niedziela, 15 września 2019

Naturalne soki owocowo-warzywne | SPORTFOOD | 1-dniowy detoks.

Od wielu lat zwracam uwagę na to co jem oraz piję. Święta jak i nadgorliwa pod tym względem nie jestem, jednak staram się, aby moja dieta była bogata w warzywa oraz owoce. Niestety nastały czasy, gdy nawet warzywa potrafią być niezdrowe ze względu na sposób ich hodowli jak i przechowywania. Najlepiej byłoby mieć swój własny ogród i czerpać tego rodzaju bogactwa właśnie z niego. Niestety na coś takiego zupełnie brak mi czasu. Na szczęście zawsze dostanę coś od cioci czy sympatycznego sąsiada. Od prawie 20 lat nie jem też mięsa, z początku z powodu dużej empatii dla zwierząt, a potem również dlatego, iż sklepowe mięso jest po prostu niezdrowe. Dodatkowo dwa lata temu na święta sprezentowałam sobie solidną maszynę do robienia soków i jestem z niej niesamowicie zadowolona. 
O ile nie jest mi obojętne co pochłaniam w jedzeniu i piciu, nigdy nie przepadałam za słowem dieta. Zawsze kojarzyło mi się ono źle, a nawet odpychająco. Dziś wiem, że wcale tak nie musi być i nie boję się już go używać odnośnie własnej osoby. Postanowiłam też wypróbować 1-dniową dietę, detoks polegający na spożywaniu w ciągu dnia tylko soków owocowo-warzywnych. Ponieważ wiem, jak syte i przyjemne smakowo są takie soki, podeszłam do tego pomysłu bez obaw. Tak oto jeden cały dzień umilały mi soki SPORTFOOD w kilku wersjach smakowych. Każda butelka, to 500 ml niesamowitej przyjemności płynących z owoców, warzyw oraz ziół. Wszystkie tłoczone są na zimno i zawierają w sobie wyłącznie to, co dobre dla naszego organizmu.
Soki dotarły do mnie już drugiego dnia od momentu potwierdzenia wysyłki. Przybyły do mnie odpowiednio spakowane i zabezpieczone. W  pudełku włożony był również specjalny wkład z lodem, zapewniający sokom niższą temperaturę. Wykładając je z boxa, wszystkie były chłodne, dzięki czemu miałam pewność, że są nadal zdatne do picia. Naturalne soki pozbawione konserwantów szybko mogą sfermentować i bardzo nam zaszkodzić.
Dieta 1-dniowa soków SPORTFOOD to zestaw 6 soków o bardzo przyjemnych nazwach jak "Święty spokój" czy "Eliksir miłości".  W paczce znalazłam rozpisany plan, w jakiej kolejności i  najlepiej o jakiej porze dnia je wypić. 
Taka kuracja ma na celu oczyścić ciało z toksyn i jednocześnie uzupełniać braki witaminowe. Jest to o wiele, wiele przyjemniejsza wersja detoksu niż ta, w której cały dzień pije się tylko wodę. Specjalnie dobrane kompozycje owoców, warzyw i ziół, zamknięte w półlitrowe butelki, to gwarancja całkowicie naturalnej detoksykacji organizmu. Na taki detoks wybrałam dzień, w którym nie tylko mam na to czas, ale przede wszystkim nie jestem zawalona pracą. Jednodniowa dieta sokowa to optymalne rozwiązanie dla tych, którzy czują się przemęczeni i chcą skutecznie usunąć ze swojego organizmu nagromadzone toksyny. Ten zestaw to ok. 1400 kcal. Zestaw przygotowany przez dietetyków, mające zastąpić nam stałe posiłki spożywane w ciągu dnia, odciążając układ trawienny i wspomagając nasz metabolizm. 
Soki piłam według zaleceń co dwie godzinny, a po pierwszy sięgnęłam przed godziną 8.00 rano. Tego dnia starałam się nie forsować i nic nie podjadać. Wypiłam natomiast dwie małe, czarne kawy. Jestem miło zaskoczona smakiem każdego z nich i stwierdziłam, iż są równie pyszne, jak te które przygotowuję sobie sama. Do tego każdy z nich przygotowany jest tak, aby był odpowiednio gęsty i zarazem syty. Po wypiciu każdego z nich nie odczuwałam jakiegoś większego głodu i według mnie taki 1-dniowy detoks nie byłby problemem dla nikogo. W moim przypadku nie chodzi o gubienie zbędnych kilogramów, a odbycie  ogólnego detoksu organizmu. Niektórzy mogą być zaskoczeni tym jak bardzo są one słodkie, ale nie znajdziecie w nich cukru. Tak słodkie są po prostu owoce jak jabłka, gruszka czy pomarańcza. Pychotka :)

