piątek, 28 sierpnia 2020

POŻEGNANIE LATA I POWITANIE JESIENI | CZTERY STYLIZACJE

Tak prezentuje się moje ostatnie zamówienie ze sklepu FemmeLuxe. Paczuszka jak zwykle dotarła szybko, jednak musiała trochę poczekać ze względu na to, co działo się ostatnio w moim życiu. Tym razem wybrałam dwie bluzeczki, uszyte z podobnego materiału, jednak całkiem inne w swoim wyglądzie. Pierwsza jest idealna na lato, druga jest bardziej w klimacie zbliżającej się jesieni. 

Ponownie skusiłam się na dwa modele dresów, które już powędrowały w ręce bliskich mi osób. Mam ich już na tyle dużo, że czas podzielić się nimi z innymi. Oba dresy mają piękne kolory, jednak model błękitny bardziej skradł moje serce, jeśli chodzi o ich krój. 


Jest to miejsce w którym znajdziecie wiele świetnych ciuszków w dziale T-shirts lub Joggers. O ile z początku zamawiałam tam sukienki, po pewnym czasie zapałałam miłością to tej wygodniejszej części garderoby. Obecnie mam już kilka zestawów z działu Loungewear z tego sklepu i ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona. Są to ciuszki idealne do spędzania czasu w domu, w ogrodzie czy idąc na spacer. Prezentują się one na tyle ładnie, iż nie mam problemu aby w takim dresie wyskoczyć również po zakupy do warzywniaka. Nadają się też idealnie na dalsze, wielogodzinne jazdy samochodem.



Miłego weekendu :)

Magdalena
 

środa, 26 sierpnia 2020

HALLOWEEN | MOJE PROPOZYCJE | DRESSLILY WISHLIST

Moje dzieciństwo przypadło na czasy, kiedy hasło Halloween było nam zupełnie obce. Również jako osoba dorosła, nigdy nie celebrowałam w żaden sposób tego dnia. Raczej ten dzień, a właściwie noc, zawsze była mi dość obojętna. Jednak niesamowicie cieszą mnie co roku odwiedziny dzieci uroczo, często śmiesznie przebranych, dobijających się do moich drzwi. Mieszkam blisko bardzo małego  miasta i tak na prawdę wszyscy się tu znamy. Aż miło popatrzeć na uśmiechy tych młodszych, jak i starszych, gdy obdarowuje ich słodyczami. Osobiscie nie widzę nic złego w obchodzeniu Halloween i bardzo dziwią mnie pomysły wnoszenia nowej ustawy, zakazującej tego święta. Jak dla mnie, jest to taki sam ludzki wymysł, jak Walentynki czy choinka. Nigdy też nie zdarzyło mi się kupować ozdób związanych z Halloween, jednak co roku jesienią moje mieszkanie zdobią dynie. Tak oto, mam dziś dla Was kilka propozycji prosto ze sklepu Dresslily. Można tam znaleźć dużo ciuszków nawiązujących do Halloween, jak i innych, mniej lub bardziej uroczych a czasami i kiczowatych gadżetów.

Witch Hanging Decor- dekoracja na drzwi

 

                                                Bat pillow - poduszka nietoperz

 
                                                    Skull pumpkin - lampion dynia

 

                                              Pumpkin lights - lampki ozdobne dynie

 

                                                      Witch hat - czapka wiedźmy

 

                                       Moon bracelet set - bransoletka księżycowa

    

                                         Shell bracelet set - bransoletka muszelki

 

Jeśli planujecie zakupy w sklepie Dresslily, warto skorzystać z promocji i zniżek. Na ten moment mamy przyjemną zniżkę w wysokości 22%  na zawartość całego zakupowego koszyka. Wystarczy pod koniec zamówienia wpisać kod GBJKNO

Obchodzicie Halloween czy jednak jesteście za tym, aby w naszym kraju było to święto zabronione?

