poniedziałek, 14 maja 2018

Red pants | Czerwone spodnie

Dziś mam dla Was zestaw, który upolowałam dla siebie w ten weekend. W sobotę wraz z dwiema znajomymi zrobiłyśmy sobie babskie zakupowe wychodne. Moja misja była prosta, okupić się w bluzki oraz t-shirty na lato, bo tego właśnie brakuje w mojej szafie. Do domu wróciłam jednak również z pięknymi czerwonymi spodniami oraz butami :)




Red pants | Czerwone spodnie | Amisu
Black top | Czarny top | Sinsay
Shoes | Buty | CCC 

Miłego dnia :)
Magdalena
 

środa, 9 maja 2018

Fruity jungle | smoczy owoc | liczi | krem do rąk | Farmapol

O kremach do rąk na moim bloku piszę rzadko i głównie dlatego, że z nimi nie eksperymentuję. Jak dla mnie ciężko kupić dobrze nawilżający krem do rąk z którego byłabym zadowolona. Od dobrych trzech lat do rąk używam oliwkowego kremu do twarzy z Ziaja. Jest on tani, treściwy i idealnie nawilżają skórę moich rąk.W marcu otrzymałam propozycję wypróbowania kremów do rąk z serii Fruity jungle firmy Farmapol. Skusiłam się na nie ponieważ po pierwsze lubię polskie marki, a po drugie kremy wyglądają obiecująco i bardzo kusząco.  Do mnie trafiły dwie wersje kremu, smoczy owoc oraz liczi. W przesyłce znajdowała się również herbata, a dokładnie egzotyczny kwiat owocu Lychee otulony listami chińskiej herbaty ;)
Fruity jungle to owocowe kremy do rąk w trzech egzotycznych zapachach: acai, liczi, smoczy owoc. Dzięki zawartości ekstraktów z egzotycznych owoców kremy doskonale nawilżają i pielęgnują skórę dłoni nadając jej przyjemny, owocowy zapach.
Kremy wspomagają regenerację zniszczonej i wysuszonej skóry dłoni, sprawiają, że skóra wygląda na bardziej odżywioną i nawilżoną. Szybko się wchłaniają i wykazują długotrwałe działanie. Pozostawiają na dłoniach egzotyczny, owocowy zapach. Kremy nie zawierają parafiny, silikonów i parabenów. Testowane dermatologicznie.
Oczywiście pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam ich konsystencję oraz zapach. W masłach, kremach, szczególnie tych do rąk uwielbiam gdy konsystencja jest treściwa i lubię gdy ich skład jest oparty na olejach. Osobiście wolę się troszkę pomęczyć z ich lepką warstwą i dłużej je wsmarowywać ale za to otrzymuję konkretny efekt nawilżenia. Oba kremy mają bardzo podobną, odpowiednio treściwą konsystencję, która jak najbardziej zdaje egzamin w ciepłe dni oraz w pracy, kiedy godzinami muszę siedzieć przed komputerem. A tu wiadomo, nikt nie lubi lepkich rąk. Oba kremy przyjemnie rozsmarowują się na skórze i dość szybko wchłaniają, tłustawa warstwa w ich przypadku nie jest uciążliwa. Kremy nie pobiły mojego ulubieńca z Ziaji ale jest dobrze, w ciągu dnia dbają o skórę moich rąk i ogólnie jestem z nich zadowolona. Na duży plus zasługuje również ich zapach. Faworytem jednak tu jest wersja smoczy owoc, zapach jest po prostu cudny. Słodkawy, dość mocny i za każdym razem ktoś się mnie pyta, co tu tak ładnie pachnie.

Kremy delikatnie różnią się kolorem, dość mocno zapachem a w pozostałych aspektach mają takie samo, dobre działanie. Z pewnością i Wam podoba się szata graficzna kremów. Myślę, że nie da się przejść obok nich z obojętnością. Jak najbardziej jestem ciekawa również  trzeciej wersji zapachowej czyli acai. 
Pojemność: 75g
Niestety nie znam ich ceny ale raczej będą należeć do tych bardzo przyjemnych.

Podsumowując, to bardzo przyjemne nowości na naszym rynku i z pewnością warto wypróbować wersję smoczy owoc ;)

Miłego dnia :)

czwartek, 3 maja 2018

Kolejne rozczarowanie | Rosegal

Przez jakiś czas nie było na moim blogu recenzji przesyłek ze sklepu Rosegal, a tym bardziej tak bardzo nieudanych. Oczarowana świetny letnimi spodniami z Zaful, skusiłam się na kolejne. Bardzo spodobał mi się ich krój oraz print. O ile udało mi się odpowiednio zrobić ich zdjęcia, to prawda jest taka, że spodnie po całości prześwitują. Nie wiem, jak można dopuścić do sprzedaży tak fatalnie dobrany materiał.
Po raz drugi skusiłam się na okulary i znów ta sama wpadka. Ponownie okazały się być o wiele większe, niż wymiary podane na stronie. Niestety zupełnie mi nie pasują, a szkoda, bo wybrałam mój ulubiony kształt.
Na koniec dwie kostki w kolorze popularnej ostatnio złotawej miedzi. Kostki służą do przechowywania gąbek do makijażu, u mnie jednak zdobią po prostu salon.


Miłego dnia :)
Magdalena

wtorek, 24 kwietnia 2018

Żel peelingujący z wyciągiem z kiełków rzeżuchy i aktywnym węglem _ Element | Elfa Pharm.

