Czerwiec w naszym ogrodzie warzywnym oraz kwiatowym ♥

czerwca 28, 2022

Czerwiec w naszym ogrodzie warzywnym oraz kwiatowym ♥

O ile maj uwielbiam za te wszystkie początki roślinnych narodzin w naszym ogrodzie, to jednak czerwiec wygrywa pod względem pierwszych warzywnych i owocowych zbiorów. Pogoda w tym roku bardzo nam dopisywała w tym miesiącu, było cieplutko i z początkiem czerwca również co kilka dni mocno popadało. Ogród warzywny przepełniony jest naszymi ulubionymi warzywami, a ogród kwiatowy tonął w zapachach  i kolorach wielu róż.

Chciałam Wam dziś pokazać kilka ulubionych zdjęć z czerwca i tego, co najbardziej nas ucieszyło pod względem wizualnym oraz smakowym. Jest to miesiąc wypłoniony ulubionymi, słodkimi truskawkami, które posadzone mamy w starych skrzyniach oraz tuż za szklarnią. Postawiłam na kilka gatunków, które udało mi się ładnie rozmnożyć. Kilka dni wypłonionych było również smakiem czereśni, część zjedliśmy a reszta poszła na zaprawy. Oczywiście w naszym ogrodzie, nic nie jest pryskane lub sztucznie pędzone. Każdego roku sięgam po kompost i od czasu do czasu również zwierzęcy, przekompostowany gnój. Powoli dojrzewają się również borówki oraz poziomki, które wysiewałam w połowie stycznia.



Ogromną radość sprawiają mi poranne obchody oraz zbiory warzyw, które wykorzystujemy danego dnia do kanapek, sałatek lub do obiadu. Czerwiec upływał nam w otoczeniu kilku odmian sałat, pycha szpinaku, szparagów, kalarepek oraz młodej dymki. Wierzcie mi, nie ma nic pyszniejszego, niżeli własne, zdrowe warzywa. Bo tylko takie, niepryskane i rosnące w zdrowej ziemi warzywa, dają nam to, co w nich najlepsze. I nie jest dla nas ważne, jak mało idealny maja kształt czy wielkość. Ważne, że są w pełni zdrowe, dobre dla naszego organizmu.




Warzywami dzielę się oczywiście  z moją rodziną, przyjaciółmi oraz sąsiadami. Co roku staram się o większy minimalizm ale mi to nie wychodzi, z korzyścią oczywiście dla innych ;) Dziś na obiad będzie kolejna mizeria z cudnej, kruchej sałaty. W tym roku strzałem w dziesiątkę okazała się być sałata rzymska.

Połowa czerwca to również pierwsze zbiory młodych buraczków oraz botwinki na obiad. Kilka dni temu zerwałam pierwsze cukinie, a mój mąż przygotował z nich pycha obiad. Zrobił placuszki a do tego były cacyki, szparagi, groszek i koper z naszego ogrodu. W tym roku będziemy mieć też cudne zbiory czosnku, który podjadamy już od dwóch tygodni.




Każdego dnia podjadamy również porzeczkę czerwoną i czarną oraz agrest. Dla mnie są to takie smaki dzieciństwa, w którym nie było słodyczy, a zajadaliśmy właśnie to, co mieliśmy w ogrodzie. W szklarni mamy kilkanaście odmian pomidorów i czekamy na pierwsze zbiory. Już niedługo pochwalę się melonami. W ogrodzie pięknie rosną również ogórki, kilka odmian fasoli, marchew oraz papryka. Na bieżąco staram się cały czas coś dosiewać, dosadzać. 



Na konic oczywiście kilka zdjęć z ogrodu kwiatowego. Czerwiec to miesiąc w którym zakwitły wszystkie nasze róże. Zachwycały nas każdego dnia swymi kolorami oraz zapachem. Najbardziej dumna jestem z mojej białej pnącej róży, którą posadziłam dwa lata temu. Oszołamiająco prezentowały się również maki, które zakwitały po raz pierwszy. Przyznam, że aż zapomniałam jakie posadziłam ich kolory kilka lat temu. Moim oczkiem w głowie są cynie, które kwitną bardzo długo i dostępne są wielu kolorach, odmianach. Większości z nich rośnie w warzywniku, wybijając się pomiędzy krzaczkami pomidorów i papryk.







Mam nadzieję, że podoba się Wam ta seria wpisów. Ogród to jedna z najlepszych pasji, jakich się podjęłam w moim życiu. Jeśli macie ochotę na więcej informacji oraz nowinek z naszego ogrodu, to zapraszam na mój kanał Youtube, gdzie od czasu do czasu, pojawiają się filmiki. Ich tematyka to oczywiście uprawa warzyw i kwiatów.
 

