niedziela, 25 września 2016

O'HERBAL - szampon oraz odżywka wzmacniająca do włosów z ekstraktem korzenia tataraku - Elfa Pharm.

W zeszłym miesiącu firma Elfa Pharm zrobiła wielu blogerkom miłą niespodziankę i podarowała nam zestaw kosmetyków wchodzących w skład nowej serii O'HERBAL. Chciałam Wam dziś przedstawić pierwsze z  nich, zestaw mini kosmetyków, szampon oraz odżywkę do włosów z ekstraktem korzenia z tataraku


O'Herbal to seria nowoczesnych szamponów i odżywek do włosów zawierających naturalne składniki i wysokie dawki aktywnych komponentów. Standaryzowane (tzn. z gwarantowaną koncentracją) ekstrakty roślinne (Provital, Francja). Przyjazne dla środowiska. Opakowania używane w serii O’Herbal nadają się do recyklingu. Każdy składnik jest wybierany przez wykwalifikowanych specjalistów. Jest on dokonywany na podstawie ich indywidualnego korzystnego oddziaływania na skórę oraz wzajemną korelację z innymi składnikami.


Od producenta: Delikatnie oczyszcza, pielęgnuje i wzmacnia włosy. Receptura szamponu nie zawiera SLES, SLS, silikonów, barwników. Dodatkowo zawiera ekstrakt z palmy sabalowej i witaminę PP.


Tatarak zwyczajny - łac. Acorus calamus, rodzina Acoraceae 
Korzeń tataraku - zawiera ok. 5% olejków eterycznych, kwas askorbi- nowy (150 mg %) i substancje garbnikowe. 

Ekstrakt z korzenia tataraku  - posiada działanie wzmacniające, nadaje włosom siłę niezbędną do wzrostu.






Szampon znajduje się w małej plastikowej butelce z zamykaniem typu klik. Wielkość idealna do spakowania w kosmetyczkę oraz dalekie podróże. Idealna również by kosmetyk wypróbować nim zdecydujemy się na pełnowymiarowe opakowanie. Opakowanie jest wygodne, bezproblemowe a grafika jak najbardziej przyjemna dla oka.
Po pierwszym jego otwarciu od razu poczułam jego korzenny zapach. Niestety nie ten świąteczny lecz typowo ziołowy. Mi przypomina zapach łodygi kwiatów zrywanych na łące. Ładny to on nie jest ale dla mnie jest on znośny i ogólnie raczej mi nie przeszkadza. Nie takie ziołowe kosmetyki w życiu już wąchałam i używałam. Szampon posiada płynną, na szczęście nie za rzadką konsystencję, która nie spływa z ręki jak i włosów tuż po nałożeniu. Szampon bardzo dobrze się pieni, na głowie od razu pojawia się delikatna piana, która potem bezproblemowo wypłukuje się  z włosów. Bardzo dobrze oczyszcza moje włosy, radzi sobie również z olejami. Skórę głowy traktuje delikatnie, nie podrażnia jak i nie uczula. Jego minus to fakt, iż plącze włosy i pozostawia je dość matowe. Tu na szczęście na ratunek przybywa odżywka z tej samej serii. Szampon posiada bezbarwny kolor. Pomimo swojej mini wielkości u mnie okazał się być wydajny dla moich krótkich włosów. Sięgałam po niego około cztery razy w tygodniu.  

Skład: Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate*, Lauryl Glucoside*, Lauryl Hydroxysultaine, Glycereth-2 Cocoate, Acorus Calamus Rhizome Extract, Serenoa Serrulata Fruit Extract*, Niacinamide, Ppg-3 Caprylyl Ether, Lauryl Lactate*, Cocamide Mea, Polyquaternium 10, Glycerin*, Alcohol Denat., Disodium Edta, Citric Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Hexyl Cinnamal.

* składniki pochodzenia naturalnego


Pojemność: 75ml
Cena: 4,99








Od producenta: Nadaje włosom wytrzymałość i sprężystość, ułatwia rozczesywanie. Receptura odżywki  nie zawiera  silikonów, barwników. Dodatkowo zawiera: ekstrakt z palmy sabalowej, kwas mlekowy i witaminę PP.

