Pokora, świadomość w codziennym życiu oraz pielęgnacji skóry, a jej wpływ na to, jak wygląda nasz kolejny dzień.

Kilka ostatnich dni, a dokładnie nocy, które okazały się być bardzo zimne, nauczyły mnie po raz kolejny pokory wobec tego co robię i jakie są moje plany. Jak wielu z Was już wie, moją największą pasją jest mój ogród i obecnie trwa pełnia sezonu, która w tm roku przyspieszyła o dobre trzy tygodnie. Cała radość z widoku pięknych kwiatów, drzewek owocowych oraz rozsad warzyw w ostatnich dniach przerodziła się w koszmar dla wielu osób. Teraz przechadzając się przez ogród widzę przemarznięte, martwe winorośla i ich owoce, drzewka owocowe oraz ozdobne oraz kwiaty. Pomimo wielkich starań z moich strony, niestety natura mnie pokonała. Wiem, że w innych rejonach polski, efekt był jeszcze gorszy i wiele osób poniosło jeszcze większe straty. Mam tu na myśli osoby uprawiające rozsady, posiadające wielkie pola z winoroślami, jabłoniami, truskawkami lub borówkami. Wszystko to, już niedługo odbije się na tym co będzie dostępne w sklepach oraz cenach.

 


Życie nauczyło mnie również tego, że każdy codzienny wybór z mojej strony ma znaczenia dla mnie, dla innych i dla otaczającej nas natury. Nie jestem idealna w tym co robię, jednak staram się żyć świadomie i w taki sposób dokonywać wyborów pomimo całej presji otaczającego mnie świata i ludzi. Życie pokazało mi również jak codzienna pielęgnacyjna, wybór kosmetyków ma wpływ nie tylko na codzienny stan skóry, ale przede wszystkim to, jak będzie się czuć, wyglądać za kilka lat. Poznałam wiele ksometyków oraz trendów pielęgnacyjnych i z pewnością polubiłam pielęgnację typu Skinstreaming, która stawia na na jakość kosmetyków oraz na prostotę, minimalizm ich używania i przede wszystkim na ich odpowiednie dopasowanie do potrzeb skóry.

 


Mając czterdzieści dwa lata wiem, jak ważny jest nie tylko odpowiedni dobór kosmetyków pod względem ich jakości oraz działania, ale również wcześniejsza prewencja. Będąc młodą panienką, zarówno w domu, w szkole czy w mediach, nie mówiło się o tym, jak negatywne są skutki długotrwałego wystawiania naszej skóry na oddziaływanie promieni słonecznych. Modna wręcz była mocna opalenizna i większość dziewczyn z uwielbieniem oddawała się opalaniu, bez użycia jakichkolwiek kosmetyków z filtrem SPF. Obecnie, jest to nie do pomyślenia i tego kosmetyki używa się już przez cały rok. Również ja, pomimo błędów popełnionych trzydzieści lat temu, staram się cały czas pamiętać o ich używaniu. Wiosną oraz latem sięgam po najwyższe filtry, ze względu na moją częstą pracę w ogrodzie, dalsze trasy rowerowe oraz wyjazd na wakacje. Nie przejmuję się już tekstami typu, iż wyglądam jak córka młynarza. Nawet jeśli złapię opaleniznę, to obywa się bez poparzeń skóry, plam. Szczególnie zwracam uwagę na skórę mojej buzi, dekoltu oraz miejsc z tatuażami.


 

Zdecydowanie uwielbiam cieszyć się promieniami słońca i z pewnością go nie unikam. Jednak zawsze jest ze mną jakiś kosmetyk i chociażby słomiany kapelusz lub bawełniana koszula, okrywająca ramiona. Tej wiosny takim moim kosmetycznym towarzyszem stał się lekki fluid przeciw oznakom fotostarzeniam Capital Soleil UV-Age Daily SPf 50+ marki Vichy. Oprócz świetnej ochrony, otrzymuję również pomoc w wyrównywaniu kolorytu skóry. Niech Was nie zmyli nazwa fluid, ponieważ kosmetyk posiada jasny kolor, typowy dla kosmetyków  z zakresu pielegnacji. Kosmetyk nakładam każdego dnia rano, przed rozpoczęciem pracy. W weekendy zdarza mi się sięgać po niego również w trakcie dnia. Fluid świetnie współpracuje z innymi kosmetykami z zakresu pielegnacji skóry oraz kolorówką. Nie ma tu mowy o rolowaniu się kosmetyku, podrażnieniach lub jakimkolwiek niekomfortowym uczuciu.

