niedziela, 31 stycznia 2016

Kardigan od Shein - prezent dla mojej mamy. Oraz sweterkowe podsumowanie ♥

Chciałam Wam dzisiaj pokazać kardigan jaki wybrałam dla mojej mamy. Chciałam zrobić jej małą niespodziankę i tym razem zamówić coś dla niej. Skusiłam się na cieplutki kardigan. Idealnie będzie spisywał się również jako sweterkowy płaszczyk na wiosnę oraz jesień. Kardigan jest grubiutki i bardzo przyjemny w dotyku. Jest długi i po raz pierwszy zdarzyło się, że musiałam lekko podwinąć rękawy. Kardigan jest koloru cappuccino z dodatkiem czerni, granatu oraz koloru pomarańczowego. Coś co nie pokazują zdjęcia w sklepie to, że jest on naprawdę duży i z pewnością nie będzie odpowiedni dla osób noszących rozmiar S czy M. 
Sklep Shein uwielbiam za ich bluzeczki (mają piękne motywy) oraz sweterki i kardigany. Dlatego poniżej znajdziecie również ich małe podsumowanie ;) Są pięknie wykonane i po prostu zachwycają. 





Sklep Shein: klik









A na dworze wiosna :) Miłego dnia.
Magdalena


wtorek, 26 stycznia 2016

Kosmetyki oraz środki czystości nie testowane na zwierzętach (rynek polski)


Minął ponad rok od mojej ostatniej udostępnionej listy kosmetyków przyjaznych jak i nieprzyjaznych zwierzętom. Jak się po raz kolejny okazało, oznakowania na produktach oraz hasła "Nie testowane na zwierzętach", nie mają często nic wspólnego z prawdą. Okazuje się, że firmy robią co chcą (kłamią) i potrafią nam wcisnąć każdy kit.  Na dzień dzisiejszy niestety o każdym kosmetyku należy poszukać informacji w internecie, bo to co znajdziemy w opisie na pakowaniu to zwykły chwyt marketingowy. Zacznijmy jednak od czegoś miłego. Dzisiejsza lista to kosmetyki oraz środki czystości nie testowane i przyjazne zwierzętom, jakie znajdziemy na polskim rynku. Lista ta zaczerpnięta jest ze strony Klub Ok, który niestety po wielu latach istnienia zawiesza swoją działalność.  





Alba Botanica - balsamy, peeling, błyszczyki do ust,

Arbonne - kremy, balsamy, odżywki, peeling, maseczki, na słońce, szampony, mydła w płynie, lakiery, szminki, tusze, pudry, suplementy diety;

