środa, 3 grudnia 2014

Jagody goji prosto z krzaczka, a może suszone ze sklepu?

Od kilku lat czytamy o wspaniałych zdrowotnych właściwościach jagód goji. Suszone owoce, kiedyś były trudno dostępne i trzeba było je zamawiać, obecnie znajdziemy je i kupimy nawet w warzywniaku. Dodatkowo hasło jagody goji możemy również spotkać na sokach, herbatach lub jako składnik kosmetyków. Próbując kupić moją pierwszą suszoną paczkę tych owoców dowiedziałam się, że jagody goji to niekoniecznie samo zdrowie a wręcz przeciwnie. Po pierwsze są dwa rodzaje tych jagód, odmiana chińska oraz odmiana, którą możemy również spotkać w Polsce. Ta kiedyś była uważana za roślinę trującą.  Najnowsze źródła podają, że to pomyłka i zaszkodzić mogą jedynie liście oraz niedojrzałe owoce spożyte w dużych ilościach. W trakcie dojrzewania substancje szkodliwe znikają , dotyczy to zresztą wielu roślin jadalnych.
Niestety  suszone owoce jagód goji, które możemy zakupić, nie zawsze są odpowiednio zbierane, potem suszone, przetwarzane jak i przetrzymywane, przez co bardziej mogą nam zaszkodzić niż pomóc. Wszystko przez to, że nagle zaczęto głosić hasła, że jest to najzdrowszy owoc świata, źródło zdrowia.... A tak na prawdę teraz chodzi tylko o handel oraz pieniądze  z tego płynące, bo do tanich nie należą. Zrezygnowałam z pomysłu zakupu owoców suszonych i po prostu postanowiłam kupić dwa krzaczki i posadzić je w swoim ogrodzie. 


Krzaczki Lycium Barbarum (kolcowój pospolity, kolcowój szkarłatny)  w cenie 9 zł sztuka, zakupiłam w maju 2013 roku, zakupiłam dwie różne odmiany. Po miesiącu oba krzewy bardzo szybko zaczęły rosnąć a w sierpniu pojawiły się drobne, lekko fioletowe kwiatki. Jednak dopiero w tym roku nastąpił prawdziwy wysyp tych owoców. Było ich tyle, że cześć po prostu się zmarnowała. Nie wiem dlaczego ale inne osoby w rodzinie jak na razie nie czują się skuszone tymi owocami. Co kilka dni sprawdzałam moje krzaczki, jadłam dojrzałe owoce bezpośrednio po ich zerwaniu.   Owocami cieszyłam się przez prawie trzy miesiące, wiele z nich nadal wisi na krzaczkach jednak w wyniku mrozów stały się mało smacznegoCzęść z nich ususzyłam, jednak te zapasy zniszczył  mój kochany kot Lucek. Podczas zrywania musiałam uważać by chwytać je za ogonki. Dotykanie palcami owoców sprawia, iż po pewnym czasie czernieją.


Dla mnie owoce goji prosto z krzaczka są o wiele smaczniejsze niż te suszone. Ich smak jest słodko gorzkawy jednak je się je o wiele przyjemniej. Krzaczki jak najbardziej cieszą oczy, rosną sobie wśród krzaków borówek oraz innych jagód. 



Nie będę tu pisać o właściwościach zdrowotnych tych owoców bo każdy z Was nie raz pewnie o nich czytał. Dodatkowo mam wrażenie, że większość z nich jest wyolbrzymiona, jagody goji po prostu nagle stały się lekarstwem  na wszystko. Sprzedaż jest nakręcana przez specjalistów oraz dystrybutorów jagód. Wiem jedno, na te kupne, suszone z pewnością nigdy  nie skuszę się. Wystarczą mi moje krzaczki w ogrodzie oraz spożywane ich owoców w rozsądnych ilościach, co stanowi zdrowe wzbogacenie diety. 


Kupujecie suszone owoce goi? Co o tym wszystkim myślicie? Warto? 

42 komentarze:

  1. My kupujemy. Takich ładnych nigdy nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym roku chętnie podzielę się nimi ;)

      Usuń
  2. Wow, nie wiedziałam, że u nas będą rosły ;) Zazdroszczę :))

    OdpowiedzUsuń



  3. Jadłam suszone, ale nie smakowały mi...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi suszone też nie smakują , ogólnie mają gorzkawy posmak .

