środa, 29 stycznia 2020

ORGANIC SERIES | ANTI AGING CREAM FORTE | KREM PRZECIWSTARZENIOWY

Jak tak sobie pomyślę, to na moim blogu od kilku lat możecie dowiedzieć się wiele na temat kosmetyków naturalnych. Ten sposób dbania o moje ciało odpowiada mi najbardziej i osobiście uwielbiam stawiać na minimalizm, zarówno jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji jak i kolorówkę. Zauważyłam również, że rzadko kiedy piszę tutaj o kosmetykach skierowanych typowo dla kobiet pomiędzy 30 a 40 rokiem życia. W tym przedziale wiekowym nasza skóra jest bardzo wymagająca i wiele kobiet wybiera kosmetyki mające na celu zapobieganie starzeniu jak i niwelowanie powstałych już zmarszczek. Te oczywiście mam i ja ale większość z nich to zmarszczki mimiczne, które mi aż tak nie przeszkadzają. Gorzej czuję się  z nimi w  dni kiedy jestem przemęczona. Niestety mam bardzo szczupłą buzię, co jeszcze bardziej je uwydatnia. Dlatego zimą uwielbiam stawiać na kosmetyki mające na celu poprawę kondycji mojej skóry. Są to sera lub olejki, głównie  z witaminą C oraz mocno nawilżające kremy. Ostatnio do mojej gromadki dołączył krem przeciwstarzeniowy marki Organic Series z serii Anti aging forte. Krem ten znalazłam w moim  najnowszym zamówieniu ze sklepu internetowego topestetic.pl  W styczniu skończyłam 38 lat i tak sobie pomyślałam, że jest to idealny prezent dla skóry mojej buzi.
Organic Series to polska firma, skupiająca się na produktach pochodzących z natury. Formuły zawierają organiczne składniki umieszczone w ekologicznych opakowaniach. Kosmetyki Organic Series gwarantują najwyższą jakość i doskonałą skuteczność. Są to naturalne kosmetyki do codziennego użytku domowego staną się niezastąpionym rytuałem. Bardzo ważną cechą produktów jest wysoka koncentracja składników aktywnych, które zapewniają maksymalną moc działania. Bardzo dobra wchłanialność kosmetyków została osiągnięta dzięki lamelarnej budowie kremu, podobnej do struktury ludzkiej skóry. Składniki aktywne mogą wnikać głębiej, dzięki czemu podwyższa się skuteczność działania kosmetyków.
Krem przeciwstarzeniowy Anti Againg Forte, oparty został na technologii lamelarnej, która uzupełnia poziom lipidów, a tym samym opóźnia efekty starzeniowe. Antyoksydanty zawarte w kremie wspomagają procesy spowalniające starzenie, poprzez neutralizacje wolnych rodników. Skóra po jego użyciu staje się wygładzona, uzyskując efekt podobny do liftingu. Zwiększa się elastyczność oraz ogólna kondycja skóry. Krem zawiera w składzie zestaw specjalnie dobranych składników przeciwstarzeniowych: Mg-60 syrop kukurydziany, crodamol ISIS oraz masło shea chronią skórę przed przesuszaniem oraz szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, dzięki czemu skóra jest nawilżona oraz elastyczna. Peptamide 6 oraz olej perilla wspomagają syntezę kolagenu oraz ujędrniają i regenerują skórę, a botamiczny mix kłącza irysa, żeń-szenia syberyjskiego oraz czerwonej winorośli wzmacnia naczynia krwionośne, działa przeciwzapalnie, dotlenia skórę oraz czyni ją promienną i świetlistą. Dodatkowo krem zawiera kwas hialuronowy oraz witaminę E, które pozostawiają skórę nawilżoną, zregenerowaną oraz chronią przed promieniami UV.
Po krem sięgam zazwyczaj dwa razy dziennie. Zawsze wieczorem, po odpowiednim oczyszczeniu mojej buzi i przygotowaniu jej do przyjęcia kosmetyku. Oraz kilka razy w tygodniu rano, naprzemiennie  z innym kremem nawilżającym, które ostatnio przynosi mi spore ukojenie dla mojej skóry. Krem znajduje się w opakowaniu z dozownikiem w postaci pompki, dzięki czemu jego dawkowanie jest wygodne oraz higieniczne. Zazwyczaj wyciskam dwie pompki kremu, co starcza na pokrycie mojej buzi jak i szyi.
Krem jest odpowiednio gęsty, nie spływa ze skóry. Bardzo polubiłam jego konsystencję. Dla mnie im mniej wodnity kosmetyk tym lepiej. Krem rozprowadza się po skórze bezproblemowo i dość szybko wchłania. Skóra po zastosowaniu nie należy do tłustych. Często wieczorem łącze go z serum z witaminą C. Oba kosmetyki pięknie ze sobą współpracują i przynoszą pożądany przeze mnie efekt. Rano krem pięknie współpracuje również kosmetykami typu kolorówka.
Jeszcze nim do mnie dotarł zachwycona byłam ideologią marki Organic Series oraz tego, jak ważny jest dla nich naturalny skład kosmetyków. 
Aqua, Sorbitan Stearate, Sorbityl Laurate, Isoamyl Cocoate, Maltooligosyl Glucoside/hydrogenates Starch Hydrolysate, Glycerin, Isostearyl Isostearate, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Hexapeptide-11, Perilla Ocymoides Seed Oil, Benzyl Alcohol, Iris Florentina Root Extract, Eleutherococcus Senticosus Root Extract, Vitis Vinifera (grape) Leaf Extract, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hyaluronic Ac., Dehydroacetic Ac., Xanthan Gum, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Parfum*, Citronellol, Geraniol, Citral, Linalool, D-Limonene.**, *parfum – Natural Fragrance – używamy tylko naturalnych olejków zapachowych, , ** emulgatory, substancje konserwujące oraz substancje myjące są pochodzenia organicznego lub aprobowane do stosowania przez Ecocert.