Tatarak zwyczajny - łac. Acorus calamus, rodzina Acoraceae 
Korzeń tataraku - zawiera ok. 5% olejków eterycznych, kwas askorbinowy (150 mg %) i substancje garbnikowe. 

Ekstrakt z korzenia tataraku - posiada działanie wzmacniające, nadaje włosom siłę niezbędną do wzrostu.






Odżywka tak jak i szampon posiada taka samą buteleczkę. Pod koniec obie stawiałam górą do dołu, łatwiej było potem wycisnąć ich zawartość na rękę. Odżywka posiada taki sam zapach jak szampon. Przez pewien czas jest on wyczuwalny we włosach. Odżywka posiada odpowiednio gęsta konsystencję oraz biały kolor. Przyjemnie rozprowadza się we włosach i dość szybko w nie wsiąka. Trzymam ją zawsze we włosach przez około pięć minut, potem spłukuję letnią wodą. Już chwilę po jej nałożeniu czuć jak włosy robią się miękkie i delikatne. Idealnie radzi sobie ze splątanymi włosami. Rozczesywanie ich potem nie sprawia żadnych problemów. Pomimo częstego stosowania nie obciąża moich włosów, natomiast odpowiednio je dociąża. 

Pojemność: 75ml
Cena: 4,99

Zapach to jedyny minus tego duetu, dla mnie jest on jednak do zniesienia. Oba kosmetyki świetnie radzą sobie z pielęgnacją włosów oraz skóry głowy. Włosy są oczyszczone, nawilżone, sypkie oraz przyjemne w dotyku. Kosmetyki nie wpłynęły jednak na wzmocnienie moich włosów. Jak wiecie borykam się z ich nadmiernym wypadaniem i jak na razie nic nie pomaga. Mimo wszystko, dla mnie jest to zestaw wart wypróbowania. W ofercie znajdziecie inne duety szamponu oraz odżywki - klik. 



niedziela, 18 września 2016

Intense C Serum na przebarwienia - GlySkinCare.

Drobne przebarwienia skórne, powstałe na skutek działania słońca oraz miejsca z drobnymi bliznami po problemach skórnych to niestety u mnie codzienność. Oczywiście każdego dnia idealnie maskuje je korektor oraz podkład. Niestety z rana, zanim zrobię makijaż, każdego dnia widzę jak bardzo sprawiają, że skóra wygląda na szarą, zmęczoną. Dlatego zdecydowałam się przetestować Intense C Serum na przebarwienia od GlySkinCare. Otrzymałam je od firmy Diagnosis


Od producenta: Intense C Serum zawiera 7,5% L-Ascorbic Acid - skoncentrowana forma witaminy C, która docierając do najgłębszych warstw skóry zapewnia jej ochronę przed wolnymi rodnikami, zabezpieczając jednocześnie przed szkodliwym działaniem promieniowania UVA i UVB. Intense C Serum stymuluje syntezę kolagenu oraz pomaga zapobiegać przedwczesnym oznakom starzenia się skóry. Nośnikami skoncentrowanej witaminy C w preparacie są QuSome®, cząsteczki które umożliwiają głęboką penetrację kosmetyku w głąb skóry. Odpowiedni dla wszystkich rodzajów cery.


Serum zamknięte jest w małej, szklanej butelce z pipetą. Dzięki niej aplikacja kosmetyku na skórę jest prosta i przyjemna. Butelka jest na tyle mała, że mieści się w kosmetyczce i można ją zabierać ze sobą gdziekolwiek jedziemy. Dodatkowo zakupimy ją zapakowaną w kartonik, na którym znajdziemy podstawowe informacje o serum.