Nie wiem, czy zdecydowałabym się na detoks trwający kilka dni ze względu na to jak bardzo jestem zapracowana, ale wersja 1-dniowa to czysta przyjemność dla mojego podniebienia, jak i całego organizmu. Największą różnice da się odczuć w brzuszku. Nic nie boli, nie męczy, jak i za bardzo nie wystaje :) Taki detoks z pewnością będzie idealny dla osób mających również problem z wypróżnianiem się. Z chęcią podejmę takie sokowe wyzwanie, detoks chociaż raz w miesiącu. 
Jeśli spytacie, który był najsmaczniejszy, to odpowiedź moja brzmi: wszystkie. Każdy z nich jest inny, a jednak odpowiednio skomponowany smakowo. Jak dla mnie to najsmaczniejszy detoks jaki możemy sobie zaoferować. 

Miłej niedzieli
Magdalena


piątek, 13 września 2019

Profesjonalna organizacja oraz realizacja wigilii firmowej.

Należę do tej części społeczeństwa, dla której wrzesień, to miesiąc, w którym moje życie zawodowe nabiera rozpędu. Po lżejszym okresie, jaki z reguły panuje w moim życiu w okresie letnich wakacji, przede mną teraz kilkanaście tygodni intensywnej pracy. I tak do... Świąt Bożego Narodzenia. Pod koniec roku przyjdzie czas na mały reset, podsumowanie roku, zapewne też jakieś postanowienia na Nowy Rok. Większość z Was, jak sądzę, wyczekuje już tego magicznego okresu, wigilii, prezentów, spotkań rodzinnych.
Kilka dni temu spotkałam się na kawie ze swoją przyjaciółką z dawnych lat i z lekkim zdumieniem wysłuchałam jej rozterek dotyczących organizacji w jej miejscu eventu jakim jest wigilia firmowa. Nie miałam pojęcia, jak wiele można i poniekąd należy w tej kwestii zaplanować. Jako osoba pracująca od zawsze w micro przedsiębiorstwach, stroniąca od większych firm i korporacji, przyznaję, że o ile słyszałam o tego rodzaju inicjatywach, to jeszcze tego nie doświadczyłam na własnej skórze, więc nie mogłam za wiele jej doradzić. 
Sądzę jednak, że jest to fantastyczna idea. W dzisiejszych czasach należy dbać o własnych pracowników bardziej niż kiedykolwiek. Tego rodzaju spotkanie kadry pracowniczej, to nie tylko znakomita okazja na integrację i spuszczenie ciśnienia po całorocznych zmaganiach. To przede wszystkim udowodnienie im, że szefostwo o nich dba, że są ważni. To skutecznie może podnieść motywację i dać pozytywnego "kopa" na Nowy Rok.
Słuchając zatem listy punktów, jakie moja koleżanka musi zrealizować do organizacji tego typu eventu, mogłam jej jedynie poradzić zwrócenie się do specjalistów, czyli firm, które zawodowo zajmują się organizowaniem wigilii firmowych. Okazuje się, że na naszym rodzimym rynku nie jest trudno znaleźć odpowiednich ludzi, którzy zaplanują nam wszystko od A do Z. Pomogą doradzić, gdzie wszystko powinno się odbyć, zaproponują lokalizacje z odpowiednim zapleczem gastronomicznym, dekoracjami, oprawą muzyczną, a nawet pomogą zaplanować atrakcje, warsztaty i zabawy integracyjne.
Do grudnia wydaje się być jeszcze trochę czasu, ale jak to z planowaniem wakacji, lepiej to zrobić wcześniej. A jeszcze przyjemniej, gdy wszystko możemy oddać w ręce specjalistom, którzy sprawią, że nawet firmowa wigilia stanie się wyjątkowa.

niedziela, 8 września 2019

Caudalie | Krem na noc przeciw przebarwieniom | Vinoperfect.

