niedziela, 29 marca 2015

Kod zniżkowy - Gaia Creams :)


Kochani, Gaia Creams przygotowała dla Was kod zniżkowy na serum  Chia & Peach Kernal, o którym pisałam Wam kilka dni temu Gaia Creams - Chia&Peach Kernal Superpower Blend, lekkie serum odżywcze. Kod ważny jest do 30-go czerwca 2015, wystarczy wpisać: 30plusblog15 by otrzymać 20% rabatu :)

Miłej niedzieli,
Magdalena 

czwartek, 26 marca 2015

Sok z brzozy - sezon rozpoczęty :)


Pewnie wielu z Was piło już sok z brzozy, który z łatwością idzie kupić w sklepach spożywczych. Ja jednak poluje również na ten w 100% naturalny sok.  Nastało kilka ciepłych dni i wreszcie zaczął się w mojej okolicy sezon na pozyskiwanie soku z brzozy.


Co i jak
"Zaprzyjaźniłam" się  z drzewami rosnącymi koło mojego domu oraz tymi w sadzie mojego brata. Nie upuszczam soku w bardzo dużych ilościach, tylko tyle by wypić jego filiżankę i podzielić się z domownikami. W piciu tego soku nie chodzi o jego ilość a raczej o częstotliwość picia.  Zazwyczaj po prostu ułamuję grubszą gałąź i zawieszam na gałęzi plastikową butelkę. Staram się to robić tak aby nie niszczyć drzewa. Zawsze mniejszą gałązkę zabieram ze sobą do domu, jest ona wspaniałą dekoracją i wytrzymuje w wazonie bardzo długo. Najcenniejszy jest sok pozyskiwany z pnia brzozy jednak ja nie zdecydowałam się na wiercenie dziur w pniu. Właściwości lecznicze mają także liście i dojrzewające pąki. Drzewa brzozy z których spuszczamy sok powinny mieć przynajmniej 10 lat. Dobrze aby rosło ono z dala od ruchliwych drug i zanieczyszczeń. Ważne aby drzewo było zdrowe. Sok najlepiej upuszczać pod koniec lutego, w  marcu, czasami na początku kwietnia. Wszystko zależy od pogody w danym rejonie Polski. Sok możemy przechowywać w lodówce maksymalnie 4 dni. Wyczytałam również, że w trakcie kuracji sokiem z brzozy nie powinno się też spożywać alkoholu, mocnej herbaty, kawy, czekolady, szpinaku, szczawiu. Należy ograniczyć spożywanie mięs i wędlin.


http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/sok-z-brzozy-jakie-wlasciwosci-lecznicze-ma-sok-z-brzozy_41327.html



Ta gałązka jest już w moim domu ponad tydzień, dlatego wypuściła zielone listki. 



Regularnie pity sok z brzozy wzmacnia nasz układ odpornościowy, a tym samym zapobiega infekcjom wirusowym, tak częstym wczesną wiosną.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/sok-z-brzozy-jakie-wlasciwosci-lecznicze-ma-sok-z-brzozy_41327.html
w medycynie ludowej od lat jest uważany za lek zapobiegający powstawaniu raka, a szczególnie raka płuc. Z tego powodu jest on polecany nałogowym palaczom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/sok-z-brzozy-jakie-wlasciwosci-lecznicze-ma-sok-z-brzozy_41327.html
Plusy picia soku  z brzozy: 
Regularnie pity sok z brzozy wzmacnia nasz układ odpornościowy, a tym samym zapobiega infekcjom wirusowym, tak częstym wczesną wiosną. Dlatego jest szczególnie polecany osobom, które są bardziej podatne na zakażenia wirusowe



http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/sok-z-brzozy-jakie-wlasciwosci-lecznicze-ma-sok-z-brzozy_41327.html
- ma ono działanie wzmacniające i uodparniające na wszelkie infekcje, szczególnie nasilające się na przedwiośniu,
-  reguluje przemianę materii, wzmacnia, pobudza życiową energię
-  pomaga przede wszystkim wydalić z organizmu niebezpieczne dla naszego organizmu jony sodu oraz chloru
- jest świetny na wzmocnienie i puszystość włosów, dobrze jest stosować płukankę z liści brzozy

Sok  z brzozy zawiera:
- kwas cytrynowy,
- kwas jabłkowy,
- wapń,
- fosfor,
- potas,
- magnez
- żelazo,
- witaminy z grupy B,
- miedź,
- związki żywiczne,
- garbniki.

