wtorek, 31 maja 2016

Lato z SheIn ♥ Moje propozycje.

Lato kochamy z wielu powodów. Za pogodę, przerwę w szkole, urlop w pracy, pierwsze czereśnie jak i przyjemne spacery wieczorami. To co mi najbardziej odpowiada w okresie maj/ wrzesień to fakt nieubierania się na cebulkę. Mój ulubiony codzienny zestaw to szorty oraz koszula (lub delikatna bluzeczka), kombinezony, które pokochałam rok temu oraz sukienki :) Jeśli chodzi o ciuchy, nic więcej to szczęścia nie jest mi potrzebne. Poniżej znajdziecie kilka  letnich propozycji ze sklepu SheIn, które z wielką przyjemnością ugościłabym w mojej szafie.



klik   klik    klik






klik   klik   klik


Miłego dnia :)
Magdalena


niedziela, 29 maja 2016

Krem ochronny do twarzy - Super Sunblock SPF 30 - GlySkinCare.

No i cały weekend leje. Dobrze, że chociaż jest ciepło, ale niestety musiałam odłożyć moją wyprawę rowerową na następny tydzień. Do wypróbowania czekają moje nowe, piękne żółte sakwy crosso... Niestety na pewne sprawy, w tym pogodę nie mam wpływu. Tymczasem chciałam Wam opisać drugi kosmetyk od firmy Diagnosis, który testowałam przez ostatnie tygodnie. Dziś będzie mowa o Kremie ochronnym do twarzy SPF 30 GlySkinCare. Nie lubię się opalać (no chyba, że jestem nad piękną wodą) natomiast nie wyobrażam sobie wiosną wypraw rowerowych bez takiego właśnie kremu. 



Od producenta: Super Sunblock SPF 30 – krem ochronny do twarzy. Kombinacja składników aktywnych zapewnia ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. Może być stosowany codziennie przez cały rok.

Korzyści: 
- zapewnia ochronę UVA i UVB.
- bardzo dobrze się wchłania nie pozostawiając na skórze białego filmu.
- sprawdza się jako krem ochronny pod makijaż, utrzymując go na twarzy przez cały dzień.
- zapewnia ochronę przeciwsłoneczną przez cały rok.
- stosowany jako krem na dzień chroni przed miejskim słońcem i zanieczyszczeniami.


Krem znajduje się w dość dużej, plastikowej tubce. Opakowanie posiada przyjemną oraz czytelną grafikę, wszystko jak najbardziej utrzymane w letnim klimacie. Całość nie sprawia żadnego problemu w użytkowaniu i mimo braku tu aplikatora w postaci pompki, opakowanie jest higieniczne oraz wygodne.
Krem jest koloru białego i jak na krem do twarzy, posiada dość treściwą konsystencję co jednak bardzo mi w nim odpowiada. Przyjemnie rozprowadza się po skórze nie zostawiając po sobie tłustej warstewki, wręcz przeciwnie, delikatnie ją matowi a jednocześnie na skórze wyczuwalny jest film ochronny. Zapach jest ledwo wyczuwalny, przyjemny i przypomina zapach większości kremów, balsamów stosowanych latem do opalania. 


Po krem sięgam każdego dnia rano, i delikatnie smaruję nim skórę twarzy, szyi oraz dekoltu. Wcześniej skórę przemywam ziołowym tonikiem od Fitomed. Krem raczej nakładam na bogato i mimo wszystko, nie robią się smugi, krem nie bieli i po prostu ładnie się wchłania. Co ważne, współpracuje odpowiednio z nałożonym później makijażem. Krem dobrze nawilża moją skórę, w żaden sposób jej nie podrażnia oraz nie zapycha. Jako krem na dzień nie robi dla skóry jakiegoś wielkiego wow, natomiast świetnie chroni ją przed słońcem. Opakowanie jest na tyle duże a krem wydajny, że czasami kremuję nim również ręce oraz nogi. Nawet 4 godzinny pedałowania w pełnym słońcu nie jest mi straszne. 


Jego skład to nie do końca moja bajka, na szczęście nic złego z moją skórą się nie dzieje. Krem nawilża  i chroni moją skórę i to dla mnie jest najważniejsze. Nie jest to raczej krem, który stosowałabym przez cały rok jednak teraz świetnie spełnia swoją rolę. 
Więcej o kremie możecie przeczytać tutaj.

Pojemność: 125 ml
Cena: w zależności od sklepu cena wachą się między 30zł a 50 zł


Magdalena



piątek, 27 maja 2016

Arganowe masło do ciała: Argan Oil body butter GlySkinCare.

