niedziela, 31 maja 2015

Proastiq - Age Control + krem naprawczy na noc.

Po bardzo udanej przygodzie z hipoalergicznym kremem przeciwzmarszczkowym na dzień firmy Proastiq, przyszła pora  na wypróbowanie wersji na noc. Zapraszam Was na recenzję kremu naprawczego na noc Dermo Age Conrtol+ Krem przeznaczony jest dla cery zmęczonej, narażonej na stres i przyspieszone oznaki starzenia. Niestety od jakiegoś czasu  w tej kategorii znajduję się również ja. 


Od producenta: Po wielu laboratoryjnych próbach udało się stworzyć ten wysoce skuteczny dermokosmetyk stymulujący nocną rekonwalescencję. Staranne połączenie zawartych w nim składników aktywnych wzmacnia potencjał skuteczności kremu, aby skóra odzyskała pożądaną równowagę i zyskała najlepszą ochronę na kolejny dzień. Odżywcza formuła kremu dedykowana jest dla cery normalnej, suchej i mieszanej. Skuteczne składniki aktywne dają ochronę przed czynnikami powodującymi procesy starzenia skóry i umożliwią cofanie się istniejących zmian, poprzez lepsze odżywienie, ukrwienie i pobudzenie podziałów komórek skóry.
Naturalna astaksantyna –wysokie stężenie tego najsilniejszego znanego nauce antyoksydantu, zapewnia skórze bardzo ważną ochronę antyrodnikową. Stanowi barierę dla promieni UV będących przyczyną fotostarzenia skóry. Badania naukowe wykazały, że Astaksantyna skutecznie wnika w głąb skóry hamując procesy uszkodzeń DNA i białek komórkowych. Ochrania włókna kolagenowe i elastyny pomagając w utrzymaniu naturalnego napięcia skóry. Dzięki wyjątkowo silnym właściwościom przeciwrodnikowym wpływa na zahamowanie procesów starzeniowych i redukcję istniejących już drobnych linii i zmarszczek, pomaga w usuwaniu przebarwień i przywraca skórze naturalny koloryt. Gwarantuje utrzymanie prawidłowego poziomu jej nawilżenia.
Aktywna forma Witaminy A – niezbędna aby nasza skóra mogła prawidłowo funkcjonować. Stymuluje procesy naprawcze pobudzając komórki do produkcji kolagenu, wpływa na odnowę komórkową, naturalne procesy regeneracji skóry i redukcję plam pigmentacyjnych. Poprawia ukrwienie tkanek, pobudza komórki do podziałów, dzięki czemu umożliwia redukcję nawet głębszych zmarszczek mimicznych.
Kwas hialuronowy –biozgodna substancja występująca naturalnie w naszym organizmie. Zastosowany w kremie pomaga spłycać i wypełniać istniejące zmarszczki. Poprawia strukturę warstwy rogowej naskórka, dając efekt natychmiastowego wygładzenia i nawilżenia. Jego higroskopijne właściwości hamują transepidermalną utratę wody, optymalizując poziom nawilżenia skóry.
Witamina E – nazywana witaminą młodości, gdyż wpływając na komórki naskórka skutecznie pomaga przeciwdziałać starzeniu się skóry. Pełni rolę naturalnego konserwantu w kremie. Podczas długotrwałego jej stosowania mogą zostać zredukowane plamy starcze (jeśli występują). Wpływa na produkcję białek utrzymujących naturalne napięcie i jędrność skóry.