Ze względu na liczne sole mineralne, aminokwasy i unikalne pierwiastki sok z brzozy nie toleruje wysokich temperatur. Nie należy go podgrzewać, ani wystawiać na mocne działanie promieni słonecznych



Sok posiada lekko żółtawy kolor a jego smak przypomina delikatnie słodzoną wodę. Mi osobiście smakuje, czasami dodaje do niego również wyciśnięty sok z pomarańczy. 


w medycynie ludowej od lat jest uważany za lek zapobiegający powstawaniu raka, a szczególnie raka płuc. Z tego powodu jest on polecany nałogowym palaczom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/medycyna-niekonwencjonalna/sok-z-brzozy-jakie-wlasciwosci-lecznicze-ma-sok-z-brzozy_41327.html

wtorek, 24 marca 2015

Hakuro H55 pędzel do pudru.

Na pierwsze pędzle z Hakuro skusiłam się rok temu. Pędzle te towarzyszą mi każdego dnia, zakupiłam wtedy 3 pędzle do wykonywania makijażu oczu. Pędzle Hakuro z pewnością są Wam dobrze znane i wiem, że możecie o nich powiedzieć wiele dobrego. W tym roku, dzięki uprzejmości drogerii BodyLand, zagościł u mnie pędzel do nakładania pudru H55


Od producenta: Hakuro H55 jest to pędzel przeznaczony do rozprowadzania wszelkich kosmetyków sypkich, prasowanych lub w kamieniu.  Produkt jest łatwy w utrzymaniu czystości i użytkowaniu. Sprawdzi się zarówno u profesjonalistów jak i osób początkujących. Pomoże w wykonaniu makijażu dziennego oraz wieczorowego. Drewniana rączka, malowana na czarno wraz ze srebrną skuwką tworzą estetyczną całość.Budowa sprawia, że pędzel jest wygodny w użytkowaniu. Hakuro H55 został wykonany z wysokiej jakości włosia syntetycznego, tricolorowego z przeważającym kolorem kremowym. Gęste i miękkie włosie nie odkształca się podczas czyszczenia. Poza tym kolejną cechą dotyczącą włosia jest to, że zostało ułożone w okrągłej skuwce i zaokrąglone, podczas używania pędzla nie ma możliwości aby gubił włosie. Idealnie sprawdzi się do nakładania pudru. Sprawdzi się również do aplikowania produktów mineralnych. Dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu pędzel dobrze radzi sobie z równomiernym rozprowadzeniem kosmetyków, nie pozostawia nieestetycznych smug, pozwala kontrolować ilość nakładanego produktu i sprawi, że puder będzie dłużej utrzymywał się na twarzy oraz będzie wyglądał bardziej naturalnie.


Hakuro H55
włosie: syntetyczne
całkowita długość pędzla: 17,5 cm.
długość włosia: 4 cm



Przyznaję, że jeszcze nigdy nie miałam pędzla o tak mięciutkim włosiu. To sprawia, że nakładanie pudru należy do  przyjemnych. Włosie jest syntetyczne co mi akurat bardzo odpowiada. Jest ono na tyle gęste, że puder rozprowadza równomiernie oraz dokładnie. Na początku wypadło z niego kilka włosów ale potem nie miała już to miejsca, również podczas jego mycia. Nie ulegają zniekształceniu, nie wyginają się i nie odstają. . 


Do zaokrąglonej główki musiałam się troszkę przyzwyczaić, wcześniej miałam pędzle do pudru o płaskim zakończeniu włosia. Puder nakładam bardzo, ale to bardzo małymi okrężnymi ruchami tudzież po prostu go wklepuję. Na koniec lekko omiatam nim całą twarz. Omiatam ją delikatnie, ponieważ dzięki temu unikam roztarcia nałożonego wcześniej korektora oraz podkładu. Pędzel wygląda na dość duży jednak jest bardzo lekki i przyjemnie trzyma się go w ręce. 


Cena: 41 zł
Oczywiście jest możliwość jego zakupu w sklepie BodyLand klik

Z pędzla jak najbardziej jestem zadowolona. Co prawda musiałam nauczyć się poprawnie go używać, ponieważ różni się włosiem, jego gęstością oraz kształtem od tych, które wcześniej miałam. Jadnak cieszę się, że wpadł w moje łapki. Z pewnością pozostanie ze mną na dłużej, a tymczasem mam ochotę by poznać pędzle Hakuro do nakładania podkładu. 