Krem do twarzy na noc to kosmetyk, które przez ostatnie lata nabrał dla mnie szczególnego znaczenia. To własnie noc jest dla mnie i mojej skóry czasem, kiedy daję jej szansę  na regenerację oraz poprawę jej ogólnego stanu. O ile od kremu na dzień oczekuję aby porządnie nawilżał i chronił, to krem na noc musi mieć dawać kopa jeśli chodzi o jego skład i możliwości. I to własnie kremy na noc najczęściej podlegają u mnie wymianom na inny, bo o taki spełniający podstawowe wymagania, równie ciężko co po dobry krem pod oczy. Przez ostatnie dwa miesiące moje noce umilał mi krem Caudalie z serii Vinoperfect, a dokładnie glikolowy krem na noc przeciw przebarwieniom. Krem kusił mnie zarówno swoimi obietnicami jak i przyjemniejszym składem. Głównym składnikiem aktywnym tego produktu jest viniferin, czyli wyciąg z pędów winnych, działający rozjaśniająco.



Obietnice producenta: krem rozjaśniający na noc Vinoperfect działa przez całą noc jak delikatny peeling, aby rano skóra była pełna blasku. Każdego dnia przebarwienia stają się coraz mniej widoczne, a kolor cery zostaje wyrównany. Roślinny zapach kremu, subtelny i świeży, to połączenie orzeźwiających nut bergamotki, słodkiej pomarańczy, mandarynki i drzewa cytrynowego.
Cel:
zmniejsza przebarwienia
przywraca blask i rozjaśnia skórę
ujednolica cerę
wygładza skórę i zapewnia piękniejszy wygląd
nawilża
93% składników pochodzenia naturalnego. Niekomedogenny. Odpowiedni dla skóry wrażliwej. Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Nie zawiera parabenów, fenoksyetanoli, ftalatów, olejków mineralnych ani składników pochodzenia zwierzęcego.


Pomimo, iż od kilku lat nie opalam się i nie spędzam wielu godzin na słońcu, to i u mnie co roku pojawia się problem przebarwień oraz plamek na twarzy. Wszystko przez moją pasję jaką jest kolarstwo. Latem zazwyczaj wybywam intensywnie jeździć na kilka godzin i już po dwóch godzinach nie ma śladu po kremie ochronnym, który wcześniej zaaplikowałam na twarz, ręce oraz nogi. Podczas jazdy często pot leje się z nas strumieniami. W tym okresie jak i jesienią staram się sięgać po kosmetyki zwalczające takowe przebarwienia. Czasami jest to krem, a czasami serum bądź odpowiednie toniki lub hydrolaty. W chwili obecnej jest to krem oraz hydrolat.

Po krem sięgam już prawie dwa miesiące i oczywiście stosuję go każdego wieczoru na wcześniej oczyszczoną skórę twarzy. Z powodu gapiostwa i pośpiechu zdarzyło mi się użyć go również kilka razy na dzień. Od pierwszego użycia bardzo polubiłam jego bogatą i odpowiednio treściwą konsystencję. Warto nauczyć się nakładać jego odpowiednią ilość. Zbyt duża dawka kremu bywa lekko uciążliwa, krem wtedy bieli. Mi to jednak nie przeszkadza bo lubię używać krem na noc na bogato i nawet jeśli czegoś do końca mnie wklepię, nie wsmarują to pozostawiam go do wchłonięcia.  Co więcej jest możliwość używania tego kremu jako maseczki na noc. Krem posiada przyjemny słodkawy zapach, który z pewnością umila co wieczorną pielęgnację mojej skóry. Krem nakładam na całą twarz, w tym również okolice oczu oraz czasami na szyję. Latem nie mogę nakładać kremów jak i olejków na dekolt ponieważ mnie po nich wysypuje  w upalne noce. Krem rozprowadza się po skórze bezproblemowo i nie pozostawia po sobie tłustawego filmu. Wyczuwalna jest jednak miła powłoczka, dająca uczucie komfortu.