Krem znajduje się w trwałym, plastikowym zakręcanym słoiczku, który nie przepuszcza światła. Dzięki temu zawartość chroniona jest przed szkodliwym oddziaływaniem promieni słonecznych. Całość prezentuje się bardzo ładnie a samo opakowanie nie sprawia problemów w  użytkowaniu. Krem na noc, tak jak jego poprzednik na dzień, posiada uroczy, soczysty pomarańczowy kolor. Co ważne nie jest on uzyskiwany drogą chemiczną. Nie barwi skóry ale nadaje jej lekkiego słonecznego koloru. Zapach również należy do ładnych, jest delikatny i przypomina mi lekko zapach arbuza. Sprawia, że pomimo zmęczenia sięgam po niego z przyjemnością. W przypadku kremu na noc konsystencja jest maślana a zarazem lekka i delikatna. Przyjemnie rozprowadza się po skórze i wystarczy na prawdę jego mała ilość by pokryć nim cała buzię. Z pewnością polubią go osoby lubiące gdy kosmetyk szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustawej warstewki. 



Po krem sięgam od poniedziałku do piątku, zawsze wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu skóry. W weekendy, kiedy mam troszkę więcej czasu, zarówno rano jak i wieczorem używam małego cuda od Gaia Creams
Kremem Proastiq smaruję dokładnie skórę buzi oraz szyi. To co polubiłam w nim najbardziej, to fakt iż bardzo dobrze radzi sobie z wyrównaniem kolorytu skóry. Tych konkretnych i mocno widocznych zmarszczek nie usunął ale za to delikatnie napina skórę buzi, dzięki czemu wygląda na wygładzoną. Równie dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry, nie zapycha jej dzięki czemu nie dręczą mnie wyskakujące niemiłe niespodzianki. Już po dwóch tygodniach zauważyłam, że wpłynął na zmniejszenie wydobywania się sebum, szczególnie w okolicy czoła. Krem w żaden sposób nie podrażnia jak i nie wpływa negatywnie na stan mojej skóry. 



Pojemność : 50ml
Cena: 77 zł

Krem polecam wszystkim z grupy 30plus chcącym walczyć o ładny wygląd skóry, jak i osobom młodszym, bo lepiej zapobiegać pierwszym zmarszczkom oraz przebarwieniom. Krem nawilża, wygładza oraz sprawia, że skóra wygląda na wypoczętą i zregenerowaną. Mam nadzieję, że firma Proastiq wprowadzi na rynek kolejne kosmetyki jak sera czy krem pod oczy. Jak dla mnie są to polskie kosmetyki warte wypróbowania :)

Miłego dnia
Magdalena 

wtorek, 26 maja 2015

Aktywne serum ziołowe na porost włosów - Apteczka Agafii.

Tak oto mija kolejny rok a włosy jak wypadały tak wypadają. Po każdej kupionej i użytej wcierce do włosów, która w żaden sposób nie pomaga, obiecuję sobie, że to już ostatnia. Niestety ciągle gdzieś tam jest nadzieja, że któraś z nich zdziała cuda. Więc skusiłam się na kolejne "cudo" z serii Apteczka Agafii. Tym razem postawiłam na lepszy porost włosów, licząc na choćby drobny wysyp babyhair. Zapraszam na recenzję Aktywnego serum ziołowego na porost włosów:7 ziół, prowitamina B5, drożdże piwne, papryczka chili.


Od producenta:  Aktywne serum ziołowe na porost włosów zawiera w swoim składzie kompleks ekstraktów i olejów z roślin stymulujących pobudzenie wzrostu - prawoślaz, cytryniec chiński, żeń-szeń, melisa, korzeń łopianu, pokrzywa, kotki brzozowe oraz prowitaminę B5, kompleks drożdży piwnych, papryczkę chili i Climabazo. 

