekkie chłodzenie ,  na lato idealne :)  Ja niestety wykończyłam je przed latem ale zużyłam je z wielką przyjemnością. 

Pojemność: 200 ml
Cena: ok 35 zł ( ja zapłaciłam 9,90 )

Balsamy nie zawierają żadnych sztucznych barwników, parafiny, parabenów, PEG-ów ani silikonów. Są to wegańkie kosmetyki , nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego i nie były testowane na zwierzętach. Kosmetyki Nonique pozytywnie mnie zaskoczyły i na pewno skuszę się na zakup kolejnych.  









wtorek, 17 czerwca 2014

Argan shower gel - CeCe of Sweden .

Ostatnio postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od żelów do mycia z firmy Balea i sięgnęłam po żel pod prysznic firmy CeCe of Sweden z serii Argan - skóra normalna oraz sucha. W mojej łazience obecnie jest tylko wanna , mimo to do kąpieli wolę używać właśnie żeli pod prysznic niż płyny do kąpieli , z nich po prostu nie jestem zadowolona. Wczoraj puste opakowanie tego żelu wylądowało w koszu. 

Od producenta: Żel pod prysznic z olejkiem arganowym to odżywcza formuła bogata w witaminę E, antyoksydanty oraz kwasy Omega 3+6+9. Idealnie myje i nawilża skórę, poprawia jej kondycję i elastyczność. Pomaga odbudować hydrolipidową barierę naskórka, działa regenerująco.
Żel znajduje się w miękkim plastikowym opakowaniu , kosmetyk do końca bez problemu  wydobywał się z niego . Zamykanie było dość mocne , czasami trzeba było uważać na paznokcie.  Całość bardzo ładnie się prezentowała. Konsystencja kosmetyku jest typowo żelowa, na tyle gęsta by nie uciekać z rąk jak i z gąbki . Zapach dla mnie był orientalny, jak dla mnie bardziej pasuje on dla mężczyzn niż dla kobiet. Przypomina mi trochę męskie perfumy. Mimo to był, ładny , delikatny i  nie był drażniący.  Żel w trakcie używania tworzył małą ale za to treściwą i przyjemną pianę.
Żel starczył mi na miesiąc użytkowania , stosował go prawie każdego wieczoru . Kosmetyk dobrze spełnia swoje funkcje myjące, nie wysuszał jak i nie podrażniał mojej skóry. Pomimo obietnic producenta o dobrym nawilżaniu , ja musiałam po każdym zastosowaniu jednak użyć masło lub balsam do ciała. 
Nie zauważyłam polepszenia kondycji mojej skóry o jakiej pisze producent. Niestety dla mnie ten żel  niczym szczególnym się nie wyróżnia, mimo to zużyłam go z przyjemnością. Spełnia najważniejsze kryteria, dobrze myje, nie wysusza , nie podrażnia a zapach jest łądny.  Jeśli miałabym się skusić na kupno tego żelu  to tylko w promocji. Z tej serii posiadam jeszcze masło do ciała ale czeka  jeszcze na swoją kolej. 

Pojemność: 250 ml
Cena: ok 23 zł 




niedziela, 15 czerwca 2014

Ingrid - pomadka Wonder shine full color .

Kilka tygodni temu nawiązałam współpracę z firmą Verona www.vpp.pl , dzięki której mogłam wybrać sobie do testów dwa kosmetyki . Jednym z nich jest pomadka do ust Ingrid Cosmetics z serii Wonder shine full color. Mój wybór padł na numer 292 i był to strzał w dziesiątkę :) Takiego koloru w swojej kolekcji mi brakowało. 
Wybaczcie ale kolor na zdjęciach nie oddaje idealnie tego który jest w rzeczywistości , patrząc w domu na zdjęcia na dwóch laptopach , na każdym wygląda on lekko inaczej. 
Od producenta:  Kondycjonują delikatny naskórek i sprawiają, że usta stają się miękkie, elastyczne i odporne na pierzchnięcie. Lekka, aksamitna konsystencja pozwala na idealne rozprowadzenie pomadki na ustach, a trwałość pigmentów daje gwarancję koloru i eleganckiego wyglądu przez wiele godzin.
Pomadka posiada zgrabne, ładne plastikowe opakowanie . Do idealnych nie należy jednak jak najbardziej jest  solidna . Nie otwiera się leżąc w torebce oraz nie uległa zniszczeniu, tudzież starciu jeśli chodzi o napisy. Wysuwa się bezproblemowo.  Sama pomadka mimo upałów nie rozpuszcza się oraz nie łamie. 
Pomadka posiada dość gęsta i przyjemną kremową konsystencję . Bezproblemowo rozprowadza się na ustach , czasami przed jej nałożeniem usta nawilżam lekko wazeliną lub masełkiem do ust. Nie zauważyłam aby wysuszała moje usta , nie podkreśla suchych  skórek, czasami niestety zbiera się w załamaniach. Jestem zaskoczona jak  długo pomadka wytrzymuje na ustach , nawet podczas jedzenia oraz picia. Kolor mojej pomadki  jest dobrze napigmentowany .  Zapach jest delikatny i nawet przyjemny dla nosa. Mam nadzieję , że nie zmieni się zbyt szybko. Na ustach prezentuję się bardzo ładnie, po nałożeniu czuć lekko jej kremową konsystencję na ustach jednak mi to nie przeszkadza. Dla mnie pomadka posiada matowo satynowe wykończenie . 

