Hagi |  cykloczuły krem do twarzy Phases 2.

listopada 27, 2022

Hagi | cykloczuły krem do twarzy Phases 2.

Myślę, że jednym  z największych błędów jakie od lat młode dziewczyny oraz kobiety popełniają w swojej codziennej pielęgnacji skóry oraz włosów, to nie uwzględnianie hormonów oraz cyklu miesiączkowego. Kiedyś również należałam do tej grupy i wybierałam kosmetyki przeznaczone wyłącznie pod daną grupę wiekową. Jednak gdy rozpoczęły się moje dość duże problemy ze zdrowiem w wyniku zawirowań hormonalnych, zagłębiam się mocniej w ten temat i wiem, jak wielki ma to wszystko wpływ nie tylko na mój ogólny stan fizyczny, emocjonalny ale również to jak wygląda moja skóra i włosy. Podobnie jest z naszym odżywieniem, bo to co jemy i pojemy, ma ogromny wpływ na to jak wyglądamy i jak się czujemy.
Marka Hagi postanowiła poczynić świetny krok i na rynek wypuściła kosmetyki uwzględniające zmiany pojawiającymi się na skórze pod wpływem zmiennych poziomów hormonów w cyklu. Marka stworzyła serię Hagi Phases, trzy wyspecjalizowane formuły odpowiadające na unikalne potrzeby cery w fazie menstruacyjnej, folikularnej i lutealnej.W moje ręce wpadł akurat cykloczuły krem do twarzy Phases 2. 
O ile znałam markę Hagi, to nie wiem jak to się stało, że nie wiedziałam o istnieniu tej serii. Jednak dzięki wpsołpracy z Pure Beauty i otrzymywanymi od nich pudełkami kosmetycznymi, trafił do mnie ten oto krem.
 
 
Używanie tego kremu przypada dokładnie na środek cyklu, gdy po zakończeniu miesiączki poziom estrogenów wzrasta i pobudza naturalną produkcję kwasu hialuronowego i kolagenu. Wtedy właśnie nasza cera wygląda najlepiej. W fazie folikularnej skóra nie wymaga tak wiele naszej uwagi. Skóra lepiej utrzymuje nawilżenie, jest jędrna, a pory wydają się mniejsze. Nie trzeba wtedy regulować poziomu nawilżenia i sebum, w takim stopniu, jak w pozostałe dni. To dobry czas, by dać skórze odpocząć lub dać jej coś ekstra, takiego jak bomba witaminowa. Tu idealnie wpasowuje się krem Phases 2, który posiada w swym składzie z kompleks witamin A, B5, H, E, różą rdzawą, jaśminem, stokrotką i skwalanem. Krem ten ma działanie odżywiające, wspiera naturalne procesy odnowy skóry i utrzymuje jej dobrostan. Multiwitaminowy kompleks stymuluje regenerację komórkową.
 
 
Po ten krem sięgam zarówno rano, jak i wieczorem tuż po odpowiednim oczyszczeniu skóry. Tuż przed jego nałożeniem zawsze spryskuje twarz ulubionym hydrolatem. Kiedy skóra już wchłonie hydrolat, delikatnie nakładam odpowiednią ilość kremu na skórę twarzy oraz szyi. Pomimo swej dość gęstej konsystencji, krem przyjemnie szybko się wchłania i pozostawia bardziej matowe wykończenie, dlatego wieczorem łączę go z ulubionym serum do twarzy na bazie kilku olei. Osobiscie lubię te bardziej treściwe i tłustawe w swej konsystencji kremy. Z nimi czuję się bardziej komfortowo.
Kosmetyk bardzo dobrze radzi sobie z utrzymaniem odpowiedniego nawilżenia skóry mojej buzi. Do tego sprawia, że jest przyjemna w dotyku i dobrze wygląda. Jego dobry skład wpływ pozytywnie na odżywienie skóry oraz jej wygładzenie.
Krem bardzo dobrze współpracuje z innymi kosmetykami, również z tymi z zakresu kolorówki. Kem nie zapycha, nie uwydatnia mankamentów mojej skóry i zdecydowanie je kontroluje.
 

Marka Hagi zdecydowanie warta jest swojej uwagi. Krem przyjemnie się u mnie spisuje i cieszę się, że znalazłam go w pudełku kosmetycznym Pure beauty. Z pewnością na bieżąco będę poznawać również inne nowości kosmetyczne tej marki. Z dużą dawką ciekawości i niecierpliwości czekam również na kolejne pudełko.

Miłęgo dnia :)
Magdalena
Skuteczna reklama oraz promowanie własnej marki poprzez ścianki reklamowe oraz systemy wystawiennicze.

listopada 27, 2022

Skuteczna reklama oraz promowanie własnej marki poprzez ścianki reklamowe oraz systemy wystawiennicze.