Składniki aktywne:
- Prawoślaz (Althaea Officinalis Extract) - bogaty w substancje o charakterze nawilżającym działa osłaniająco, zmiękczająco, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie.
- Cytryniec chiński (Shizandra Chinensis Officinalis Oil) - działanie tonizujące i wzmacniające.
- Żeń-szeń (Panax Ginseng Extract) – zapobiega łysieniu i wypadaniu włosów, posiada działanie regenerujące.
- Melisa (Mellissa Officinalis Leaf Oil) – intensywnie odżywia i tonizuje skórę, nadając jej zdrowy wygląd.
- Łopian (Arctium Lappa roqt Extract) - przeciwdziała wypadaniu włosów, łupieżowi, ma działanie antyseptyczne, oczyszczające, ograniczające łojotok, kojące. Działa tonizująco na skórę głowy.
- Pokrzywa (Urtica Dioica Extract) – wzmacnia włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu, zapobiega łupieżowi.
- Ekstrakt z kotków brzozowych (Betula Alba Extract) - nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu, poprawia ukrwienie skóry głowy co skutkuje dotlenieniem i odżywieniem cebulek włosowych.
- Drożdże piwne (Yeast Extract) – poprawiają strukturę włosa, wzmacniają, przyśpieszają wzrost. Kompleks drożdży piwnych zawiera proteiny (źródło energii), witaminy grupy B, wszystkie podstawowe aminokwasy. Zapewnia kompleksowe działanie odżywcze.
- Papryka ostra (Capsicum Annuum Fruit Extract) – jest dobrym środkiem na porost włosów, powoduje łagodne podrażnienie, zaczerwienienie skóry i uczucie ciepła. Jest to naturalny środek który ma zdolność do rozszerzania naczyń krwionośnych, w wyniku czego stymuluje uwalnianie histaminy która stymuluje podział komórek i wzrost nowych. Wysoka zawartość witaminy A, witaminy C i innych składników odżywczych, zawartych w papryce pomaga odżywiać i chronić komórki u nasady włosów, aktywizuje mikrokrążenie, co poprawia transport odżywczych substancji bezpośrednio do korzeni włosów.
- Climbazol ® - hamuje rozwój Pityrosporum ovale - grzybków powodujących wykształcenie łupieżu, zapobiega ich powstawaniu
- Prowitamina B5 - stymuluje przemianę materii, aktywizuje regenerację komórek skóry. 


Serum mieści się w plastikowej butelce z atomizerem. Ogólnie nic nadzwyczajnego, natomiast co ważne, w moim przypadku nie sprawiało żadnego problemu w użytkowaniu. Serum posiada wodnistą konsystencję, która pełni rolę mgiełki.  Jego kolor określiłabym mianem buraczanego z lekką szarą zawiesiną. Trzeba troszkę  z nim uważać bo potrafi zrobić plamy na umywalce jak i ciuszkach. Zapach jest dość mocno wyczuwalny, ziołowy, specyficzny jednak nie jest drażniący. 


Po serum sięgałam dwa razy w tygodniu, zawsze po umyciu włosów. Czekałam aż podeschną a potem spryskiwałam nim skórę głowy i wykonywałam delikatny masaż. Potem delikatnie spryskiwałam też włosy po całości. Na początku byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie, czułam jak serum delikatnie grzeje skórę głowy. Niestety ten efekt przestał być odczuwalny dość szybko. Największym minusem tego serum jest fakt, że obciążało moje włosy. Mimo regularnego mycia, włosy wyglądały na mało świeże i musiałam je myć kolejnego dnia lub ratować się suchym szamponem Batiste. 
Jeśli chodzi o ogólne efekty niestety nic nie zauważyłam. Nie chciałam się zbyt szybko poddawać więc serum używałam regularnie przez prawie trzy miesiące. Potem sięgałam po nie coraz rzadziej i końcu stwierdziłam, że nie ma to sensu. Na plus na pewno zaliczam fakt, iż nie podrażnia jak i nie plącze włosów.




Skład: Althaea Officinalis Extract, Shizandra Chinensis Officinalis Oil, Panax Ginseng Extract, Mellissa Officinalis Leaf Oil, Arctium Lappa roqt Extract, Urtica Dioica Extract, Betula Alba Extract, Yeast Extract, Capsicum Anuum Fruit Extract, Climbazole, Allantoin, Pantothenic Acid, Neolone.