Producent oferuje nam bardzo przyjemną pomadkę w niskiej cenie. Nie wiem jak spisują się inne kolory , ja z tej mimo jednej wady jestem zadowolona :)

Verona Cosmetics posiada dość dużą paletę kolorów pomadek z Ingrid klik . Zapraszam również na ich funpage na facebooku klik

Pojemność: 4g
Cena: ok 7 zł


Miłej niedzieli :)
Magdalena



środa, 11 czerwca 2014

GoCranberry - Pełna pielęgnacja - krem do stóp.

W maju pisałam Wam o moim pierwszym spotkaniu z kosmetykiem z  GoCranberry , które niestety nie należało do zbyt udanych klik. Krem przybył  w paczuszce od Doroty , dzięki wygranej na jej blogu miałam wreszcie okazje  by poznać tą markę. Muszę też dodać, że Dorota to świetna babka i ostatnio wysłała mi paczuszkę niespodziankę :)  Wracając do głównego tematu, dziś będzie o kremie do stóp GoCranberry - pełna pielęgnacja Laboratorium NOVA.
Od producenta: Krem do stóp GoCranberry pomaga odzyskać piękne i gładkie stopy. Specjalnie dobrane składniki aktywne sprawiają, iż krem totalnie pielęgnuje suchą skórę stóp, powodując, że staje się ona wygładzona oraz miękka. Regularnie stosowany znacznie redukuje suchość i szorstkość. Ekstrakt z owoców żurawiny wygładza skórę i efektywnie wzmacnia jej odporność na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych. Mocznik doskonale nawilża, regeneruje oraz zmiękcza skórę. Dodatkowo kwas glikolowy pomaga usunąć stwardniały naskórek. Zawarte w kremie masło shea oraz wysokiej jakości lanolina mocno natłuszczają, dostarczając skórze cennych składników odżywczych (lipidów i witamin). Olej winogronowy i migdałowy idealnie zmiękczają przesuszony naskórek. Połączenie tych wszystkich składników powoduje, iż skóra stóp jest doskonale pielęgnowana i zabezpieczona przed szorstkością. Stopy staną się wygładzone, miękkie oraz doskonale nawilżone.
Krem znajduje się w bardzo praktycznym i ładnym  opakowaniu z dozownikiem. Wygląda tak samo jak ten od kremu do twarzy więc czasami zdarza mi się sięgnąć nie po ten co chciałam. Konsystencja kremu jest bardzo  treściwa oraz oleista . Bez problemowo rozsmarowuje się po stopach , za każdym razem troszkę muszę odczekać aż się w chłonie zanim położę znów stopy na ziemię.  Zapach jest taki sam jak w przypadku kremu do twarzy. Jest słodkawy , lekko cytrusowy jednak mi nie za bardzo przypomina  zapach żurawiny, mimo wszystko dla mnie zapach jest ok. Krem używam od dwóch miesięcy , zawsze po wieczornej kąpieli. Zazwyczaj wyciskam jedną, dwie pompki i taka ilość wystarcza by dobrze wysmarować stopy. Resztę wcieram w dłonie , im  ten kosmetyk również jak najbardziej odpowiada. Kilkakrotnie zdarzyło mi się nałożyć go  więcej na stopy i czekałam aż się ładnie wchłonie lub zakładałam skarpetki. Krem , mimo iż potrzebuje chwili na wchłonięcie, bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustej warstewki na skórze. 
Stopy po zastosowaniu kremu są bardzo dobrze nawilżone , skóra stała się delikatniejsza i przyjemniejsza w dotyku. Muszę przyznać ,że ostatnio bardzo rzadko stosuję peeling na stopy lub inne zabiegi a mimo stopy to wyglądają super. Wiem, że latem ich wygląd bywa troszkę gorszy od ciągłego chodzenia boso ale na razie jest ok i mam nadzieję , że ten stan się utrzyma. Krem w żaden sposób nie uczula jak i nie wpływa negatywnie na stan mojej skóry. Jeśli chodzi o ten krem to jak najbardziej jestem z niego zadowolona . 
Mam nadzieję, że starczy mi on jeszcze na długo i moje stopy będą nadal tak ładnie wyglądać . Z wielką chęcią zużyję go do końca.

