Pięć lat mojego ogrodu i najtrudniejszy sezon z dotychczasowych

Mój ogród ma już pięć lat. Trudno uwierzyć, jak szybko minął ten czas. Z każdym kolejnym sezonem uczę się go na nowo. Poznaję ziemię, obserwuję rośliny, wyciągam wnioski z sukcesów i porażek. To miejsce stało się ważną częścią mojego życia. Nie wyobrażam sobie lata bez porannego spaceru między grządkami, zapachu kwiatów i radości z pierwszych dojrzałych owoców czy warzyw.
Uwielbiam zarówno mój ogród warzywny, jak i kwiatowy. To właśnie tutaj mogę zwolnić, odpocząć od codzienności i po prostu pobyć blisko natury. Praca z ziemią daje mi ogromną satysfakcję. Nic nie smakuje lepiej niż warzywa i owoce wyhodowane własnymi rękami, a każdy sezon przynosi nowe doświadczenia i uczy pokory.
Muszę jednak przyznać, że nie przypuszczałam, iż ten rok okaże się dla mojego ogrodu tak trudny.
Wszystko zaczęło się od bardzo długiej suszy. Zima praktycznie nie przyniosła śniegu, później przez długi czas brakowało deszczu. Kiedy wydawało się, że pogoda w końcu się ustabilizuje, przyszły czerwcowe upały, a zaraz po nich chłodne dni i noce, podczas których temperatura potrafiła spadać nawet poniżej 10°C. Takie skrajności odbiły się na całym ogrodzie.
Dużym problemem okazało się zapylanie warzyw i drzew owocowych. Owoce jeżyn, agrestu i porzeczek dosłownie ugotowały się na krzakach podczas największych upałów. Ogórki zaczęły chorować, pomidory zawiązały znacznie mniej owoców niż w poprzednich latach, a lista ogrodowych wyzwań mogłaby być jeszcze naprawdę długa.
Nie ukrywam, że jest we mnie trochę smutku. Jak co roku włożyłam w ten ogród ogrom pracy, czasu i serca, a także niemało środków finansowych. Każda grządka, każda rabata i każda roślina są efektem wielu godzin spędzonych na pielęgnacji. Kiedy natura płata takie figle, trudno nie poczuć rozczarowania.
Jednocześnie wiem, że właśnie na tym polega ogrodnictwo. Nie mamy wpływu na pogodę, ale możemy uczyć się obserwować przyrodę, wyciągać wnioski i próbować jeszcze lepiej zadbać o nasze rośliny w kolejnych sezonach. Ogród nauczył mnie cierpliwości i pokory bardziej niż cokolwiek innego.
Dlatego się nie poddaję. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka tych piękniejszych, bardziej radosnych kadrów z mojego ogrodu. Zdjęcia zrobiłam pod koniec czerwca i w pierwszych dniach sierpnia. To właśnie one przypominają mi, że mimo wszystkich trudności natura wciąż potrafi zachwycać.
Kwitną moje ukochane cynie, delikatne kosmosy i pełne uroku dalie. Pięknie prezentuje się także biały hibiskus, który w tym roku wyjątkowo obficie obsypał się kwiatami. A od kilku dni możemy już podjadać pierwsze kiście winogron dojrzewających w szklarni i to jest jedna z tych małych radości, które wynagradzają cały trud.
 


























 
Mam nadzieję, że kolejna część sezonu będzie dla ogrodu łaskawsza. A jeśli nie, cóż, za rok znów zaczniemy od nowa. Bo właśnie za to kocham ogród. Uczy, że po każdym trudnym sezonie zawsze przychodzi kolejny, pełen nowych nadziei.
 
Magdalena
 


Komentarze

  1. Dobrze, że zajrzałam do Ciebie, bo oczywiście bloger nie raczył mnie powiadomić o nowym poście xD
    Rośliny uczą pokory, a jednocześnie zachwycają i motywują do działania :) To niesamowite! Co ja tu mogę napisać - no zachwycam się Twoim ogrodem totalnie! Cudne kwiaty, apetyczne owoce i warzywa... Niech wszystko rośnie , a reszta sezonu pozytywnie zaskoczy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Cieszymy się i staramy widzieć pozytywy. Wczoraj jedliśmy nasze gruszki i jabłka, takie fajne stare odmiany które pamiętam z lat gdy byłam dzieckiem. Znacznie gorzej maja rolnicy, którzy co roku tracą całe plony przez upał, deszcze, mrozy lub grad.

      Usuń
    2. Dokładnie, tu nawet jak coś nie urośnie tak obficie jak byście chcieli, to trudno - przecież nie macie na to wpływu, można ewentualnie coś dokupić. Rolnicy nie mają tego komfortu... :]

      Usuń
  2. Fakt to lato jest trudne.. Ale winogrona piękne i borówek też sporo (tych u mnie też akurat :D)!

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję tegorocznych trudnych warunków i trzymam kciuki za dalsze lata! Cudnie, że masz miejsce, które przynosi Ci tyle radości i satysfakcji <3 Jednak z miłością często idą zmartwienia i wierzę, że każda niepogoda, czy szkodnik sprawiają, że odbija się to na Twoim samopoczuciu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nawet taka pasja jak ogród to ogrom emocji. Teraz chyba ma je każdy ogrodnik i ronik, bo przechodzą okropne burze z bardzo silnym wiatrem i gradobiciem :/

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To w ty roku zdecydowanie się udało :) W tym roku są troszkę później, ale przyjemnie duże i słodkie :)

      Usuń
  5. Każdy rok w ogrodzie jest inny. Nigdy nie będzie taki sam. Jednego będzie ogrom zbiorów malin, fasolki , jabłek, jednego roku będzie zupełnie inaczej. Ogród to niekończąca się przygoda, dająca radość, miłość, spokój, zdrowie...dla kogoś kto kocha przyrodę, naturę jest to nieodłączny moment życia, obcowanie z naturą, itd itd. Tak jak odpisałaś w poście. Zgadzam się z tym w 100 procentach. Tymczasem cieszymy się tym co jest teraz, godzimy się i podziwiajmy. Lato wciąż trwa a jesień będzie piękna i cudowna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Copyright © 30plus blog