Już sama nie wiem ile razy wspominał na moim blogu, jak bardzo lubię masełka do ciała. Im bogatszą i treściwszą mają konsystencje tym lepiej. Do tego uwielbiam po nie sięgać przez cały rok. Dzięki firmie Diagnosis przez ostatni miesiąc mogłam testować arganowe masło do ciała - Argan Oil body butter GlySkinCare. Czysty olej arganowy jak najbardziej lubię, dlatego z chęcią sięgam również po kosmetyki które mają go w swoim składzie. 


Od producenta: Najlepsze masło do ciała z  olejkiem arganowy formuła zapewni Twojej skórze inten­sywne i długotrwałe nawilżenie. Dzięki zawartości cennych skład­ników: masła Shea, białka pszenicznego, keratyny, panthenolu, witaminy E i aloesu, Masło do ciała widocznie ujędrni i zregeneruje Twoją skórę, pozostawiając ją wyjątkowo miękką i gładką w dotyku.


Masło znajduje się  w średniej wielkości, plastikowym, zamykanym na nakrętkę słoiku. Opakowanie samo w sobie nie sprawia problemów, jednak lepiej aby było one szersze i niższe. Teraz gdy zużyłam już ponad połowę kosmetyku mam problem z jego wydobywaniem. Mam szczupłe dłonie a mimo wszystko końcówkę chyba będę wybierać plastikową łyżeczką. Masełko niestety nie jest też u góry zabezpieczone sreberkiem. 


To co od razu spodobało mi się po otwarciu kosmetyku, to jego konsystencja. Masło jest treściwe, wygląda na delikatnie zbite a jednak jest bardzo kremowe. Bez problemu nabiera się na dłoń a potem rozprowadza się na skórze. Potrzebuje chwili by odpowiednio się wchłonąć, wszystko zależy od tego ile masełka nabierzemy na dłoń. Nie pozostawia lepiącej się warstewki, jednak wyczuwalny jest delikatny film na skórze. Masełko posiada biały kolor oraz delikatny, słodkawy zapach. Po zastosowaniu jest on ledwo wyczuwalny na skórze. Ogólnie jest on ok, ale nie wywołuje on rozkoszy i uśmiechu na twarzy. 
Po masełko sięgam kilka razy w tygodniu i stosuję je na całe ciało. Każdego dnia smaruje nim nogi, w tym miejscu ostatnio coś miałam problem z suchą skórą. Jeśli chodzi o nawilżenie skóry, to masło arganowe dobrze spełnia swoje zadanie. Skóra jest delikatna i przyjemna w dotyku. Skóra wygląda ładnie ale z pewnością nie zauważyłam jej ujędrnienia. Taki kosmetyk nadal pozostaje w zakresie moich marzeń. Kosmetyk nie podrażnia, nie uczula i dobrze spisuje się naniesiony po depilacji skóry. 


Skład masełka nie powala ale nie jest też najgorzej. Pociesza olej arganowy na trzecim miejscu. 

Pojemność: 300 ml
Cena: ok 25 zł

Cena jak dla mnie jest znośna a do tego masełko zaliczam do wydajnych. Od kosmetyków tego typu przede wszystkim oczekuję aby nawilżał moją skórę i to tu właśnie otrzymałam. Więcej o tym masełku do ciała możecie poczytać tutaj. Jak dla mnie warte jest wypróbowania. 

Miłego weekendu :)
Magdalena 



wtorek, 24 maja 2016

Letni zestaw: czarne szorty oraz kwiecista bluzeczka.

Na tą przesyłkę ze sklepu SheIn czekałam dość długo, bo ponad trzy tygodnie. Pomimo, iż sklep wysyła paczki kurierem, ta nie wiadomo czemu, wysłana została pocztą. No ale dotarła idealnie w dni, kiedy nadeszły pierwsze upały. Oczywiście musicie wybaczyć mi moje białe nogi, w tym roku nie było jeszcze okazji by wystawić je na słońce. 
Tym razem w ramach współpracy z SheIn wybrałam czarne, jeansowe szorty z dziurami. Na szczęście nie ma ich za dużo i wszystko co powinno być zakryte, jest zakryte ;) Wybrałam rozmiar L i ledwo co się w nie zmieściłam. Także w przypadku tych szortów musicie uważać na ich rozmiar. Ogólnie jestem z nich bardzo zadowolona i z pewnością je wynoszę. Świetnie leżą na pupie i to co w nich lubię najbardziej, to ich podniesiony stan w pasie. 
Jako zapalony miłośnik natury, kwiatów i ziół ponownie skusiłam się na bluzeczkę w kwiatowe motywy. Bluzeczka posiada na sobie zestaw typowych dla polski kwiatów ale... materiał, a właściwie jej przewodni motyw, jest odwrotnie zszyty. Także kwiaty są do góry nogami. Wielka szkoda. Materiał jest przyjemny, nie prześwitujący a zarazem jest dość lekki. Tu wybrałam rozmiar M i trafiłam idealnie. 