 Magdalena w ogrodzie

 

FEEDSKIN Hydrated Origin Tonik nawilżający | Pure Beauty Box | Moje kosmetyczne must have każdego lata.

czerwca 26, 2022

FEEDSKIN Hydrated Origin Tonik nawilżający | Pure Beauty Box | Moje kosmetyczne must have każdego lata.

Nastało prawdziwe lato, przepełnione nie tylko długimi, słonecznymi dniami ale również upałami. Ostatnio przyjemniej jest przybywać w pomieszczeniu, niżeli na zewnątrz. No chyba, że przebywacie nad wodą lub w ogrodzie, w którym udało Wam się rozłożyć już basen. Moje prace w ogrodzie ograniczam już tylko do godzin popołudniowych, wieczornych. Niestety znów panuje susza i wszystkie rośliny, warzywa oraz kwiaty, domagają się konkretnej dawki wody. Podobnie jest z moim organizmem oraz skórą. Latem pod tym względem domaga się szczególnej uwagi. Dlatego oprócz odpowiednich kremów, serum do twarzy, sięgam codziennie po przyjemne dla niej toniki oraz hydrolaty. Moim najnowszym odkryciem, jest nawilżający tonik Hydrated Origin FEEDSKIN, który znajdował się w majowym pudełku kosmetycznym Pure Beauty Box.

 

Ten nawilżający tonik Hydrated Origin, ma za zadanie silnie nawilżać oraz utrzymywać optymalny poziom nawilżenia naszej skóry. Co więcej, ma przywracać elastyczność, niwelować szorstkość, poprawiać wygląd i strukturę skóry. Systematycznie stosowany, reguluje barierę hydrolipidową, przyspiesza regenerację i zwiększa wchłanianie składników aktywnych z innych kosmetyków.

Ma na prawdę przyjemny skład. Znajdziemy tu inulinę, kwas hialuronowy, aminokwasy i trehalozę. Opakowanie po zużyciu jest przeznaczone do recyklingu lub odzysku energetycznego.

Ponownie zaskoczę kilku z Was, ponieważ ten tonik, to kosmetyczne dziecię znanej Wam dobrze marki Sylveco. Miałam już ogrom ich kosmetyków i wiele  z nich to moi ulubieńcy. Ten tonik to dla mnie nowość i jestem nim bardzo przyjemnie zaskoczona.

 

Tonik można stosować rano oraz wieczorem, ja jednak sięgam po niego tylko wieczorem. Zawsze nakładam go na dobrze oczyszczoną skórę twarzy. Przy pomocy pompki wyciskam kilka jego kropli na dłoń, a potem nanoszę na skórę mojej buzi. Trzeba to robić dość sprawnie. Dużym zaskoczeniem była dla mnie jego konsystencja, opisana przez producenta jako żelowa. Dla mnie jednak nie przypomina mi żelu i bliżej jej wszystkim innym tonikom jakie do tej pory miałam. Dopiero po nałożeniu na skórę, delikatnie zmienia swą konsystencję na bardziej treściwą, żelową. Dla mnie jego zapach jest praktycznie niewyczuwalny.

Tonik szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze żadnego lepkiego filmu. Następnie sięgam po mój ulubiony ostatnio krem, tej samej marki. Razem świetnie się uzupełniają, odpowiednio nawilżając i kojąc moją skórę buzi. Rano skórą wygląda na wypoczęta i odpwiendio  zregenerowaną. Pomimo gorących dni i różnych negatywnych czynników wpływających na moja skórę, ma się ona dobrze i nie sprawia mi ostatnio żadnych problemów. Każdego wieczoru przynosi jej przyjemną dawkę ukojenia i nawilżenia.



Taka mała kropla ma w sobie wielką moc. Ale oczywiście dobrze użyć ich dwie lub trzy. W moim przypadku tyle starcza na pokrycie tonikiem całej buzi. Kosmetyk w żaden sposób nie podrażnia i nie zapycha. Dla mnie jest idealnym dopełnieniem codziennej pielegnacji, szczególnie teraz, kiedy skóra zmaga się ze słońcem, odpowiednim i suchym powietrzem. Jeśli lubicie toniki lub hydrolaty, ten produkt z pewnością zadowoli nawet te bardziej wymagające osóbki i potrzeby ich skóry.


Miłego dnia :)

Magdalena

Anti Age Elixir Naprawcze serum nocne | Only Bio | Ulubieniec pudełka kosmetycznego Pure Beauty Box

czerwca 19, 2022

Anti Age Elixir Naprawcze serum nocne | Only Bio | Ulubieniec pudełka kosmetycznego Pure Beauty Box

Czerwiec to zdecydowanie czas królowej ogrodu, jaką jest róża. Kilka lat temu zdecydowałam się na zakup kilku okazów, w tym wersji pnącej, pomimo wielu słów ze strony rodziny, że się nie uda, że pewnie mróz ja zabije. I tak minęło kilka lat, a mój ogród wypełniony jest cudownymi kolorami i zapachami róż. Oczywiście wcześniej musiałam zadbać o odpowiednie dla nich warunki i oczywiście dbam o nie, o każdej porze roku. Podobnie jest ze skórą mojej twarzy. W zależności od warunków podgrodowych, rożnych czynników zewnętrznych które mocno na nią wpływających, muszę poświecić jej czas i uwagę. Obecnie w mojej codziennej, a właściwie wieczornej pielegnacji, pojawiło się serum naprawcze Ani Age Eliksir marki Only Bio. Jest to mój ulubieniec pudełka kosmetycznego Pure Beauty Box z serii May...Be Great. Uwielbiam tego typu kosmetyki i zawsze staram się stawiać na te z lepszym, dobrym dla mojej skóry składem. 