Pojemność: 50 ml
Cena: ok 30 zł 


niedziela, 8 czerwca 2014

Recenzja kosmetyków od Born Pretty Store.

Dziś na blogu będzie zbiorowa recenzja kosmetyków , które dotarły do mnie na początku maja,  z wysyłkowego  sklepu Born Pretty Store klik . Kosmetyki do testów mogłam wybrać sobie sama. Wśród nich znalazła się paletka z 6 cieniami oraz różem.
Paletka zapakowana była w srebrny kartonik . W skład wchodził również mały pędzelek do różu oraz pacynka do cieni, dla mnie jednak, ze względu na jakość  były one zbędne i od razu się ich pozbyłam. Paletka jest mała, zgrabna i solidnie wykonana . W środku znajduje się 6 cieni , jednak ja korzystałam głównie z 3 ( oznaczone serduszkiem ) . 
Cienie są twardszej konsystencji , mimo to bezproblemowo nabierają się na pędzelek. Zarówno cienie jak i róż lekko się kruszą . Cienie za każdym razem używam na bazę ( od prawie roku używam bazy z Art Deco ) , kolory dla mnie wygadają wtedy o wiele lepiej. Na co dzień jestem zwolenniczką delikatnego makijażu, jednak bez użycia bazy, cienie dla mnie są za słabe w kolorze. Na bazie wytrzymują cały dzień , nie ścierają się oraz nie rolują. Cienie są perłowe , szkoda że nie ma tu choć dwóch cieni typowo matowych. Poniżej zdjęcie jak prezentują się na skórze , po prawe cienie z użyciem bazy. 

Wybierając cienie do testów na początku bałam się ,że będą słabej jakości , jednak nic z tych rzeczy. Jak najbardziej jestem  z nich zadowolona . Do kupienia są tutaj klikDostępne są również inne wersje kolorystyczne. 
Róż ma bardzo delikatny kolor i tak też prezentuję się na twarzy . Dla mnie jest to idealny kolor na zimę oraz wczesną wiosnę, ponieważ mam bardzo bladą skórę . Latem nabieram troszkę koloru i tu lepiej spisuje się róż w brzoskwiniowych odcieniach. Róż wygląda bardzo  naturalnie . Niestety dość szybko się ściera i w ciągu dnia zdarza mi się ponownie go aplikować. 
Chwilowo odstawiam go , ale na pewno wrócę do niego zimą. Można ją kupić tutaj klikDostępne są również inne wersje kolorystyczne.   W celu nakładania różu,  do testów wybrałam również pędzelek .
Pędzelek używam dopiero od miesiąca i myłam go dopiero dwa razy więc ciężko powiedzieć czy jest wytrzymały. Jak na razie nic się z nim nie stało, nie rozkleił się , włosie nie wylatuje oraz nie uległo deformacji.  Jeśli chodzi o włosie pędzelek wykonany jest z włosów kozy. Dla mnie niestety okazał się troszkę zbyt klujący. Staram się delikatnie nim dotykać skóry ,mimo to od czasu do czasu odczuwam jego kłucia. Nie do końca jest on wygodny w aplikowaniu różu na skórę . Myślę , że pędzelek ten poszuka nowego właściciela . Można go kupić tutaj klik.
Ostatnim kosmetykiem jaki wybrałam do testów jest pojedynczy sypki cień
Cień pod względem pigmentacji prezentuje się bardzo dobrze bez  jak i z użyciem bazy. Ja jednak wolę używać go na bazę, dzięki temu tak jak i w przypadku wyżej opisanych cieni dłużej i lepiej utrzymuje się na powiece. Znajduje się w plastykowym małym słoiczku który jak dotąd nie przysparzał mi żadnych problemów. Ten cień wolę używać wieczorami ze względu na dość mocną pigmentację oraz perłowy efekt. Można go kupić  tutaj . W sklepie dostępnych jest 8 różnych odcieni. 

Pomimo  wcześniejszych małych obaw co do jakości,  z kosmetyków jestem zadowolona i  miło zaskoczona.  Lekko zawiodłam się na pędzelku ale pewno znajdzie nową właścicielkę,  która mam nadzieję będzie  z niego zadowolona. 

Zapraszam Was do zapoznania się z ofertą sklepu Born Pretty Store . A dla zainteresowanych zakupami mam 10% kod zniżkowy. Wystarczy tylko użyć kodu: PLH10.
Wiem , że wiele z Was testowało kosmetyki z tego sklepu. Jesteście zadowolone? Skusiłyście się na zakupy? 







czwartek, 5 czerwca 2014

Balea - szampon oraz odżywka z serii Glatt&Glanz.