Serum posiada bezbarwny kolor a w butelce wygląda na dość gęste i lekko mętne. Posiada ono oleistą konsystencję, która bezproblemowo rozprowadza się po skórze. Nie trzeba zbyt długo czekać na jego wsiąknięcie. Ja zawsze nanoszę 2 lub 3 krople serum i tyle wystarcza na rozprowadzenie go po całej twarzy. Już kilka sekund po aplikacji, odczuwam ciepło na skórze. Nie towarzyszy temu żadne szczypanie czy pieczenie, po prostu uczucie ciepła. Serum według producenta nie posiada zapachu, dla mnie coś tam czuć, ale ta woń w niczym mi nie przeszkadza. Po jego nałożeniu zawsze sięgam również po krem. Serum używam tylko na noc i niestety tylko dwa lub trzy razy w tygodniu. Serum  mocno ściąga moją skórę, a to jest bardzo nieprzyjemne uczucie. Stosowane co drugi dzień wraz z kremem nie sprawia mi aż tak dużych problemów. Na szczęście nie podrażnia jak i nie zapycha mojej skóry. Stosuję je prawie dwa miesiące i mimo, iż nie zauważyłam jakiegoś wielkiego efektu wow na mojej buzi, to z pewnością delikatnie wyrównał koloryt skóry. Z takiego efektu jak najbardziej jestem zadowolona. Dodatkowo cera stała się gładsza. Nie do końca niestety pasuje mi skład tego kosmetyku.


Pojemność: 30ml
Cena: ok 50-70 zł

Więcej o serum przeczytacie na stronie Diagnosis - klik.

Serum w moim przypadku delikatnie i przyjemnie wyrównuje koloryt mojej skóry. Sprawia, że jest bardziej rozświetlona i po prostu ładniejsza. Niestety ze względu na jego mało przyjemny skład oraz mocne ściganie skóry tuż po aplikacji, raczej odstawię kosmetyk na bok. 

czwartek, 15 września 2016

Jednoczęściowy strój kąpielowy - botaniczny wzór - SammyDress

Przeglądając ofertę sklepu SammyDress, drugą kategorią, która mnie tam zauroczyła, to dział ze strojami kąpielowymi. Sezon letni dobiega końca więc postanowiłam skusić się na strój jednoczęściowy, który będzie odpowiedni na krytą pływalnie. Podobało mi się tak wiele z nich, że nie wiedziałam na który się zdecydować. W końcu wybrałam strój z pięknym botanicznym wzorem. Zamówiłam rozmiar M, który troszkę jednak okazał się dla mnie być za mały u dołu. Myślę, jednak że chlor na basenie zrobi swoje i problem zniknie. Strój posiada wszyte miękkie wkładki w biuście oraz dodające mu uroku splecione ramiączka na plecach. Jakościowo jest świetny. Zamierzam w najbliższym czasie kupić jeszcze jeden strój, również jednoczęściowy.






Strój kąpielowy: strona sklepu/cena

Jeśli chcecie poznać recenzje innych osób na temat odzieży z tego sklepu, zapraszam Was na te dwie trony: SammyDress reviews/recenzje.


wtorek, 13 września 2016

Czarna suknia od SammyDress.

Tak wygląda druga sukienka, którą wybrałam w sklepie SammyDress. I tu postawiłam na elegancję, jednak skusiłam się na klasykę czyli czarny kolor. Sukienka w rozmiarze M u góry jest dopasowana, zaś na dole dość mocno rozkloszowana. Ze względu na to, iż podsiada dwie warstwy, nie na leży do sukienek lekkich. Jest bardzo wygodna a materiał jest przyjemny w dotyku. I tu ponownie zaskoczona jestem jakością sukienki. Po raz kolejny muszę powiedzieć, że uwielbiam ten sklep właśnie za sukienki jakie mają w swojej ofercie. 