Argital - pasty do zębów, środki czystości, szampony, mydła, olejki,

Astonish - środki czystości, płyny do prania, mydła w płynie, do podłóg i okien, do mycia samochodów, miotełki, gąbki, odplamiacze, kuchenne, do zmywarek i do WC,
Athena's (Natural Remedies, Erboristica) - mleczka, toniki, kremy, serum, pomadki, szampony, mydła, peeling, balsamy,
Auromère - pasty do zębów, mydła, balsamy, preparaty do włosów;
Avebio - kremy, masła do ciała, olejki, glinki, toniki, mydła, szampony, sole, dezodoranty, wody zapachowe (dostępne także na http://sweetpiggy.com.pl),
Balm Balm - balsamy do ust i ciała, olejki, toniki, maseczki, demakijaż (dostępne także na http://www.biomania.pl oraz http://organicum.pl),
Bio-D - środki czystości, mydła, płyny do WC, proszki do prania, płyny do szyb, środki dezynfekujące, itp. (dostępne także na http://sweetpiggy.com.pl),
Biofficina Toscana - szampony, odżywki, emulsje, balsamy, płyny do kąpieli, żele, dezodoranty, kremy, do golenia, po goleniu, peeling,
Crazy Rumors - balsamy do ust zapachowe, smakowe, itp.;
Dr. Bronner's Magic - mydła w płynie, olejki, balsamy, po goleniu (dostępne w sklepie http://organicum.pl),
Earth Friendly Products  - pranie (także dla dzieci), zmywanie, czyszczenie, odplamiacze, odświeżacze powietrza i tkanin (dostępne także w drogeriach 'ekoMaluch' oraz 'Piotr i Paweł'),
Eco Cosmetics (Venus) - szampony, żele do mycia, kremy, balsamy, dezodoranty, pasty do zębów (dostępne także w drogeriach i na http://sweetpiggy.com.pl),
Ecozone - kule do prania, pasty czyszczące, odplamiacze, zmiękczacze, odkamieniacze, do mycia naczyń, do WC, ogólne środki czyszczące, tabletki do zmywarek (dostępne także na http://www.pieluszkarnia.pl),
Everyday Minerals - pudry, pędzelki, cienie, podkłady, szminki, pomadki, itp. (dostępne także na http://sweetpiggy.com.pl i na http://allegro.pl),
Faith in Nature - mydła, żele pod prysznic, do higieny intymnej, szampony, odżywki do włosów,
Florame - mydła, balsamy, żele do mycia, szampony, olejki eteryczne, wody toaletowe, dezodoranty, peeling, balsamy do ust, toniki, kremy (dostępne także w warszawskim sklepie Żółty Cesarz oraz na http://sklep.smaknatury.pl),
Freeman - szampony, mydła, kremy, odżywki, maseczki, balsamy, lakiery, kosmetyki do stóp (dostępny także w aptekach, drogeriach a także na stronie http://esentia.pl oraz http://evergreen.pl),
Gaia Creams  - kremy, olejki, serum pod oczy, balsamy, demakijaż, do cery trądzikowej,
Hedera Natur (AlmacaBio, Equo, BergLine) - proszki do prania, środki czystości, szampony, mydła, olejki (dostępny także w drogeriach oraz na greenplanet.pl),
Helan - mydła, produkty dla dzieci, dezodoranty, wody zapachowe, szminki, maseczki,
Inter-Beta preparaty antycellulitowe,
Jiva Ayurveda - pasty do zębów, olejki, kremy, szampony, maseczki;
Kanu - mydła, olejki, sole, wody zapachowe, preparaty do peelingu (dostępne także w kwiaciarniach i drogeriach),
KissMyFace - pasty do zębów, płyny do płukania jamy ustnej, przeciwsłoneczne, szminki, błyszczyki, szampony, odżywki, balsamy, mydła, kremy, dla dzieci;
Kuomaye Bio - szampony, żele pod prysznic, mleczka do ciała, szminki, kosmetyka kolorowa,
Lakshmi - szampony, odżywki do włosów, kremy, preparaty do stóp (dostępne także na http://www.mydlarnia-lakshmi.pl/kosmetyki_lakshmi.html),
Lepo Cosmetics - kremy, oliwki, żele pod oczy, serum, szampony, płyny do kąpieli, mydła,
Lilly's Eco Clean - do sprzątania domu, do prania i płukania;
Montagne Jeunesse (Model Secrets, Chantelle, Fab Face Food) - kremy, mleczka (dostępne także w drogeriach, w Tesco, w kwiaciarniach a także na stronie http://esentia.pl);
Natracare - tampony, podpaski, wkładki higieniczne (dostępne także na http://sun.sklep.pl),
Pierpaoli - szampony, kremy, mleczka, dla dzieci, produkty czyszczące dom (dostępne także na http://sweetpiggy.com.pl),
Polin (Mors, Efekt, Rosa, Rondel, Nornik, Poppy) - mydła w płynie, szampony, proszki i płyny do prania, płyny do naczyń, żele do WC, preparaty do mycia szyb i mycia dywanów, preparaty do usuwania rdzy i kamienia, pasty BHP, odświeżacze powietrza (dostępne także w kioskach, drogeriach, w Carrefour, w Tesco, a także na stronie http://evergreen.pl oraz http://www.gierlik.com.pl);
Rejuvi - peeling, dermatologiczne, kremy, maseczki, makijaż permanentny,
Sanecovit  (Bjobj) - dla dzieci, mleczka, kremy, szampony, do kąpieli, odżywki, po goleniu, do golenia, toniki, higiena intymna, peeling;
Sanoflore - kremy, balsamy, olejki, wody kwiatowe, herbaty ziołowe,
Saponificio Gianasso (I Provenzali) - mydła, balsamy, olejki, kremy, szampony, do kąpieli, pomadki ochronne, higiena intymna;
SpaRitual - kremy, balsamy, olejki, peeling, do paznokci, do kąpieli (dostępne także na http://sweetpiggy.com.pl);
The Konjac Sponge Co. - gąbki do mycia,
Trilogy Products - kremy, olejki, maseczki, balsamy, szampony, odżywki, po goleniu (dostępny na stronie http://organicum.pl),
Urtekram - mydła, pasty do zębów, szampony (dostępny także na stronie http://www.naturo.pl oraz http://www.natural-beauty.pl),
Zao Essence of Nature - pudry, szminki, błyszczyki, tusze, lakiery, pędzelki,