niedziela, 22 marca 2015

Gaia Creams - Chia&Peach Kernal Superpower Blend, lekkie serum odżywcze ♥

Gaia Creams to jedna w moich kosmetycznych miłości. To co jest charakterystyczne dla każdego ich produktu to ich całkowita naturalność. "Żywe, prawdziwe ekologiczne kosmetyki Gaia Creams stanowią 100% pożywienie dla skóry i wyrabiane są wyłącznie na zamówienie. W przeciwieństwie do produktów masowej produkcji, nie zawierają one wody, alkoholu, sztucznych konserwantów, emulgatorów, stabilizatorów, barwników, olejów mineralnych ani żadnych innych szkodliwych, w tym także ukrytych, substancji chemicznych ani modyfikowanych genetycznie. W Gaia Creams nie używamy oleju palmowego ani wosku pszczelego".
Wcześniej pisałam Wam już od dwóch świetnych kosmetykach Gaia Creams, kremie do twarzy Mieszanka olejów z wysoką zawartością oleju z nasion Chia oraz Serum pod oczy oraz do twarzy. Dziś, zapraszam Was do poczytania recenzji o wspaniałym serum Chia&Peach Kernal Superpower Blend.


Lekkie serum odżywcze o silnych właściwościach odżywczych oraz pielęgnacyjnych.  Doskonałe do cer nadwrażliwych i delikatnych. Opracowane z myślą o wszystkich rodzajach skóry, wymagających dodatkowego pysznego dopieszczenia. Dzięki wysokiej zawartości najwyższej jakości olejku z nasion szałwiii hiszpańskiej (Chia - pochodzenie: Europa), oleju virgin z pestek brzoskwini, a także ekstraktu z amarantusa i olejku eterycznego frankincense, serum:
- głęboko odżywia, nawilża i wygładza każdą, najbardziej wymagającą skórę,
- działa przeciwzapalnie,
- skutecznie koi i zmniejsza zaczerwienienia oraz podrażnienia skóry,
- działa silnie przeciwutleniająco i przeciwstarzeniowo,
- wspomaga regenerację komórek,
- skutecznie odmładza, rozjaśnia skórę i redukuje zmarszczki,
- ściągające rozszerzone pory,
- reguluje wydzielanie sebum, wyrównuje koloryt skóry,
- poprawia koloryt i strukturę skóry, nadając jej zdrowego blasku.


Gaia Creams to nie tylko świetne kosmetyki o naturalnym składzie, powstające z miłości do natury ale również dbanie o "Gajowiczów". Myślę, że śmiało mogę  tak nazwać wszystkie osoby, które używają lub miały okazję poznać te kosmetyki. Tak jak inni jestem zachwycona kosmetykami Gaia Creams jak i ogólną postawą firmy. Tym co sobą reprezentuje i z czystym sumieniem polecam te cuda. Serum Chia&Peach dotarło do mnie w dniu moich urodzin i była to przemiła niespodzianka. Paczuszka jak zwykle była ładnie zapakowana w ekologicznym opakowaniu, po otwarciu pokój wypełnił zapach znajdującej się w kopercie lawendy.  


Co więcej, w paczuszce znalazłam dwa kosmetyki, ale o tym drugim napiszę Wam w innym poście. W chwili obecnej po prostu cieszę się jego działaniem na mojej skórze. 


Serum znajduje się  w małej przyciemnianej butelce, tak by chronić kosmetyk przed słońcem. Buteleczka posiada prostą, jednak konkretną etykietę z wszystkimi podstawowymi, ważnymi informacjami. Również tym razem, kosmetyk posiadał nazwę z moim imieniem :) Serum posiada oleistą konsystencję, która przyjemnie rozprowadza się po skórze twarzy oraz szyi. Po zastosowaniu zostaje delikatna tłustawa warstewka, dlatego warto poczekać aż serum ładnie się wchłonie. Zapach jest delikatny, lekko ziołowy, dla mnie jak najbardziej przyjemny. 


Serum używam już od dwóch miesięcy, jednak regularnie zaczęłam je używać ponad miesiąc temu gdy skończył się mój krem od LillaMai. Serum używam co wieczór, po dokładnym oczyszczeniu skóry.  W weekendy sięgam po nie również rano, w ciągu tygodnia niestety wcześnie pędzę do pracy i nie mam czasu i czekać aż się wchłonie. Nad tym jak najbardziej ubolewam. Ta buteleczka jest mała i dlatego jestem bardzo zaskoczona wydajnością kosmetyku. 