Marka Only Bio to marka, której wszystkie produkty marki są w 100% przyjazne skórze i przebadane dermatologicznie. Doskonale ją pielęgnują, nadając się zarówno do skóry wrażliwej jak i alergicznej. Są nie tylko skuteczne, ale przede wszystkim bezpieczne i to nawet dla najmłodszych domowników czy też zwierząt. Kosmetyki wykonane są z wysokiej jakości składników, w nowoczesnej fabryce i pod okiem doskonałych specjalistów. Powstają one z naturalnych, starannie wyselekcjonowanych składników.

To  naprawcze serum nocne Ani Age Eliksir, to idealne uzupełnienie wieczornego rytuału pielęgnacyjnego. To właśnie kompozycja bogatych składników naturalnego pochodzenia tworzy odmładzający eliksir, który intensywnie regeneruje, nawilża i wygładza. Jego głównym zadaniem, jest stymulowanie i przyspieszanie naturalnych procesów naprawczych, jakie zachodzą w skórze podczas snu oraz redukowanie objawów stresu oksydacyjnego i hamowanie pojawiania się oznak starzenia.

Po jego zasotosowaniu, skóra staje się rozświetlona, ujędrniona i elastyczna. Następuje zredukowanie drobnych linii i zmarszczek mimicznych, a koloryt jest wyrównany i promienny. W jego składzie znajdziemy Bakuchiol, zwany botanicznym retinolem, stanowi jego bezpieczną alternatywę. Wykazując podobne właściwości co tradycyjny retinol, nie powoduje podrażnień i jest dobrze tolerowany przez wrażliwą skórę. Redukuje zmarszczki, ujędrnia i wygładza. Dodatek olejku z awokado odżywia, wygładza zmarszczki, zwiększa jędrność i napięcie skóry. Neutralizuje wolne rodniki, dzięki czemu hamuje procesy starzenia.

Już przy pierwszym jego użyciu z pewnoscią zaskoczy Was jego słodkawy, dość mocny zapach. Mi przypomina on zapach migdałów z nutą konkretnej dawki olejku z pestek śliwki. Czuć go już przy samym nabieraniu przy pomocy pipety. Sięgam po nie każdego wieczoru, tuż po dokładnym oczyszczeniu skóry mojej buzi. Zazwyczaj nanoszę dwie jego krople, które bezproblemowo rozprowadzają się po skórze. Konsystencję zaliczam do tych delikatniejszy, oleistych, dla mnie jest ona idealna. Nadmiar serum rozprowadzam po skórze mojej szyi. Bez problemu sprawdza się on również latem. Serum nie jest zbyt lepkie, dobrze się wchłania i co najważniejsze, nie zapycha, pomimo bardzo ciepłych a nawet dusznych ostatnio nocek.


Serum za każdym razem zapewnia mi utrzymacie odpowiedniego nawilżenia skóry oraz tą, tak mocno pożądaną przeze mnie ostatnio, dawkę odżywienia. Lato, słońce i kilkugodzinne prace w ogrodzie potrafią mocno, negatywnie odbić się na skórze mojej buzi. Do tego jeśli dodamy stres oraz wiek w którym jestem, naprawdę jest nad czym popracowań. Nie jest i nie będzie już idealnie ale warto dać jej to, co dla niej odpowiednie i pomoże  jej zachować równowagę oraz komfort. Serum zdecydowanie poprawia ogólny stan i wygląd skóry. Jest ona gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Na ten moment nie wypowiem się, jak wpływa na wyrównanie jej kolorytu, ponieważ lato to czas, kiedy na mojej twarzy pojawia się ogrom przebarwień. Tą odpowiednią walkę z nimi, zazwyczaj zaczynam dopiero jesienią. Serum raczej nie ma większego wpływu na moje zmarszczki mimiczne, ale to mu wybaczam. Sami dobrze wiecie, że kosmetyki aż tak cudotwórczo nie działają. Jednak serum na tyle przyjemnie wygładza skórę, że wygląda ona na wypoczęta i świeżą.

Serum spisuje się na tyle dobrze, że z pewnoscią skuszą się na kolejną jego buteleczkę. Będzie ono świetnym uzupełnieniem mojej jesiennej walki z przebarwieniami i wszystkim tym, co "dopiekło" mojej skórze latem.