Od siebie dodam jeszcze:
Alchemia Lasu
Zielone Laboratorium
Make Me Bio
LillaMai 





Mam nadzieję, że rok 2016 przyniesie wiele pozytywnych zmian w moim życiu, a ja stanę się w pełni świadomym konsumentem. Wam również tego życzę. 




czwartek, 21 stycznia 2016

Tisane: balsamik do ust oraz Cremobaza: krem półtłusty z mocznikiem.

O produktach do ust firmy Tisane od Herba Studio, pisałam Wam już w październiku. Przetestowałam wtedy dwa balsamy do ust o ślicznym, słodkawym zapachu. Oba produkty sprawdziły się u mnie super, dlatego z przyjemnością podjęłam się sprawdzenia wersji dla dzieci. Jest to nowość na naszym rynku. W przesyłce znalazłam również półtłusty krem do twarzy z mocznikiem, Cremobaza 10% firmy Farmapol



Od producenta: Tisane, ochronny balsamik do ust zawiera naturalną kompozycję składników nawilżających, wygładzających i odżywiających. Chroni przed niekorzystnym wpływem mrozu, wiatru, deszczu i słońca. Doskonale radzi sobie ze spierzchniętymi, obtartymi i obgryzionymi ustami. Przeciwdziała stanom zapalnym i przyspiesza regenerację naskórka.

Balsam ochronny do usta dla dzieci Tisane nie ma: parafiny, silikonów, parabenów, sztucznych aromatów, barwników, pochodnych PEG, alkoholu.


Balsam znajduje się w malutkim, odkręcanym plastikowym słoiczku. Grafika utrzymana oczywiście typowym dla dzieci klimacie. Ogólnie opakowanie nie sprawia mi problemów, ale nie wiem jak radzą sobie  z nim osoby z długimi paznokciami. Chodzi mi głównie o wydobywanie kosmetyku ze środka.
Balsam bardzo przypomina ten z serii dla dorosłych, o którym pisałam już wcześniej. Posiada treściwą konsystencję, która topi się w kontakcie ze skórą. Przyjemnie rozprowadza się po ustach, pozostawiając po sobie ochronna warstewkę. Ta wersja posiada również przyjemny zapach, jednak bardziej wyczuwalna jest tu nuta masła kakaowego. Jego słodki zapach oraz miodowy kolor, jak najbardziej mi odpowiada. Smak również jest przyjemny. 


Po balsam sięgam każdego dnia, w tym zawsze przed wyjściem na dwór. Bardzo dobrze spisuje się w te mroźne dni i jest wybawianiem dla moich ust w trakcie długich spacerów oraz joggingu. Pomimo przebytej ostatnio choroby nie mam problemów z popękaną skórą ust. Balsam nie tylko je chroni ale również odpowiednio nawilża. Po nałożenie usta bardzo ładnie się prezentują, balsam delikatnie je nabłyszcza. Jak na tak małe opakowanie jest on wydajny.


Pojemność: 4,7 g
Cena: ok 11 zł


Balsam pomimo, iż dedykowany jest dzieciom, u dorosłych sprawdzi się równie dobrze. Jest to kolejny produkt do ust, który uwielbiam za jego skład, konsystencje, zapach a przede wszystkim działanie. 





Od producenta: to produkt odpowiadający za zwiększenie nawilżenia i natłuszczenia skóry. Działa zmiękczająco i wygładzająco. Wyraźnie redukuje szorstkość i łagodzi podrażnienia. To kosmetyk, który odpowiada za delikatne działanie natłuszczające skórę. Pokrywa ją ochronnym filmem zabezpieczającym przed uszkodzeniami wywoływanymi działaniem czynników środowiskowych. Charakteryzuje się wysoką zawartością mocznika. Zdecydowanie zwiększa nawilżenie skóry. Sprawia, że staje się miękka i niezwykle gładka. Stosowanie kremu powoduje ograniczenie szorstkości skóry. Wyraźnie ogranicza podrażnienia i poprawia ogólny wygląd skóry. Przeznaczony jest do stosowania miejscowego. Nie zawiera kompozycji zapachowych. 