Tak jak wspomniałam już ostatnio, zawsze przed dokonaniem zamówienia czytam recenzje innych osób oraz oglądam ich zdjęcia np. w danej sukience. A wszystko to znajdziecie w tym dziale SammyDress reviews/recenzje.



niedziela, 11 września 2016

Piękna czerwono biała sukienka SammyDress ♥

SammyDress to sklep, który w swojej ofercie ma wszystko, zaczynając od spodni po kostiumy kąpielowe.  Natomiast dla mnie to miejsce gdzie potrafię wyszukać piękne sukienki. Jest tu ich tyle i są one tak różne, że każda z Was znajdzie coś dla siebie. Jakiś czas temu listonosz dostarczył mi długo wyczekiwaną paczkę, która tym razem szła aż trzy tygodnie. Zamówiłam dwie sukienki oraz strój kąpielowy. Dziś chciałam wam pokazać czerwono białą sukienkę w rozmiarze M. Sukienka pochodzi z tej samej kolekcji, co prezentowana przeze mnie na początku lipca, sukienka z kolarzami. Wykonana jest z takiego samego materiału, jest dość gruba a zarazem jest bardzo lekka. Posiada przepiękny dla mnie wzór a jej czerwień jest taka typowo winna. Sukienka zapinana  jest z tyłu na kryty zamek. Jakościowo jest świetna. W sklepie dostępne jest wiele jej wzorów. Jak najbardziej polecam :) 








Na dniach pokażę Wam czarną sukienkę oraz jednoczęściowy strój kąpielowy z świetnym botanicznym wzorem :)
Zawsze przed dokonaniem zamówienia czytam recenzje innych osób oraz oglądam ich zdjęcia np. w danej sukience. A wszystko to znajdziecie w tym dziale SammyDress reviews/recenzje.




Depilacja nóg oraz rąk woskiem w Gabinecie Kosmetycznym PP SPA.

Odkąd pamiętam zawsze na sobie "oszczędzałam" i nigdy nie pozwalałam sobie na wizyty w salonach piękności. Zawsze na pierwszym miejscu były rachunki, inwestowanie w rodzinę, dom. Drobne zabiegi pielęgnacyjne lub malowanie paznokci lakierami hybrydowymi zostawiłam na niedzielę, gdy był na to czas. Po wielu latach postanowiłam to zmienić i zrobić coś wyłącznie dla siebie. Wybrałam się na zabieg, na który zamierzam wybierać się co miesiąc, a dokładnie na depilację woskiem. Od 20 lat nogi goliłam jednorazówką, przez co włosy stały się zbyt mocne oraz rosły coraz szybciej. Depilator jak i inne zabiegi w domu nie wchodził  tutaj w grę, moje włosy na nogach naprawdę mają mocne cebulki i ich usuwanie było to dla mnie zbyt bolesne. Po rozmowie z Pauliną, właścicielką PP SPA Piękno z natury oraz moją dobrą znajomą od latzdecydowałam się na depilację nóg oraz rąk przy pomocy wosku Lycon. Oczywiście ten piękny salon mieści się w moim rodzinnym mieście, Ostrzeszowie.



Na początku chciałam usunąć włoski tylko z łydek, miejsce gdzie najbardziej mnie denerwują. Jednak skusiłam się na depilację całych nóg, rąk oraz włosków zbędnych w okolicach brwi. Ponieważ łydki golę od dawna, tam usuwanie włosów niestety mnie bolało, reszta ciała nie powodowała grymasu na mojej twarzy. Paulina sprawnie rozprowadzała rozgrzany wosk oraz usuwała co trzeba. Przed zabiegiem nie goliłam nóg przez tydzień. Dzięki peelingom oraz szczotkowaniu ciała na sucho nie mam takiego problemu jak wrastające włoski.



Po zabiegu skóra nóg była lekko podrażniona i całe nogi pokryte były czerwonymi kropeczkami. Lepiej nie kusić się na zabieg w dniu kiedy musimy potem ubrać sukienkę :) Nie zaleca się też w ciągu kilku najbliższych dni iść na basen czy korzystać z solarium. W ciągu kilku godzin podrażnienia jak i zaczerwienienia znikały a rano nie było już po nich śladu. Oczywiście tuż po zbiegu skóra otrzymała odpowiednią dawkę nawilżenia dzięki odpowiednim kosmetykom również z firmy Lycon.