Ostatnie lata nie były łatwe dla większości z nas. Czas pandemii, a teraz również wojny odciska duże piętno na naszej gospodarce, a to z kolei odbija się na każdym aspekcie naszego życia. Jest coraz trudniej, drożej a wiele firm, zarówno tych wielkich jak i małych, ma problem aby utrzymać się na rynku. Na szczęście ludzie mają w sobie tą siłę i nie popoddają się tak szybko. Walczą o to, aby jak najdłużej utrzymać się na powierzchni i poczynają kroki, mające na celu dotarcie do jak najwiekszej grupy odbiorców, klientów. Bo nieważne jaką prowadzisz działalność i jaką usługę oferujesz na rynku, warto jest zadbać o odpowiednie zareklamowanie swojej marki oraz produktu. W zależności od możliwości oraz finansów, można postawić na reklamę w mediach lub tańszą, ale równie skuteczną formę reklamy, jaką jest przenośny system reklamowy. Pod tym określeniem kryją się produkty reklamowe jak ścianki reklamowe, stojaki banerowe lub roll-upy. Jest to bardzo nowoczesna, wygodna i praktyczna forma reklamy, która może być przez nas ustawiana w dowolnie wybranym miejscu, jak biuro, targi lub różnego rodzaju spotkania biznesowe.

Systemy reklamowe są tak zaprojektowane, aby nie tylko odpowiednio prezentowały swoją zawartość, ale również były łatwe w montażu oraz aby mieściły się w samochodzie.  Chcąc zainwestować w ściankę reklamową lub ladę wystawienniczą, warto zwrócić się do specjalistów w tej dziedzinie. Firma www.qubesystem.pl w swojej ofercie posiada  wiele różnych systemów reklamowych, a ich specjaliści kładą również nacisk na jakość jak i odpowiednią formę reklamy co do do reklamowanego produktu. Do wyboru mamy tu różne materiały jak i wielkości odpowiednio dostosowane do potrzeb klienta. 

Każdy kto prowadzi dużą lub małą działalność wie, iż najważniejsze to odpowiednia reklama oraz dotarcie do konkretnego grona przyszłych klientów. Nawet tak drobna reklama jak stojak z ulotkami, sprawi iż zwiększa się szansa do ich dotarcia. Sama z doświadczenia wiem, iż będąc na targach, zawsze bardziej przyciągały mnie stoiska dobrze zaprezentowane. Mowa tu o banerach, ściankach reklamowych lub ładnie oświetlonych ramkach ledowych. Na zewnątrz natomiast bardzo lubię stoiska umieszczone w przyjemne i profesjonalnie zrobionych namiotach reklamowych. 

Jeśli chodzi o przestrzeń publiczną , z pewnością zwróciliście uwagę na świetnie zrobione stojaki reklamowe. Od kilku lat w moim mieście są takie stojaki, reklamujące nasze miasto jak i atrakcje skierowane dla młodzieży, rodzin oraz przyjezdnych. Wszystko zrobione jest ze smakiem, czytelnie i przede wszystkim trwale, dzięki wyborowi odpowiedniego materiału.

 

Zagęszczająca odżywka do rzęs Nanolash oraz odżywka do brwi Nanobrow | udana pielęgnacja z Topestetic.pl

listopada 24, 2022

Zagęszczająca odżywka do rzęs Nanolash oraz odżywka do brwi Nanobrow | udana pielęgnacja z Topestetic.pl

Chyba każda kobieta ma takiego małego fioła na punkcie nie tylko swoich włosów, ale również rzęs oraz brwi. Od wielu lat zmienia się moda i dobrze pamiętam, jak wyglądały brwi trzydzieści lub dwadzieścia lat temu i trzeba przyznać, że są one skrajnie inne. Zapewne za dziesięć lat, to co jest na fali teraz, później wywoła salwy śmiechu. Jestem chyba takim troszkę wyjątkiem, bo moje brwi od zawsze wyglądają tak samo i prawdopodobnie wynika to z tego, że ogólnie jestem z nich zadowolona. Nigdy za bardzo nie ingerowałam w ich kształt, kolor oraz grubość. Skorzystałam raz z możliwości jaką jest henna pudrowa i pamiętam, że z efektu byłam bardzo zadowolona. Zupełnie inaczej podchodzę jednak do moich rzęs. Są one delikatne, jasne i nie wyobrażam sobie nie sięgać każdego dnia po ulubioną maskarę. Świetnie wyglądały one po zabiegu laminacji, jednak jest to efekt kilkutygodniowy.

Jakby nie było, najważniejsze dla mnie jest, aby moje brwi oraz rzęsy wyglądały zdrowo i troszkę marzyło mi się ostatnio, aby nabrały gęstości. Tak oto dzięki świetnej współpracy ze sklepem Topestetic.pl dotarły do mnie dwa produkty, zagęszczająca odżywka do rzęs Nanolash oraz odżywka do brwi Nanobrow. Przyznam szczerze, że do testów zabrałam się ze sporą dawką ekscytacji i oczekiwań. 

Zacznijmy od odżywki do brwi Nanobrow, której głównym zadaniem jest podkreślanie w naturalny sposób brwi, przyspieszać ich wzrost i hamować nadmierne ich wypadanie. Wszystko to sprawi, że  łuk brwiowy będzie wyglądać perfekcyjnie nawet bez makijażu. Odżywka rozwiązuje problem cienkich, rzadkich i niewyraźnych brwi u źródła, czyli dostarczając wszystko to, co jest niezbędne do regeneracji i zachowania pięknego wyglądu. W jej składzie znajdziemy kompozycję składników pielęgnujących które działają u źródła problemów, jak przerzedzone brwiami. Składniki trafiają w najgłębsze partie włosków. Wystarczy kilka tygodni systematycznego stosowania serum, aby włoski zregenerowały się i wzmocniły. Już po pierwszych dniach aplikacji stają się ciemniejsze i bardziej błyszczące.