Krem znajduje się w dość sztywnej tubce, z której pod koniec ciężko wycisnąć kosmetyk. Ogólnie opakowanie nie zachwyca i bardziej kojarzy mi się z maścią. Na początku, po wyciśnięciu kosmetyku na palec i odłożeniu opakowania, krem nadal z niego wypływał. Trochę mnie to denerwowało. 
Krem posiada treściwą konsystencję, to ja akurat bardzo lubię. Przyjemnie rozprowadza się po skórze i w marę szybko wchłania. Pozostawia po sobie delikatny, aksamitny w dotyku film. Krem posiada biały kolor a jego zapach jest praktycznie niewyczuwalny.
Po ten kosmetyk sięgałam codziennie wieczorem, czasami też rano, zawsze  po dokładnym oczyszczeniu buzi. Stosowałam go głównie na skórę twarzy. Na początku było ok. Krem ładnie nawilżał i skóra była delikatna i ukojona. Jednak w tym samym czasie zaczęłam stosować również kosmetyk z kwasem glikolowy. Stężenie jego nie było duże, bo tylko 5%, jednak po około dwóch tygodniach krem nie radził sobie  z odpowiednim nawilżeniem skóry. Po trzech tygodniach poddałam się i krem używam głównie do rąk. Tutaj też szału niestety nie ma. 


Pojemność: 30g
Cena: ok 9 zł

Połączenie parafiny oraz alkoholu w składzie niestety u mnie się nie sprawdza. Krem nie nawilżał odpowiednio mojej skóry. Na szczęście nie zapychał jej. Cóż, wypróbować go można bo jego cena jest bardzo przyjemna.  

Po krem niestety ponownie nie sięgnę, jednak szczerze polecam Wam kosmetyki do ust Tisane. Dla mnie są po prostu świetne.


niedziela, 17 stycznia 2016

Przesyłka ze sklepu SheIn oraz NewDress ♥

Post ten miał pojawić się już tydzień temu, ale jak to w życiu bywa, doba ma za mało godzin. Jak już znalazłam chwilę to zabrakło fotografa. Także zdjęcia musiałam zrobić sama i dzisiejsza sesja  to zdjęcia z rąsi.
W grudniu pokazałam Wam przepiękne sweterki i cardigany ze sklepu SheIn. W ramach współpracy wybrałam jeden z nich. SheIn to miejsce gdzie można znaleźć wiele pięknych ciuszków. Uwielbiam ich bluzeczki a przede wszystkim cardigany. Są urocze, dokładnie wykonane, cieplutkie i bardzo przyjemne w dotyku. Oto kolejny z nich, moje kremowe cudo ♥ 





Oprócz sweterka dotarła do mnie również paczuszka ze sklepu NewDress. Skusiłam się na dwie delikatne bluzeczki z motywem kwiatów w rozmiarze L oraz piękny, ciepły szal. Obie przesyłki oraz wybory okazały się strzałem w dziesiątkę. Tym razem do niczego się nie doczepię ;) Ceny w tym sklepie Was zachwycą. 














To wszystko na dziś, miłego dnia
Magdalena

czwartek, 14 stycznia 2016

Emulsja do twarzy z kwasem glikolowym 5% - GlySkin Care.

W zeszły czwartek przedstawiłam Wam kosmetyk marki Equalan Pharma Europe z serii GlySkin Care. Miałam przyjemność przetestować ich płyn do mycia twarzy Gentle Cleanser. Jak wiecie kosmetyk okazał się być wart zainteresowania i mój egzemplarz z pewnością zużyję do końca. Dziś chciałam Wam opisać kolejny produkt z tej samej serii. Zapraszam na recenzję emulsji do twarzy na noc z kwasem glikolowym Lotion Lite 5%.