Znacie kosmetyki marki Only Bio? Jaki jest Wasz ulubieniec?

Magdalena

 Co kryje w sobie pudełko kosmetyczne Pure Beauty box | May...Be Great

czerwca 12, 2022

Co kryje w sobie pudełko kosmetyczne Pure Beauty box | May...Be Great

Czerwiec, to kolejny miesiąc, kiedy warto zmienić lub ulepszyć swoją codzienną pielęgnację skóry i włosów. Każda pora roku, to inne czynniki zewnętrzne, które w dobry lub mało odpowiedni dla nas sposób oddziałują na nasze ciało oraz samopoczucie. Dlatego każdego lata przechodzę na lżejsze dla mojej skóry kosmetyki, zarówno te z zakresu codziennej pielegnacji, jak i kolorówki. 

To również odpowiedni moment, aby zaprezentować Wam zawartość najnowszego pudełka kosmetycznego Pure Beauty. Tym razem pudełko zostało zaprezentowane pod nazwą May Be Great, w którym mamy znaleźć zapowiedź lata, pielęgnację, odprężenie i pełen relaks. Ta edycja ma dostarczyć nam mnóstwa radości, ciepła i pozytywnych wrażeń zupełnie tak samo jak jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku, którym jest miesiąc maj.

Uwielbiam moment zaglądania do pudełka, bo jak wiecie, jest to zawsze duża niespodzianka. Maj był dla mnie na szczęście odpowiednio spokojny i raczył mnie wieloma wspaniałościami w moim ogrodzie.  Również majowa zawartość pudełka May Be Great, bardzo przypadła mi do gustu i dość szybko znalazłam swoich ulubieńców. Ale o tym dopiero w kolejnych wpisach.

Zacznijmy od kosmetyków z zakresu pielęgnacji twarzy. Przeciwzmarszczkowy krem liftingujący 50+ z serii Japan Lift marki Bielenda o lekkiej, nie obciążającej formule na dzień, wzorowanej na japońskich modelach pielęgnacyjnych, sprawia, że wymagająca cera dojrzała pozostaje w doskonałej kondycji przez cały dzień. zawiera składniki aktywne zawarte w kremie, które z japońską precyzją docierają w miejsca problematyczne, gdzie uwalniają swój potencjał, aktywnie pobudzając skórę do odbudowy. Krem wyjątkowo efektywnie liftinguje, napina i wzmacnia naskórek. Ujędrnia, uelastycznia, redukuje wiotczenie skóry, ładnie wygładza zmarszczki. Intensywnie nawilża cienką, przesuszoną cerę dojrzałą, Wspomaga regenerację i odżywienie skóry oraz redukcję przebarwień, przywraca cerze piękny koloryt i blask. Zawarty w kremie filtr SPF 6 chroni przed fotostarzeniem.

Nawilżające serum rozświetlające do twarzy marki Tołpa, to kosmetyk wegański  i swoim składzie zawiera aż 98% składników pochodzenia naturalnego. W jego formule znajdziemy ceramidy, kwas hialuronowy. Serum przeznaczone do pielęgnacji skóry twarzy. Kosmetyk działa na naskórek jak booster blasku, dzięki mikropigmentom, które nadają efekt rozświetlenia. Serum dobrze nawilża i nadaje skórze wygląd jak po 8 godzinach snu. Ponadto kosmetyk niweluje zmarszczki mimiczne, poprawia koloryt i wspiera odbudowę warstwy ochronnej skóry. Ekstrakt z torfu Tołpa to antyoksydant, który działa ochronnie i wzmacniająco na skórę. Ceramidy redukują utratę wody z warstwy rogowej naskórka, zapobiegając przed łuszczeniem i przesuszeniem. Niskocząsteczkowy kwas hialuronowy to składnik, który wiąże wodę z głębszych warstw skóry i zatrzymuje ją w naskórku. Natomiast masło shea posiada właściwości wygładzające, natłuszczające, nawilżające, sprawia, że skóra jest elastyczna, miękka i gładka.

Jak już wiecie, moim kosmetykiem typu must have, jest oczywiście serum. To naprawcze serum nocne Anti Age Eliksir marki Onlybio,  to kompozycja bogatych składników naturalnego pochodzenia tworzy odmładzający eliksir, który intensywnie regeneruje, nawilża i wygładza. Serum stymuluje i przyspiesza naturalne procesy naprawcze, jakie zachodzą w skórze podczas snu, redukuje objawy stresu oksydacyjnego i hamuje pojawianie się oznak starzenia. Skóra staje się rozświetlona, ujędrniona i elastyczna, zredukowane są drobne linie i zmarszczki mimiczne, a koloryt jest wyrównany i promienny. W swym składzie zawiera Bakuvhiol, zwany botanicznym retinolem, stanowi jego bezpieczną alternatywę. Wykazując podobne właściwości co tradycyjny retinol, nie powoduje podrażnień i jest dobrze tolerowany przez wrażliwą skórę. Redukuje zmarszczki, ujędrnia i wygładza. Z kolei dodatek oleju z awokado odżywia, wygładza zmarszczki, zwiększa jędrność i napięcie skóry. Neutralizuje wolne rodniki, dzięki czemu hamuje procesy starzenia.