Pojemność: 150 ml
Cena: ok 20 zł

Niestety serum zupełnie się nie sprawdziło, wczoraj poddałam się i resztę po prostu wylałam. Kosmetyk nie spełnił żadnych obietnic producenta i jak dla mnie nie jest wart zakupu. 

sobota, 23 maja 2015

Wyniki urodzinowego rozdania.



Bardzo Wam wszystkim dziękuję za tak miłe blogowe, urodzinowe życzenia. Przyjemnie było je czytać no i przyznaję, że dały mi troszkę nowej energii :) Cieszę się, że zgłosiłyście się również do kolorowego rozdania. Czas na wyniki, lakiery powędrują do:


Proszę prześlij mi swoje dane na  maila 30plusblog@gmail.com  :)

To wszystko na dziś,
Magdalena


czwartek, 21 maja 2015

Współpraca ze sklepem Dresslink. Czy warto?

Na początku tygodnia otrzymałam propozycję współpracy ze sklepem Dresslink. Długo zastanawiałam się czy zainwestować w to swój czas bo średnio lubię zabawy w prośby o klikanie w linki. No ale to moje ciągłe dumanie i krążąca w głowie myśl, że przecież zawsze warto spróbować... a potem będzie co będzie ;)  Do tego trzeba przyznać, że oferta sklepu jest bardzo bogata i pewne rzeczy po prostu mnie zauroczyły. Znajdziemy tam ciuszki, biżuterię jak i akcesoria do makijażu. Wybrałam i zapisałam sobie około trzydziestu linków tego co najbardziej mnie zachwyciło, kilka  z nich dzisiaj Wam przedstawię. 

Na początek bardzo ładnie prezentujący się zestaw pędzli do makijażu - klik.


Uwielbiam zioła, nie tyko je zbierać oraz jeść ale przede wszystkim jestem zauroczona wszelkimi motywami ziół. Ta bluzeczka jest po prostu urocza - klik.


Bluzeczek z motywem ptaków nigdy dość :) Po prostu je uwielbiam - klik.





No i teraz moja kolejna słabość czyli sukienki :D - klik




Znalazłam również spodenki idealne na wyjazd nad morze - klik 



A może wersja bardziej elegancka? - klik


Ciuszek typu kombinezon, to moje małe marzenie od dawna - klik


Piękny floral blezer, jak widzicie jest wiosennie :) - klik 


Jako wielka fanka paseczków zwróciłam uwagę również na ten płaszczyk - klik 


Do kompletu buciki - klik



Znacie sklep Dresslink? Na zdjęciach wszystko prezentuje się ładnie, ciekawa jestem jak odzież czy pędzelki prezentują się na żywo oraz jaka jest ich jakość. To jak? Na co byście się skusiły? 

Magdalena

sobota, 16 maja 2015

Suchy szampon Batiste - Eden.

Suche szampony Batiste poznałam dopiero w zeszłym roku. Na pierwszą sztukę skusiłam się kiedy Batiste pojawiły się (niestety jednorazowo) w Biedronce, do tego ich cena była przyjemna. Pamiętam też, że pierwsze spotkanie z tym kosmetykiem  należało do udanych. Potem pojawił się u mnie zestaw mini szamponów, o których pisałam Wam w styczniu. Te kolorowe maluszki świetnie nadawały się na wyjazdy i mieściły się w każda torebkę. Na początki kwietnia napisała do mnie pani Dominika proponując wypróbowanie innych wersji suchego szamponu Batiste i tak o to od ponad miesiąca testuję wersję Eden.


Suchy szampon Batiste błyskawicznie zapewnia jedwabiście miękkie, pachnące włosy bez użycia wody. Jest odpowiedni dla wszystkich typów włosów. Na rynku znajdziecie wiele wersji tych szamponów, różnią się zapachami, czasami kolorem ale przede wszytskim działaniem. Są wersje dodające objętości, z dodatkiem koloru jak i pielęgnacyjne.
Wersja Eden: edycja limitowana, jest to zapach słodkiego melona połączonego z wiciokrzewem. 

