piątek, 23 sierpnia 2019

Systemy wystawiennicze a udany kontakt z potencjalnymi odbiorcami.

Jednym z minusów mieszkania  w małym mieście to smutny fakt, iż niewiele się tu dzieję. Nie ważne czy mamy ochotę wyjść na obiad, do kina czy na dobrą kawę ze znajomymi, niestety wsiadamy wtedy auto i jedziemy do pobliskich większych miast. Tam jesteśmy w stanie uraczyć się czymś miłym dla naszych brzuszków, oczu jak i uszu. Kolejny powód dla których wybywamy do takich miast jak Poznań czy Wrocław to różnego rodzaju targi. Zazwyczaj zbieramy się w kilka osób i wybieramy targi  związane z kosmetykami, modą, jedzeniem a ostatnio dla mnie również z roślinami. 
Targi wystawiennicze oraz odpowiednio związany z tym marketing bezpośredni, to dla mnie jedna z przyjemniejszych form poznawania nowych produktów oraz ludzi związanych z ich produkcją. W ciągu kilku ostatnich lat wielokrotnie brałam udział w takich imprezach handlowych, zarówno jako przedstawiciel danej firmy jak i potencjalny kupiec. Pamiętam wszystkie etapy jako wystawca. Od odpowiednio przygotowanego stoiska po końcową satysfakcję i osiągnięty cel marketingowy. Trzeba przyznać, że ta forma docierania do nowych klientów stała się bardzo popularna i na dzień dzisiejszy, tematycznie możemy wybierać w czym tylko chcemy. Będąc ostatnio na targach kosmetyków naturalnych, oprócz mojego ogólnego zainteresowania tematem, dużą uwagę zwróciłam na prezentację konkretnych stoisk oraz tak zwane systemy wystawiennicze. Niestety tylko kilka z nich już z daleka przyciągało moją uwagę, nie tylko pomysłem wyeksponowania produktów, ale również ogólnym klimatem i dbałością o szczegóły. I właśnie przy takich stoiskach można było zauważyć największy ruch oraz zainteresowanie produktem. Świetnie prezentowały się miejsca posiadające odpowiedni system wystawienniczy, w szczególności tzw ścianki reklamowe. Wszystko wydawało się być przemyślane i przyciągało swoją estetyką.



Gotowe stoisko sprzedażowe  sprawi, że wizyty na targach staną się nie tylko przyjemniejsze ale i przeniosą tak bardzo pożądany efekt, jakim jest pozyskiwanie nowych klientów i ogólne zainteresowanie. Jakby nie było, większość  z nas jest wzrokowcami i z pewnością przyciąga nas to co ładne, schludne oraz ciekawe. Muszę przyznać, że przepięknie prezentowały się niektóre ścianki, szczególnie te nawiązujące do natury. Wspomniana wyżej ścianka reklamowa jest dodatkowo  łatwa w montażu oraz transporcie. 
Zwracacie uwagę na aranżacje i ekspozycję stoisk na targach lub innych imprezach okolicznościowych, na których prezentuje się konkretny produkt? 

Magdalena

środa, 21 sierpnia 2019

Czarna maseczka peel-off | Selfie project | węgiel bioaktywny, ekstrakt z lukrecji, wyciąg z witch hazel.