Od producenta: GlySkinCare Lotion Lite 5 Emulsja pilingująca z kwasem glikolowym to produkt zawierający kwas glikolowy o stężeniu 5%, dlatego może być stosowana przez osoby które wcześniej nie używały produktów z kwasem. Emulsję należy stosować na noc. Należy pamiętać, że przy używaniu preparatów peelingujących trzeba stosować wysokie filtry przeciwsłoneczne SPF 30Korzyści płynące ze stosowania emulsji:
- złuszczenie martwego naskórka, odnowa skóry
- spłycenie drobnych zmarszczek
- rozjaśnienie przebarwień: hormonalnych, po słonecznych, potrądzikowych
- wyregulowanie wydzielania sebum
- działanie anti-aging



Aż wstyd przyznać, ale nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z kosmetykami zawierającymi kwas glikolowy. Wiele o nich czytałam, kilka razy myślałam również nad ich zakupem, ale dopiero niedawno zdecydowałam się na użycie pierwszego z nich. W ramach współpracy ze sklepem Diagnosis zdecydowałam się na emulsję, która jest przeznaczona dla osób rozpoczynających swoją przygodę z kwasami. Tydzień wcześniej zakupiłam gdzie indziej tonik z kwasami, ale po kilku dniach go odstawiłam i zabrałam się za testy emulsji. 

Emulsja znajduje się w szczupłej, dość wysokiej plastikowej butelce z pompką. Opakowanie jak dla mnie jest przyjemne dla oka oraz czytelne. Tak jak w przypadku płynu do mycia twarzy, kolor butelki na zdjęciach wyszedł mi troszkę inny. W rzeczywistości jest bardziej śliwkowy. Kosmetyk posiada delikatną a jednocześnie odpowiednio treściwą konsystencję. Sprawnie oraz przyjemnie rozprowadza się po skórze. Szybko się wchłania i pozostawia skórę lekko zmatowioną. Wystarczy jedna wyciśnięta pompka kosmetyku, aby posmarować nią twarz. Przy większej ilości możecie mieć problem przy jej wchłanianiu, smuży.  Emulsja posiada delikatny perłowy kolor. Tu producent bardziej zadbał o zapach kosmetyku. Wąchając go  prosto z butelki nie zachwyca, jednak po nałożeniu na skórę, bardziej wyczuwamy tu nutę kwaśną, cytrynową. 


Emulsję używam od ponad dwóch miesięcy i sięgam po nią każdego wieczoru, i aplikuję ją po dokładnym oczyszczeniu twarzy. Delikatnie wmasowuję  w skórę i zawsze staram się omijać miejsca podrażnione. Gdy o tym zapomnę to niestety muszę liczyć się z konsekwencjami czyli szczypaniem. Na szczęście na tym się kończy, ogólnie kosmetyk ten nie podrażnia, nie uczula jak i nie przesusza mojej skóry. Producent pisze, że po zastosowaniu można odczuwać delikatne mrowienie, u mnie to nie wystąpiło. Po jej użyciu za każdym razem sięgam również po olej lub dobrze nawilżający krem na noc. 
Muszę przyznać, że troszkę żałuję, że dopiero teraz zainteresowałam się kosmetykami tego typu. Emulsja bardzo ładnie wygładza skórę i sprawia, że jest przyjemna w dotyku.  Odkąd jej używam zrezygnowałam ze stosowania peelingów do twarzy. Stężenie kwasu jest na tyle małe, iż jej działanie jest delikatne a jednocześnie przynosi efekty. Są one jeszcze bardziej widoczne jeśli chodzi o zmniejszenie porów oraz rozjaśnienie przebarwień skóry. Każdego roku funduje mi je lato oraz moje "zepsute" hormony.


Na co dzień unikam kosmetyków z takim składem, na szczęście moja skóra nie zareagowała źle na żaden składnik.
Coś co mnie miło zaskoczyło to wydajność produktu. Nie przesadzę, jeśli powiem, iż ta pojemność starczy wam na cały rok użytkowania. To z pewnością rekompensuje jego cenę.

Pojemność: 100ml
Cena: ok 55 zł

Moją przygodę z kwasami zaliczam do udanych i z pewnością do kosmetyków tego typu będę wracać każdej zimy. Tą emulsję znajdziecie w sklepie Diagnosis
A jak tam Wasze przygody z kwasami?


czwartek, 7 stycznia 2016

Płyn do mycia twarzy Gentle Cleanser.