Krem ten jest idealny dla kobiet posiadających:
- cerę dojrzałą
- zmarszczki
- utrata jędrności, elastyczności
- podrażnienia
- cera szara, bez życia
- prewencja przeciwstarzeniowa
Jeśli chodzi o mnie to praktycznie dotyczą mnie wszystkie wymienione wyżej punkty. Już po pierwszym zastosowaniu kremu wiedziałam, że będzie to dobra kosmetyczna znajomość. Nie odczuwałam żadnych podrażnień a moja skóra utrzymywała swój pozom nawilżenia. Kolejne dni przyniosły już te bardziej oczekiwanie przeze mnie efekty. Skóra była była delikatnie napięta i wygładzona. Bardzo podoba mi się ten efekt i muszę przyznać, że również kolorówka na takiej cerze prezentuje się lepiej. Oczywiście nie zaczęły znikać moje zmarszczki i jak to zazwyczaj podkreślam, tego nie oczekiwałam. Zmarszczki mimiczne ciężko wygładzić kosmetykami, można jedynie ładnie je złagodzić. To własnie i ja otrzymuję.
Krem jak dla mnie pięknie wygładza skórę mojej buzi i sprawia, że wspaniale i naturalnie się prezentuje. Dodatkowo odpowiednio ją nawilża i łagodzi miejsca podrażnione. Dobrze chroni skórę jeśli chodzi o przesuszenia związane z ogrzewaniem pomieszczeń. Jak dla mnie, jest to najlepszy krem przeciwstarzeniowy jaki do tej pory miałam. Jestem dumna, że jest to nasz rodzimy produkt, i że mamy u siebie takie kosmetyczne perełki. Jeśli dołożycie do tego odpowiedni tryb życia, mam tu na myśli mniej stresu i przemęczania się oraz lepsze wybory pokarmowe dla swojego brzuszka, odniesiecie wielki sukces.  To cudo zakupcie w sklepie internetowym topestetic.pl Jest to niesamowite miejsce, oferujące nam kosmetyki konkretne w działaniu, a co dla mnie ważne, z świetnymi naturalnymi składami i firmami dbającymi o naturę.

Miłego popołudnia :)
Magdalena

PROFESJONALNY DOZOWNIK DO MYDŁA | SKUTECZNIE ORAZ EKOLOGICZNIE.