Tuż przed świętami dotarła do mnie paczuszka niespodzianka od Elfa Pharm. Firma zawsze potrafi mnie miło zaskoczyć a ja wręcz uwielbiam poznawać ich nowości. Tym razem w paczce znajdował się Żel peelingujący do ciała z serii Element. Jest to żel  zawierający wyciąg z kiełków rzeżuchy oraz  węglem aktywnym. Do niego dołączony był domowy zestaw by wyhodować sobie odrobinę rzeżuchy. Moja oczywiście pięknie wyrosła i ze smakiem została skonsumowana :)
Przyznam szczerze, że od razu do gustu przypadł mi pomysł na serię kosmetyków z wyciągiem kiełków rzeżuchy. Tym razem żel nie musiał czekać na swoją kolej, bo z ciekawości od razu postanowiłam go sprawdzić.
"Rzeżucha może się wydawać zwykłym składnikiem. Tą serią kosmetyków chcemy pokazać, jak bardzo jest wyjątkowa. Smog i inne zanieczyszczenia mają negatywny wpływ na kondycję naszej skóry. Nie tylko twarzy, ale też skóry głowy, czy dłoni. Dlatego przygotowaliśmy serię kosmetyków z rzeżuchą, by odpowiednio zadbać o oczyszczenie, nawilżenie i uodpornienie. Tego żelu możesz używać w codziennej pielęgnacji. Rzeżucha i węgiel są składnikami naturalnymi, więc nadają się do skóry wrażliwej".
Z pierwszym użyciem wiedziałam, że się zaprzyjaźnimy. Żel posiada bardzo przyjemny, lekko słodkawy a zarazem orzeźwiający zapach. Jeden z najprzyjemniejszych jakie ostatnio zawitały w mojej łazience. Odpowiednio gęsta konsystencja sprawia, że kosmetyk nie ucieka z dłoni przy nanoszeniu na ciało. Za każdym razem masuję nim skórę a zawarte w nim drobinki delikatnie złuszczają martwy naskórek oraz usuwają to, czego zawsze wieczorem chce pozbyć się z mojej skóry. Drobinki węgla bezproblemowo rozpuszczają się a żel odpowiednio pieni. Żel bardzo dobrze oczyszcza skórę i sprawia, że czujemy się świeżo. Po kilku tygodniach stosowania nie zauważyłam aby zapychał, wysuszał lub w jakikolwiek inny sposób negatywnie wpłynął na stan mojej skóry. Na duży plus zaliczam również wydajność tego kosmetyku.
Ten żel bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i z przyjemnością do końca go zużyłam. Był miłą odskocznią od żeli które używałam przez ostatni rok i które niewiele wnosiły, jeśli chodzi o codzienną pielęgnację skóry. Z chęcią sięgnę po kolejne opakowanie i bardzo jestem ciekawa pozostałych kosmetyków z tej serii :)
Pojemność: 300ml
Cena: 19,99

Miłego dnia :)
Magdalena


wtorek, 17 kwietnia 2018

Pure Neroli | Peeling głęboko oczyszczający do twarzy | Evree

Moje pierwsze spotkanie z kosmetykiem marki Evree nie należało do tych bardzo udanych. Skusiłam się na różany krem do twarzy, który u mnie niestety nie wywołał zachwytów. Zużyłam go do końca ale wiedziałam, że po kolejny z pewnością nie sięgnę. Kilka miesięcy później skusiłam się na ich czarną maskę do twarzy, która do dziś jest moja ulubioną. Na plus oceniłam również ich różany płyn do demakijażu i wszystko było ok do momentu zakupu głęboko oczyszczającego peelingu do twarzy Pure Neroli.


 
Ekstrakt z kwiatu neroli działa oczyszczająco i regenerująco na skórę. Reguluje wydzielanie sebum. Koi, silnie nawilża i lekko napina skórę. Posiada dobroczynne właściwości aromaterapeutyczne. Drobinki luffa ususzonego owocu trukwi – tzw. gąbki roślinnej – delikatnie masują skórę, oczyszczając pory i złuszczając martwy naskórek. Poprawiają jej ukrwienie od wewnątrz, a wiec również odżywiają i dotleniają warstwy naskórka.
Skusiłam się na niego bo stwierdziłam, że już dawno nie miałam takiego rodzaju peelingu plus kusiło już samo jego opakowanie oraz obietnice producenta. Jest to dość duży peeling jak na kosmetyk do twarzy i dodatkowo zakupiony w jednej z kolejnych promocji w Rossmannie.
Peeling posiada kwaśno słodkawy i intensywny zapach oraz dość przyjemny, pomarańczowy kolor. Jego konsystencja nie jest za rzadka a w środku znajdziemy drobinki ale w bardziej skromnej wersji. O ile moja buzia uwielbia różnego rodzaju peelingi ten okazał się pierwszym, który dosłownie zaoferował jej konkretną dawkę bólu.


Po nałożeniu peelingu na twarz nie zdarzyłam nawet za bardzo zacząć jej masować. Skóra zaczęła mnie bardzo piec i to na tyle, że w panice zaczęłam ją zmywać wodą. Ulga nie przyszła natychmiastowo, skóra piekła jeszcze przez pewien czas po jej usunięciu. Po tygodniu podjęłam się kolejnej próby jego użycia i ta zakończała się dokładnie tak samo. Nie wiem dlaczego moja skóra tak zareagowała i który składnik kosmetyku na to wpłynął. Do tego wcale nie jest łatwe jego usuwanie ze skóry, pozostawia po sobie tłustawa warstwę.
Pojemność: 200ml
Cena: ok 25 zł
Niestety ten kosmetyk jeśli chodzi o konsystencję bardziej przypomina żel do mycia twarzy niż peeling. Do tego moja skóra jeszcze nigdy tak źle nie zareagowała na peeling. Myślę, że nikt nie lubi tak intensywnego pieczenia. Nie polecam.