niedziela, 4 grudnia 2016

Ciepły kardigan oraz czarna torebka ZAFUL

Zaful to jeden z niewielu sklepów, z których za każdym razem zamawiam bez jakiegoś strachu. Nie martwię się o jakość odzieży jak i o to, że mogłabym zostać oszukana. Kontakt ze sklepem jest świetny plus jak dotąd nie było żadnych problemów z wysyłką. W listopadzie zamówiłam bratowej na nadchodzące święta różowy kardigan. Aby dobić z ceną do darmowej wysyłki i skorzystać przyjemnych zniżek wybrałam jeszcze małą czarną torebkę.
Kardigan jest na prawdę śliczny i bardzo ciepły. Jego kolor to brudny róż. Dwa miesiące temu kupiłam sobie dokładnie taki sam i towarzyszy mi od pierwszych chłodnych dni. Torebka skradła moje serce jakiś czas temu gdy robiłam dla Was przegląd nowości w tym sklepie. Pasuje zarówno do sukienki jak i sweterka. W sklepie Zaful dostępna jest w kilku kolorach i zastanawiałam się czy nie wybrać burgundowej.














To wszystko na dziś,
Magdalena

piątek, 2 grudnia 2016

StyleWe - jumpsuits collection♥

As I once told you StyleWe.com shop is one of my favourites. I got a beautiful grey coat from StyleWe two months ago and I loved it. Now when it is cold outside it is perfect to wear it. It is the kind of shop where the clothes quality is on a high level. 
Today I selected some of my favourites clothes. You also know that I love cool jumpsuits. Those at StyleWe shop are gorgeous. It is a mix of elegance, style and beautiful colours. It's the best selection of modern fashion clothes. They also offer clothes like dresses, skirts or bags. All made by independent fashion designers.
I encourage you to fallow their profile store on Instagram.

What do you thing about my jumpsuits selection? :) 







Magdalena


wtorek, 29 listopada 2016

Nawilżający balsam do ciała z ekstraktem z aloesu O'Herbal - ElfaPharm.

Jak niektórzy z Was wiedzą, od pewnego czasu depiluję nogi przy pomocy rozgrzanego wosku. Zabieg nie do końca jest przyjemny ale efekty są na tyle zadowalające, że warto się pomęczyć. Po każdym takim zabiegu skóra bywa podrażniona i tu z pomocą przybył mi nawilżający balsam do ciała z ekstraktem z aloesu z serii O'Herbal z firmy ElfaPharm. Jestem miłośniczką maseł do ciała, ale lubię od czasu do czasu sięgnąć po balsam i jego lżejszą konsystencję. 



Według producenta, głównym zadaniem balsamu jest by pielęgnował skórę i chronił ją przed wysuszeniem. Dodatkowo również by nadawał jej miękkość i elastyczność. Skład balsamu został oparty głównie na naturalnych składnikach.
Balsam jest dość spory, jego pojemność to 500ml. Już dawno nie miałam balsamu z pompką i powiem szczerze, bardzo spodobała mi się ta forma wydobywania kosmetyku z butelki. Wydobywam z niej zawsze ilość jaką potrzebuję przy zachowaniu odpowiedniej higieny. Nie byłam jej jednak wstanie zabierać ze sobą na wyjazdy, także na stałe zagościła na półce w łazience.  Ogólnie wydobywanie balsamu z butelki nie sprawia żadnych problemów.


Balsam posiada delikatną ale nie za bardzo lejącą konsystencję. Przy nanoszeniu na skórę, nie spływa z niej jak i nie daje uczucia, że jest w nim zbyt duża ilość wody. Balsam jest białego koloru i posiada delikatny, lekko słodkawy a zarazem rześki zapach. Mi jak najbardziej on odpowiada i przez pewien czas jest potem wyczuwalny na skórze. Bardzo lubię stosować go w pierwsze dni tuż po depilacji skóry. Nie tylko odpowiednio nawilża moją skórę ale przede wszystkim przynosi jej ukojenie po zabiegu.


Pomijając dni depilacji, po balsam sięgam również dwa, trzy razy w tygodniu, zazwyczaj tuż po wieczornej kąpieli. Dwa razy w tygodniu do kąpieli dodaję olejki i wtedy nie muszę sięgać po inne specyfiki nawilżające. Balsam przyjemnie rozprowadza się po skórze oraz dość szybko wchłania. Nie pozostawia po sobie uciążliwego dla niektórych tłustawego filmu. Balsam w żaden sposób nie podrażniał jak i nie uczulał.