Moim największym problemem gdy odwiedzam kino, galerię handlową a nawet szpital, jest wizyta w toalecie. I nie mam tu na myśli samego aktu korzystania z niej, lecz tego co dzieje się potem. A dokładnie, za każdym razem gdy wychodzę z toalety i chcę umyć ręce, problem jest umycie rąk. O ile prawie zawsze leci w kranie woda to gorzej jest z dostępem do urządzenia z mydłem. Zazwyczaj po prostu nie działa, jest popsute lub puste. 
Dlatego ogromnie cieszę się, że na nasz rynek wszedł dozownik do mydła godny jego używania. Nie tylko ładnie się prezentuje, ale jest też wygodny w użytkowaniu jak i niezawodny. Możemy zauważyć, że są to coraz częściej wersje bezdotykowe, co mi ogromnie się podoba. Nikt  z nas nie ma ochoty dotykać ubrudzonego od setek ludzi przed nami dozownika. Jeśli chodzi o wersję bezdotykową, wystarczy po prostu podsunąć rękę, a dozownik sam podaję nam odpowiednią porcję mydła.
Ogromnie cieszy mnie również fakt, iż firmy zaczęły stawiać również na jakość mydła. Ma ono nie tylko dokładnie usuwać zabrudzenie oraz bakterie  z naszych rąk, ale również odpowiednio łagodnie je traktować. Bo żadna z nas nie lubi uczucia suchych tudzież podrażnionej skóry rąk, co gorsza w dni kiedy zapomnimy ze sobą zabrać kremu do rąk. Są również miejsca pracy, gdzie ręce trzeba myć wielokrotnie w ciągu dnia. Mydło musi być skuteczne w działaniu ale również przede wszystkim łagodne dla naszej skóry.
Jest jeszcze jeden dla mnie ważny powód posiadania dobrego dozownika z mydłem w pianie a nie w płynie. Jest to po prostu bardziej ekologiczne podejście do mycia rąk. Odpowiedni sprzęt oznacza nie marnowanie wody jak i mydła. O ile w domu preferuję mydła w kostce, w miejscach publicznych bardzo cenię sobie profesjonalne dozowniki. Trzeba również przyznać, że  wizualnie prezentują się po prostu super. 


niedziela, 19 stycznia 2020

ROŚLINY W DOMU ♥ STYCZEŃ | ZIELONY MAGDUIZM

Zima to bardzo trudny okres dla naszych roślin. Staranie pielęgnowane i dopieszczane przez Nas w ciągu całego roku, z powodu krótkich i ciemnych dni słabną a czasami również umierają. Bywają dni, kiedy piękna roślina potrafi zżółknąć, stracić liście w ciągu tygodnia. Staram się odpowiednio opiekować moją gromadką ale od czasu do czasu niestety stracę którąś z nich. Jak wiecie rośliny stały się bardzo ważną częścią mojego życia. Nie tylko pięknie wyglądają ale wspaniale wpływają na mój nastrój oraz jakość powietrza w mieszkaniu. Dziś mam dla Was kilka zdjęć z mojego instagrama zielony_magduzim. W tym kilka nowości, roślinek które dołączyły do naszej zielonej rodzinki ♥
A jak tam Wasze roślinki?














Miłej niedzieli :)
Magdalena

niedziela, 12 stycznia 2020

ODMŁADZAJĄCA ESENCJA DO TWARZY PORZECZKA + LIŚĆ MORWY BIAŁEJ | BOTANIC SKINFOOD

Przez lata borykałam się z problemem, jakim jest uczucie ściągania skóry buzi w ciągu dnia. Bywało ono na tyle denerwujące, że czasami nie potrafiłam skupić się na pracy lub zrelaksować czytając książkę. Oczywiście dbałam o to, by dobrać odpowiedni krem, hydrolat jak i pić więcej płynów. Niestety nic nie pomagało, aż do momentu, gdy przestałam rano myć moją buzię wodą. Pomimo, iż mieszkam na obierzach małego miasta, a woda w kranach jest przyjemna, wpływa ona jednak negatywnie na moją  skórę buzi. Zmiana nastąpiła, kiedy rano zaczęłam myć buzię hydrolatami tudzież tonikami o przyjemnym składzie. I tak prawie już dwa lata stosuję taką właśnie metodę.  Dziś chciałam Wam pokazać po co sięgam obecnie każdego rana i spisuje się u mnie rewelacyjnie. Jest to kolejny kosmetyk marki Botanic Skinfood jaki zawitał w mojej łazience. Dwa miesiące temu skusiłam się na kupno odmładzającej esencji do twarzy na bazie porzeczki oraz morwy białej. Brzmi bardzo przyjemnie i jakby nie było, oba te owoce uwielbiam podjadać w okresie letnich wakacji.