Podczas trwającej promocji w Rossmannie na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, skusiłam się na dwa produkty Selfie Project, linii dedykowanej młodej cerze. Ja swoje latka już mam, jednak stwierdzałam, że powinny one sprawdzić się również i u mnie. Pierwszy z nich, który dziś Wam przedstawię,  to czarna maska typu peel-off, dedykowana skórze młodej z niedoskonałościami. Moja skóra młoda już nie jest ale boryka się z zaskórnikami i innymi gorszymi skórnymi monstrami. Skusiłam się na nią troszkę w ciemno, ale chciałam znaleźć jakieś zastępstwo dla plastrów na zaskórniki, które są zazwyczaj nie są tanie a do tego szybko się kończą. Kilka dni temu przejrzałam internet szukając opinii na jej temat i większość z nich niestety jest na minus co do działania, konsystencji, jak i składu.
Według producenta  ta maska z węglem biobktywnym przeznaczona do skóry młodej z niedoskonałościami, dzięki innowacyjnej, lśniącej konsystencji ściśle przywiera do skóry, błyskawicznie przyciągając i usuwając zaskórniki oraz zanieczyszczenia. Głęboko oczyszcza i zwęża pory. Po oderwaniu maski z twarzy skóra pozostaje oczyszczona i wygładzona. Profesjonalne kosmetyki Selfie Project są bogate w naturalne, botaniczne składniki aktywne.
Węgiel BioAktywny – odkrycie w walce z niedoskonałościami. Pochłania zanieczyszczenia niczym magnes, oczyszcza i zwęża pory, wygładza skórę.
Ekstrakt z lukrecji działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Łagodzi podrażnienia i zaczerwieniania, koi i wycisza skórę.
Wyciąg z Witch Hazel jest aktywnym przeciwutleniaczem: wyłapuje wodne rodniki i zapobiega powstawaniu wolnych rodników.
Kosmetyki Selfie Project nie zawierają substancji niekorzystnych dla młodej skóry: parabenów, SLS i SLES, oleju parafinowego. Wszystkie preparaty przebadano dermatologicznie. Produkty Selfie Project nie są testowane na zwierzętach.
Moje pierwsze spotkanie  z nią nie należało do najprzyjemniejszych. Za pierwszym razem maseczkę nałożyłam na  cała twarz i wydawało mi się, że pokryłam ją odpowiednio grubą warstwą. Zaskórniki mam tylko w strefie T, jednak pomyślałam, że oczyszczę całą buzię. Niestety pojawił się problem bardzo długiego czasu jej zasychanie w pewnych miejscach na mojej buzi. Po 30 minutach poddałam się i co byłam w stanie to zerwałam delikatnie i odpowiednio płatami a resztę musiałam zmyć. A usuwanie maseczki wodą czy innymi kosmetykami wcale nie należy do najłatwiejszych, do tego mocno zabrudziłam cały zlew i potem miałam co szorować. Ogólnie przy jej usuwaniu pozbyłam się też dość sporej ilości włosów na mojej twarzy. Pomijając ten minus maseczka dość przyjemnie i sprawnie wyciągała zaskórniki na moim czole, nosie oraz podbródku. Nie usunęła ich w 100% ale z pewnością dużą ich część. Po tej nie do końca udanej próbie maseczkę nakładam tylko na te trzy wymienione wyżej części mojej buzi.
Z czasem nauczyłam się nakładać jej odpowiednią ilość. Po zaschnięciu sprawnie ją usuwam i pomimo, iż mocno przywiera do skóry nie jest to dla mnie czynność bolesna. Zazwyczaj na skórze pozostawiają jakieś drobne jej resztki i usuwam je wacikiem nasączonym różanym hydrolatem. Maseczka posiada dość gęsta konsystencję i nakładając ją na całą twarz możecie mieć lekkie problemy z jej rozprowadzaniem. Jej zapach przypomina mi troszkę zapach glinek, nie jest intensywny i mi ogólnie nie przeszkadza.
Po tą maseczkę sięgam raz w tygodniu, niestety u mnie zaskórniki pojawiają się bardzo szybko, nawet po dokładnym oczyszczeniu skóry w gabinecie kosmetycznym. Przed jej nałożeniem zazwyczaj biorę kąpiel lub prysznic, staram się aby pod wpływem ciepła, pary pory bardziej się otworzyły i usuwanie zaskórników było skuteczniejsze. Jak wspomniałam wyżej maseczka nie usuwa wszystkich zaskórników ale dla mnie działa odpowiednio i z pewnością zużyje ją do końca. Nie ważne jak długo trzymam ją na skórze, maseczka nie podrażnia jej jak i nie wysusza. Pozostawia ją jednak lekko zaczerwienioną, co na szczęście dość szybko mija. Ponieważ używam ją tylko w strefie T, maseczka okazała się być produktem wydajnym i z pewnością warta jej zakupu podczas trwających promocji.
Pojemność: 50g
Cena: ok 19zł
Ze względu na jej skład nie jestem pewna czy dobrze zadziała na skórę, jeśli używać ją będziecie na całą twarz. Jednak polecam ją jeśli chodzi o strefę T, tu nie powinna zrobić jej krzywdy. Maseczka nie jest idealna ale  w moim przypadku sprawuje się dobrze i zużyje ją do końca. Tymczasem powoli rozglądam się za  lepszym w działaniu jej następcą.  

niedziela, 11 sierpnia 2019

Kosmetyki naturalne | Małe wyznania i kilka wskazówek.