Dokładny skład balsamu oraz pozostałe informacje znajdziecie na stronie elfaPharm- klik. Mi jak najbardziej on odpowiada :)

Pojemność: 500 ml
Cena: ok 20 zł

Jak dla mnie jest to kolejny przyjemny kosmetyk z serii O'Herbal. Tymczasem przyszły pierwsze mrozy a ja otwarłam kokosowe masło do ciała, które kupiłam już dobry miesiąc temu. O nim również Wan napiszę ;)

Miłego dnia,
Magdalena




niedziela, 27 listopada 2016

Veera - rajstopy oraz pończochy, które dbają o stan naszych nóg a jednocześnie sprawiają, że pięknie wyglądają.

Gdy miałam 20 lat o tak ładnych uciskowych rajstopach anty żylakowych mogłam tylko pomarzyć. A to właśnie wtedy najbardziej były mi one potrzebne. Tryb mojej pracy sprawiał, iż wieczorem moje nogi były całe popuchnięte. Wtedy właśnie dorobiłam się również pierwszego żylaka na lewej łydce. Niestety z każdym rokiem jest on coraz bardziej widoczny i chyba nadszedł moment by zdecydować się na specjalne zastrzyki. Tymczasem dotarły do mnie rajstopy oraz pończochy uciskowe firmy Veera. Testowałam je przez miesiąc i nadszedł moment by je opisać.



Firma Veera z tej serii oferuje nam rajstopy, pończochy oraz podkolanówki. Dostępne są one w różnych rozmiarach oraz kolorach, ja oczywiście skusiłam się na czerń. Oznaczenie DEN w przypadku tych produktów nie oznacza ich grubości a siłę ucisku. Moja ciekawość zwyciężyła i oczywiście skusiłam się na ucisk 40DEN oraz 70DEN.
Veera Przeciwżylakowa to linia produktów stosowana w profilaktyce przeciwżylakowej. Stopniowana kompresja, testowana klinicznie zapewnia skuteczną terapię. Wzmocnione palce i pięta zapewniają prawidłowe ułożenie wyrobu na nodze oraz właściwe rozmieszczenie ucisku. Komfort noszenia podnosi jakość wykonania produktów. Miękki i przyjemny ściągacz w okolicy talii oraz płaskie szwy. Włókno lycra podwójnie oplecione nadaje trwałość oraz sprawia, że rajstopy są przyjemne dla ciała.

Rajstopy z linii Veera polecane są przy:
- niewydolności krążenia
- obrzękach nóg
- zmęczeniu nóg
- pękaniu drobnych naczyń (pajączków)
- siedzącym trybie życia
- skłonności genetycznej do żylaków


Rajstopy jak i pończochy przybyły do mnie ładnie spakowane. Po odpakowania od razu w dłoniach szło wyczuć, że są inne w dotyku niż typowe rajstopy. Posiadają one splot w kształcie plastra miodu, co sprawia, że są bardzo wytrzymałe. Również ich krój jest z góry dopasowany do kształtu kobiecej nogi. Pięta jak i palce są oznaczone, dzięki czemu zawsze dobrze je ubierzemy.
Drugim zaskoczeniem dla mnie był fakt, iż wcale tak łatwo się je nie ubiera. Z czasem jednak nabrałam wprawy. Moje nogi są bardzo szczupłe i rajstopy leżały na nich idealnie. Natomiast pończochy przetestowała dla mnie bratowa. U góry okazały się być dla mnie za duże i po prostu się ześlizgiwały. Moja bratowa od lat cierpi na dokuczliwe żylaki na całych nogach oraz opuchnięte kostki. Jej stan pogorszył się gdy była w ciąży z pierwszym a potem drugim dzieckiem. Z przyjemnością podjęła się tych testów.




Faktycznie mocno odczuwalna jest różnica jeśli chodzi o ucisk i w przypadku rajstop na początku trochę dziwnie się w nich czułam. Dopiero drugi tydzień sprawił, że nie myślałam o tym, iż mam je na nogach. Nie sadziłam również, że może być taka różnica jeśli chodzi o stan moich nóg po długim dniu w pracy. Jakże przyjemnie jest nie czuć tej ciężkości w nogach w ciągu dnia a przede wszystkim wieczorem.
Rajstopy wyglądają na bardzo delikatne, nic bardziej mylnego. Delikatne są tylko w dotyku, ogólnie jest w nich moc. Nie mam mowy o tzw. oczkach. Idealnie przylegają do ciała i sprawiają, że nogi wyglądają na smuklejsze.
Moja bratowa z pończoch również jest bardzo zadowolona. Cóż, już wiem, że na Święta sprezentuję jej dwie pary rajstop z tej właśnie serii :) 