Po odżywkę sięgam regularnie, każdego wieczoru tuż po dokładnym demakijażu i umyciu twarzy. Dozownik odżywki, jest bardzo wygodny i praktyczny, co ułatwia jej nanoszenie. Zawsze przebiega ona bezproblemowo i szybko. Odżywkę nanoszę po całej długości brwi i pozwalam jej się wchłonąć, działać przez całą noc. Od pierwszej jej aplikacji po dziś dzień, nie miałam żadnych problemów z podrażnieniem lub innymi negatywnymi skutkami. Obecnie jestem po siedmiu tygodniach kuracji i o ile nie zauważyłam aby włoski brwi były dłuższe, za to zniknęły dość mocno widoczne dwa miejsca bez włosów, które czasami korygowałam kredką lub cieniem do brwi. Co więcej, zauważyłam że muszę częściej teraz sięgać po pęsetę i pozbywać się tych mniej chcianych, pobocznych i zbuntowanych włosków. To jest największym dowodem na to, że odżywka działa i pobudza włoski do wzrostu.

Na dzień dzisiejszy jestem na tyle zadowolona z ich ogólnego wyglądu, że rano sięgam wyłącznie po szczoteczkę pozwalającą mi na ich regulację i poskromienie. Tak prezentują się bez użycia, henny, kredki lub innego kosmetyku do ich malowania oraz korekty.

Odżywka do rzęs to aktywne serum, które odpowiednio działając na rzęsy sprawia, że już po dwóch tygodniach jego stosowania widać, że są one wyraźnie pogrubione, wzmocnione, a do tego przyciemnione. Na duży plus zasługuje naturalny i bezpieczny skład kosmetyku który sprawia, że nie tylko dbamy o swoje rzęsy ale także sprawiamy, iż z dnia na dzień stają się grubsze, gęstsze oraz pełniejsze. Odżywkę należy aplikować na górną linię rzęs przy górnej powiece. Po kilku sekundach serum wchłania się i aktywuje składniki wzmacniające włoski, wnikają do cebulek rzęsy i działają na nie od środka.

Tak, jak w przypadku odżywki do brwi, stosuję ją codziennie, tuż po wieczornej kąpieli. Odpowiednią jej ilość nanoszę cienkim i precyzyjnym pędzelkiem wzdłuż linii rzęs, tylko na powiece górnej. Odżywka nie spływa, nie dostaje się do oka i nie wywołuje u mnie jakichkolwiek podrażnień. U mnie zajęło to troszkę dłużej niżeli dwa tygodnie, aby zauwazyć pierwsze efkty jej działania. Dopiero po miesiącu zauważyłam, że moje rzęsy mniej wypadają, są mocniejsze oraz ciemniejsze. Odnoszę wrażanie, że stały się gęstsze i najlepiej to widać gdy nakładam tusz do rzęs. Obecnie aplikuję go mniej niż kiedyś i nadal uzyskuję bardzo dla mnie przyjemny efekt końcowy.

Szczerze mogę napisać, że oba kosmetyki działają i przynoszą bardzo przyjemne efekty, szczególnie gdy mowa o moich brwiach. Uwielbiam bardziej naturalność niżeli nadmiar kolorówki na mojej buzi, ponieważ w mocniejszym makijażu nie czuję się komfortowo. Ten zestaw pozwala mi na upiększenie moich brwi i rzęs poprzez ich zagęszczenie, wzmocnieni a nawet przyciemnienie. Oczywiście na konkretne rezultaty trzeba troszkę poczekać, ale warto być cierpliwym i systematycznym w ich stosowaniu. Jedyne czego żałuję to fakt, że nie poznałam ich wcześniej. Podarowałabym je mojej mamie, która walcząc z rakiem, musiała przejść przez etap utraty włosów, w tym również w mocnym stopniu  brwi oraz rzęs.

Miłego dnia :)
Magdalena


 

 

Jesienne radości z pudełkiem kosmetycznym Cotton Clouds | Pure Beauty.

listopada 20, 2022

Jesienne radości z pudełkiem kosmetycznym Cotton Clouds | Pure Beauty.

Jeszcze dwa tygodnie i będą mikołajki. Lubię ten dzień, bo wtedy zawsze ubieramy choinkę i salon nadbiera tej przyjemnej, świątecznej aury. Zdecydowanie jest w tym coś kojącego i po prostu miłego. Oczywiście powoli zaczynam myśleć już o prezentach, ponieważ lubię mieć wszystko przemyślane i nie działać na ostatnią chwilę.
Tymczasem chciałam Wam dziś przedstawić zawartość październikowego pudełka kosmetycznego od Pure Beauty. Wiem, że  się powtarzam, ale jest o zdecydowanie jedna z najprzyjemniejszych wpsołprac, jaki mi się przytrafiły. Każde pudełko, zawiera według mnie świetnie dobrane kosmetyki pod konkretną porę roku, potrzeby naszej skóry. A co cieszy mnie najbardziej, to fakt że wiele  z tych kosmetyków to polskie marki z nastawieniem na świetny skład i maturalna pielęgnację. Tym razem pudełko swoje kosmetyczne skarby, kryje pod nazwą Cotton Clouds. Ta edycja ma przenosić najpieprzniejsze barwy jesieni oraz październikowego nieba, do naszego domu, do naszej codziennej pielegnacji. Ta jesień, ma być pełna radość. Zdecydowanie wspomaga ją w tym roku równie pogoda, która przepełniona była wieloma ciepłymi i słonecznymi dniami. Jestem pewna, że wielu z Was skorzystało z szansy wyjścia na spacer i podziwiania tych wszystkich, wspaniałych kolorów polskiej jesieni. Zerknijmy i wspólnie przeanalizujmy, co dokładnie kryło się  w środku.