O kosmetykach marki Botanic SkinFood, wspominałam już kilkukrotnie na moim blogu jak oraz Instagramie. Osobiście jestem nimi zachwycona i szczerze polecić mogę wszystko, co do tej pory zakupiłam w drogerii Natura. Botanic Skinfood, to naturalne kosmetyki bogate w wysoko odżywcze, składniki SUPERFOOD, które są źródłem zdrowia i botanicznym pokarmem dla skóry.
Odmładzające esencja działa nawilżająco i przeciwrodnikowo, chroni skórę przed skutkami intensywnego trybu życia. Ekstrakty z porzeczki, liści morwy białej i dwóch rodzajów borówki (czarnej i wysokiej), doskonale odżywiają cerę, a lekka konsystencja esencji nie obciąża skóry.

Skład: Aqua* Czysta woda – rozpuszcza składniki. Glycerin* Roślinna gliceryna – nawilża i wspomaga transport składników w głąb skóry. Polyglyceryl-4 Caprate* Roślinny emolient – natłuszcza i nawilża skórę. Morus Alba Leaf Extract* Ekstrakt z liści morwy białej – antyoksydant, spowalnia procesy starzenia się skóry. Ribes Nigrum Fruit Extract* Ekstrakt z porzeczki – uelastycznia i ujędrnia skórę, wzmacnia naczynka krwionośnie. Posiada właściwości antyoksydacyjne, dzięki czemu spowalnia procesy starzenia się skóry. Vaccinium Corymbosum Fruit Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract* Ekstrakty z borówki czarnej i wysokiej – wzmacniają i uszczelniają naczynka. Działają, przeciwzmarszczkowo, ujędrniająco i rozjaśniająco. Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate Konserwanty identyczne z naturalnymi, zapobiegają namnażaniu bakterii, drożdży i pleśni, Parfum – Hipoalergiczna kompozycja zapachowa – zapewnia ładny zapach.

Pojemność: 250ml
Cena: 19,99 zł
Po esencję sięgam każdego dnia rano. Przy pomocy pompki nanoszę płyn na wacik a potem delikatnie przecieram nim skórę mojej buzi. Staram się nie spieszyć i robić to dokładnie i odpowiednio długo, nie podrażniając w żaden sposób delikatnej skóry wokół oczu. Potem czekam około minuty, aby to co zostało na buzi, ładnie się wchłonęło lub po prostu wyparowało.
Esencja odpowiednio a zarazem delikatnie oczyszcza moją buzię. Wiem, że w ten sposób nie oczyszczam jej dogłębnie, ale tak robię każdego dnia, wieczorem. Esencja oczyszcza moją twarz z podstawowych zanieczyszczeń, nadmiaru sebum a jednocześnie dostarcza jej składników odżywczych. Sprawia, że staje się ona dodatkowo nawilżona, odżywiona oraz przyjemnie ukojona. Oczywiście i ten produkt sprawia, że nie borykam się już z uczuciem ściągania skóry. 
Esencję używam raczej na bogato i pod tym względem okazała się ona być bardzo wydajna. Z pewnością zakochacie się również w jej ślicznym zapachu. Sprawia on, że poranna pielęgnacja twarzy staje się o wiele przyjemniejsza.  Na wielki plus zasługuje oczywiście jej świetny skład. Polecam ją Wam z całego serducha i z pewnością świetnie zastąpi Wasze hydrolaty oraz toniki.