Miłego dnia :*
Magdalena




środa, 18 maja 2016

Alterra - nawilżająca odżywka do włosów bio-owoc granatu i bio-aloes.

Moje pierwsze podejście do kosmetyku firmy Alterra, a dokładnie kokosowego żelu pod prysznic nie było zbyt ciekawe. Byłam na tyle nim rozczarowana, że przez ponad rok nie zwracałam uwagi na pozostałe ich kosmetyki. Jednak o ile to możliwe, zawsze staram się kupować kosmetyki nietestowane na zwierzętach i tak oto postanowiłam dać im kolejną szansę. Skusiłam się na serię z granatem i szczerze mogę polecić krem do twarzy, serum, balsam do ciała oraz krem do rąk. Dzisiaj do tej kolekcji dopisuję również nawilżającą odżywkę do włosów bio-owoc granatu i bio-aloes. 



Od producenta: Nawilżająca odżywka do włosów. BIO-owoc Granatu & BIO-Aloes. Głębokie odżywienie i energia. Suche i zniszczone włosy. Z ekstraktem z kwiatów akacji BIO. Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Gwarantowane cechy produktu: nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących • bez silikonów, parafiny i innych związków ropopochodnych. Przebadany dermatologicznie.

Skład: Aqua, Alcohol*, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Alcolhol, Glycine Soja Oil*, Punica Granatum Seed Oil*, Ricinus Communis Seed Oil*, Punica Granatum Fruit Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Acacia Farnesiana Flower Extract*, Lauroyl Sarcosine, Sodium Lactate, Hydroxyethylcellulose, Carthamus Tinctorius Seed Oil*, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**. *składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych. **pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


Odżywka znajduje się w skromnym ale zgrabnym, praktycznym plastikowym opakowaniu. Jak dotąd nie sprawiało mi żadnych problemów w trakcie użytkowania. Grafika z granatem idealnie wpasowuje się w całą serię. Jak na odżywkę jej konsystencja jest dość treściwa a zarazem kremowa, to bardzo mi się to spodobało. Wygodnie oraz przyjemnie rozprowadza się ją we włosach, te natychmiastowo stają się delikatne i "lejące". Odżywka posiada biały kolor oraz zapach dokładnie taki sam jak w przypadku kremu do twarzy czy balsamu do ciała. Jest on słodki oraz delikatnie cytrusowy. Mi on jak najbardziej odpowiada i jedyny jej minus, to fakt że nie utrzymuje się za długo we włosach.
Już po pierwszym jej użyciu wiedziałam, że będzie to przyjaźń na długo. Odżywka wspaniale wygładza oraz nawilża moje włosy. Teraz żaden szampon im nie straszny bo po jej użyciu rozczesywanie włosów jest szybkie i bezbolesne. Sięgam po nią 2-3 razy w tygodniu i nawet jeśli nałożę jej zbyt dużo nie powoduje ona przeciążenia włosów, które potem wyglądają nieświeżo. Wypłukuje się idealnie. Odżywka sprawia, że moje cienkie włosy nie plączą się, są delikatne w dotyku oraz przyjemnie się układają. Kosmetyk w żaden sposób nie podrażnia jak i nie uczula. Jej wydajność oceniam na plus, ale jak wiecie jak mam krótkie włosy. 


Pojemność: 200ml
Cena: ok 9 zł
Kosmetyki Alterra kupicie w Rossmannie, teraz ta odżywka w promocji kosztuje ok 6 zł. 

Czytałam jej różne recenzje, część osób zachwyca się nią, inni oceniają jako przeciętniaka wśród kosmetyków. Ja jestem z niej bardzo zadowolona. Jeśli szukacie dobrej, niedrogiej wegańskiej odżywki do włosów, to powinniście się na nią skusić :) 





poniedziałek, 16 maja 2016

Maj w sklepie Dresslink.

Chciałam Wam dziś pokazać co tym razem wybrałam w ramach współpracy ze sklepem Dresslink. Paczuszka będzie szła do mnie od 2 do 4 tygodni. Ten sklep niestety nie zdecydował się na wysyłanie paczek kurierem. Wtedy czas skraca się do 7 - 10 dni. Dodatkowo pokażę Wam czym jeszcze warto zainteresować się w tym sklepie. Niestety nie wszystko tutaj zadowala jakościowo. Warto dokładnie przeczytać opisy, recenzje oraz dodane zdjęcia przez kupujących. 
Skusiłam się na tą kurteczkę po lewej, chociaż ta po prawej ma również świetny wzór. Wybrałam też biały zestaw pędzli do makijażu, który znajdziecie poniżej. Bardzo kuszą mnie sukienki oraz kombinezony, które uwielbiam. Ale z tym poczekam do lata :) 


klik     klik 


klik   klik


klik    klik





W czerwcu pokaże Wam, jak wszystko prezentuje się  w realu i czy był to dobry wybór.