Serum bardzo dobrze nawilża moja skórę i sprawia, że staje się bardziej wygładzona i delikatna w dotyku. Mimo, iż to serum jest jak olejek nie przyspiesza wydzielania sebum jak i nie zapycha mojej skóry. Dobrze sprawdza się pod makijaż. Przynosi ukojenie mojej skórze po każdym mało przyjemnym dniu spędzonym w pracy, tam niestety jest bardzo suche powietrze. Łagodnie traktuje każdą rankę na mojej skórze, nie podrażnia. Nie zauważyłam aby miało jakiś większy wpływ na zmniejszenie moich zmarszczek, jednak skóra wygląda na bardziej wypoczętą oraz promienną. Serum świetnie sprawdza się również pod oczy, przez ostatnie dwa miesiące używałam je wraz z kremem pod oczy Organique.


100% ORGANICZNE, WEGAŃSKIE & ETYCZNE SKŁADNIKISALVIA HISPANICA, PRUNUS PERSICA, ROSMARINUS OFFICINALIS, BOSWELLIA CARTERII, AMARANTHUS CAUDATUS EXTRACT, TOCOPHEROL, LIMONENE (NATURALNIE WYSTĘPUJĄCY  W OLEJKU ETERYCZNYM )


Dzięki Gaia Cream zainteresowałam się tematem oleju palmowego, tego w jaki sposób jest pozyskiwany. Może i nie szkodzi ludziom, niestety niszczy życie zwierzętom. Na co dzień staram się go unikać, zarówno jeśli chodzi o kosmetyki jak i produkty spożywcze. 

Pojemność: 30 ml
Cena: 124 zł ( klik )

Wiem, że dla wielu z Was jest to wysoka cena, dlatego warto śledzić fb Gaia Creams, co jakiś czas ogłaszane są świetne promocje. Ja zapisałam się również do Newslettera.






niedziela, 15 marca 2015

Elektryczna szczoteczka do pielęgnacji twarzy.

Po mało udanej przygodzie z manualną szczoteczką do twarzy zakupioną w Rossmannie - Szczotka do twarzy For Your Beauty, skusiłam się na Urządzenia do pielęgnacji twarzy. Elektryczna szczoteczka do pielęgnacji twarzy marzy mi się od dawna, jednak te na które mam ochotę są dość drogie. Nie byłam pewna jak zareaguje moja skóra na traktowanie ją taką szczoteczką, więc kupiłam jej tani odpowiednik, który po raz kolejny dostępny był w Biedronce. 



Elektryczna szczoteczka do pielęgnacji twarzy. Doskonała do oczyszczania i masażu twarzy oraz złuszczania naskórka, posiada 2 prędkości obrotowe oraz  4 nakładki:
masująca nakładka kulkowa - poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia metabolizm powierzchni skóry i opóźnia jej starzenie się,
nakładka szczotkowa - głęboko oczyszcza skórę i zapobiega powstawaniu zaskórników,
nasadka gąbczasta - do równomiernego nakładania makijażu,
nakładka lateksowa - do delikatnego masażu poprawiającego wchłanianie się kosmetyków.



Zestaw znajduje się w małym, plastikowym etui. W środku znajdziemy różne nakładki,  które w zależności od naszych potrzeby mocujemy przy urządzeniu. Etui posiada przegródki dzięki czemu każdy element ma swoje miejsce i wszystko wygląda estetycznie. Na urządzeniu znajduje się włącznik i regulacja szybkości obrotów. Mamy do wyboru dwa stopnie: wolny i szybszy.


Do wybory mamy 4 różne końcówki jednak ja używam głównie szczoteczki, reszta nakładek jest dla mnie zbędna. Fajnie gdyby ten zestaw posiadał nakładki z samymi szczoteczkami. Przynajmniej mogłabym je wymieniać gdy ta pierwsza się zużyję. To chyba największy minus tego produktu, brak możliwości wymiany nakładki na nową. Po to urządzenie sięgam raz w tygodniu, zazwyczaj w weekend, kiedy wieczory są spokojniejsze  i  zabiegowi mogę poświecić więcej czasu. Szczoteczka jest lekka i przyjemnie trzyma się w dłoni. Szczoteczka posiada dość delikatne włosie, do tego możemy wybrać jej szybszą lub wolniejszą prace. Uważam, że odpowiadałaby osobą które lubią mocniejsze jak i bardziej delikatne szczotkowanie. Jak widzicie szczoteczka ma też swoje mankamenty, od nowości posiada odstające włoski. W trakcie używania nie zauważyłam jednak aby wypadały. Sama główka jest na tyle mała i zgrabna, że oczyszczanie nią twarzy należy do przyjemnych. 
Za każdym razem przed użyciem odkażam samą szczoteczkę w gorącej wodzie. Do zabiegu nie używam jakiegoś konkretnego kosmetyku. W zależności od potrzeb sięgam po mydło cedrowe, arganowe, piankę lub ostatnio nawet po peeling  Sylveco. Szczoteczka bardzo przyjemnie, beż podrażnień oczyszcza moją skórę. Buzia po zabiegu jest gładka, miła  w dotyku a zaskórniki są mniej widoczne.