W mojej codziennej pielegnacji nie może zabraknąć toników oraz hydrolatów. Tym razem w pudełku znalazłam tonik nawilżający FeedSkin Hydrated Origin. Zaskoczeniem dla mnie było, iż kosmetyk jest formie lekkiego żelu, który silnie nawilża i utrzymuje optymalny poziom nawilżenia cery. Przywraca elastyczność, niweluje szorstkość, poprawia wygląd i strukturę skóry. Reguluje barierę hydrolipidową, przyspiesza regenerację i zwiększa wchłanianie składników aktywnych z innych kosmetyków. Można go stosować dwa lub trzy razy w tygodniu wieczorem, na oczyszczoną skórę twarzy. Na tonik nałożyć serum, krem lub olej. Może pojawić się uczucie pieczenia, szczypania, które mija po chwili od aplikacji. Jeśli pieczenie/szczypanie lub inne niepożądane efekty utrzymują się dłużej niż 5 minut, należy zmyć tonik i nie ponawiać stosowania.

Ponownie dane jest mi poznać kolejny kosmetyk RedBlocker i tym razem jest to łagodzący balsam do ciała do skóry wrażliwej i naczynkowej. Jest to to specjalistyczny dermokosmetyk przeznaczony do pielęgnacji skóry nawet bardzo wrażliwej i naczynkowej, skłonnej do podrażnień i zaczerwienień. Zawartość aż pięciu składników aktywnych sprawia, że balsam już po pierwszym zastosowaniu wzmacnia i uelastycznia naczynia krwionośne, chroniąc przed ich pękaniem. Dodatkowo, łagodzi podrażnienia i daje natychmiastowe uczucie ukojenia, przywraca odpowiedni poziom nawilżenia i dogłębnie odżywia skórę. Zawarte w balsamie składniki aktywne redukują uczucie suchości i swędzenia. Balsam wyraźnie poprawia kondycję skóry pozostawiając ją gładką, elastyczną i jędrną.

Nowością dla mnie okazała się być marka Nutka i jej dermokosmetyczna emulsja do higieny intymnej czarna porzeczka i białe kwiaty dedykowana kobietom w okresie menstruacji do higieny i pielęgnacji miejsc intymnych. Kosmetyk ma zapewniać długotrwałą świeżość i przyjemne uczucie czystości w trakcie menstruacji.To wyjątkowy produkt do oczyszczania stref intymnych, który zawiera łagodne substancje myjące pochodzenia naturalnego. Unikalny kompleks nawilżająco-ochronny w połączeniu z kwasem mlekowym szybko przywróci komfort, a także zmniejszy ryzyko infekcji i stanów zapalnych. Bogaty skład preparatu (złożony w 85% ze składników naturalnego pochodzenia) to gwarancja skuteczności oraz wsparcie w łagodzeniu nieprzyjemnego uczucia pieczenia i świądu. Oczar wirginijski ogranicza rozwój infekcji, retinol zaś wspomaga proces regeneracji nabłonka skóry oraz błony śluzowej. Kwas mlekowy stoi na straży utrzymania prawidłowego pH, a także właściwej flory bakteryjnej. Ekstrakt z płatków białych kwiatów odświeża, pielęgnuje i zmiękcza, a ekstrakt z czarnej porzeczki wykazuje działanie ochronne na naczynia krwionośne. Kosmetyk ma delikatny zapach czarnej porzeczki.

Zawsze z przyjemnością poznaje nowe dla mnie kosmetyki marki Sylveco. Tym razem jest to puszysta i pachnąca borówkami pianka do rąk która sprawi, że mycie dziecięcych rąk stanie się przyjemną, codzienną rutyną. Delikatne środki myjące skutecznie oczyszczają, nie podrażniając nawet najbardziej wrażliwej skóry. Ekstrakty z aloesu i owoców borówki, gliceryna, mocznik i olej kokosowy utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia i odbudowują barierę hydrolipidową. Ta pianka d mycia rąk dostępna jest w dwóch wersjach zapachowych, borówka oraz malina. Ich kosmetyki dla dzieci to dwie linie kosmetyków, dla niemowląt oraz dzieci powyżej 3 roku życia. Seria 3+ to kosmetyki naturalne zawierające oleje, masła, ekstrakty roślinne, witaminy i wiele innych składników, które stanowią idealne wsparcie codziennej higieny i pielęgnacji. Produkty wyróżniają delikatne, słodkie aromaty, które z pewnością zachęcą dzieci do codziennego stosowania oraz wyrabiania od wczesnych lat prawidłowych nawyków pielęgnacyjnych.