      Usuń
  4. Wiosna kupię w końcu krzaczek,w tym roku zamawiając mnóstwo kwiatów gdzieś mi umknęły jagody,a bardzo chciałam posadzić:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden jak najbardziej wystarczy, szybko się rozrastają :)

      Usuń
  5. Jak ślicznie wyglądają mmm :))) Z chęcią bym skosztowała takiej jagody ;) Jak zawsze nagonka,no ale cóż każdy ma swój rozum - tak samo jak w przypadku tych jagód :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkim smakują ze względu na gorycz :) Ja tez musiałam się do nich przekonać :)

      Usuń
  6. Jak masz ich aż tyle to może obdaruj znajomych, albo spróbuj sprzedać :). Bardzo fajny pomysł z tą hodowlą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jadłam tylko suszone, ale dla mnie zbyt gorzkie.Nie przepadam za nimi ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. nie lubie w ogole suszonych owocow,ale zazdroszcze tego krzaczka i świezych owoców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo polubiłam suszone śliwki i morele ale muszą być takie mokre :) Suszone jabłka są też pyszne :) Najgorszy w smaku owoc jaki jadłam, suszony to było kiwi, fuuuj :/

      Usuń
  9. Jeżeli smak jest słodko-gorzkawy to nie skuszę się, ja preferuję słodycz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja nigdy nei jadlam tych jagod :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj w smaku owoców raczej preferuję słodycz, więc się nie skuszę , ale sam krzaczek i owoce są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że nie spodziewałam się goryczki no ale co zrobić :)

      Usuń
  12. Przyznam szczerze, że pierwszy raz o nich słyszę, muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja skusiłam się teraz na polską odmianę kiwi :)

      Usuń
  13. Ja jadłam tylko suszone, ale nie przepadam za ich smakiem

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy się na nie nie skusiłam ale świeże wyglądają apetyczniej niż suszone :)

    OdpowiedzUsuń
  15. w domu zalegaja od jakiegoś czasu suszone , kolega uprawia i zasusza, nie sa jakieś strasznie gorzkie , powiedziałabym ze raczek kwaskowate ;) rodzice wrzucają je do płatkow na śniadanie ;) w moim przypadku to tylko na świezo :) smaczniejsze i zdrowsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. jedynie suszone jadłam, ale średnio mi posmakowały :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Są troszeczkę podobne do owoców dzikiej róży :) Ja nigdy nie miałam okazji spróbować jagód goji, ale sporo ale sporo o nich czytałam, kiedyś się skuszę na pewno!
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi suszone, niestety nie smakują..

    Dodaję do obserwowanych!
    Zapraszam na nowy post, poświęcony chorym dzieciom! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie jadłam choć wiem, że są zdrowe :). Kupno krzaczka to bardzo dobry pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety, wystarczy zapłacić a znajdą się eksperci, którzy potwierdzą wspaniałe bądź katastrofalne właściwości danego produktu :/ Skusiłam się kiedyś na suszone jagody, ale był to pierwszy i ostatni raz. Te z krzaczka wyglądają bardzo apetycznie, przypominają nieco jakieś śmieszne miniaturowe papryczki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. WOW! Nigdy nie jadłam, ba! nawet nigdy nie widziałam na oczy świeżych jagód goji! Narobiłaś mi smaka :D Muszę kiedyś wypróbować :) Ech, żeby tak mieć domek z ogródkiem i czas...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dotąd nie uległam pokusie spróbowania tych jagód :D. Dzięki Tobie po raz pierwszy widzę, jak w wyglądają w wersji świeżej :). Wyglądają trochę jak papryczki/podłużne pomidorki :).

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak pięknie wyglądają, ale póki co jeszcze nigdy nie jadłam :-) zazdroszczę Ci własnego ogródka :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jadłem suszone ale nie za bardzo mi smakowały:( A le na tym talerzu świetnie wygladają:D

    http://freshisyummy.blogspot.com/2014/12/blank-space.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Z reguły spotykam się wyłącznie z suszonymi jagodami, nie są zbyt smaczne. Robiłam z nich herbatkę i to była bardziej znośna forma :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kupuję, ale o wiele bardziej warto wyhodować takie własne cudeńka! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dużo słyszałam o ich wartościowej mocy, ale nigdy nie miałam okazji spróbować. A te prosto z krzaka muszą być najlepsze, ja w doniczce hoduję miętę (nie taką z supermarketu) i zapach roznosi się po całym domu a i jakość dużo lepsza :)

    OdpowiedzUsuń