Oczywiście pomimo zapewnień producenta, nie zauważyłam u siebie efektów już po pierwszym użyciu i zupełnie na to nie liczyłam. Uważam, że takie cuda rzadko kiedy się zdarzają. Natomiast pierwsze efekty widać już po tygodniu od momentu jego stosowania. Wreszcie zniknęła moja plama, przebarwienie na lewym poliku tuż pod moim okiem. Po prawie dwóch miesiącach mogę stwierdzić, iż jestem zadowolona z kolorytu skóry. Nie jest jeszcze idealnie ale jest dobrze. Na pewno wpływ ma tu również fakt, iż od miesiąca nie uprawiam kolarstwa ze względu na przebytą operację. A co za tym idzie nie wystawiam skóry na intensywne jak i dłuższe działanie promieni słońca. Natomiast dopadły mnie duże problemy hormonalne, a co za tym idzie uciążliwe plamki potrądzikowe. Tu krem sprawdził się wyśmienicie. Co więcej odpowiednio on nawilża skórę twarzy i dba o nią w sposób dla mnie upragniony.

Pojemność: 50ml
Cena: 135zł
Jest to pierwszy kosmetyk marki Caudalie jaki u mnie zawitał i przyznam, że z wielką chęcią poznałabym kolejne. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jego działaniem. Z innej serii, przeciwzmarszczkowej, używam obecnie serum do twarzy, ale o nim napiszę w oddzielnym wpisie.Znacie kosmetyki marki Caudalie? 


Magdalena













wtorek, 3 września 2019

I love you to the moon and back | Spersonalizowane poduszki | MyGiftDNA

W ostatnim czasie zauważyłam, że nic nie wywołuje takich ogromnych rumieńców na twarzy oraz uczucia zaskoczenia, jak spersonalizowane prezenty. Oczywiście mam tu na myśli sytuacje, gdy w pełni wiemy jaki prezent wywoła uśmiech przy jego wręczaniu i odpakowywaniu. Najlepsze prezenty to oczywiście te trafione, a te z kolei wynikają z tego, jak dobrze znamy daną osobę. Nikt nie lubi otrzymywać "niepotrzebnych" prezentów, które trafiają na lata do szafy lub przywołują tylko jedną myśl "On (Ona) zupełnie mnie nie zna". 
Powodów obdarowywania prezentami jest mnóstwo. Zazwyczaj są to urodziny lub święta. Jednak takich okazji jest o wiele więcej, jak na przykład ślub. Dlatego dziś chciałam wspomnieć o tym, jaki jest najlepszy pomysł na prezent na ślub. Pamiętam lata, gdy w prezencie ślubnym dawało się głównie komplety pościel, porcelany czy garnków. I tak oto para młoda była w stanie otworzyć sklep z artykułami gospodarstwa domowego. Do tego mnóstwo kwiatów, których nie było możliwości zabrać do domu, a które umierały po kilku dniach. Dziś pary młode wybierają opcję otrzymania gotówki, a do tego jakiś drobny upominek. W tym przypadku uważam, że wspaniale sprawdzają się prezenty spersonalizowane. A pomysłów na takowe jest ogrom, wystarczy tylko uruchomić naszą wyobraźnię i pomyśleć co z pewnością się przyda i przez lata będzie im przypominać o tym ważnym dniu. Jedną z takich propozycji jest zestaw spersonalizowanych poduszek dekoracyjnych. Idealne na sofę w salonie lub małżeńskie łoże w sypialni. 



Moje poduszki pochodzą z internetowego sklepu MyGiftDNA. Jest to moje ulubione miejsce, gdzie znajdziecie wiele pomysłów na spersonalizowane prezenty. Pomimo swojej szerokiej oferty, sklep jest bardzo łatwy w obsłudze i podzielony na odpowiednie kategorie. Tak oto sklep możecie przeszukiwać zerkając na dział "dla niego", "dla niej" lub według konkretnej okazji jak "dzień kobiet" czy "chrzest"
Byłam bardzo mile zaskoczona rozmiarem poduszek i tego jak przyjemnie potrafią wkomponować się odcieniem w otoczenie zarówno salonu jak i sypialni. Ponownie nie mogę w żaden sposób doczepić się do ich jakości oraz wykonania. Wszystko zostało starannie wykonane, a nadruk z pewnością nie zejdzie podczas prania. W trakcie składania zamówienia dodałam własną personalizację w postaci imion: Magda oraz Piotrek. 
Zostałam mile zaskoczona również szybkością realizacji zamówienia, która dotarła do mnie już po trzech dniach od momentu zakupu. 
Uważam, że takie poduchy, to wspaniały pomysł na prezent, który z pewnością będzie cieszyć oko przez dobrych kilka lat. W sklepie MyGiftDNA znajdziecie różne inne ich wersje, z różnymi nadrukami i możliwościami personalizacji.