Z zabiegu oraz ogólnego efektu po nim, jestem bardzo zadowolona. Jak miło cieszyć się gładką skórą każdego dnia, bez konieczności sięgania pi jednorazówkę. Jedyne czego  żałuję, to że zdecydowałam się na niego dopiero teraz. W przyszłości planuję również depilację pach oraz okolic bikini. Jestem również pod wrażeniem jak rozwinął się Gabinet Pauliny jeśli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne. Z tego co wiem, na grudzień szykuje się wielka niespodzianka.

No to teraz piszcie, czy tylko ja tam późno zaprzyjaźniłam się nie tylko woskiem ale i wizytami w Gabinecie Kosmetycznym.  



środa, 7 września 2016

Piękna jesień w sklepie ZAFUL - wishlist.

Przeraża mnie coraz bardziej fakt, jak szybko leci czas. Ostatnio nie zauważam już poszczególnych dni a po prostu zmieniające się pory roku. Niedawno co kupowałam i cieszyłam się pięknymi letnimi sukienkami a już  w mojej szafie zagościł pierwszy jesienno zimowy płaszcz. Dzisiaj chciałam Wam pokazać to co zwróciło moją uwagę w sklepie ZAFUL. Oczywiście już pod kątem jesieni przejrzymy dziś w sklepie działy jak:


Sukienki uwielbiam od zawsze. Jesień to czas kiedy kocham takie kolory burgund oraz fiolet. Nadal zauroczona jestem sukienkami typu maxi - sukienki/dresses




Płaszczyk w pięknym kolorze brązu już mam, jednak brakuje w mojej szafie czarnej kurteczki - kurtki,płaszce/jackets,coats




Jesienią oraz zimą uwielbiam nosić długie swetry, które pełnia funkcję ciepłych sukienek -sukienki sweterkowe/ sweater dresses

klik   klik   klik



I na koniec torebki. Tu niestety u mnie są totalne braki. Z muszę kupić jakąś większą torebkę w kolorze typowym dla jesieni, czyli brązie oraz czarną, która pasuje do wszystkiego - torebki/bags 


klik   klik   klik

Co bardzo ważne, sklep posiada dział w którym możecie zobaczyć jak ciuszki prezentują się na osóbkach takich jak my, a nie tylko pięknych modelkach. Ja zawsze na nie zerkam nim na cokolwiek się zdecyduję, także polecam. Dodatkowo na stronie sklepu można przeczytać recenzje oraz różnego typu porady jak kupować - klik klik

Wpadło Wam coś w oko?

Magdalena


niedziela, 4 września 2016

Piękny szary płaszcz STYLEWE ♥

No to chyba jako pierwsza zacznę sezon jesienny jeśli chodzi o ciuszki, pomimo, iż na dworze dziś piękne słońce. Chciałam Wam pokazać wełniany płaszcz, który idealnie wpasuje się w nadchodzące chłodne dni. Dotarł on do mnie ze sklepu StyleWe. Jestem bardzo, ale to bardzo miło zaskoczona jego jakością oraz starannym krojem. Płaszcz jest na podszewce, posiada dwie kieszenie i zapisany jest na guziki. Będzie się nadawać również na początek zimy, jest cieplutki. Przeglądając ofertę sklepu skusiłam się na piękny jasno szary kolor. Jego rozmiar to typowe M. Posiada krój lekko rozkloszowany i pasuje do sukienek jak i spodni. W sklepie znalazłam wiele pięknych okryć wierzchnich oraz to co lubię najbardziej, czyli sukienki. Paczuszka wysłana została kurierem i dotarła do mnie w sześć dni. Była bardzo starannie zapakowana a w środku znalazłam kartę gwarancyjną. 









Sklep: StyleWe
Płaszczyk sklep: klik
StyleWe: Pinterest
StyleWe: blog



Miłego dnia :)
Magdalena

czwartek, 1 września 2016

Tisane: Miętowy balsam oraz peeling do ust.