Cena: 19,99 zł
Dostępność: Biedronka

Przyznam szczerze, że obawiałam się, że niska cena produktu przełoży się na jego  jakość. Na szczęście szczoteczka bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła i cieszę się, że skusiłam się na jej zakup. Dokładnie i przyjemnie oczyszcza moją skórę i pewnie jeszcze długo mi posłuży. Jednak, jeśli po raz kolejny skuszę się na urządzenie tego typu, to wybiorę model gdzie będę mogła dokupić nową nasadkę. 

czwartek, 12 marca 2015

Elfa Pharm - Olejek Macadamia do ciała.

W lutym, w ramach członkostwa w klubie testerek Elfa Pharm, dotarła do mnie paczuszka zawierająca trzy olejki. Jak wiecie olejki uwielbiam i sięgam po nie każdego dnia, dlatego ta przesyłka jak najbardziej mnie ucieszyła. Jednym z trzech olejków jakie u mnie zagościły, był Olejek Macadamia do ciała z serii Vis Plantis.


Od producenta: Lekki, nietłusty, egzotyczny olej z Australii odżywia, regeneruje, wygładza i zmiękcza. Pomaga nawilżyć suchą skórę. Działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco dzięki wysokiej zawartości kwasu oleopalmitynowego (omega 7), który jest głównym składnikiem młodej skóry.  Nie daje uczucia tłustości, jest wydajny i dobrze się wchłania. Jest świetnie tolerowany przez skórę. Bogaty w antyutleniacze skutecznie neutralizuje wolne rodniki, co przedłuża młodość skóry. Poprawia jej wygląd i stan. Łagodzi podrażnienia posłoneczne i drobne zmiany. Polecany dla wszystkich typów skóry, ale zwłaszcza do suchej, wrażliwej, delikatnej, łuszczącej się i dojrzałej.


Olejek znajduje się w bardzo małej plastykowej butelce z przyjemnym dozownikiem. Dzięki temu olejek nie przelewa nam się w momencie wyciskania go na dłoń. Olejek posiada oczywiście oleistą konsystencję, która bezproblemowo rozprowadza się po skórze. Kosmetyki tego typu oczywiście pozostawiają po sobie tłustawą warstewkę i wchłaniają się dość długo. Mi jednak to nie przeszkadza. Dla mnie liczą się efekty dlatego na minusy tego typu przymykam oko. Olejek Macadamia posiada złotawy kolor a jego zapach jest bardzo delikatny. 


Po olejek sięgałam dwa lub trzy razy w tygodniu podczas wieczornej kąpieli.  Jak na olejek do ciała trzeba przyznać, że jest on na prawdę mały. Dlatego używam go zawsze na mokrą skórę, tuż przed wyjściem z wanny. Dzięki temu starczył mi on na cztery tygodnie używania a przy okazji jego nadmiar wchłaniał ręcznik. Dzięki temu nie mam problemów z tłustą warstewką na skórze i czekaniem na to aż się wchłonie. Skóra po zastosowaniu była dobrze nawilżona oraz przyjemna w dotyku. Olejek w żaden sposób nie podrażniał i sprawdzał się dobrze po depilacji nóg. 


Nie zauważyłam aby olejek wpłynął jakoś konkretnie na regenerację czy ujędrnienie mojej skóry. Myślę, że musiałabym go używać regularnie przez kilka miesięcy aby móc się wypowiedzieć w tym temacie. Najważniejsze dla mnie jest to aby nawilżał moją skórę i tu sprawdza się dobrze. Ale... jeśli miałabym wybierać, to wolę olejki do ciała z serii Wellness & Beauty. Mój ulubiony to Olejek do ciała: Olej jojoba & Masło shea. Posiada równie przyjemny skład ale jest o wiele większy i ma wspaniały zapach, który po prostu uwielbiam. 


Pojemność: 30 ml
Cena: ok 11 zł

Olejek Macadamia od Elfa Pharm to przyjemny maluszek, który wart jest wypróbowania. Ze względu na jego wielkość pozostanę jednak przy moi ulubieńcu od Wellness & Beauty. 




niedziela, 8 marca 2015

Organique - Eternal Gold przeciwzmarszczkowy krem pod oczy.