Na koniec mam dla Was jeszcze inne propozycje na prezenty na ślub, które można zobaczyć na stronie sklepu MyGiftDNA.pl. Podoba mi się tam tak wiele rzeczy, że aż miałam problem, które z nich Wam pokazać. Wybrałam świetnie wyglądającą deskę do sera, spersonalizowaną tacę śniadaniową oraz album na zdjęciaSami zerknijcie i zobaczcie, jak pięknie i ciekawie wszystko się prezentuje.


Często decydujecie się na zakup prezentów spersonalizowanych? A może taki od kogoś otrzymaliście?

Miłego wieczoru
Magdalena

Odszkodowania za błędy medyczne | Prawa pacjenta.

Błąd lekarza, w wyniku którego ucierpiało zdrowie pacjenta. Zapewne większość z Was przynajmniej raz w życiu słyszała o takiej sytuacji z mediów bądź doświadczyła tego na własnej skórze w swojej rodzinie. Z reguły są to błędy wynikające ze zwykłego zaniedbania, przemęczenia spowodowanego nadgodzinami w pracy lub czasem też panującej ogólnie znieczulicy. Część z nas niestety doświadczyła takich sytuacji, gdy bliska nam osoba, przyjaciel lub sąsiad umarł lub doznał trwałej szkody, bo ratunek przyszedł zbyt późno lub udzielana pierwsza pomoc nie przebiegła tak jak powinna. 
Dla mnie samej wielkim szokiem w ubiegłym roku było, ile trzeba wykonać telefonów, jak długo błagać, a potem czekać, aby wysłano do cierpiącej i chorej na raka osoby karetkę. "Nie warto wysyłać jej do kogoś kto jest bliski śmierci" - takie słowa kiedyś usłyszałam i do dziś staram je sobie wymazać z pamięci.
Ponad 10 lat temu w wyniku złego rozpoznania i ogólnego niedbalstwa w szpitalu zmarł mój dziadek. Odszedł w cierpieniach, a my przez wiele miesięcy żyliśmy w poczuciu bezradności wobec tego co się stało. 
Dziś, bogatsi o wiedzę i doświadczenie, postąpilibyśmy inaczej. Pomimo zastraszania nie wycofalibyśmy sprawy z drogi sądowej. Zabrakło nam jednak cierpliwości, odpowiedniego wsparcia i wiedzy właśnie.
Każdego roku w Polsce mamy wiele spraw - o których ze względu na coraz lepiej rozwinięte media słyszy się coraz częściej - gdzie w wyniku medycznego zaniedbania ludzie umierają tudzież doznają trwałego uszczerbku na zdrowiu. Często są to również przypadki, kiedy taki nieszczęśnik nie jest już zdolny do prowadzenia normalnego życia. Nie tylko nie jest w stanie kontynuować dotychczasowej pracy, ale również podjąć nowej, jakiejkolwiek. Często niestety do końca zdana jest wyłącznie na pomoc rodziny i bliskich. 
W obu przypadkach, bez ociągania, powinniśmy zawalczyć i domagać się finansowego zadośćuczynienia, jakim są odszkodowania za błędy medyczne. Naprawdę każdy z nas ma do tego moralne prawo. Dzięki finansowemu odszkodowaniu będziemy w stanie poradzić sobie z wieloma problemami, na jakie będziemy skazani. 
W takiej sytuacji najlepiej zwrócić się do odpowiedniego specjalisty, który dzięki dużej wiedzy prawnej oraz medycznej, będzie zdolny do uczciwej oceny sytuacji i w konsekwencji do wyegzekwowania należytego odszkodowania. Sprawy tego typu bywają bardzo skomplikowane i czasami trwają długo, ale doświadczony radca prawny skutecznie będzie reprezentować poszkodowanego. 
Zdaję sobie sprawę, że żadne pieniądze nigdy nie przywrócą nikomu życia. Nie przywrócą również pełnej sprawności fizycznej, ale zapewnią środki na leczenie, rehabilitację czy ogólną finansową pomoc rodzinie. W takich przypadkach każda pomoc ma znaczenie.