 

Magdalena 

POZYCJONOWANIE STRON INTERNETOWYCH A WIDOCZNOŚĆ W SIECI

Wiele osób prowadzących bloga, posiadających  sklep internetowy lub po prostu w jakiś sposób istniejących wirtualnie w sieci, poznało już tajemniczo brzmiącym skrót SEO.  Literki te pochodzą od wyrazów Search Engine Optimization, kompleksowego działania marketingowego, prowadzącymi słowy  mówiąc,  im lepiej nasza strona została wypozycjonowana, tym więcej osób jest wstanie do niej dotrzeć. Nawet, jeśli wielu z Nas nie zdaje sobie z tego sprawy, ten ruch generowany w wyniku pozycjonowania, szybko przeradza się w zyski i wzrost rozpoznawalności danej marki, pozwalając zostawić konkurencję daleko w tyle. Przyznaję, iż kilka lat temu nie zdawałam sobie sprawy, jak ważna jest to część świata internetu. Świata gdzie na dzień dzisiejszy zagląda każdy i jest to już stała część naszego życia. A takie osoby jak ja, które prowadzą bloga bez takich udogodnień jak pozycjonowanie, są jak drobne źdźbło trawy na dużej polanie. Istnieję blogowo w sieci, ale czy jestem dla innych widoczna? Bloga prowadzę już ponad pięć lat i ostatnie dwa lata pokazały, kto potrafi się tu utrzymać, a kto nie. Większość moich znajomych (osoby które poznałam w sieci) przestało prowadzić swojego bloga. Większości z nas drastycznie spadły statystyki, jeśli chodzi o stałych jak i nowych odbiorców. Wiele osób nadal nie potrafi przebić się przez ścianę, w której pojawiło się setki nowych blogów i gdzie tak trudno zdobyć nowych czytelników. Aby przetrwać, potrzebny jest nie tylko pomysł na siebie i swojego bloga, ale również wydostanie się na powierzchnię i bycie widocznym w sieci.

Dlatego warto zwrócić się do profesjonalistów jak firma https://afterweb.pl/pozycjonowanie-stron/, która realizuje kompleksowe kampanie pozycjonowania w wyszukiwarce. Specjaliści z zakresu SEO posiadają odpowiednio duże doświadczenie, pozwalające na efektywne pozycjonowanie oraz bycie widocznym w sieci. Aby istnieć dla potencjalnych klientów, musisz zaistnieć również w sieci. Efektem będzie większy ruch na stronie, a co za tym idzie, często też sprzedaż oraz większe zyski. Podobno szanse na sukcesu i zarobki ma jedynie 5 pierwszych stron internetowych, wyświetlających się pod danymi słowami kluczowymi. Dlatego trzeba zaufać specjalistom, oddać w ich ręce naszą stronę oraz czekać na szybkie efekty, jakimi jest większy ruch, a co za tym idzie - nowi klienci, czyli potencjalne zyski. Co ważne, do każdego klienta podchodzi się indywidualnie oraz opracowuje skuteczną strategię pozycjonowania. Prawidłowe wdrożenie audytu technicznego, dobranie słów kluczowych, jak i odpowiedniej strategii przyczyni się do osiągnięcia wytyczonego przez Was celu. 

wtorek, 25 sierpnia 2020

MOJA SIERPNIOWA PIĘLĘGNACJA | KOSMETYKI NATURALNE | BEE.PL

O ile z podziwem zerkam na piękne makijaże u kobiet, jak i u młodych dziewcząt, siebie sama zawsze wolałam w wydaniu bardziej naturalnym. I o ile jestem świadoma, jak bardzo dobrze zrobiony i dobrany makijaż potrafi podkreślić nasza urodę, po prostu czuję się źle mając mocniejszy makijaż. Na taki oczywiście zdecydowałam się na mój ślub i nie żałuję. Na co dzień jednak ograniczam się do kremu typu BB, pudru mineralnego, tuszu i ostatnio również pomadek do ust. Przestały mi przeszkadzać moje sińce pod oczami, za to większy nacisk kładę na wyrównanie kolorytu mojej skóry. 

Od kilku lat staram się również wybierać kosmetyki z przyjemniejszym dla mojego organizmu składem. O ile początki nie były łatwe, teraz moja skóra czuje się dobrze a ja komfortowo. Przez cały sierpień towarzyszyły mi kosmetyki naturalne, które dotarły do mnie z ekologicznego sklepu bee.pl Możemy tu znaleźć ofertę naturalnych kosmetyków, jak i wielu zdrowych produktów spożywczych. Mniej więcej tak prezentowało się całe moje zamówienie. Mniej więcej, ponieważ po kilku dniach dotarł do mnie jeszcze jeden kosmetyk. Z całości jestem bardzo zadowolona i wszystko cudnie się u mnie sprawdziło.