Od producenta: Lekki jak dotyk motyla, Batiste Eden przenosi nas do krainy łagodności. W odległe klimaty wprowadza połączenie mandarynki, grejpfruta, rabarbaru i bambusa. Orientalne  rozwinięcie z kwiatem lotosu, wodą kokosową oraz liczi łagodnie przechodzi w kremowe nuty mleka kokosowego, wanilii, drzewa sandałowego oraz piżma.  Subtelny i egzotyczny Eden to zapach niewinności.


Przed użyciem należy potrząsnąć opakowaniem a później rozpylić szampon u nasady włosów, zalecane jest by robić to w odległości przynajmniej 30 cm. Ja, tak spryskane włosy zostawiam na kilka kilkanaście sekund a po tym czasie delikatnie masuję włosy oraz skórę głowy, tak by "pozbyć" się białego nalotu. Przy okazji od razu modeluję włosy. Są wersję które bardziej bielą włosy, wtedy czasami trzeba bardziej postarać się by usunąć biały nalot. Na szczęście, w moim przypadku, wszystko zawsze ładnie się wchłania i żadne resztki nie pozostają we włosach. 



Suchy szampon Batiste -  Eden jest delikatny nie tylko w jeśli chodzi o zapach ale również w działaniu, jest to wersja po którą można sięgnać nawet dwa dni z rzędu. Bardzo dobrze odświeża włosy, lekko unosi je u nasady a jednocześnie zbyt mocno ich nie matowi. Włosy pozostawia przyjemne i delikatne w dotyku. Ta wersja posiada śliczny słodkawy zapach, który nie dusi w trakcie użycia, a którym przez jakiś czas pachną moje włosy. 
Skład suchych szamponów Batiste nie jest idealny, znajdziemy tu również alkohol. Na szczęście  w moim przypadku kosmetyk nie podrażnia skóry głowy jak i nie przesusza moich włosów. Na pochwałę na pewno zasługuje fakt, iż są to kosmetyki wegańskie, nie testowane na zwierzętach. 



Moje włosy są cienkie i dość delikatne dlatego bardzo polubiły się z wersją Eden. Chciałam oczywiście zaznaczyć, że suchy szampon nie zastąpi mycia włosów, dlatego nie ważne czy sięgam po ten kosmetyk czy nie, nadal myję włosy co drugi dzień. Szampony Batiste są dla mnie często wybawieniem w podróży a szczególnie teraz, gdy zaczął się dla mnie dość intensywny sezon rowerowy. Po przejechaniu wielu kilometrów i dojechaniu do wyznaczonego celu, po zdjęciu kasku, oj tak, ciesze się, że wersja mini Batiste jest w pobliżu. 

Pojemność: 200 ml
Cena: 14,99

Cóż, mam nadzieję, że ta wersja suchego szamponu Batiste, jeszcze przez długi czas będzie dostępna w drogeriach :)

niedziela, 10 maja 2015

Love 2Mix Organic - masło do ciała Mango i Papaja.

Ponad dwa lata temu, kiedy jeszcze nawet nie myślałam o tym, że będę prowadzić bloga, kupował i używałam tylko balsamy do ciała dostępne w pobliskich drogeriach. Nawet nie wiedziałam o istnieniu tylu innych wspaniałych smarowideł do ciała. Nie spodziewałam się, że pewnego dnia zakocham się w masłach do ciała, a balsamy staną się już tylko wspomnieniem. Masła do ciała uwielbiam za a ich przyjemny skład (oczywiście o ile podczas zakupów kierujemy się składem kosmetyku) ale również za ich konsystencje, moja ulubiona to ta bardziej treściwa. O kosmetykach Love 2Mix Organic czytałam już wiele dobrego i tak w końcu skusiłam się na masło do ciała Mango i Papaja.