Balsamy firmy Tisane polubiłam od ich pierwszego przetestowania. Uwielbiam je za ich działanie, zapach oraz konsystencję. Moja ulubiona wersja to ta w bordowym opakowaniu, pisałam o niej w październiku zeszłego roku - klik. Na początku tego roku miałam przyjemność przetestować wersję dla dzieci, o przyjemnym kakaowym zapachu - klik. Tym razem trafił do mnie miętowy balsam do ust Tisane Fresh oraz dwie saszetki z peelingiem do ust. Zapraszam na recenzję nowości od Tisane. 


Jak widzicie tym razem opakowanie balsamu jest zielone a listki mięty jak najbardziej sugerują nam jaki będzie jego zapach. 
Od producenta: Sprawdź, jak bardzo odświeżający i orzeźwiający może być balsam do ust. Nowe, zielone Tisane Fresh z dodatkiem naturalnych olejków ze świeżej mięty, eukaliptusa i cytryny to doskonałe rozwiązanie dla osób wymagających ekspresowego nawilżenia i odświeżenia ust.
Przyjemny efekt chłodzenia sprawdzi się nawet w bardzo suche i upalne dni, a bogactwo nawilżających składników szybko zregeneruje przesuszone usta. A wszystko to w formie lekkiego, aksamitnego balsamu o intensywnym, słodkim zapachu świeżej mięty.
Substancje czynne stanowią: aloes, naturalne olejki eteryczne z mięty, eukaliptusa i cytryny, miód, prowitamina B5, olejek jojoba, wosk pszczeli, olejek rycynowy oraz lanolina. Kompozycja działa dwojako: poprawia poziom nawilżenia ust oraz przynosi przyjemne ukojenie ustom podrażnionym i przesuszonym.
Tisane Fresh równie dobrze sprawdza się do pielęgnacji ust podczas przeziębień i opryszczki. Bardzo dobrze chroni usta przed szkodliwym wpływem czynników atmosferycznych: słońca, wiatru, deszczu, czy mrozu.


Tak jak pozostałe balsamy Tisane, które już wcześniej miała okazję poznać, i ten znajduje się w małym, plastikowym słoiczku zamykanym na nakrętkę. Opakowanie skromne, ogólnie nie mam z nim żadnego problemu. Jednak ze względu na sposób aplikacji balsamu (palcami) trzymam go tylko w łazience i sięgam po wcześniejszym umyciu rąk. Będą poza domem sięgam po balsamy w sztyfcie. Jest to nie tylko bardziej higieniczna forma aplikacji ale i wygodniejsza.



Po otwarciu słoiczka (w środku znajduje się dodatkowe zabezpieczenie) naszym oczom ukaże się balsam o delikatnym zielonym kolorze. Od razu poczujemy też jego zapach, a jest on oczywiście miętowy. Wiem, że nie każdy przepada za miętowymi zapachami oraz smakami. Fanom jednak, ten balsam bardzo przypadnie do gustu. Zapach jest dość intensywny i przez pewien czas jest wyczuwalny na ustach. Jego konsystencja jest treściwa jednak o wiele delikatniejsza niż w przypadku pozostałych wersji. Bez problemu nabiera się na palec i pomimo ciepła nie topi się na tyle, by coś z niego uciekało, wypływało.
Po balsam sięgam nawet kilka razy dziennie. Nie dlatego, że mam jakiegoś problemu z przesuszoną lub pękającą skórą ust, ale z przyzwyczajenia. Po pierwszym użyciu poczułam chłód na ustach oraz delikatne mrowienie. Z czasem to mrowienie było coraz mniejsze i teraz jest dla mnie praktycznie niewyczuwalne. Balsam jednak nie stracił na mocy jeśli chodzi o jego zapach. Tak jak jego poprzednicy i ta wersja świetnie nawilża moje usta. Sprawia, że usta stają się delikatne oraz miękkie. Balsam pozostawia lekką tłustą warstewkę, która dla mnie w żaden sposób nie jest uciążliwa. W połączeniu z peelingiem usta wyglądają po prostu wspaniale. Jak na takiego maluszka balsam jest wydajny. Idealnie sprawdza się również na moje dłuższe trasy rowerowe, gdy twarz wystawiona jest na kilkugodzinne działanie słońca, wiatru a często również i deszczu.