Jak co miesiąc, jestem zachwycona kosmetykami, które tak starannie są dobierane przez ekipę Pure Beauty. Jestem pewna, że nie łatwo jest zdecydować się na konkretne kosmetyki, które zadowolą różne typy skór, włosów jak i osobistych preferencji. Świetną przygodą, jest również poznawanie nowych marek, do których dość często nie mam dostępu ze wzgledu na to, że mieszkam w bardzo małym mieście. Uwielbiam również same pudełka, które nie tylko czarują swoją grafiką, ale potem spełniają również u mnie inne funkcje. Część z nich wykorzystałam do przechowywania nasion, których mam ogrom. Wreszcie wszystko mam dobrze uporządkowane. No ale wróćmy do zawartości i konkretnych kosmetyków.

 
Pierwszym kosmetykiem, jest suchy olejek do ciała anti-cellulite marki Body Boom, idealny dla każdego rodzaju skóry. Został stworzonym na bazie składników pochodzenia naturalnego i wegańskiej receptury przyjaznej skórze oraz środowisku. Jego głównym zadaniem, jest walka z cellulitem i sprawianie, by ciało wyglądało pięknie i jędrnie. Olejek świetnie nawilża, wygładza i regeneruje. Dodatkowo wspieram redukcję cellulitu, ujędrniam skórę i sprawiam, że staje się ona bardziej elastyczna. Posiadam konsystencję suchego olejku, która szybko się wchłania i dobrze rozprowadza. Przy jego regularnym stosowaniu, skóra stanie się miękka w dotyku, bardziej napięta i sprężysta, a do tego cudownie pachnąca. Lubię tego typu kosmetyki, szczególnie latem.

 
Wiele entuzjazmu wzbudził we mnie kolejny kosmetyk, który znajdował się w pudełku, a jest nim cykloczuły krem do twarzy Phases 2 marki Hagi. Jest to kosmetyk stworzony dla kobiet, chcących uważnie i bardziej troskliwie pielęgnować swoją skórę, biorąc pod uwagę cykl miesiączkowy oraz działające na nią hormony. Kosmetyk działa tak, by brać pod uwagę różnice pojawiające się na skórze wskutek zmiennych poziomów estrogenów i progesteron.
Krem Phases 2 ma działanie odżywiające, wspiera naturalne procesy odnowy skóry i utrzymuje jej dobrostan. Multiwitaminowy kompleks stymuluje regenerację komórkową.W swoim składzie zawiera witaminę A, B8, H, oraz E, które są aktywnym wsparciem odnowy komórkowej i które stymuluje skórę, dostarczają energii, poprawiają jej krążenie. Zawarty w nim synbiotyk Ecoskin, to połączenie pro i prebiotyków, które stymulują właściwości obronne skóry przez optymalizację mikroflory. Natomiast beta glukan, naturalnie występujący w skórze składnik o właściwościach łagodzących i ochronnych. zerkając dalej na skład kosmetyku, mamy tu również ekstrakt z kasztanowca stymulacja krążenia krwi i działanie przeciwstarzeniowe. Z kolei ekstrakt z płatków białych kwiatów stokrotki, jaśminu i róży składnik, który daje uczucie miękkości, poprawia wygląd skóry i nawilża. No i mój ulubiony olej z róży rdzawej bogaty w witaminy C i A zimnotłoczony olej działa przeciwstarzeniowo i odżywczo.

Ogromnie cieszy mnie, że na naszym ryku mamy tak wiele, świetnych, polskich kosmetycznych marek. Do niektórych nich potrzebowałam czasu, aby się przekonać lub trafić na konkretną serie kosmetyków. Tak też było w przypadku Soraya i ich serii Plante, które zdecydowanie do mnie trafia. Tym razem dane jest mi poznać naturalny podkład dopasowujący się i w moim przypadku, jest to kolor 02 nude. Jest to kosmetyk dedykowany cerze wrażliwej i odpowiedni dla wegan. Podkład ma na celu dopasowywanie się do koloru skóry, nadając jej piękny i naturalny wygląd. W jego składzie znajdziemy roślinny zapach oraz pielęgnujące składniki z pestek słonecznika i gałązek wilczomleczu. Zawiera aż 95% składników naturalnych zamkniętych w ekologicznej tubie z recyklatu. Podkład nawilża, nie przeciąża skóry oraz daje bardzo naturalne wykończenie.

Ku mojemu zaskoczeniu w pudełku znalazłam jeszcze jeden kosmetyk z zakresu kolorówki, a była nim rozświetlająca baza pod podkład soczysta poziomka SPF15 Lirene z serii Glow Match. Pośród moich kosmetyków znajdziecie jeden z moich ulubionych podkładów tej marki, jednak ten produkt to dla mnie całkowita nowość. Jej głównym zadaniem, jest rozświetlenie, nawilżenie i codzienna dawka przyjemności dla skóry. Dzięki ekstraktowi z czerwonych owoców, cera będzie odpowiednio nawilżona, zregenerowana i miękka przez cały dzień. Poprzez odpompowanie filtr SPF, baza ochroni również przed działaniem promieni słonecznych zarówno latem, jak i zimą. Oczywiscie po ten kosmetyk, sięgamy tuż przed użyciem podkładu.