Miłej niedzieli :)
Magdalena

niedziela, 5 stycznia 2020

Wybieramy najlepsze buty na karnawał 2020

Z końcem grudnia pokazałam Wam kilka moich propozycji jeśli chodzi o stylizację na karnawał 2020. W tym roku jak wiecie, postawiłam na czerń. Ogromnym plusem tego koloru jest to, iż pasuje do niego wiele innych kolorów, gdy dobieramy buty, torebkę oraz pozostałe dodatki. Osobiście uwielbiam połączenie czerni z bielą ale nie jeśli chodzi o karnawał. Tu stawiam na buciki w kolorze butelkowej zieleni, czerwonego wina lub klasycznie srebra lub złota. Dlatego dziś mam dla Was kilka propozycji z zakresu buty na karnawał. Trzeba przyznać, że jest w czym wybierać zarówno jeśli o ich budowę, kolor jak i materiał  z jakiego zostały zrobione. Jeśli chodzi o imprezę sylwestrowa oraz obecnie trwający karnawał, zazwyczaj wybieramy szpilki damskie, które dla kobiet jak i mężczyzn są swego rodzaju symbolem kobiecości. Ubierając buty na wyższym obcasie bardzo zmienia się nasza sylwetka, staje się po prostu smukła a nogi prezentują się wręcz nieziemsko. Obecnie można zauważyć, że wiele  z nich prezentuje się świetnie nie tylko sukienkami ale również ze kombinezonami jak i spodniami. Wracając do tematu karnawału, ja czasami wybieram  buciki z paseczkiem, ponieważ mam bardzo szczupłą stopę i bywa, że tańcząc potrafiłam zgubić bucik. Jeśli chodzi o buty na karnawał 2020 z zakresu szpilki, wybrałam dla Was takie oto modele.
Obuwie dostępne na sklepkamil.pl

Wiem, że nie każda z Was lub, potrafi chodzić jak i tańczyć w tak wysokich szpilkach. A przecież chcemy przetańczyć całą noc. Na szczęście można kupić buty na niższych szpilkach lub grubszych słupkach. Te sprawią, że nasze kroki są stabilniejsze a nasz stopa nie odczuwa tak bardzo pewnych nieudogodnień, gdy jesteśmy na co dzień przyzwyczajonego do obuwia z płaską podeszwą. Przeglądając ostatnio modne buty na karnawał, natrafiłam na wiele przepięknych modeli. Bywało, że jeden model podobał mi się aż w kilku kolorach. 
Obuwie dostępne na sklepkamil.pl

Nie ważne na jaki kształt czy kolor butów się zdecydujesz, ważne aby były to odpowiednie buty to tańca. Masz nie tylko pięknie się w nich prezentować ale również musisz bardzo dobrze się w nich czuć. Postaw na grację, elegancje ale również i wygodę. Dobrze aby były to buty, które założysz jeszcze nie raz. Bo okazji na to by pięknie wyglądać i przetańczyć całą noc jest wiele jak wesele czy elegancka firmowa impreza. Jestem pełna podziwu wobec kobiet, które ubierają szpilki na co dzień od pracy. Z zachwytem patrzę z jaką gracją i łatwością się w nich poruszają.
A Wy lubicie szpilki damskie?

Milej niedzieli :)
Magdalena

środa, 1 stycznia 2020

Wspaniałe nowości od topestetic.pl | Serum z witaminą C oraz matujący krem SPF50 ♥

Witajcie kochani w nowym roku ♥ Mam nadzieję, że powitaliście go z uśmiechem i dziś przyjemnie jeszcze wypoczywacie. Oczywiście z początku nowego roku na blogu postawiłam rozpocząć od jak najbardziej pozytywnego wpisu. Dotyczy on oczywiście kosmetyków, które bardzo dobrze się u mnie sprawdziły i wspaniale umilały mi ostatnie tygodnie starego roku. Mowa tu o kosmetykach polskiej marki Clochee, która marzyła mi się już od jakiegoś czasu. Przybyły one do mnie ze sklepu internetowego topestetic.pl, pięknie spakowane i z dołączonymi próbkami kosmetyków do pielęgnacji buzi jak i włosów. Było też kilka drobnych prezentów jak notes, długopis oraz zawieszka.