W pudełku nie zabrakło również kosmetyków dedykowanym pielęgnacji włosów. Tym razem, była to spray tworzący loki do wszystkich rodzajów włosów Wave me wonder Taft. Jest to spray, który tworzy fale i loki podczas snu. Zapewnia teksturę i elastyczną objętość. Nie zostawia widocznych pozostałości i nie obciąża włosów. Bez konieczności użycia lokówki.Finalny efekt zależy od techniki splatania. Lepszy skręt uzyskasz stosując na wilgotne włosy. Jest to jedyny kosmetyk z tej edycji pudełka, którego niestety nie użyję. Mam krótkie, proste włosy.

Z przyjemnością natomiast, sięgam po ochronne pomadki do ust i tym razem poznałam pomadkę ochronną SPF20 marki Herbapol Polana. Jej głównym zadaniem, jest zabezpieczenie skóry przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, jak ostre słońce, wiatr czy mróz. Dodatkowo odżywienie i intensywne nawilżenie skóry. W jej składzie znajdziemy olej z maku, który intensywnie nawilża i działa przeciwzmarszczkowo. Z kolei olej z rokitnika to prawdziwe bogactwo witamin i mikroelementów. Nawilża skórę, natłuszcza ją, ujędrnia. Oraz mój ulubiony olej z wiesiołka, który przeciwdziała zmęczeniu i starzeniu się skóry.Dodatkowo reguluje wilgotność i poprawia elastyczność skóry


Kolejny kosmetyk, to rewitalizująco-oczyszczająca sól do kąpieli Owoc Jałowca & Granat & Limonka, Westlab Pink Gin Bath Salts. Jest to 100% naturalna wegańska mieszanka bogatej w magnez soli Epsom oraz soli himalajskiej zapewni odświeżenie i rewitalizację. Sól Pink Gin została wzbogacona wyciągiem z jałowca, energetycznym olejkiem ze skórki limonki oraz ekstraktem z owoców granatu. Pobudzi twoje zmysły jednocześnie pielęgnując skórę, która po kąpieli pozostanie zregenerowana i miękka w dotyku. Najlepiej dodawać 2 lub 3 garście soli do wanny ciepłej wody, aby uzyskać pachnącą kąpiel z dodatkiem minerałów.

Nie zabrakło również uwielbianych przez wiele kobiet i mężczyzn, maseczek do pielęgnacji skóry twarzy. Pierwsza z nich, to nawilżająca maseczka na tkaninie Plante marki Soraya. Ten product, to bogactwo naturalnych składników zamknięte w formie komfortowej maseczki. Dzięki zawartości efektywnych naturalnych składników maseczka pozostawia odczucie przyjemnie nawilżonej i wygładzonej skóry twarzy. Maseczka jest wykonana z tkaniny Lyocell. Jest to włókno celulozowe, a zatem pochodzenia naturalnego i jest biodegradowalne.

Natomiast druga maseczka, to odżywcza maska z mleczkiem kokosowym i probiotykami na tkaninie marki MBeauty. Probiotyki oraz mleczko kokosowe zostały połączone w celu ujędrnienia i naprawy skóry proteinami mleka, aby zapewnić jej długotrwały, zdrowy blask. Maska, dobrze przylegając do konturów twarzy, maksymalizuje dostarczanie substancji aktywnych, co powoduje zwiększenie komfortu, wzmocnienie bariery ochronnej skóry, jednocześnie nie powodując podrażnień.

Ostatnim produktem, który znalazłam w pudełko, były suplementy diety zdrowe i piękne włosy ze skrzypem oraz biotyną od Artishoq. Jest to suplement zawierający wyciąg ze skrzypu polnego, który wspiera utrzymanie właściwej kondycji włosów, skóry i paznokci. Biotyna i cynk również przyczyniają się do zachowania zdrowych włosów a ponadto do utrzymania prawidłowego metabolizmu makroskładników odżywczych. Dodatkowo zawarty w kapsułkach wyciąg z ziela pokrzywy, jod oraz ryboflawina pomagają  w zachowaniu zdrowej skóry. Suplement został wzbogacony o wyciąg z liści karczocha, cynk i witaminę E, które pomagają w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym oraz witaminę C, która ponadto wspomaga prawidłową produkcję kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania skóry.


Tak pięknie i rozmaicie prezentuje się cała zawartość pudełka kosmetycznego Pure Beuaty box z serii May Be Great. Cieszę się, że pojawiło się tu kilka dla mnie kosmetycznych nowości, jak i marki, które znam od lat i bardzo lubię.

Dajcie znać, co najbardziej Was zainteresowało.