Peelingi, to jeden z tych kosmetyków, które zawsze można znaleźć w mojej łazience. Bardzo lubię te do ciała, skóry głowy, a przede wszystkim do twarzy. Ostatnio dni umila mi peeling do twarzy , czarna porzeczka i białe kwiaty od Nutka. Kosmetyk, który już na etapie głębokiego oczyszczania cery zapewni jej kompleksową pielęgnację i przywróci zdrowy, zadbany wygląd. Zawiera aż 88.3% składników naturalnych pochodzenia naturalnego. Mamy tu pochodną oleju z kokosa i oleju słonecznikowego. Jest to substancja myjąca. Nawilżający ekstrakt z białych kwiatów oraz ekstrakt z czarnej porzeczki. Kosmetyk zawiera również 27% kompleksu oczyszczająco-wygładzającego, celulozowe drobinki pochodzenia naturalnego oraz drobinki węgla. Wszystko po to, aby w jeszcze bardziej skuteczny sposób zadbać o zdrowy wygląd cery każdego dnia.
 

Jeśli chodzi o mnie, to takim kosmetykiem z zakresu pielęgcji bez którego nie jestem w stanie się obejść są kosmetyki do pielęgnacji rąk. Jak wiecie wiele godzin w sezonie spędzam na pracy  w ogrodzie i każdego dnia również mniej lub więcej sprzątam w domu. Niestety praca z ziemia, chłodem i wodą nie działa zbyt dobrze mną stan skóry moich rąk. Obecnie moje szeregi zasila barierowy krem do rąk Careo3. Jego wyjątkowa formuła została  stworzona specjalnie dla skóry rąk osłabionej intensywnymi zabiegami myjącymi i odkażającymi. Znajdujące się w nim składniki nawilżające działają łagodząco i kojąco na przesuszony, spierzchnięty naskórek zniszczony w wyniku częstej dezynfekcji.W jego składzie znajdziemy z olejkiem arganowym, masłem Shea oraz ozonowaną oliwą z oliwek i woskiem pszczelim wspierającymi działanie antybakteryjne.

Jeśli zaglądacie na mojego instagrama, to wiecie, że jestem fanką pomadek do ust, w szczególności tych pielęgnujących. Dlatego miło mi, ze mam możliwość poznać balsam do ust w sztyfcie miód i olej migdałowy Sweet Lips od Bielenda. Ten odżywczy miodowy balsam do ust pielęgnuje i odżywia naskórek, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. Działa wygładzająco na usta, zabezpieczając je przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. W jego składzie znajdziemy miód, który utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia naskórka ust, chroni go przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi oraz olej migdałowy, który skutecznie odżywia i nawilża skórę, przywraca elastyczność, regeneruje. Dostępne sa również jego inne wersje, w tym peeling.

 
Jestem w trakcie zapuszczania moich włosów, dlatego z ciekawością testuję kolejne kosmetyki do ich pielegnacji. W pudełku znalazłam odżywkę do włosów, nawilżenie i wygładzenie marki Artishoq. Ten kosmetyk, to ekspresowa kuracja nawilżająca, która regeneruje, wzmacnia i długotrwale nawilża włosy, nie obciążając ich. Dzięki zawartości niskocząsteczkowego kwasu hialuronowego nawilża również skórę głowy, zmniejszając jej wrażliwość. W połączeniu z olejem słonecznikowym tworzą delikatny film ochronny, który zapobiega utracie wody, dzięki czemu włosy są optymalnie nawilżone. W jej składzie znajdziemy ekstrakt z karczocha wygładzając strukturę włosów, zmniejsza ich skłonność do plątania się i łamania,  przez co łatwiej się rozczesują i układają. Lekka formuła odżywki sprawia, że włosy są miękkie i pełne blasku już po pierwszym użyciu.
 

Jesień, to zdecydowanie czas walki z przebarwieniami po słonecznym i upalnym lecie. Dlatego idealnym dodatkiem do tego pudełka , jest oczywiście serum na przebarwienia Skin Color Defect od FeedSkin. Mam to szczęście, że dane było mi poznać już kilka kosmetyk tej marki i z szczytnowskich byłam zadowolona. Jest to serum w formie lekkiej emulsji do stosowania przy każdym typie cery, również wrażliwej. Jego głównym zadaniem, jest redukowanie przebarwień hormonalnych, trądzikowych oraz tych powstałych na skutek działania słońca. Zawarta  w nim arbutyna rozjaśnia już istniejące plamy, nie uwrażliwiając skóry na działanie promieni UV. Natomiast sól dwupotasowa kwasu glicyryzynowego (DPG) silnie nawilża, łagodzi i zmniejsza zaczerwienienia skóry. Dodatek witaminy C oraz betulina wspomagają ochronę przed powstawaniem nowych przebarwień, zwiększają elastyczność i poprawiają koloryt cery. Azeloglicyna wzmacnia działanie rozjaśniające, szczególnie przy cerze trądzikowej.

Wieczorne kąpiele umila mi ostatnio żel do mycia ciała z drobinkami Stars from the stars. Żel pełen jest drobnych, mieniących się drobinek przypominających niebo pełne gwiazd, co sprawia że ciało jest nieziemsko rozświetlone i odżywione.  Naturalna formuła żelu delikatnie oczyszcza skórę, nie powodując podrażnień oraz jej nie wysuszając. Za sprawą kamienia księżycowego ciało przepięknie i efektownie się błyszczy. Olej ze słodkich migdałów działa regenerująco, a ekstrakt z jaśminu intensywnie odżywia skórę. Przyjemny jest również jego zapach, który umila czas spędzany  w łazience.