Firma Verra w swojej ofercie posiada również coś dla kobiet w ciąży oraz mężczyzn. Oczywiście cena tych rajstop jest wyższa, jednak z pewnością starczą Wam one na długo. Rajstopy, które testowałam kosztują ok 60 zł natomiast pończochy 50 zł. Tymczasem zapraszam was na ich stronę - klik

Miłego dnia,
Magdalena





poniedziałek, 21 listopada 2016

Wibo - Matujący i wygładzający puder do twarzy - Smooth'n wear.

Poprzednia recenzja pomadki od Wibo nie opiewała w zachwyty, dlatego dziś mam dla Was kosmetyk, który towarzyszy mi już  od ponad roku. W dniu w którym podjęłam decyzję by starać się kupować kosmetyki nietestowane na zwierzętach, musiałam również przeprowadzić małą rewolucję w kolorówce. O dobry matujący a zarazem niewysuszający puder to twarzy nie łatwo. Mój wybór padł na puder z Wibo z serii Smoot'n wear i był to strzał w dziesiątkę.


Prasowany puder matujący Wibo Smooth & Wear z jedwabiem, witaminą E i kolagenem. Wygładza i nadaje skórze jedwabistą gładkość i aksamitność. Maskuje wszelkie niedoskonałości i nierówności cery. Wyjątkowa trwałość przez wiele godzin. Puder matujący Wibo Smooth & Wear dostępny w 3 kolorach.


Za pierwszym podejściem wybrałam numer 2 jeśli chodzi o odcień i był to bardzo dobry wybór. Wcześniej troszkę o nim poczytałam i recenzje są różne, ale większość z nich to pozytywne opinie. Na pierwszą sztukę skusiłam się podczas promocji -49% w Rossmannie. Nawet jeśli nie ma promocji to puder kosztuje małe pieniądze i na moje szczęście, ten odcień zawsze jest dostępny w drogerii.
Puder mieści się w niedużym plastikowym opakowaniu. Nie mam tu nic ekskluzywnego, opakowanie jest skromne ale na szczęście trwałe. Jak dotąd nie zdarzyło mi się, aby opakowanie pękło, otwarło się w podróży a z samym pudrem w  środku coś się stało. Jako kobieta lubię ładne opakowania ale tu, ten minimalizm mi nie przeszkadza. Ważna jest zawartość :)


Puder dla mnie posiada super konsystencję. Jest odpowiednio twardy ale w kontakcie z moim pędzlem z Hakuro, pięknie się na niego nabiera. Jestem zaskoczona czystością mojej toaletki , puder nie kruszy się jak i nie ucieka z pędzla. Zawsze używam go na wcześniej nałożony pokład, również z Wibo. Delikatniej lub mocniej wklepuje puder pędzlem. Odkąd nie jem mięsa i nie moja cera nie zmaga się już z niedoskonałościami skóry, dlatego nie potrzebne jest mi mocne krycie. 
Po puder sięgam każdego dnia, z rana tuż przed pracą. Pięknie wytrzymuje kilka godzin, moja skóra się nie świeci a jej koloryt jest przyjemnie wyrównany. Oczywiście po południu zawsze lekko poprawiam makijaż, tak aby wytrzymał on do godziny 21, gdy kończę pracę. Puder dobrze matuje ale to za co go lubię to fakt ,iż pomimo stosowania go od tak dawna, nie wysusza mojej skóry. Co więcej nie zapycha jej i dzięki temu nic złego z nią się nie dzieje.


Dla mnie puder okazał się być bardzo wydajny. Na plus zaliczam jego naturalne i satynowe wykończenie. Większość moich znajomych myśli, ze nie używam pudru, bo go po prostu u mnie nie widać. Co więcej, puder nie zmienia swojego koloru w ciągu dnia. Przyjemny jest również jego zapach. Jest delikatny i lekko słodkawy.

Pojemność: 7g
Cena: ok 10 zł


Jak dla mnie jest to kolejny kosmetyk firmy Wibo, który im się udał. Do tego cenowo dostępny jest dla wszystkich. Zostanie ze mną jeszcze na bardzo długo. Jeśli już musiałabym się do czegoś przyczepić, to mogłoby być dostępnych więcej jego odcieni. 



Magdalena