Miłej niedzieli ♥

Magdalena


Wygładzająco kryjący krem BB Drop of Perfection - Vanilla | Veoli Botanica | Topestetic.pl

czerwca 05, 2022

Wygładzająco kryjący krem BB Drop of Perfection - Vanilla | Veoli Botanica | Topestetic.pl

Nareszcie nastał czerwiec, a co za tym idzie, większa ilość słonecznych dni, wczesne poranki wypełnione śpiewem ptaków oraz ogólna poprawa humoru. Tak tak, wiosna i lato, zdecydowanie lepiej na mnie oddziałują pod każdym względem. W tym roku początek czerwca powitał nas deszczowymi dniami i poranną kawę pijemy ostatnio w kuchni, nie na naszym balkonie. O ile balkon, jak i ogród jest już przygotowany na weekendowe spędzanie w nim czasu i relaks, nie zabrakło również zmian w mojej codziennej pielegnacji skóry. Z końcem każdej wiosny odkładam na bok kosmetyk, jakim jest podkład i sięgam po ulubione kremy typu BB. W tym roku, postanowiłam wypróbować wygładzająco kryjący krem BB z kwasem hialuronowym Drop of Perfection marki Veoli Botanica. Ponieważ nie zdarza mi się być latem mocno opalonym, skusiłam się na jego wersję kolorystyczną Vanilla. Marka ta, pojawiła się po raz pierwszy w moim życiu dwa lata temu, dzięki zaufaniu jakim obdarowałam specjalistów sklepie Topestetic.pl To oni podczas darmowych konsultacji ze mną, dobrali odpowiednie kosmetyki dla mojej skóry, jej potrzeb z uwzględnieniem wszystkich jej niedoskonałości. Oczywiście był to strzał w dziesiątkę i obecnie, jest to jedna z moich ulubionych polskich marek.

Veoli Botanica, to naturalne kosmetyki z formułami opartymi na roślinnych składnikach oraz ultranowoczesnych technologiach. Ponad 98% użytych przez nich składników to surowce pochodzenia roślinnego, które są pozyskiwane tylko i wyłącznie ze sprawdzonych źródeł. W ich produktach nie znajdziemy SLS-ów, PEG-ów, silikonów, parabenów, fenoksyetanolu, akrylanów, parafiny, sztucznych barwników i plastikowych drobin ściernych.

Lato, to zdecydowanie czas, kiedy mój makijaż należy do minimalnych i w takiej wersji czuję się najlepiej. Zdaję sobie sprawę, że moja skóra nie wygląda idealnie i borykam się z różnymi jej problemami ze wzgledu na wiek, problemy zdrowotne. Ze zmarszczkami powoi się godzę, jednak staram się, aby ogólny stan skóry, był jak najlepszy. Ponieważ nie przepadam za zbyt mocnym makijażem,  krem BB musi być dla mojej skóry idealnie dobrany nie tylko pod względem kolorystycznym , ale również tym, jak będzie traktował moją skórę.

Ten wygładzająco kryjący krem BB o lekkiej formule z kwasem hialuronowym, ma zapewniać długotrwały, promienny wygląd. Głównym jego zadaniem, jest wygładzanie struktury naskórka oraz wspomaganie ochrony przed fotostarzeniem się skóry (SPF20) Dzięki zawartości cyklopeptydów poprawia elastyczność skóry i wpływa na optyczne zwężenie porów. W składzie kosmetyku znajdziemy również niebieską stokrotkę, która ma działanie przeciwzapalne oraz łagodzi podrażnienia. Z kolei kwas hialuronowy nawadnia głębokie warstwy naskórka a dodatek ekstraktu z kwiatu porcelanowego, daje jej wygładzenie oraz rozświetlenie.

Wersja Vanilla kremu, posiada ciepłe oraz beżowe podtony i jest odpowiednia dla jasnych karnacji. Sięgam po niego każdego dnia, rano, tuż po mojej stałej, porannej rutynie pielęgnacyjnej. Zazwyczaj jest to hydrolat, krem nawilżający i olejek pod oczy. Krem BB nanoszę na skórę mojej buzi przy pomocy mojej dłoni. Jakiś czas temu odłożyłam na bok pędzelek, ponieważ dłoń sprawia, że korzystanie  z tego typu kosmetyków idzie mi sprawniej i przede wszystkim dokładniej.

Krem zazwyczaj bezproblemowo i równomiernie rozprowadza się po mojej skórze. No chyba, że naniosę go troszkę więcej, to co nieco się napracuję aby dobrze go rozprowadzić. Raz postanowiłam nałożyć go więcej, by uzyskać mocniejsze krycie i tu niestety nie czułam się z nim najlepiej. Zarówno, jeśli mowa o odczucia ogólne oraz wizualne. Krem był po prostu zbyt mocny i niestety bardziej podkreślał jej niedoskonałosci.