W tym jesiennym wydaniu pudełka, znalazły się jeszcze dwa kosmetyki z zakresu kolorówki. Kolejnym z nich, jest długotrwały żelowy eyeliner do powiek Pierre Rene Gel Eyeliner Longlastin. Bardzo się ucieszyłam, że trafił mi się jego odcień brązowy, a dokładnie 02 excentric brow. Ten eyeliner, gwarantuje długotrwały makijaż, a jego profesjonalny pędzel pozwala na narysowanie idealnych linii. Jego innowacyjna żelowa konsystencja ułatwia aplikację, zapobiega powstawaniu nierówności oraz umożliwia wykonanie makijażu artystycznego. Oczywiscie, jest to kosmetyk wodoodporny, więc idealnie sprawdzi się również w upalne dni. Eyeliner dostępny jest tez w kolorze czarnym.
 
 
Ostatnim kosmetykiem, który znalazłam w pudełko, jest pomadka do ust, która w pierwszych chwilach rozczarował mnie swoim kolorem, aby potem mnie nim oczarować. Jest nią oczywiście Color Riche Shine Lipstick marki L`Oreal Paris. W moje ręce wpadł odcień kolor 905. Jest ona w kolorze perłowym, przepełniona mnóstwem drobinek i okazuje się, że która podkreśla mój codzienny, prostu i naturalny makijaż. Formuła szminki zawierająca olejki zapewnia wysoki połysk, gładkość i nawilżenie. Szminka jest zamknięta w eleganckim opakowaniu inspirowanym kryształami. Seria tych pomadek ma różne odcienie i z pewnością znajdziecie również coś dla siebie.


Tym razem w pudełku nie było próbek kosmetyków. Takim z pewnościa przyjemnym dodatkiem okazał się być voucher na foto depilację Depil Concept, z którego niestety nie mam jak skorzystać.
Jak sami widźcie, mamy tu kolejne świetne wydanie pudełka kosmetycznego Pure Beauty, które kryje w sobie wiele kosmetycznych perełek. Już niedługo opisze Wam tutaj swoich ulubieńców.
 

Miłego dnia

Magdalena



RIHOAS | jesienny przegląd nowości tego sklepu.

listopada 18, 2022

RIHOAS | jesienny przegląd nowości tego sklepu.

Muszę przyznać, że troszkę już minęło od mojego ostatniego wpisu z działu moda. W czerwcu prezentowałam Wam moje letnie propozycje w tym ulubione szorty i bluzeczki, a tu już mamy prawię zimę na zewnątrz. Przyznam szczerze, że potrzebowałam takiej przerwy i przemyślenia dokładniej tego, co mam w swojej szafie. Latem udało mi się zrobić konkretne porządki i przez kilka miesięcy praktycznie nic nie kupowałam. Jesień i zima to moja ulubiona pora jeśli mowa o ciepłych sweterkach i płaszczach. Myślę, że to dobry moment aby skusić się na nową współpracę i tak oto, chciałam Wam przedstawić nowości i moich ulubieńców ze sklepu Rihoas. Bardzo podoba mi się zawartość ich sklepu i za kilka tygodni przedstawię Wam tutaj, co w nim wybrałam.

Sklep ma przyjemnie bogatą ofertę i znajdziemy w nim piękne ciuszki nawiązujące do stylu retro. Stylu, który ma w sobie przyjemną nutkę ciepła oraz elegancji. W takim razie zacznijmy od okrycia wierzchniego, a dokładnie od płaszczy oraz kurtek.

beżowa kurtka puchowa - khaki puffer coat

karmelowy płaszcz - khaki coat

czarna kamizelka - black paddet gilet

Wszystkie trzy powyżej przedstawione modele, z wielką chęcią przywitałabym również w mojej własnej garderobie. 

Jak już wspomniałam wyżej, o tej chłodnej porze roku, uwielbiam sweterki i mogłabym je nosić codziennie. W sklepie Rihoas znalazłam przepiękne modele, w tym również kardigany. O ile staram się wybierać ostatnio gładkie i spokojniejsze w kolorach modele, to jednak nadal ciągnie mnie do tych ze zdobieniem w postaci haftów.

różowy golf - turtleneck sweater

haftowany sweter - embroidered sweater

kardigan w kwiaty - floral cardigan

Z przyjemnością przejrzałam również dział spodni oraz bluzeczek. Znalazłam tu wiele modeli idealnych do wyjścia do pracy oraz by je założyć na zbliżające się święta. Mamy tu odpowiednią dozę elegancji, kobiecości oraz uroku dziewczęcego. 

bluzeczka w kwiaty - floral crop blouse

spodnie jeans - straight leg jeans 

czarna koszula - see through shirt

Na koniec chciałabym Wam pokazać również kilka sukienek, które idealnie wpasowują się w mój styl. W tym sklepie możecie znaleźć modele idealne na sezon letni, jesienny oraz  modele idealne na tak wyczekiwany przez nas dzień, jakim jest wigilia.

sukienka na lato - floral dress

czarna sukienka - tunic midi dress

sukienka dzianinowa - purple sweater dress

W Rihoas znajdziecie również stroje kąpielowe oraz akcesoria typu torebki, paski czy buty. Jakby nie było, jest co przeglądać oraz w czym wybierać.
Czy coś wpadło również i Wam w oko? 
 