Od producenta: Jedwabista konsystencja masła zapewnia skórze głębokie odżywienie, chroni ją przed negatywnymi czynnikami. Organiczny olej mango doskonale nawilża i zmiękcza skórę, sprawia że staje się zdrowa i piękna. Organiczny olej papaja chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry, poprawia aktywność skóry.
Zawiera certyfikowane składniki organiczne, nie zawiera SLS, parabenów, olei mineralnych, ftalanów, glikoli, lanoliny.


Masło znajduje się w większym plastikowym słoiczku a wydobywanie z niego kosmetyku nie sprawia żadnych problemów. Skromna szata graficzna, aczkolwiek ze zdjęciem mango sprawiła, że zwróciłam na nie uwagę i zapragnęłam je mieć. Po otwarciu bardzo zaskoczyła mnie konsystencja kosmetyku. Wydawała się być twardawa i nie wypłynęłaby nawet po zostawieniu otwartego opakowana do góry nogami. Mimo tego, bez większych wysiłków kosmetyk nabieramy na palce. I tu ponownie zaskoczyło mnie swoją aksamitnością i delikatnością. Masełko przyjemnie i szybko sunie po mojej skórze, rozprowadza się idealnie. Do tego dość szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustawej warstewki. Pozostawia po sobie jednak delikatny aksamitny film, który otula skórę i sprawia , że jest mega delikatna w dotyku.  Kolor masła jest jasno żółty, od spodu jednak jest ciemniejszy, nie wiem jednak co jest tego powodem. Możecie to zauważyć na poniższych zdjęciach. Zapach jest dla mnie idealny, delikatny, słodkawy, taki który może mi towarzyszyć każdego dnia. 


Po to masełko sięgam kilka razy w tygodniu. Są dni kiedy po prostu wybieram oleje lub z powodu zmęczenia rezygnuję z jakiegokolwiek mazideł do ciała. Cóż mogę powiedzieć... jest to najlepsze masło do ciała jakie do tej pory miałam. Ma idealną dla nie konsystencję, treściwą a zarazem delikatną. Owocowy zapach który może mi towarzyszyć każdego wieczora. A teraz to co najważniejsze, masło świetnie nawilża moją skórę.  Pozostawia ją mięciutką w dotyku, zadbaną. Otrzymuję od niego to, na czym mi najbardziej zależy. Do tego jest wydajne a to jest bardzo ważne, bo jego cena do najniższych nie należny. 


Skład: Aqua With Infusions Of Organic Carica Papaya Seed Oil, Organic Mangifera Indica Seed Butter, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Cetyl Palmitate, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Panthenol, Potassium Hydroxide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid, Parfum.

Pojemność: 250 ml
Cena: ok 25 zł

Masełko dla mnie jest świetne i z pewnością skuszę się na kolejne opakowanie. Dostępne są również inne wersję jak: Marchewka i Dynia, Ananas i Guarana, Macadamia i Shea czy Morwa i Figa. Znacie tą serię masełek, które polecacie? Bo mam ochotę na więcej :) 




czwartek, 7 maja 2015

II urodziny bloga + kolorowe rozdanie :)

Hej kochani :) Jestem w niemałym szoku jak szybko ten czas leci, że  kolejny rok blogowania za mną. Od jakiegoś czasu posty pojawiają się rzadziej, niestety całymi dniami pracuję i czasami ledwo to wszystko ogarniam. Ale nie poddaję się i na pewno nie zniknę. W ciągu ostatniego roku częściej pojawiały się recenzje kosmetyków naturalnych oraz posty dotyczące ziół. Przyznaję, że zioła to moja nowa miłość. Blog rozbudowałam również o nowy dział "In love with", także spodziewajcie się kolejnych wspaniałości nie tylko do domu :)
Dziękuję Wam za to, że jesteście i że tutaj zaglądacie. Mam dla Was małą ale za to kolorową niespodziankę. Specjalnie z tej okazji kupiłam dziś kilka lakierów Wibo z serii Hello summer i jeśli lubicie kolorowe pazurki latem to zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu. 