Krem odpowiednio współpracuje z moimi kosmetykami z zakresu pielęgnacji oraz kolorówki. Odcień Vanilla okazał się być dla mnie idealny na obecna porę roku. Jest wyśrodkowany pomiędzy moją zimową bladością a letnim muśnięciem słońca. W zależności od tego ile zdecyduje się nanieść kremu na twarz, uzyskuję efekt lżejszego lub mocniejszego krycia. Dzięki niemu uzyskuję naturalny efekt przy udanym ukryciu drobnych niedoskonałości, jak rozszerzone pory czy przebarwienia. Nie wiem, jak spisałby się w przypadku większych przebarwień, zaczerwień czy mocno widocznych niedoskonałosci.

 

Przy jego odpowiednim stosowaniu, krem w żaden sposób nie podrażnia oraz nie wysusza mojej skóry. Wręcz przeciwnie, jest zachowany odpowiedni poziom je nawilżenia. Nie zapycha jej. To co mi się  w nim podoba to fakt, iż nie ma tak do końca matowego wykończenia. Daje fajny, satynowy efekt, który okazuje się też być dość trwały. To co bardzo w nim lubię, to ze nie ciemnieje w ciągu dnia. Na wielki plus zasługuje to, iż posiada filtr SPF20. 

Jak dla mnie jest to bardzo dobry krem dla osób preferujących lekkie krycie. Tu z pewnością spiszę się tak, jak trzeba. Aby to uzyskać, trzeba jednak zdecydowanie nakładać jego mniejszą ilość i wcześniej użyć odpowiedni krem nawilżający. 

Miłej niedzieli :)

Magdalena



Mój ogród warzywny oraz kwiatowy w maju ♥ Magdalena w ogrodzie

maja 31, 2022

Mój ogród warzywny oraz kwiatowy w maju ♥ Magdalena w ogrodzie

Mamy dziś ostatni dzień maja, a nasz ogród tętni życiem. W zeszłym roku, o tej porze nie było w nim jeszcze tak pięknie i różnorodnie. Jak wiecie, ogród warzywny założyliśmy trzy lata temu, w pierwszym roku pandemii. Był to dość spontaniczny pomysł, który przerodził się z mojej strony w wielką pasję. O ile warzywniak jest tym, co interesuje mnie najbardziej, nie brakuje u nas również kwiatów i krzewów.

Maj zdecydowanie obfitował w warzywne nowalijki, jak sałata, rzodkiewka, szczypiorek  oraz szpinak. Co do sałaty, w tym roku postawiłam na kilka jej odmian, zarówno wersje masłowe, ale również te bardziej soczyste oraz chrupkie. Zajadaliśmy się kapustą pak choi, sałatą rzymską oraz ciemnymi odmianami sałaty. Każde śniadanie to oczywiście porządna dawka szczypiorku.




Wszystko w tym roku co mamy w ogrodzie warzywnym, wyhodowałam sama z nasion. O ile mam już doświadczenie w podstawowych warzywach, jak marchew czy fasola, nowością była dla mnie cebula lub por wysiewana w domu z nasion, a potem pikowana i docelowo sadzona na grządkach. Pomimo kilku obaw z mojej strony, wszystko się udało, w tym również rozsady buraków, kapusty i oczywiście ukochanych pomidorów. Wyhodowałam również ogrom papryk, odmian ostrych oraz słodkich. Na ile mogę, dzielę się ze wszystkim z moją rodziną, przyjaciółmi a nawet sąsiadami.

W szklarni dzieje się również wiele. Obecnie kwitną pomidory, ogórki oraz melony. Pojawiają się pierwsze owoce miechunki oraz ogórka meksykańskiego. Od kilku dni zajadami również nasze ulubione truskawki. W dniu ostatni zerwałam ostatni szpinak. Uwielbiamy go jeść, jako dodatek do kanapek, w jajecznicy i przede wszystkim z makaronem.





Każdego dnia w ogrodzie kwiatowym, zakwitają kolejne kwiaty. Radują nas zarówno swym ogólnym wyglądem, jak i cudnym zapachem. Zdecydowanie był to pogodowo swym dzień dla wisterii, która kwitła obficiej ponad trzy tygodnie. Teraz do życia budzą się róże, moje ulubione odmiany herbaciane. Kwitnie nam kilka odmian irysów, czosnków, piwonii oraz maków.

Każdego roku pod koniec maja, w moje imieniny kwitnie powojnik, który otrzymałam od mojej rodziny. Sami popatrzcie, jak pięknie wszystko się prezentuje.







Ogród to ogrom pracy, jednak wart jest tego poświęcenia. Ogród to spokój, piękno i przede wszystkim własne, zdrowe, niepryskane niczym warzywa oraz owoce. Każdy tydzień, miesiąc to zmiany w ogrodzie. Kwitną inne kwiaty, jest inny urodzaj pod względem tego, co możemy dziś w nim zerwać i zjeść. Maj to oczywiście ciasto drożdżowe z rabarbarem

Pięknego dnia :)

Magdalena

Copyright © Jestem Magdalena - 30plus blog , Blogger