Od dwóch lat twarz uwielbiam myć mydłem. Zawsze udaje mi się dobrać takie, które pomimo codziennego stosowania nie wysusza mojej skóry. Latem z Albanii przywiozłam sobie mydło oliwkowe i po prostu uwielbiam je używać. Ale od czasu do czasu lubię mydełko zamienić na piankę lub inny kosmetyk do mycia twarzy. W listopadzie zdecydowałam się na przetestowanie płynu do mycia twarzy z Gentle Clenaser z serii GlySkinCare. Muszę przyznać, że marka Equalan Pharma Europe, wcześniej nie była mi znana. 


Od producenta: Skoncentrowany płyn do mycia twarzy, bez dodatku mydła i alkaliów. Skutecznie usuwa makijaż pozostawiając uczucie komfortu nawilżonej skóry. Zawarty w preparacie kwas glikolowy pomaga przywrócić jej naturalny odczyn pH. Preparat może być stosowany przez osoby mające cerę skłonną do podrażnień. Odpowiedni dla każdego typu skóry. 


Jak widzicie kosmetyk znajduje się w przyjemnym dla oka opakowaniu. Jest to dość wysoka buteleczka z atomizerem, z której bezproblemowo wydobywa się odpowiednia ilość kosmetyku. Kolor buteleczki na moich zdjęciach, pomimo moich starań, wyszedł mi troszkę inny. W oryginale ma on w sobie więcej śliwki. Pomimo umieszczenia wyrazu płyn w nazwie, kosmetyk ma formę płynnego mydła. Jego konsystencja jest odpowiednio rzadka a po wyciśnięciu na rękę nie spływa z niej. Nie pieni się a mimo to przyjemnie rozprowadza się po skórze. Posiada jasny, perłowy kolor. Jego zapach niestety nie przypadł mi do gustu.


Płyn używam od prawie dwóch miesięcy, każdego dnia, podczas wieczornego oczyszczania, mycia buzi. Mi wystarcza jedna pompka kosmetyku, aby dokładnie rozprowadzić go na twarzy. Płyn bardzo dobrze radzi sobie z jej oczyszczaniem, działa skutecznie a zarazem delikatnie. Dokładnie usuwa makijaż a po zastosowaniu skóra zachowuje się podobnie jak po użyciu czarnego mydła. Jednak w przeciwieństwie do niego nie wysusza skóry, pomimo częstego używania. Kosmetyk wygładza skórę, powoduje iż zaskórniki są mniejsze. Zaliczam do grona wydajnych, starczy mi na długo.



Pojemność: 200ml
Cena: ok 25 zł

Skóra po zastosowaniu tego płynu jest dobrze oczyszczona i lekko zmatowiona. Nie ma mowy o jakichkolwiek podrażnianiach czy uczuciu ściągania skóry. W połączeniu z innym kosmetykiem z tej serii, o którym również napiszę, skóra stała się przyjemnie gładka.  Jedyne nad czym mógłby popracować producent to jego zapach. Dostępny w sklepie firmy Diagnosis, która zajmuje się sprzedażą wysokiej jakości produktów zdrowotnych oraz kosmetyków renomowanych marek.

wtorek, 5 stycznia 2016

Piękne i ciepłe sweterki/cardigany od SheIn.

Na dworze jest nadal okropnie zimno. Nawet w domu kawa stygnie o wiele szybciej niż zazwyczaj. Mnie od zimna dodatkowo ratują ciepłe sweterki, jakie do tej pory dotarły do mnie ze sklepu SheIn. Sklep posiada bardzo bogata ofertę i jeśli chodzi o sweterki czy cardigany, znajdziemy ich tam wiele. Podobają mi się ich kroje i dodatkowo jest w czym wybierać jeśli chodzi o kolor. Wiele z nich wygląda na mięciutkie i takie też są w dotyku. Niektóre z nich można nosić również jesienią oraz wiosną, bo idealnie spełniają role okrycia wierzchniego. Dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka  z nich. 


  Linki do sklepu   klik   klik  klik



Linki do sklepu   klik  klik klik


Linki do sklepu  klik  klik  klik


Linki do sklepu  klik   klik   klik 


Linki do sklepu  klik   klik  klik


Linki do sklepu  klik  klik  klik



Miłego i ciepłego dnia :)
Magdalena

niedziela, 3 stycznia 2016

Peeling algowy do ciała LiIlaMai.