W zamówieniu znalazło się naturalne mydło peelingujące w kostce BeeLove malina, lipa, mięta od Mydlarnia 4 szpaki. Gdy otrzymałam przesyłkę, jeszcze przed jej otwarciem czuć było jego miętowy zapach. Mięta to jeden z moich ulubionych dodatków, jeśli chodzi o czas lata oraz upalnych dni jak i nocy. Mięta wspaniale ożywia i pobudza nasz umysł. Odpowiednia kompozycja olejków zawartych w mydle przyjemnie nawilża i dba o moją skórę. Nie ma tu mowy o jej przesuszeniu. Natomiast dodatek pestek malin oczyszcza skórę z martwego naskórka. To mydełko, to dla mnie idealna pielęgnacja, odżywienie jak i wygładzenie w jednym. W jego składzie znajdziemy oliwę z oliwek, olej kokosowy, masło shea, olej babassu, olej rycynowy, peeling malinowy, glinkę różową, olejek eteryczny miętowy, rodzynki, kwiat hibiskusa, skórkę dzikiej róży, owoc bzu czarnego, kwiat bzu czarnego, kwiat lipy, owoc czarnej porzeczki oraz owoc maliny. Sami zerknijcie, czyż nie wygląda apetycznie?


 

Skusiłam się również na przepięknie pachnące  masło do twarzy i ciała Bee Natural marki Miodowa Mydlarnia. Uwielbiam takie masła do ciała za ich idealną dla mnie konsystencję oraz skład. Kosmetyk ten raczy mnie cudnym, słodkawym zapachem, który przez jakiś czas utrzymuje się na mojej skórze. Po naniesieniu na skórę konsystencja przechodzi w stan olejku. Masło przyjemnie się rozprowadza oraz odpowiednio wchłania, pozostawiając na skórze delikatny film. Okazało się być ono dla mnie wybawieniem podczas wyjazdu nad nasze polskie morze. Używałam je rano jak i wieczorem. Wspaniale koiło moją skórę wystawioną na działanie mocnego słońca, piachu oraz zimnej, słonej wody. Skóra była nawilżona, ukojona, odżywiona i po prostu pięknie wyglądała. Sięgam po ten kosmetyk zawsze, gdy ubieram szorty lub krótkie spódnice. Moje nogi pięknie się wtedy prezentują.

W jego składzie znajdziemy masło shea, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, oliwa z oliwek, wosk pszczeli, masło z mango, masło kakaowe, tapioka, olejek zapachowy, witamina E, mika (barwnik mineralny).


 

W mojej codziennej pielęgnacji nie może zabraknąć toników lub hydrolatów.  Używam je dość intensywnie podczas porannej pielęgnacji skóry, czasami również w ciągu dnia. Uwielbiam je za ich delikatność oraz odpowiednie działanie nawilżające, odżywcze jak i kojące. Tym razem jest to woda różana marki Make Me Bio. Już wcześniej miałam kilka ich kosmetyków i wszystkie dobrze się u mnie spisały. Woda różana jest uwielbiana przez wiele kobiet i chyba najczęściej kupowana. Zazwyczaj spryskuję nią twarz, czasami nanoszę na wacik. Jest ona również moim ulubionym dodatkiem, jeśli chodzi o domowe maseczki na bazie glinki. Podczas ostatnich upałów, woda wspaniale odświeżała i koiła skórę mojej buzi. Nadawała jej dodatkowo blasku oraz młodzieńczej świeżości. W jej składzie znajdziemy tylko wyciąg z róży damasceńskiej oraz wodę. 