Clochee to naturalne kosmetyki pielęgnacji twarzy oraz ciała. Oparte na surowcach roślinnych pochodzących  z certyfikowanych plantacji. Co ważne dla mnie, odpowiednie dla wegetarian oraz wegan. Uwielbiam firmy, których oprócz tworzenia wspaniałych kosmetyków dla naszej skóry, jest również ważne dbanie o naszą planetę i niekrzywdzenie zwierząt.  Posiadanie bloga sprawiało, że bardzo zmieniło się moje podejście do wyboru kosmetyków, a dokładnie tego z czego są zrobione. Mojej skórze i włosom zajęło kilka miesięcy, nim przyzwyczaiły się do naturalnej pielęgnacji. Musiałam najpierw pozbyć się wszystkich "oblepiaczy", które tylko fałszowały prawdziwy stan mojej skóry i włosów. Łatwo nie było, ale po kilku miesiącach pojawiły się pierwsze pozytywne skutki naturalnej pielęgnacji. Ta w połączeniu z wegetariańską dietą sprawiła, że skóra wygląda młodziej, jest szczęśliwsza.
Wracając do przesyłki, znalazłam w niej antyoksydacyjne serum olejowe z witaminą C oraz matujący krem SPF50. Ponieważ są to kosmetyki, które od dawna chciałam mieć, jeszcze tego samego dnia wprowadziłam je do pielęgnacji mojej buzi. Sami popatrzcie jak cudnie się prezentują. Klikając  w linki poznacie dokładny ich skład oraz to, co mają nam do zaoferowania.

Antyoksydacyjne serum olejowe z witaminą C ma za zadanie rozświetlać i nadawać skórze blasku. Wyrównywać koloryt oraz pomagać łagodzić podrażnienia i zaczerwieniania. Po jego zastosowania skóra powinna być wygładzana, wyciszona oraz miękka w dotyku. Serum chroni przed działaniem czynników zewnętrznych.  ma silne działanie antyoksydacyjne, opóźnia pojawienie się zmarszczek, hamuje proces starzenia się skóry. Nie tylko wygładza ale również poprawia elastyczność skóry oraz wzmacnia naczynia krwionośne. zawartości naturalnych ekstraktów roślinnych z róży pomarszczonej i oleju z pestek śliwki. Róża jest niezwykle bogata w witaminę C, która słynie ze swoich właściwości antyoksydacyjnych. Hamując aktywność wolnych rodników wykazuje działanie anti-age, zapobiegając pojawianiu się zmarszczek. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych i zmniejsza zaczerwienie skóry oraz jej nadreaktywność. Olej z pestek śliwki bogaty jest w kwas oleinowy, linolowy, witaminę E i antyoksydanty. Fantastycznie nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek.
Po serum sięgam każdego wieczoru, tuż po wieczornym oczyszczeniu buzi. Zazwyczaj nakładam dwie krople na polika a potem delikatnie masuję skórę twarzy, rozprowadzając olejek. Masuję skórę na tyle długo, aż czuję że skóra jest gotowa na przyjęcie kolejnego kosmetyku, jakim jest krem. Bardzo lubię ten moment, wiem jak masaż twarzy pozytywnie wpływa na wchłanianie kosmetyku oraz lepszy wygląd skóry. Już z pieszym jego użyciem rozkochałam się w jego słodkawym, ślicznym zapachu. Nawet takie drobnostki sprawiają, że chętniej sięgamy po danym kosmetyków. Olejek przyjemnie rozprowadza się na skórze i dość sprawnie wchłania jak na ten rodzaj konsystencji. Ponieważ jestem fanką używania olei, nie przeszkadza mi, iż po jego użyciu pozostaje na skórze delikatna lepka warstewka. Dla mnie nie jest ona uciążliwa i bezproblemowo współpracuje  z  kremami, a nawet kosmetykami typu podkład.
Moja skóra wręcz uwielbia pochłaniać to serum i z  momentem jego nakładania czuje ukojenie. Serum przyjemnie się wchłania, nie spływa  z niej, a nawet jeśli naniosę go za dużo to po prostu masuję nim równie z moją szyję. Po serum lubię też sięgać rano, ale nie robię tego każdego dnia. Serum nie stosują solo lecz po kilku minutach od jego nałożenia sięgam po krem do twarzy. Po serum z witamina C najlepiej sięgać późną jesienią oraz zimą, kiedy nasza twarz wymaga regeneracji oraz wyrównania kolorytu. W tym czasie zazwyczaj nie narażamy jej na negatywne skutki jakim jest ostre słońce. Ja niestety każdego roku borykam się z przebarwieniami po dłuższych trasach rowerowych w ostrym słońcu oraz drobnych bliznach po różnego rodzaju krostkach. Jak dla nie to serum działa lepiej niż większość kremów jakie do tej pory używałam. Wspaniale regeneruje i dopieszcza moja skórę, która wygląda po prostu ładnie. Aż miło zerkać na nią w lusterku.
Drugi kosmetyk z paczuszki topestetic to matujący krem SPF50 z olejkiem jojoba.  Jego matująca formuła zabezpiecza skórę twarzy, szyi i dekoltu przed promieniowaniem UV oraz fotostarzeniem. Jego substancje aktywne zapewniają ochronę przed działaniem wolnych rodników, pomagając opóźnić proces starzenia się skóry. Zawartość pigmentu subtelnie wyrównuje i upiększa koloryt skóry, niweluje niedoskonałości, pozostawiając ją gładką i pełną blasku, bez efektu niepożądanego błyszczenia.
Osobiście nie sięgam po kremy matujące bo te sprawiają, iż czuję w ciągu dnia zbyt mocne ściąganie mojej skóry. Co więcej nie przeszkadza mi lekki połysk mojej skóry. Pewnie byłoby inaczej gdyby moim problemem było zbyt duże błyszczenie oraz wydzielanie tłustawego sebum przez moją skórę. Tego kremu nigdy nie stosuję solo, ponieważ wtedy nie tylko nie nawilża odpowiednio mojej skóry, ale również nie łatwo go rozprowadzić. Da się, ale gdy robimy to dość sprawnie. Krem po prostu bardzo szybko się wchłania i sprawia, że skóra staje się natychmiastowo matowa. Dlatego za każdym razem nakładam go na wcześniej nałożone serum lub krem na dzień. Bardzo przyjemnie współpracuje  z innym kosmetykami. Nic się nie waży, nie roluje a ja mam przyjemność z jego nakładania jak i użytkowania.