Witajcie kochani w nowym roku i zapraszam Was na pierwszy post. Zacznę od tego, iż nie lubię Sylwestra. Dla mnie to noc w trakcie której słychać wybuchy i wycie, skomlenia zwierząt. Co gorsza nikt nie pomyśli by przed północą, chociaż na tą godzinkę wziąć swojego pupila do domu lub nie odpalać petard pod bramą schroniska dla zwierząt. A teraz wielkie poszukiwania bo pies uciekł, zaginał lub wpadł w amoku pod samochód.  Na dworze okropnie zimno.. Takie rozpoczęcie roku to niestety dla mnie nic wspaniałego.


Do dzisiejszej recenzji wybrałam kosmetyk, który dotarł do mnie od wspaniałej Małgosi, która prowadzi bloga Nie kupuj kota w workuMowa o Peelingu algowym do ciała LillaMai. Pierwszym kosmetykiem LillaMai jaki u mnie zagościł, był to nawilżający krem do twarzy z olejkiem lawendowym. Kupiłam go z ciekawości oraz dlatego, że posiadał bardzo przyjemny skład. Nie był ideałem ale sprawił, że chciałam wypróbować inne kosmetyki tej firmy. 


Od prosucenta: Peeling algowy jest przeznaczony do całego ciała. Złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę. Zmielony koralowiec zawiera takie pierwiastki jak wapń, magnez, żelazo, potas, i cynk. Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i odżywczo na ciało.  Korzystnie wpływają na jędrność skóry redukując tłuszcz i celulit w tkance podskórnej. Masło karite zawiera witaminy A, E i F. Zimnotłoczony olej z pestek winogron dzięki zawartości kwasu linolowego wpływa korzystnie na metabolizm skóry. Olejek cedru atlantyckiego działa skutecznie w zwalczaniu cellulitu, olejek eukaliptusowy działa antyseptycznie, olejek mandarynkowy nadaje niepowtarzalny zapach.


Peeling mieści się w szklanym ciemnym i odpornym na promienie słoneczne słoiczku, zamykanym plastikową zakrętką. Lubię tego typu opakowania, przypominają mi kosmetyki Gaia Creams, które uwielbiam. Na słoiczku znajdziemy skromną, czytelną etykietę z której dowiemy się, iż jest to produkt wegański.
Ja miałam okazję wypróbować kosmetyk w wersji 50 ml, oryginalnie możemy zakupić go o pojemność 120 ml. 
Peeling jest bardzo drobno zmielony jednak jego cząsteczki (zmielony koralowiec) są na tyle ostre, że zadowolą miłośników mocnych zdzieraków. W przeciwieństwie do cukru czy soli, nie rozpuszcza się podczas masowania skóry. Nie spływa z reki jak i skóry. Peeling posiada szary kolor oraz niestety średnio przyjemny zapach. Niestety nie odnalazłam tutaj nuty olejku mandarynkowego. Jednak znoszę go bo przyzwyczaiłam się już do różnych ziołowych i często mało miłych dla nosa zapachów. 


Peeling świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka, pozostawia skórę gładziutką. Sięgałam po niego raz  w tygodniu. Z wyglądu jest delikatny natomiast w  działaniu ostry. Nie trzeba nakładać na skórę jego dużej ilości aby dobrze ją oczyścić. Ciało po zastosowaniu było gładkie i bardzo przyjemne w dotyku. Peeling oczywiście nie wypłynął na zmniejszenie cellulitu jak i nie ujędrnił mojego ciała. Tu potrzebny jest sport oraz przyjemniejsza dieta. Pomimo zawartości olejków, peeling nie pozostawia po sobie tłustawej warstewki. Szkoda, bo ja akurat to lubię, także po jego zastosowaniu sięgałam potem po masełko lub balsam do ciała. 


Peeling należy zużyć w ciągu roku, licząc od daty produkcji.

Pojemność: 120 ml (ja miałam wersję mniejszą)
Cena: 51 zł

Peeling wspaniale wygładza skórę i sprawia, że jest delikatna w dotyku. Mimo, iż nie należy do delikatnych nie podrażnia jej. Nie wysusza ale też nie nawilża na tyle mocno, abym po jego zastosowaniu, nie musiała sięgać po masełko. Ogólnie kosmetyk mi się spodobał, jednak w tej cenie, jest to kosmetyk mało wydajny. Lepiej skusić się na krem od LillaMai, a w domu samemu zrobić sobie peeling na bazie cukru, oleju i miodu.