Vianek to marka, która jest ze mną już dobrych kilka lat i nie jestem wstanie zliczyć, jak wiele ich kosmetyków używałam. Były to kremy do twarzy, masła do ciała, kosmetyki do włosów, olejek do demakijażu jak i kremy typu BB. Tym razem skusiłam się na ich łagodzący peeling do skóry głowy. Skusiłam się na niego, ponieważ podczas mojej wizyty u trychologa dowiedziałam się, że moje włosy mają się super, jednak muszę większą uwagę poświecić na lepsze oczyszczenie skóry głowy. Raz  w tygodniu sięgam po ten peeling i jak najbardziej widzę, jak i czuję zmiany. Przede wszystkim nie odczuwam żadnego miejscowego swędzenia, a skóra głowy jak i włosy pozostają dłużej świeże. Teraz, gdy obcięłam moje włosy, czasami aż nie dowierzam jak pięknie odbijają od skóry głowy i nie są przyklapnięte. Nigdy wcześniej nie miały, nie nabierały tak przyjemnej objętości. Masaż skóry głowy takim peelingiem sprawia, iż skóra jest oczyszczona  z zrogowaciałego naskórka jak i łupieżu. Regularne jego stosowanie poprawia ukrwienie skóry oraz oddziałuje na jej lepsze dotlenienie. Wszystko to ma wpływ na porost włosów oraz pobudzenie cebulek. W jego składzie znajdziemy kryształki cukru, masło shea, olej kokosowy oraz słonecznikowy, kwas salicylowy.


Od dobrych dwóch lat nie kupowałam kremu pod oczy, jako jego zamiennik stosowałam  świetnie działające olejki. Tym razem postanowiłam zrobić wyjątek i w sierpniu używałam rewitalizująco przeciwzmarszczkowy krem pod oczy marki  Ava z serii Eco Linea. Krem okazał się być delikatny i zarazem odpowiednio treściwy w swojej konsystencji. Krem przyjemnie nawilża oraz chroni delikatną skórę pod oczami. Używam go rano jak i wieczorem, od czasu do czasu zastępując moim ulubionym olejkiem. Świetnie współpracuje z kolorówką. Stasuję go za krótko, aby stwierdzić czy działa przeciwzmarszczkowo, jednak z pewnością ma on dobry wpływ na poranne obrzęki skóry wokół oczu. Latem gorące jak i mało przespane noce sprawiają, że rano budzę się z taki właśnie niepożądanymi obrzękami. Jednak po godzinie, przy odpowiedniej pielęgnacji  wszystko znika. Skóra jest nawilżona i lekko napięta. W jego składzie znajdziemy olejki z upraw ekologicznych jak i wodę lawendową. Jak dla mnie, jest to przyjemny krem na lato.


Na koniec taki oto słodziak. Przyzwyczajona ostatnio do mycia skóry twarzy żelem, skusiłam się na myjący mus do twarzy marki Fluff z serii malina i migdały. Ma on cudną puszystą konsystencję, która sprawia mi wiele przyjemności za każdym razem, gdy po niego sięgam. Zapach pełen słodyczy sprawia, że można wręcz odpłynąć. Mus delikatny w swym wyglądzie okazał się być odpowiednio mocny w działaniu, jeśli chodzi o oczyszczanie skóry mojej buzi. Sięgam po niego podczas wieczornej pielęgnacji. Bardzo dobrze usuwa pozostałości po kremach, kolorówce, jak i inne zanieczyszczenia. Pozostawia skórę czystą oraz pełną uczucia świeżości. Kosmetyk nie wysusza skóry oraz pozytywnie wpływa na jej odżywienie i ogólny stan. Jego skład może nie należny do idealnych i z chęcią widziałabym tu więcej naturalnych olejków, ale jest krótki oraz nieszkodliwy.


 

Zamówienie to zaliczam do bardzo udanych i jak najbardziej warto zapoznać się z ofertą sklepu bee.pl Jak sami możecie zobaczyć, jest tam w czym wybierać. Uwielbiam miejsca, sklepy, które stawiają na to co dobre dla naszego ciała. W ich ofercie jest wiele marek kierujących się szacunkiem wobec natury. Warto stawiać na zdrowie, dobry skład oraz wspierać polskie marki.