Na dworze wreszcie ciepło oraz słonecznie :) Do pracy można w końcu jeździć rowerem a truskawki w ogrodzie mają szansę by się dojrzeć . Mam nadzieję , że weekend będzie równie piękny i  będzie szansa na to  by posiedzieć na balkonie , zrelaksować się i odpocząć. 
Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyków do włosów  firmy Balea - szamponem oraz odżywką z serii Glatt&Glanz - wygładzenie oraz blask,  do włosów puszących się oraz matowych. Oba kosmetyki  dotarły do mnie dzięki wygranej na blogu Natalii My little pleasures :) 

Kosmetyki używałam od początku kwietnia , musiały troszkę poczekać na swoją kolej , cierpliwie czekały w szafce. Oba kosmetyki  starczyły mi na dwa miesiące używania , przy czym włosy myję co drugi dzień. Odżywki jednak nie używałam za każdym razem gdy sięgałam po szampon, niestety z niej nie byłam aż tak zadowolona jak z szamponu. Moje włosy są cienkie,  po części proste a po części niektóre kosmyki włosów żyją własnym życiem i każdy z nich ma ochotę udać się w inną stronę świata. Często się też elektryzują . Na prostownicę nigdy  się nie zdecydowałam i dlatego moje włosy często doprowadzają mnie do szału. Ten zestaw  w jakiś sposób mógł stanowić dla mnie ratunek :)
Od producenta: Szampon. Przeznaczony do profesjonalnej pielęgnacji włosów suchych i nieposłusznych. Wygładza i prostuje bez konieczności prostowania, nadaje połysk z panthenolem. Odżywia i wzmacnia włókno włosa od wewnątrz i zewnątrz. Polecane przez fryzjerów. Zdrowe wyprostowane i lśniące i włosy od nasady po końce. Produkt przebadany dermatologicznie, nie zawiera silikonu. Zawiera kompleks antystatyczny, przez co włosy się nie elektryzują. Włosy łatwe w rozczesywaniu.

Oba kosmetyki znajdują się w ładnych i poręcznych plastikowych opakowaniach. Do końca nie było problemu z wydobyciem z nich kosmetyku. Zamykania dobrze się otwierają i w żaden sposób nie uległy uszkodzeniu.  Jak wspomniałam wyżej szampon używałam co drugi dzień . Ma on nie za rzadką konsystencję i przepiękny perłowy kolor. Zapach również przypadł mi do gustu, kojarzy mi się z zapachami szamponów które stosują fryzjerzy. Szampon bardzo dobrze rozprowadzał się we włosach i dobrze się pienił. Nie było żadnego problemu z wypłukiwaniem go z włosów. Po jego użyciu musiałam jednak używać odżywkę by móc bezproblemowo rozczesać włosy. Szampon bardzo dobrze oczyszczał włosy , nie podrażniał oraz nie wysuszał mojej skóry głowy. 


Pojemność: 250 ml
Cena: ok 10 zł 

Od producenta: Odżywka  przeznaczona jest do szorstkich i matowych włosów. Zalecana przez profesjonalistów do codziennej pielęgnacji włosów. Spełnia najwyższe oczekiwania. Pozwala na ukazanie naturalnego piękna włosów. Odżywia włosy i ułatwia rozczesywanie włosów. Posiada formułę dodającą włosom blasku nawet do 3 razy więcej. Zapobiega przesuszaniu włosów. Posiada formułę anty statyczną.

Odżywka posiada gęściejszą i bardziej treściwą  konsystencję niż szampon. Kolorem różnią się tylko trochę , odżywka jest  śnieżno biała. Zapach tak jak w przypadku szamponu jest jest przyjemny , jednak tu wyczuwałam więcej chemii. Kosmetyk dobrze rozprowadzał się we włosach jak i dobrze się wypłukiwał. W żaden sposób nie podrażniał jak i nie uczulał. Niestety odżywka nie ułatwiała mi sprawy jeśli chodzi o rozczesywanie włosów.  Moje włosy nie są już tak długie jak kiedyś , mimo to po jej  użyciu włosy były  dość mocno splątane i miałam problem z ich rozczesaniem. Na plus zaliczam fakt, iż nie obciążała moich cienkich włosów. 

Pojemność: 200 ml
Cena: ok 10 zł 

Włosy po zastosowaniu obu kosmetyków były jak najbardziej miłe oraz gładsze w dotyku . Stały się trochę bardziej posłuszne, mniej się  elektryzowały . Niestety szampon  słabo wpływał na prostowanie się włosów i w tej kwestii niewiele się zmieniło. Odżywka  zupełnie nie ułatwiała mi ich rozczesywania. Włosy po zastosowaniu były  błyszczące , jednak takie były też  przed ich użyciem.  Jak dla mnie ta  seria  niestety nie spełnia obietnic producenta. 
Magdalena