Przyznaję, że przez wiele lat kupując kosmetyki do pielęgnacji, zwracałam głównie uwagę na obietnice producenta oraz kuszący wygląd kosmetyku. Moja wiedza kosmetyczna dziesięć lat temu była bardzo ograniczona a i kosmetyki w mojej łazience można było policzyć na palcach jednej reki. W moim mieście nie było jeszcze tak wielkiego ich wyboru jak i nie mogłam pozwolić sobie wydać ciężko zarobionych pieniędzy na nowości lub kosmetyki z tak zwanej wyższej czy nawet średniej półki. Będąc w szkole średniej nie można było się malować i za pomalowane paznokcie czy puder na twarzy można było dostać uwagę. Praktycznie żadna z dziewczyn nie malowała się bo nikt nie miał na to pieniędzy. Nie było czegoś takiego jak kieszonkowe czy pieniążki od babci na urodziny. Ogólna bieda :) Nie było również dostępu do internetu jak i presji co do ekstra wyglądu. Pamiętam, że zaczęłam się malować mając jakieś 25 lat i był to tylko tusz do rzęs :) Teraz w mojej łazience czy na toaletce znaleźlibyście dość dużo kosmetyków, jednak nie ma u mnie czegoś takiego jak zapasy lub zakupy pod wpływem impulsu. Jednak najważniejsze dla mnie jest to, iż zaczęłam wybierać i kupować kosmetyki patrząc na ich skład oraz ogólną historie danej firmy. Oprócz tego aby w kosmetyku nie było ściemy fajnie, gdy za ich produkcją nie stoi proces testowania ich na zwierzętach

W ostatnich wpisach mogliście zauważyć więcej postów oraz recenzji poświęconym kosmetykom do włosów. Kilka miesięcy temu zaprzestałam chadzać do fryzjera i postanowiłam je troszkę zapuścić. Ogólnie ładnie rosną a jakieś dwa tygodnie temu wróciłam również do grzywki. Moje zdjęcia z grzywką znajdziecie na instagramie ;) Jeśli chodzi o pielęgnacje włosów od pięciu lat sięgam po kosmetyki do włosów naturalne. Ostatnio poznałam nawet kilka świetnych nowości o których możecie poczytać w poprzednich postach. Jeśli chodzi o bardziej naturalne kosmetyki do włosów początki nie były łatwe. Włosy przeszły niemały szok będąc pozbawione silikonów i innych sztucznych upiększaczy je oblepiających. Tak samo było gdy wprowadziłam bardziej naturalną pielęgnacje twarzy oraz ciała. Ale wracając do poprzedniego tematu, włosy stały się bardzo matowe, szorstkie i po prostu nieprzyjemne w dotyku jak i ich wyglądzie. Ale byłam cierpliwa, nie poddałam się i na dzień dzisiejszy jestem z nich bardzo zadowolona. Są bardzo przyjemne w dotyku, lśniące a skóra głowa nie boryka się od lat z żadnymi problemami. Jedyne czego nie potrafię zwalczyć to ich nadmierne wypadanie. Niestety od kilku lat stres i problemy hormonalne sprawiają, że moje włosy i skóra przechodzą katusze. Oczywiście przeszłam różne etapy wcierek a nawet suplementów, jednak nic nie działa lepiej jak ogólny spokój organizmu.
Co ważne, nie dajcie się zwariować i skusić się na wszystkie napisy typu eko, bio czy naturalnie. Wiele firm stosuje swego rodzaju triki sprzedażowe tylko dlatego, iż takie hasła stały się dość modne. Niestety często słowa typu eko nie mają nic wspólnego z zawartością kosmetyku czy ogólnym profilem, polityką firmy. Z pewnością  warto zwrócić uwagę na nasze polskie firmy, również te malutkie, produkujące kosmetyki z naszych, polskich roślin. A wierzcie mi, jest w czym wybierać ;)
Sięgacie po kosmetyki naturalne i sprawdzacie skład nim włożycie je do koszyka?

Magdalena