Na kosmetyki Organique chorowałam od dawna. Niestety nie mam do nich dostępu stacjonarnie, ceny do niskich niestety nie należą więc nie miałam ochoty kupować nić w ciemno przez internet. W zeszłym roku skorzystałam jednak z okazji i skusiłam się na promocyjne pudełko ShinyBox. W cenie 70 zł zakupiłam pudełko w środku którego znajdowały się dwa kosmetyki od Organique oraz kilka innych pełnowymiarowych kosmetycznych wspaniałości. Dziś zapraszam Was na recenzję przeciwzmarszczkowego kremu pod oczy z serii Eternal Gold



Od producenta: Lekki przeciwzmarszczkowy krem do intensywnej pielęgnacji delikatnej i wrażliwej skóry okolic oczu. Stworzony z myślą o skórze dojrzałej, odwodnionej oraz ze skłonnością do tworzenia się zmarszczek i linii mimicznych. Pobudza biosyntezę kolagenu, regeneruje, zapewnia natychmiastowy efekt liftingu oka, redukcji zmarszczek i spłycenia tzw. `kurzych łapek`. Zawiera naturalne, starannie dobrane składniki aktywne, takie jak: liftingujący olej z hiszpańskiej lawendy, głęboko nawilżający wyciąg z szałwii muszkatołowej, ujędrniające koloidalne złoto oraz odmładzający olej sojowy. Doskonale się wchłania i nie powoduje podrażnień. Dodatek pantenolu i alantoiny zapewnia zmęczonej skórze ukojenie oraz długotrwały komfort, a złote drobinki subtelnie rozświetlają, optycznie tuszując wszelkie niedoskonałości. 


Krem znajduje się w małym, szklanym odkręcanym słoiczku. Jak dotąd nie było z nim żadnych problemów a wydobywanie  z niego kosmetyku należy do przyjemnych. W zestawie do kremu dołączona jest szpatułka do nabierania kosmetyku. 
Krem posiada delikatną ale treściwą konsystencję. Rozsmarowuje się bardzo  przyjemnie i przyznaję, że już dawno nie miałam kremu który tak szybko wchłaniałby się i nie pozostawiał po sobie żadnej lepkiej warstewki. Po wsmarowaniu kosmetyku przez pewien czas czuć jak lekko rozgrzewa skórę wokół oczu. Jeśli chodzi o mnie, krem nie szczypie oraz nie podrażnia. Posiada jasny, beżowy kolor oraz delikatny przyjemny zapach


Po krem sięgam dwa razy dziennie, wieczorem oraz rano, wklepując go delikatnie  w skórę wokół oczu. Nie zauważyłam aby wpłynął na już powstałe zmarszczki jednak przyjemnie rozświetla oraz lekko napina skórę wokół oczu. Niestety dla mnie niedostatecznie nawilżał dlatego po kilku dniach wieczorem dodatkowo zaczęłam stosować również serum z Gaia Creams, które posiada konsystencję olejku. Krem nie roluje się i dobrze sprawdza się pod makijaż. 


Jeśli chodzi o ten krem moje uczucia są mieszane. Z jednej strony przyjemnie napina oraz rozświetla a z drugiej niestety niedostatecznie nawilża moją skórę. Myślę, że ta kremowa przeciwzmarszczkowa przygoda skończy się na jednym opakowaniu. 

Pojemność: 15 ml
Cena: 60 zł 


czwartek, 5 marca 2015

Sylveco - Hibiskusowy tonik do twarzy.

Dziś recenzja kosmetyku, który zapragnęłam mieć jak tylko pojawiły się pierwsze recenzje na jego temat. Niestety nie mając możliwości by zakupić go stacjonarnie, zamówiłam go po kilku miesiącach wysyłkowo w dniu darmowej dostawy. Mowa o Hibiskusowym toniku do twarzy od Sylveco. Przeczytałam o nim tak wiele dobrych opinii, że musiałam się przekonać jak sprawdzi się u mnie. 


Od producenta: Hypoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci, zapewniając jej odpowiedni poziom nawodnienia. Tonik o lekkiej żelowej formule odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż, może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Przebadany dermatologicznie.
  • zapewnia skórze optymalne nawilżenie
  • uzupełnia demakijaż
  • nadaje świeżość i ukojenie

Tonik znajduje się w małej, zgrabnej plastikowej butelce z zamykaniem na zatrzask. Tonik bezproblemowo wypływa z buteleczki, trzeba jednak uważać by nie wylać zbyt dużej ilości na wacik bo może z niego spłynąć. Tonik nie wsiąka od razu w wacik lecz utrzymuje się na jego powierzchni. W wielu recenzjach przeczytałam, że posiada on żelową konsystencję. W przypadku mojego toniku ma on płynną konsystencję, o wiele gęściejszą niż toniki które do tej pory miałam, jednak jest ona płynna. Tonik posiada delikatny bordowy kolor oraz lekki, przyjemny ziołowo kwiatowy zapach. Nie jest on potem wyczuwalny na skórze. 