Aby wziąć udział w rozdaniu wystarczy być obserwatorem mojego bloga 30plus Beauty blog. Jeśli to dla Was nie problem to podajcie również swojego maila:)

Obserwuję jako: 
E-mail: 

Regulamin:
  1. Rozdanie trwa od 07.05 do 21.05 do godziny 23:59. Po tym czasie wpisy nie będą brane pod uwagę. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni po zakończeniu rozdania.
  2. Obserwowanie bloga jest obowiązkowym warunkiem uczestnictwa w konkursie. 
  3. Sponsorem lakierów jestem ja.
  4. Rozdanie jest skierowany do osób mieszkających w Polsce jak i za granicą.
  5. Zestaw otrzyma jedna osoba.
  6. Lakiery są nowe.




Miłego dnia :* 


niedziela, 3 maja 2015

Elfa Pharm - Olejek Arganowy do włosów z serii Vis Plantis.

W lutym dotarła do mnie paczuszka zawierająca trzy różne olejki. Wszystko w ramach nowej akcji testowania z klubem Elfa Pharm. Ponieważ nie byłam w stanie używać ich wszystkich na raz, recenzje rozłożyłam na trzy części. W marcu pisałam Wam o olejku Macadamia do ciała, małym przyjemniaczku, którego jedynym minusem była właśnie jego wielkość. Dziś recenzja olejku Arganowego do włosów z olejem macadamia z serii Vis Plantis. Sprawił on, że znów wróciłam do  systematycznego olejowania włosów.


Od producenta: Płynne Złoto Maroka, olejek arganowy z Drzewa Życia (Argania Spinosa), łatwo się wchłania, odżywia skórę głowy i cebulki włosowe. Zmniejsza łojotok, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo, łagodzi podrażnienia. Wysoka zawartość kwasów omega-6 i omega-9 pozwala odbudować strukturę włosów, wzmacnia je i chroni. Nadaje miękkość, elastyczność. Włosy stają się zdrowe i pełne życia.


Olejek znajduje się w małej plastikowej buteleczce i wygląda zupełnie tak samo jak jego braciszek, olejek do ciała. Buteleczka posiada zamykanie typu klik i jet wygodne w użytkowaniu. Olejek, jak już sama nazwa wskazuje, posiada oleistą konsystencję. Przyjemnie rozprowadza się we włosach oraz wsmarowuję w skórę głowy. To co zostaje na moich dłoniach zawsze w nie wsmarowuje, także nic się nie marnuje.  Olejek posiada delikatny słoneczny kolor oraz równie delikatny i przyjemny dla nosa zapach. Dla mnie czysty, nierafinowany olej arganowy nie pachnie zbyt ładnie.


Po olejek sięgam raz w tygodniu, w weekendy. Tylko wtedy mam czas by poświęcić moim włosom większą uwagę i pochodzić w domu z czapką na głowie. Przyznaję, że olejek używam na bogato, wsmarowuje go delikatnie  w skórę głowy oraz we włosy. Ponieważ moje włosy są krótkie olejek okazał się wydajny. Po jego wsmarowaniu, nakładam czepek foliowy a na to wełnianą czapkę. Tak całość trzymam na głowie około dwie godziny. Po tym czasie głowę myję, obecnie używam brzozowego szamponu o którym wspomniałam Wam w kwietniu. Ten olejek faktycznie łagodzi skalp, a przynajmniej złagodził problemy swędzącej skóry głowy. Do tego pozostawia włosy delikatne w dotyku, nawilżone, nie elektryzujące się oraz pełne blasku. Olejek nie podrażnia jak i nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. 


Skład: Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid (50% olejku arganowego, 49,5% olejku macadamia).

Pojemność: 30 ml
Cena: ok 18 zł

Już teraz mogę Wam napisać, że z całej tej trójki ten olejek spisał się u mnie najlepiej. Za jakiś czas napiszę Wam jeszcze o różanym olejku do twarzy. 

Miłej niedzieli :)

Magdalena