 

Miłego dnia :)

Magdalena


 



 

 

niedziela, 23 sierpnia 2020

SKARPETKOWE POZYTYWNE SZALEŃSTWO | MANY MORNINGS ♥

Czas leci zdecydowanie za szybko, szczególnie w dni pełne słońca, dobrego jedzenia, spacerów i błogiego lenistwa. Ostatnie cztery dni spędziliśmy nad naszym polskim morzem i zaliczamy ten wyjazd do jak najbardziej udanych. Udało nam się, jeśli chodzi o pogodę, znalezienie cudnej plaży oraz zakwaterowanie w miłym i zacisznym miejscu. W mojej pamięci na zawsze pozostaną tamtejsze zachody słońca, ciepło piasku pod stopami oraz wieczory pełne dobrego, schłodzonego wina.

Na tą wyprawę zabraliśmy Nasze ulubione i jakże niesamowicie pozytywne skarpetki. Jest to ulubiona część garderoby mojego Piotrka i to kupuje najchętniej. Ma małego bzika na punkcie kolorowych skarpetek z ciekawymi wzorami. To właśnie taki zestaw skarpetek był moim pierwszym prezentem dla Niego ♥ 

 

Tym razem skusiliśmy się na skarpetki nie do pary, które swoim wyglądem wywołują uśmiech na twarzy wielu osób. Osobiście uwielbiamy te nawiązujące do natury, dlatego nie mogło zabraknąć takich motywów jak zwierzęta czy arbuzy. Takie cuda znaleźliśmy oczywiście w sklepie internetowym manymornings.com

Jest to miejsce pełne niesamowitych i bardzo stylowych wzorów zarówno dla kobiet, mężczyzn jak i dzieci. Przeglądając ofertę sklepu odczuwa się ciepełko na sercu i ma się ochotę zamówić wszystkie modele. O ile moje zauroczenie wieloma modelami sprawiło, iż wybór nie był dla mnie łatwy, paczuszka dotarła bardzo szybko i byłam miło zaskoczoną tym jak ładnie została spakowana. W środku znajdowało się pięć par, w tym aż trzy rozmiarowo w wersji damskiej.


Wszystkie skarpetki są pięknie i profesjonalnie wykonane, dobrze leżą na stopie a materiał jest przyjemny dla skóry. Potrafią dopasować się do różnych okazji, jak zwykły spacer, spotkanie z przyjaciółmi, ważniejsze przyjęcia oraz zwykły dzień spędzony w ogrodzie lub na kanapie. Nie jestem wstanie już zliczyć, ile osób zapytało mnie skąd mamy tak fajne skarpetki. Wczorajszy dzień spędziłam z wzorem pszczelarskim BEE BEE Pszczoły to moi ulubieni towarzysze podczas prac w ogrodzie. Wiem, jak ważną są częścią naszego życia i jak wiele dobrego robią w naszym ogrodzie. Każdego roku staram się sadzić jak najwięcej kwiatów, które uwielbiają. 


Natomiast Piotrek jest wielkim fanem arbuza, dlatego w przesyłce znalazły się aż dwa jego wzory. Czyż nie wyglądają słodko i soczyście? Najchętniej nosiłby je codziennie, więc chyba będziemy musieli wzbogacić naszą arbuzową kolekcję o kolejne pary. Ale to oczywiście, będzie moja kolejna niespodzianka dla Niego.






Sklep manymornings.pl z pewnością zadowoli oraz uszczęśliwi każdego.  Jest to idealne miejsce na zakup czegoś nie tylko dla siebie, ale również zakupienia prezentu dla kogoś wyjątkowego. Znajdziecie tam coś dla wielbicieli kotów, mniejszych i większych podróży, kawy czy pizzy. Z pewnością w tym sklepie rozkochają się również fani kolarstwa. Sami dobrze wiemy, iż mentalnie udany outfit na rower, to ten z odpowiednio dobranymi skarpetkami. Z nimi kręcąc nawet 100km nie zaznamy nudy. Ach, kto by kiedyś pomyślał, że tak niby niepozorna część naszej garderoby, sprawi że poczujemy się tak bardzo wyjątkowi.

No to teraz przyznać się, kto z Was lubi tak pozytywne skarpetki?

niedziela, 16 sierpnia 2020

FACE BOOSTER | WZMACNIAJĄCA EMULSJA | SWEDERM | TOPESTETIC.PL ♥

No i stało się ♥ Pomimo wielu utrudnień jakie teraz panują, w piątek odbył się Nasz ślub ♥ Było dużo emocji ale również wiele uśmiechu, łez szczęścia oraz dobrych ludzi wokół Nas. Jutro ruszamy na kilka dni nad morze i mamy nadzieję na odrobinę spokoju i sporą dozę nowych wspomnień do kolekcji.