Zdecydowanie jest to kosmetyk, który można używać przez cały rok. Zapewnia skórze ochronę oraz komfort. Jest to kosmetyk, który działa tu i teraz oraz wpłynie na to, jak moja skóra będzie wyglądać z kolejne, pięć, dziesięć lub dwadzieścia lat. Warto każdego dnia pamiętać o tym, co będzie kiedyś oraz czuć pokorę wobec tego, jak na nasza skórę oddziałuje natura. Mocne słońce, silne wiatry oraz mróz. Nawet jestli nasza skóra jest bardziej wytrzymała niżeli nasze rośliny w ogrodach, to jednak za kilka lat okaże się, jaki jest na prawdę jej stan. Tymczasem otulam moją skórę tym co dobre, a najbliższe dni spędzę również otaczając odpowiednią pielęgnacją mój ogród i zrobię wszystko, aby poczuł się lepiej ♥

 


 

Magdalena



 

 


Komentarze

  1. Mam nadzieję, że ostatecznie będzie bez ogromnych strat i część jeszcze odbije. U mnie dużych mrozów nie było, a przed nimi robiły się już owoce na czereśni, wiśni, śliwach i agreście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiejszy poranny obchód ukazał kolejne straty. Staram się patrzeć nadal pozytywnie i skupić na weekendowej pracy w szklarniach :)

      Usuń
  2. Pogoda niestety dała w kość. Najpierw przywołała nam lato zamiast wiosny, a teraz zawróciła zimę. Rodzice też ubolewają nad swoim ogrodem :(. Niektórych rzeczy się możemy nie doczekać.
    Pielęgnacja również bardzo ważna, masz rację, sama często marudzę na siebie, że ją trochę zaniedbuję. Muszę sobie porządnie wypracować nawyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne, że tak wiele z nas, nasze potrzeby zostawia na sam koniec. Oj trzeba, trzeba to zmienić ;)

      Usuń
  3. Zdecydowanie jako Twoja rówieśniczka muszę spróbować tej serii. Wiem jak odpowiednia pielęgnacja jest ważna dla naszej skóry i to w każdym wieku.
    Pogoda w tym roku szaleje i przykro mi słyszeć, że niestety sprawia ona też tyle problemów ogrodnikom i działkowiczom. Mój sąsiad też w tym roku niestety poniósł starty przez te ujemne temperatury w swoim ogródku.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PO czterdziestce ciało od wewnątrz oraz przede wszystkim wewnatrz jest zupełnie inne dla mnie. Duuuużo się dzieje i warto wprowadzać pewne zmiany :) Bardzo współczuję Twojemu sąsiadowi. Zapalonym ogrodnikom te dni przyniosły wiele smutku.

      Usuń
  4. Kochana jaki piękny i mądry wpis. Masz rację należy być uważnym w wielu sprawach. Ogromnie mi przykro, że plaga mrozu dopadła Twój ogród,bo w każdym wpisie czuć jak jesteś z niego dumna! Mam nadzieję że jednak coś przetrwało. Dziś jedna znajoma też mi powiedziała że na działce zmarzła jej brzoskwinia i kwiaty.
    Ale rabarbar masz przepiękny!
    Serdecznie Cię pozdrawiam i ściskam 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbar oraz kwiaty jednoroczne typu maki o dziwo dały radę, natomiast nabardziej ucierpiały drewka i pnącza. Staram się myślec pozytywnie i jutro zabieram się w ogrodzie za konkretne prace naprawcze i nareszcie wysadzę w szklarniach pomidory ;) ♥

      Usuń
  5. Bardzo miło czytało się Twój wpis, bardzo prawdziwy, codzienny i życiowy! Współczuję tego poczucia bezsilności jeżeli chodzi o ogród :( Wprawdzie ja mam możliwość posiadania roślin jedynie w domu, więc na pewno nie da się tego porównać, ale rozumiem jakie to jest uczucie starania się, dbania i wkładania serca w coś, co zostaje zniszczone przez czynniki niezależne od nas :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miłe słowa ♥ Już dziś wiem, że nawet śliwek i czereśni nie będzie. Kolejne dni pokarzą, co dzieje się z gruszami, jabłoniami i borówkami. Najgorsze w tym jest to, że trzeba na nie czekać cały rok. W domu też u nas zielono, pozdrawiam ciepło ;)

      Usuń
  6. Ja w tym roku po raz pierwszy wprowadziłam na stałe do pielęgnacji filtr. Zobaczymy, jakie będą efekty.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Copyright © 30plus blog