Jak widzicie nie jest to normalny krem jeśli chodzi o jego kolor. Wygląda bardziej jak krem typu BB. Dlatego odkąd go używam nie sięgam dodatkowo po podkład, ponieważ nie mam takiej potrzeby. Krem bardzo ładnie koryguje mankamenty mojej skóry jak przebarwienia czy drobne krostki. Raczej używam go na bogato, tak, aż jestem zadowolona z efektu końcowego. Z pewnością będzie idealny dla osób szukających lekkiego, naturalnego krycia. Krem nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach skóry. Buzia wygląda bardzo naturalnie, a miejsca bardziej zaczerwienione zakrywam dodatkowo korektorem. Zazwyczaj potem nakładam też odrobinę mineralnego pudru. Krem nie podrażnia jak i nie wysusza mojej skóry. Jeśli czujecie się znudzeni kremami typu BB, koniecznie wypróbujcie ten krem. Zagwarantuje Wam delikatne, naturalne krycie oraz odpowiednie traktowanie Waszej skóry.
Moje pierwsze spotkanie z kosmetykami Clochee, potwierdziło wszystko to, co wcześniej o nich czytałam. Marka Clochee to nie tylko kosmetyki na światowym poziomie, ale przede wszystkim pełne zadowolenie  z ich używania, efektu i pewność co do ich jakości oraz wspaniałego składu. Oba kosmetyki zakupicie oczywiście w sklepie topestetic.pl, który oferuje szereg niesamowitych produktów. Do tego macie tu gwarancje darmowej wysyłki oraz możliwość skorzystania z konsultacji kosmetycznych. Już niedługo są moje 38 urodziny i myślę, że to świetna okazja by sobie coś sprezentować i złożyć tam kolejne zamówienie. 
Znacie kosmetyki marki Clochee?
miłego dnia :)
Magdalena