Po tonik sięgam każdego dnia rano, czasami również wieczorem lub w ciągu dnia. Zazwyczaj wylewam go na wacik i nim delikatnie przecieram twarz oraz szyję. Na skórze przez chwilę wyczuwam jego delikatną, lepką warstewkę, która jednak wchłania się dość szybko. Tonik nie zapycha oraz nie podrażnia. Przyjemnie koi oraz delikatnie nawilża moją skórę. Uwielbiam przykładać wacik nasączony tym tonikiem na oczy, przynosi mi on chwilową ulgę po męczącym dniu w pracy. Dość dobrze radzi sobie z usuwanie resztek makijażu oraz innych zanieczyszczeń. Pozostawia skórę odświeżoną i miłą w dotyku. Po jego użyciu zawsze  sięgam po krem do twarzy lub olejki. 


Tonik posiada przyjemny skład, który z pewnością zachęca do zakupu. Buteleczka jest mała jednak tonik jest wydajny i starczy Wam na długo. Tak przynajmniej jest  w moim przypadku. 

Pojemność: 150 ml
Cena: ok 15 zł

Nie zaliczyłabym tego toniku do swoich ulubieńców, mimo wszystko jest to przyjemny kosmetyk, który spełnia obietnice producenta. Z pewnością zużyję go do końca, plus czeka na mnie kolejna buteleczka, która niedawno dotarła do mnie od Dorotki. Czy zakupię kolejne opakowanie? Raczej nie, jednak z pewnością skuszę się na inne kosmetyki Sylveco. 


niedziela, 1 marca 2015

Maseczki: 4 glinki na 4 sposoby :)

Ten post  pojawić się miał w zeszłym roku ale ciągły brak czasu oraz krótki termin testów sprawił, że zabrałam się za niego dopiero dziś. Kilka miesięcy temu dotarła do mnie  przesyłka ze sklepu Kalina, która zawierała 20 gramowe paczuszki różnych glinek. Była to część  glinkowej akcji, do której udało mi się załapać. Dotarła do mnie glinka z Morza Czarnego, Wałdajska, Kambryjska oraz Anapska.  


Od producenta: 
Glinka z Morza Martwego to drugi poza solą skarb Morza Martwego. Składniki czarnej glinki są bardzo cenne dla skóry. Unikatowy kompleks minerałów czarnej glinki ma właściwości antyseptyczne, oczyszczające, przeciwzapalne i regenerujące. Glinka doskonale leczy trądzik. Substancje mineralne zawarte w czarnej glince regulują procesy przemiany materii w skórze, nawilżają, wzmacniają błony komórkowe, chronią skórę przed utratą wilgoci i szkodliwym wpływem środowiska. Glinka głęboko oczyszcza, odblokowuje zanieczyszczone i zatkane pory. Maseczka do ciała z glinki czarnej Morza Martwego stymuluje krążenie, usuwa napięcie mięśni, łagodzi bóle stawów i bóle reumatyczne. Glinka Czarna Morza Martwego jest jednym z najskuteczniejszych naturalnych środków do redukcji cellulitu i nadwagi.

Błękitna glinka Wałdajska wydobywana jest na ekologicznie czystym terenie Rosji. Glinka ma właściwości lecznicze i jest szeroko stosowana we współczesnej kosmetologii. Dzięki dużej zawartości minerałów i substancji bioaktywnych pochodzenia naturalnego, maseczka na bazie błękitnej glinki Wałdajskiej skutecznie redukuje zmarszczki, odmładza i doskonale oczyszcza skórę. Glinka Wałdajska nasyca komórki skóry w niezbędne substancje i związki naturalne, odżywia i pobudza procesy regeneracyjne skóry. Glinka nadaje skórze jędrność, elastyczność zdrowy wygląd.