Skład: Petrolatum, Cera Alba, Riccinus Communis Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Mel, Aqua, Lanolin, Isopropyl Mirystate, Cholesterol, Glycerin, Glyceryl Stereate, Cetyl Alkohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Panthenol, Citrus Limon Fruit Oil, Mentha ArvensisLeaf Oil, Eucalyptus Globulus Leaf/Twig Oil, TocopherylAcetate, Menthol, Sorbic Acid, Aroma, Propylene Glycol, Heliantus Annus Seed Oil, Cl 75810 (Chlorophyl) Limonene, Citral, Geraniol.

Pojemność: 4,7 g



Od producenta: Peeling Tisane Crystal Scrub, który pomoże Ci uwydatnić naturalne piękno Twoich ust. Przy pomocy jednej małej saszetki uzyskasz idealne wygładzenie, poprawę jędrności i wyrównanie koloru ust. Peeling ust to jeszcze mało znany, ale często polecany przez kosmetologów zabieg. Zabieg ten pozostawia widoczne efekty, a jest niezwykle prosty i przyjemny w wykonaniu. Wystarczy 2-3 razy w tygodniu nałożyć na palec niewielką ilość kosmetyku i delikatnie masować nim usta. Na koniec można opłukać usta letnią wodą. Peeling stanowi specjalnie dobrana frakcja cukru, która ułatwia ścieranie naskórka, nie drażniąc przy tym ust. W naszym peelingu Tisane Scrystal Scrub nie mogło zabraknąć wartościowych substancji odżywczych. Są to: olejek ze słodkich migdałów, olejek rycynowy, olejek z oliwek, masło shea, sylimaryna, miód, wosk pszczeli i witamina E. Dzięki temu po wykonanym zabiegu masz pewność, że usta pozostaną odżywione i nawilżone na dłużej. Na sam koniec warto nałożyć dodatkową warstwę ulubionego balsamu do ust z serii Tisane. Wtedy efekt zdrowych i ponętnych ust będzie jeszcze lepszy.



Peeling do ust Crystal scrub to kolejna nowość firmy Tisane znajduje się w małej saszetce. Niestety to opakowanie nie przypadło mi do gustu i jak dla mnie jest dość niewygodne jak i uciążliwe w wydobywaniu peelingu. Śmiało mógł zostać umieszczony w takim opakowaniu jak balsamy lub w małej wyciskanej tubce. Jak widzicie, saszetki ogólnie prezentują się ładnie a ich zawartość starcza na dwa a nawet trzy tygodnie.


W środku saszetki znajdziemy taki oto drobno ziarnisty, jasny peeling. Zazwyczaj wyciskam taką oto ilość peelingi jak na zdjęciu powyżej. Peeling posiada delikatny, przyjemny, słodkawy zapach. Jego drobinki są malutkie a mimo to konkretne w działaniu. Peelingiem delikatnie masuję usta do momentu, aż jego drobinki się rozpuszczą. Peeling jest tłustawy, dzięki temu jednocześnie nawilżamy usta. Tu przyznaję, że jest to mój pierwszy peeling do ust. Wcześniej kosmetyk tego typu wydawał się mi być zbędny. Bardzo się myliłam. Peeling świetnie usuwa martwy naskórek i pozostawia usta idealnie gładkie oraz jędrne. Resztki usuwam płatkiem nasączonym ziołowym tonikiem. Potem nakładam wyżej opisany balsam.

Skład: Parrafinum Liquidum, Sucrose, Petrolatum, Silica, Prunus Amygdalinus Dulcis Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Olea Europea Fruit Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Silybum Marianum Fruit Extract Mel, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Propanediol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Ethyl Vanilin, Cl 77491

Pojemność: 2g

Oba produkty marki Tisane sprawdziły się u mnie świetnie i po raz kolejny mogę napisać, że warto skusić się na produkty tej marki. Nie jestem wstanie podać dokładnie ile kosztują, ale na pewno ich cena nie jest wysoka.