Ostatnie tygodnie bywały dość stresujące jednak starałam się znaleźć czas dla siebie i mojej skóry. Aby tego wyjątkowego dnia wyglądać pięknie dla mnie samej, moich najbliższych i oczywiście dla Piotrka. Postawiłam na dość intensywną pielęgnację skóry buzi jak i całego ciała. Z poprzednich wpisów wiecie, że wzbogaciłam również moją pielęgnację włosów, zapuszczanych przez ponad rok. Dzień po ślubie wróciłam do ich dość krótkiej długości.

Jeśli chodzi o skórę mojej buzi, wiele dobrego otrzymała ona od emulsji do twarzy Face Booster marki Swederm z serii Beauty Food & Energy. Kosmetyk dotarł do mnie prosto z mojego ulubionego sklepu internetowego Topestetic.pl Po raz kolejny jestem wdzięczna za profesjonalne podejście i konsultacje co do doboru odpowiednich dla mnie kosmetyków. Ponownie wszystko co do mnie dotarło, okazało się być strzałem w dziesiątkę.

Swederm to szwedzka marka kosmetyków, tworząca swoje produkty z pasji oraz szacunkiem wobec natury. W kompozycjach ich kosmetyków można znaleźć składniki roślinnego z ekologicznych upraw.

Emulsja ta, którą myślę, że śmiało mogę nazwać idealnym połączeniem kremu oraz serum, przeznaczona jest dla każdego rodzaju cery. Jej głównym celem jest głębokie nawilżenie skóry, zapobieganie utracie wilgoci i zapewnienie silnej ochrony przed czynnikami zewnętrznymi. Jej delikatna konsystencja umożliwia szybkie wchłanianie się składników aktywnych. Formuła balsamu oparta jest na czterech elementach życia: pszenicy, aloesu, wina i oliwy z oliwek).

Po tą emulsję sięgam dwa razy w tygodniu i nakładam na oczyszczoną skórę mojej buzi, szyi oraz dekoltu. Okazała się ona być dość wydajna, już dwie jej większe krople wystarczają na pokrycie wymienionego wyżej obszaru. Wieczorem nakładam jej więcej, co oczywiście przekłada się na dłuższe, delikatne jej rozprowadzanie. Jednak jak wielu z was już wie, jestem zwolenniczką masażu skóry. Uważam, że ten sposób sprawia, iż kosmetyki oraz ich aktywne składniki lepiej docierają do głębszych warstw skóry buzi jak i mają wpływ na lepsze jej krążenie oraz ujędrnienie. Emulsja przyjemnie się wchłania, nie pozostawia po sobie lepiej warstwy. Wyczuwalny jest jednak delikatny film ochronny, który bardzo dobrze współpracuje z innymi kosmetykami, również tymi z zakresu kolorówki. Konsystencja emulsji jest delikatna i jednocześnie odpowiednio treściwa.

Uwielbiam jej miętowy zapach, który momentalnie pobudza zmysły. Jest on wręcz idealny na obecnie panujące upały. Po pewnym czasie nie jest on już przeze mnie wyczuwalny. Często po użyciu tego kosmetyku sięgam jeszcze po olejek, ale służy mi on jako zamiennik kremu pod oczy.

Emulsja pozostawia moja buzię przyjemnie nawilżoną oraz ukojoną. Taki stan otrzymuje dosłownie w kilka sekund po jego nałożeniu. Jestem tym faktem bardzo mile zaskoczona. Jest to dla mnie bardzo ważne teraz, kiedy panują wysokie temperatury i nie zawsze idzie unikać pełnego słońca.  W ciągu dnia nie odczuwam ściągania skóry. Jest ona przyjemnie gładka oraz delikatna w dotyku. Kosmetyk w żaden sposób nie zapycha jak i nie podrażnia mojej skóry.