Zielona Glinka Kambryjska to najstarsza na świecie glinka, stworzona przez naturę 500-600 milionów lat temu. Zawiera wszystkie mikroelementy, których potrzebujemy, a mianowicie: krzem, fosfor, żelazo, wapń, magnez, potas, srebro, mangan, cynk, aluminium, miedz, kobalt, molibden itp. Glinka błękitna kambryjska to doskonały środek kosmetyczny. Ma właściwości oczyszczające, przeciwzapalne i dezynfekujące. Glinka stymuluje krążenie krwi i przyspiesza procesy przemiany materii w skórze. Maseczka na bazie glinki kambryjskiej doskonale oczyszcza skórę, reguluje metabolizm, sprzyja regeneracji naskórka, zwęża pory. Posiada wzmacniające działanie, poprawia kontur twarzy, redukuje zmarszczki i odmładza skórę. Stosowanie ciepłych okładów z glinki kambryjskiej skutecznie pomaga pozbyć się cellulitu, stopniowo zmniejsza podskórną tkankę tłuszczową, likwiduje efekt pomarańczowej skórki. Glinka przywraca skórze jędrność i elastyczność.


Biała glinka  Anapska należy do rodzaju przybrzeżnych glinek i charakteryzuje się wysoką zawartością minerałów. Jako maseczka do twarzy, pomaga oczyścić i dotlenić skóręDzięki wysokiej zawartości minerałów glinka biała Anapska nasyca skórę niezbędnymi mikroelementami, stymuluje produkcje kolagenu, który nadaje skórze elastycznośćGlinka ma właściwości delikatnie złuszczające, skutecznie redukuje drobne zmarszczki, ujędrnia i poprawia koloryt skóry.



Wszystkie glinki, maseczki stosowałam na twarz. Gdybym miała większe opakowanie skusiłabym się również na och zastosowanie na całe ciało. Dziś jednak opiszę moje ulubione maseczki, których głównym składnikiem są właśnie glinki. 

Na początku mojej glinkowej przygody stosowałam je z domieszką wody. Niestety czasami zdarzało się, że glinka była zbyt mocna i potrafiła podrażnić lub bardzo szybko zasychała. Teraz mam już swoje sposoby oraz przepisy z których uwielbiam korzystać. 

- GLINKA Z JOGURTEM NATURALNYM
W kubeczku mieszam łyżeczkę glinki plus łyżeczkę jogurtu naturalnego. Jogurt naturalny jest idealny do pielęgnacji skóry, ponieważ odświeża ją i chłodzi. Ponieważ w działaniu jest delikatny, nadaje się także do pielęgnacji skóry wrażliwej. Naturalne białka zawarte w jogurcie są łatwo wchłaniane przez skórę, sprawiając, że staje się ona bardzo delikatna.

- GLINKA  Z MIODEM
W kubeczku mieszam glinkę oraz miód. Co roku kupuję miód od zaprzyjaźnionego pszczelarza. Miód delikatnie oczyszcza skórę, zachowując ja zdrową, elastyczną i piękną. Leczy stany zapalne i świetnie nawilża skórę. W jego składzie obecne są również przeciwutleniacze, które spowalniają procesy starzenia się skóry. Przeciwutleniacze chronią komórki przed uszkodzeniami. Miód doskonale utrzymuje w skórze wilgoć.

- GLINKA Z HYDROLATEM 
Do glinki dodaję odpowiednią ilość hydrolatu, przez ostatnie miesiące towarzyszył mi hydrolat z kwiatu pomarańczy. Działa przeciwzapalnie, łagodząco, regenerująco, lekko ściągająco, zmniejsza zaczerwienienie, wspomaga walkę z przedwczesnymi zmarszczkami, chroniąc przed rozkładem kolagenu. Reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum.

- GLINKA PLUS OWOCE
W zależności od sezonu możemy użyć różnych owoców. Moje ulubione to porzeczka oraz  brzoskwinia. W kubeczku gniotę małą ilość danego owocu oraz dodaję glinkę. Sok z owoców wspaniale działa na moją skórę. W zależności jaki to owoc oraz jakie są jego właściwości, potrafi wspaniale oczyścić skórę, zadziałać jak łagodny kompres, odżywić oraz nawilżyć. 


Za każdym razem maseczki nakładam na twarz podczas kąpieli, kiedy skóra idealnie nadaje się na przyjęcia takiej dawki przyjemności. Skóra twarzy staje się przyjemnie oczyszczona oraz wygładzona.  Żadna  z tych maseczek nie podrażniła jak i nie wysuszyła mojej skóry. Wraz z dodatkami jak jogurt naturalny czy miód skóra dodatkowo była przyjemnie  odżywiona oraz nawilżona.  Maseczki tego typu wspaniale wyrównują koloryt mojej skóry i delikatnie ją napinają. Od dawna nie kupuję maseczek w sklepie, wolę takie domowe cuda. 

Jak dla mnie każda  z tych maseczek warta jest zakupu. Ich cena to 9 zł za 100 gram, a stosując je na tylko twarz, są bardzo wydajne.