Magdalena



poniedziałek, 9 maja 2016

Vedara - złoty peeling do ciała.

Wybaczcie, że ostatnio mnie tu tak mało. Ostatnie miesiące jak zawsze były pełne pracy a teraz.. maj. Ten miesiąc totalnie mnie rozprasza. Nie potrafię skupić się na pracy, w głowie krążą tylko myśli jak przyjemnie jest na dworze i gdzie mogłabym wyruszyć rowerem w najbliższą trasę. Zaczął się również sezon zbierania ziół i najwyższa pora by  zrobić zapasy na ten rok.

No dobra, nie o tym miałam pisać. Chciałam Wam dziś powiedzieć co nie co na temat dość przyjemnego złotego peelingu do ciała. Jego opakowanie mnie nie urzekło, ale w środku można znaleźć coś miłego dla naszej skóry. Jak wiecie peelingi uwielbiam i od prawie dwóch lat korzystam tylko z tych robionych samemu w domu. Składy mają super, potem całkowicie się rozpuszczają i dzięki temu żaden plastikowy syf nie dostaje się do naszych wód, mórz i oceanów. A to niestety dość duży problem, o którym niewiele się mówi. 

Firma Vedara Cosmetic Labs, produkuje naturalne kosmetyki do pielęgnacji ciała. W ich produktach znajdziemy naturalne olejki oraz masełka. Natomiast nie znajdziemy tu szkodliwych konserwantów. Jednym z ich kosmetyków jest Golden Sweet PeelingNo i teraz co dla mnie najważniejsze, ich produkty są przyjazne dla środowiska. Nie zawierają parabenów, siarczanów czy chemicznych emulgatorów. Nie są testowane na zwierzętach i są odpowiednim wyborem dla wegetarian.



Od producenta: Złoty peeling skutecznie oczyszcza skórę, przyspiesza metabolizm i poprawia mikrokrążenie. Zawiera ekskluzywną kompozycję oleju kokosowego i migdałowego, które dogłębnie odżywiają, nawilżają i regenerują naskórek, a także tworzą warstwę ochronną zapobiegają utracie wilgoci. Luksusowy olejek karotenowy (z marchwi) dostarcza maksymalną dawkę witamin z grupy B nadając skórze piękny, delikatny koloryt. Zawarte w peelingu drobinki cukru i pestki winogron usuwają martwy naskórek. Cukier szybko rozpuszcza się pod wpływem kontaktu z wodą przez co peeling nie podrażnia naskórka. Złote drobinki dodają blasku i optycznie rozświetlają wyrównując koloryt i niedoskonałości na skórze. Preparat pozostawia odbudowaną i wzmocnioną barierę lipidową skóry. Peeling łatwo się spłukuje pozostawiając skórę piękną, nawilżoną i świeżą.


Jak wspomniałam wyżej, opakowanie peelingu raczej nie jest dla mnie kuszące. Co gorsza czasami mam problem z jego zakręceniem. Jego grafika jest skromna ale nie jest źle, jest odpowiednia do nazwy 'złoty peeling'. Jeszcze przed jego otwarciem peelingu można było wyczuć jego słodkawy zapach, a tuż po otwarciu zobaczyłam jego cudny, złoty kolor. Na początku jego konsystencja wydawała się być zbita, jednak peeling okazał się delikatny i lekko puszysty. 


Z przyjemnością nabiera się go na palce a potem bezproblemowo rozprowadza po skórze. Nie trzeba nakładać go dużo aby pokryć nim całe ciało. Uwielbiam mocne zdzieraki, ten peeling jest delikatniejszy od jego poprzedników, a mimo to ma swoją moc i bardzo ładnie ściera martwy naskórek. Dzięki zawartości oleju kokosowego oraz migdałowego, jednocześnie nawilża skórę i po jego użyciu nie ma potrzeby sięgania po balsamy lub masła do ciała. Peeling nie podrażnia mojej skóry jak i nie uczula. Jest to idealny przykład peelingu, który świetnie wygładza a jednocześnie dba o skórę. Drobinki za szybko się nie rozpuszczają więc mam odpowiednią ilość czasu by masować nim skórę. Potem kilka dni mogę cieszyć się jej gładkością. 
Dużym plusem jest również jego zapach. Jest słodkawy, lekko perfumowany ale nie za mocny, potem przez cały wieczór wyczuwalny na skórze. Jedyne do czego muszę się przyczepić to, że olej marchwiowy zawarty w peelingu czasami brudzi mi wannę. No ale z drugiej strony to on właśnie nadaje skórze lekką opaleniznę.


Pojemność: 150ml
Cena: 48 zł

Peeling jak najbardziej miło mnie zaskoczył i z chęcią poznam kolejne kosmetyki firmy Vedara. 
To wszystko na dziś,
miłego dnia :)
Magdalena