Emulsja Face Booster z pewnością jest warta zainteresowania. Ja z pewnością skuszę się na inne kosmetyki marki Swederm. Tak na koniec chciałam Wam jeszcze pokazać jak prezentowało się moje całe zamówienie ze sklepu Topestetic.pl Oprócz wspaniały kosmetyków, ponownie w paczuszce znalazłam wiele ciekawych próbek oraz maseczki marki Clochee. Największym zaskoczeniem,  wręcz prezentem ze strony marki była biała kosmetyczka, idealna na nadchodzący miodowy miesiąc. 

niedziela, 9 sierpnia 2020

CREMOBAZA 30%| NA RATUNEK SUCHEJ I PĘKAJĄCEJ SKÓRZE

W okresie letnim najbardziej cierpią moje stopy oraz ręce. Jest to czas kiedy najbardziej narażone są one na przesuszenie jak i pękanie skóry. Wszystko za sprawą chodzenia boso oraz częstych prac w ogrodzie. W tym roku szczególnie dałam im popalić, wszystko za sprawą pomysłu założenia własnego warzywniaka oraz przebudowy ogrodu z kwiatami. O ile każdego dnia cieszą mnie moje plony oraz to co zrobiłam, wieczorem muszę zwracać szczególną uwagę na skórę moich stóp jak i rąk. Nie lubię uczucia suchości, ściągania a co gorsza szorstkości skóry. Dlatego w tym czasie dość intensywnie sięgam po odpowiednie kosmetyki nawilżające oraz łagodzące. Ostatnie tygodnie moją pielęgnację umilał mi po raz kolejny krem z zawartością pochodnej mocznika, czyli Cremobaza 30%. Jakieś dwa lata temu mogliście poczytać na moim blogu o jego wersji 50%- klik. Z obu wersji jak najbardziej jestem zadowolona.

Cremobaza to krem, który przy pomocy  starannie dobranych składników nawilża skórę, wygładza zrogowaciałą, popękaną skórę. Dodatkowo chroni ją przed wysuszeniem, pękaniem i nadmiernym rogowaceniem. Przyjemnie pomaga zachować jej elastyczność. Wykazuje odpowiednie właściwości łagodzące oraz intensywnie pielęgnuje skórę. Wszystko to za sprawą pochodnej mocznika.

Idealny do codziennej pielęgnacji skóry stóp, rąk, łokci jak i kolan. 

Krem zamknięty w wygodnej tubce, świetny by spakować go również do kosmetyczki i zabrać ze sobą. Z pewnością polubicie jego delikatną i treściwą konsystencję. Przyjemnie rozprowadza się po skórze i odpowiednio szybko wchłania. Pozostawia po sobie nietłusty, delikatny film ochronny. Ja zawsze przy nanoszeniu kremu, staram się go odpowiednio długo wmasowywać w skórę, starając się aby dostał się w te głębsze warstwy skóry. Oczywiście jestem też fanką jednoczesnego masażu skóry, co zawsze poprawia jej kondycję. Nie ważne czy jest to skóra rąk, stóp czy buzi.

Jest to kosmetyk wydajny, ponieważ już jego mała ilość jest odpowiednia by przyjemnie nawilżyć konkretną część naszego ciała. Zawsze gdy wcieram go w stopy, to co zostaje wcieram w skórę rąk. Krem nie posiada zapachu i jest testowany dermatologicznie.

W moim przypadku krem sprawdza się dobrze. Przyjemnie zmiękcza on skórę moich stóp, a w połączeniu z systematyczną ich elegancją w tym stosowaniem odpowiednich peelingów, efekt jest super. Nie utrzymuje się on oczywiście tygodniami lecz kilka dni, dlatego ważna jest tutaj systematyczność. Bywają wieczory gdy nakładam, wmasowuję jego większą ilość a potem zakładam bawełniane skarpetki. Rano stopy są w świetnym stanie i śmiało mogę je pokazywać jak i zakładać sandałki. Z pewnością przynosi też ulgę skórze moich rąk, szczególnie po dniach spędzonych na pracy w ogrodzie. Staram się w tym okresie aby moje dłonie były odpowiednio nawilżone i chronione przed pękaniem skóry.

Cremobaza to oczywiście nasz rodzimy produkt od marki Farmapol. Zakupicie go w bardzo przyjemnej cenie. Jak najbardziej wart jest wypróbowania.