Miłego dnia :)
Magdalena

 

 

W oczekiwaniu na mikołajki | w poszukiwaniu idealnego prezentu | Lego Architecture

listopada 17, 2022

W oczekiwaniu na mikołajki | w poszukiwaniu idealnego prezentu | Lego Architecture

Wielkimi krokami zbliżają się ulubione dni dla wszystkich dzieci, jak i dorosłych. Oczywiscie mam tu na myśli czas świąt, który pozwala na spędzenie czasu w gronie ukochanych osób oraz na odpoczynek. Uwielbiam te dni i z każdym rokiem wyczekuję ich  z pewnym utęsknieniem. Najbliższe dwa tygodnie, to zdecydowanie myśli ukierunkowane na mikołajki. Jest to szczególny dzień dla tych najmłodszych, którzy nie mogą się już doczekać prezentów. Nie ważne, czy takich większych, czy drobniejszych, najważniejsze aby były one trafione. Każdego roku kupuję też coś drobnego dla mojego męża. Otrzymał kiedyś ode mnie skarpetki nawiązujące do jego zawodu, kubek z ulubionego serialu, a raz wymarzoną grę.
Dziś jednak chciałam wspomnieć o prezencie, który od wielu, wielu lat nie wychodzi z mody i są nimi klocki lego. Swoje lata już mam, ale dobrze pamiętam, jak otrzymaliśmy kiedyś po pudełku klocków od naszych rodziców. Oczywiście tato przywiózł je z Belgii, bo tu jeszcze nie były dostępne dla każdego. Przez te lata wszystkie lata, zmieniła się nie tylko bezproblemowa do nich dostępność, ale również to, jak bogata jest  teraz ich oferta i co więcej, poszerzyła się ona o klocki dla tych starszych oraz dorosłych. Tą najciekawszą ofertą zdecydowanie jest lego Architecture, które nie tylko przynosi radość i emocje, ale również mocno pobudza myślenie i zdolności manualne.
Seria lego Architecture, to możliwość budowy światowej sławy budynków i dzięki temu, również możliwość przeniesienia się do innego kraju. Każde pudełko zawiera model panoramy jednego z najbardziej fascynujących miast świata. Ta seria klocków, to rodzaj hołdu dla architektonicznego bogactwa miast, jak Londyn, Tokio lub Paryż. Z pewnoscią będą one idealnym prezentem dla osób kochających podróże oraz dla pasjonatów architektury. Zadbano tu o wszystkie szczegóły oraz to, aby oddać prawdziwy stan danego miejsca. 
Tak z ciekawości przejrzałam aktualną ofertę marki Lego i znalazłam nawet coś nawiązującego do mojego hobby oraz mych zainteresowań. Oczywiście są to rośliny oraz wyjazd do Włoch, i tak oto mogłabym zdecydować na zestaw klocków z własną Vespę lub orchideę. Z koli mój mąż odnalazł by się w całej serii Star Wars, a w szczególności w zestawie nawiązującym do naszego ulubionego serialu Mandalorian.
 
 
Jesienne paznokcie | minimalizm.

listopada 14, 2022

Jesienne paznokcie | minimalizm.

W poprzednich latach, każdej jesieni uwielbiałam malować paznokcie w kolorach nienawiązujących do tej pory roku. Zazwyczaj wybierałam ciekawe odcienie zieleni, kolory musztardowe lub ciemniejszą czerwień. W tym roku mam zupełnie inaczej. Sięgam wyłącznie po kolory jasne, nawiązujące do beżu, lub delikatnego jasnego różu. W ramach współpracy ze sklepem Born Pretty postanowiłam zmalować i pokazać Wam tutaj jeszcze jedno moje minimalistyczne dzieło. Tak wiem, nie jest to wybitne dzieło ale coś, co jako tako potrafię zrobić. Wiem, że na pewno mój styl trafi do małej ilości osób, jednak ja, tak ostatnio wyczuwam siebie oraz moje ja i mój styl.

W przypadku tych paznokci, z  wyżej wymienionego sklepu użyłam lakier hybrydowy Rubber Base Gel RBG08, który dostępny jest w kilku jasnych odcieniach. Ma on bardziej treściwą konsystencję, więc troszkę musiałam się  z nim napracować. No ale nie od parady w nazwie ma wyraz Rubber. Pomimo lekkich trydów efekt końcowy, jest zadowalający. Do tych bardzo delikatnych zdobień użyłam Mettalic Paintein Gel, w kolorze MD01-Alchemist. Oczywiscie przy użyciu odpowiedniego pędzelka, który również znajdował się w przesyłce.

Jedno zdjęcie zrobiłam w świetle promieni słońca, drugie bardziej w cieniu. Jak już wspominałam we wcześniejszym poście, od lat jestem fanką króciutkich paznokci, które ułatwiają mi prace w ogrodzie oraz przez lata grę na gitarze. Lakiery jakościowo wypadają dobrze w stosunku do swojej ceny, ale raczej nie zastąpią moich dotychczasowych ulubieńców. Duży plus daję im za przyjemnie duży wybór kolorów.

Magdalena

Ogród warzywny oraz kwiatowy w październiku | Grzybobranie i długie spacery w lesie.

listopada 10, 2022

Ogród warzywny oraz kwiatowy w październiku | Grzybobranie i długie spacery w lesie.