Miłej niedzieli :)

Magdalena



czwartek, 6 sierpnia 2020

MOJE UWIELBIENIE DO SUKIENEK TYPU MAXI

Sukienki to zdecydowanie moja ulubiona część garderoby. Uwielbiam je za delikatność oraz kobiecość lub dziewczęcość, w zależności od ich kroju. Zimą raczej wybieram spodnie, jednak pozostałe miesiące zdecydowanie należą do sukienek. Od lat uwielbiam te długie, sięgające aż do ziemi. Ubieram je latem jak i w te chłodniejsze dni, ponieważ świetnie komponują się z jeansowymi kurteczkami. Często wybieram sukienki których wzór nawiązuje do natury, w szczególności do kwiatów. Czuję się w nich odpowiednio wyjątkowo, pięknie i co ważne komfortowo. Ponieważ maxi sukienki są szyte z zwiewnych i lekkich materiałów nie jest w nich gorąco, ale oczywiście warto zwracać uwagę na skład materiału.
Tak wygląda moja najnowsza zdobycz, która zachwyciła mnie swoim kolorem, wzorek jak i krojem. Kupiona z myślą zbliżającego się upragnionego urlopu, połączonego z miodowym miesiącem ♥


A Wy lubicie tak długie sukienki oraz kwieciste wzory?

Magdalena

sobota, 1 sierpnia 2020

FEMMELUXE | CZTERY STYLIZACJE

Też tak macie, że z wiekiem czas leci Wam szybciej? Po ogrodzie widzę, że powoli skrada się już jesień a mi robi się smutno, że niedługo na kilka miesięcy zapadnie tam totalny bezruch. Tygodnie szybko lecą, wszyscy odpowiednio nauczyli się żyć z obecnie panującą sytuacją. Wirus stał się  częścią życia i chyba każdy zrozumiał, że za tym wszystkim kryje się coś większego.
Nie dowierzam, że już za dwa tygodnie jest nasz ślub. Jeśli nie pojawi się wirus, nie zamkną nam restauracji i wszystko powinno pójść według planu.
Chciałam Wam dziś pokazać zawartość najnowszej paczuszki ze sklepu FemmeLuxe. Jak wiecie lubię to miejsce i mam od nich kilka odzieżowych perełek które, bardzo lubię nosić. Na początku pojawiło się u mnie kilka pięknych sukienek z tego sklepu, potem jednak oczarował mnie dział z odzieżą typu Loungewear. Tak oto w mojej szafie pojawiło się  kilka wygodnych, czasami typowo sportowych zestawów. Wszystkie są komfortowe i ładnie się prezentujące. I tym razem wybrałam dwa komplety, w kolorze jasno beżowym oraz khaki. Niestety to  moje pierwsze zamówienie z którego nie jestem zadowolona w 100%. Pierwszy zestaw ma śliczny kolor i pięknie leży. To najlepszy punkt tego zamówienia. Drugi komplet okazał się być dość problematyczny. Ciężko było mi się wbić w spodnie, pomimo, iż wybrałam rozmiar M/L.





Skusiłam się również na pierwszy kombinezon, który już przerobiłam po swojemu. Nie do końca odpowiadał mi jego krój i nie czułam się w nim zbyt pewnie. Jak  najbardziej podoba mi się jego kolor. Sklep FemmeLuxe ma bardzo przyjemny dział Joggers i osobiście bardzo lubię ich spodnie dresowe. Po raz drugi wybrałam również coś z działu T-shirts, jednak tym razem jest to niewypał. Nie odpowiada mi krój bluzeczki oraz materiał z jakiego została uszyta. Najbardziej rozczarowały mnie podszyte rękawki i włożone tam fatalne wypełniacze. Już ich się pozbyłam.





To wszystko na dziś, miłej soboty :)
Magdalena

PIERWSZY ŚNIEG | LENIWA NIEDZIELA | ZIMOWE SPODNIE DRESOWE ♥ FEMMELUXE

Chyba jeszcze nigdy w życiu, tak intensywnie nie odliczałam dni da świąt. Nie mogę doczekać się już tych wolnych od wszystkiego chwil oraz s...