Chyba nikt z nas nie spodziewał się tak ciepłego i słonecznego października. Taka pogoda zdecydowanie służyła ogrodowi i przedłużeniu w nim upraw warzyw oraz owoców. Październik to oczywiście czas kolejnych zbiorów i do tych najintensywniejszych należało oczywiście winogrono. Obecnie posiadamy aż pięć jego odmian i każde z nich, jest gotowe do zbiorów w innym czasie. Jako ostatnie zerwałam ciemne, bardzo słodkie z kwaskowa nutą winogrono, które jest dla mnie idealne na soki. Każdego roku robimy około 50 słoików soku z winogrona, a resztę po prostu na bieżąco zjadamy. nauczyłam się je poprawnie podcinać oraz pielęgnować, co obfituje jakością oraz ilością owoców.

Październik to oczywiście nadal bogate zbiorów pomidorów w szklarni. Jeszcze nigdy nie mieliśmy ich tak dużo i w tak wielu odmianach. Możecie wierzyć lub nie, ale te własne są najpyszniejsze i smakowo bez porównania do tych kupowanych w sklepie. Są po prostu pełne słodyczy i każda odmiana ma inną nutę smakową. Wczoraj wieczorem zrobiłam sałatkę z kilku rożnych pomidorów i stwredzliśmy, że to straszne, musieć znów czekać tyle miesięcy na nowy sezon. Na szczęście zrobiłam około 40 słoików litrowych z pomidorami, które idealne są na zupy pomidorowe, sosu do makaronu oraz do pizzy. Bez problemu można je trzymać nawet do lata. Jak wiecie, dla mojego męża każdego roku hoduję papryki, w tym te najostrzejsze odmiany. W połowie miesiąca oberwałam wszystkie krzaki i zrobiliśmy nich sosy. Krzaczki habanero porosły mi w tym roku bardzo duże i po całości były obsypane owocami.


W naszym ogrodzie o tej porze roku jeszcze nigdy nie było tak zielono i bogato. Mamy już listopadowe chłodniejsze dni i mało przyjemne noce, jednak w warzywniku nadal mamy swoje warzywa. Każdego dnia możemy nadal zajadać świeżą sałatę, kapustę pak choi czy rzodkiewki. Drugiego życia dostała cebula siedmiolatka, a buraki liściowe wydają kolejne, mocne listki. D tego swym kolorem dodają wiele uroku temu miejscu. Pomiędzy rośnie nadal seler, por, rzepa oraz kapusta pekińska. Pieknie prezentuje się również jarmuż toskański i małe brukselki, które zostały w części pozjadane przez szkodniki. W naszym ogrodzie nie stosujemy chemii i środki naturalne nie zawsze pomagają.

 

 


W lipcu chwaliłam Wam się moja uprawa melonów. Byliśmy wszyscy tak zaskoczeni jego smakiem i łatwością upławy, że zakupiłam już na nowy sezon nasiona kilku innych odmian. Z tak zwanej egzotyki, skusiłam się w tym roku również na uprawę kiwano. Jest to gatunek ogórka, który możecie zobaczyć w niektórych supermarketach. Jego owoce są dość dziwne, jakby były z innej planety. Smakowo przypominają częściowo ogórka i częściowo kiwi. Zerknijcie również, jak nadal cudnie prezentują się truskawki, tutaj odmiana zwisająca, którą wysiewałam z nasion w lutym tego roku.


W części kwiatowej ogrodu, również wygląda ładnie, pomimo iż większość kwiatów już przekwitła lub obumarła. Nadal fajnie prezentują się dalie, które posadziłam w kilku miejscach, a które będę musiała wykopać w najbliższych dniach. Niestety dalie nie zimują w naszych warunkach i karpy należy wykopać przechorować w chłodniejszym miejscu na kolejny sezon. Ciepłego koloru dodają oczywiście tu i am wsiane przeze mnie rudbekie. Jesienią jednym z moich ulubionych kwiatów są również astry zimujące. Mam plan aby postarać się o inne ich odmiany. Ptaki spałaszowały ostatnie główki słoneczników.

Październik, to oczywiście każdego roku miesiąc intensywnych spacerów po lesie oraz grzybobranie. Jest to już dla nas tradycja, która towarzyszyła mi, gdy byłam jeszcze dzieckiem. Wtedy chodziłam do lasu z moim dziadkiem, teraz zabieram mojego tatę, męża lub psy. Na las niestety mam czas tylko w weekendy, ale zawsze coś. W grzybobraniu jest coś magicznego, Las bywa piękny i spokojny, ale cenne momenty to również te spędzone z rodziną. Dwa lata temu postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę jeśli chodzi o gatunki grzybów. II tak oto w poznałam niesamowite smaki takich grzybów, jak siedzuń sosnowy, boczniaki czy rydze. No to czas na kilka zdjęć  z tegorocznych zbiorów.







Zdjęciem z Lolkiem oraz podgrzybkiem znalezionym kilka dni temu, kończę dzisiejszy wpis. Październik był dla mnie bardzo intensywny, jeśli chodzi o pracę i problemy ze zdrowiem, ale jak widzicie były również te przyjemniejsze momenty. Las i ogród chwilowo idą spać, jednak z radością wyczekujemy kolejnego sezonu.

Magdalena

Copyright © Jestem Magdalena - 30plus blog , Blogger