niedziela, 21 września 2014

Bee Venom - serum do twarzy firmy Skin Chemists.

Fakt posiadania bloga, którego głównym tematem są  kosmetyki,  bardzo zmienił moje podejście do  kosmetyków oraz sprawił, że zaczęłam bardziej patrzeć na kosmetyczne potrzeby mojego ciała, skóry, włosów. Zakochałam się w kosmetykach o bardziej naturalnym składzie. Uwielbiam domowe kosmetyczne wyroby a w mojej szafce zawsze znajdują się różne olejki, które często zastępują mi kremu lub balsam do ciała.  Sięgam też po kosmetyki wegańskie, szkoda, że nie są one bardziej dostępne.  Ostatnio jednak, coraz częściej myślę też, by stosować kosmetyki przeznaczone już bardziej dla skóry  dojrzałej. Swoje latka już mam. Każdego dnia staram się biegać , pływać lub jeździć na rowerze. Te atrakcje wspaniale wypływają na moje ciało,  jak wiecie walczę z cellulitem którego nabawiłam się po dwuletniej kuracji hormonalnej. Jeśli chodzi o buzię dodatkowym problem stają się teraz również zmarszczki, a grawitacja również robi swoje. Kosmetyków typowo przeciwzmarszczkowych oraz ujędrniających u mnie brak,  dlatego, gdy napisała do mnie pani Magda, proponując mi wypróbowanie kosmetyków z serii Bee Venom, wiedziałam , że to coś dla mnie. Na początku lipca dotarła do mnie paczuszka prosto z UK , zawierająca dwa kosmetyki firmy Skin Chemists. Dzisiejszy post jest o serum do twarzy z serii Bee Venom


Od producenta: Głównym składnikiem aktywnym serum jest Bee Venom- Jad pszczeli z Nowej Zelandii. Działanie jadu pszczelego porównuje się do , bezigłowego botoksu. Dotychczas nie udało się uzyskać syntetycznej formy jadu pszczelego w laboratorium, dlatego w naszym serum znajduje się wyłącznie oryginalny jad pszczeli. Jeden gram jadu kosztuje około 420 dolarów - ponad osiem razy więcej niż aktualna wartość złota.
Jad pszczeli jest kompleksem peptydów i białek. Mellityna stanowi do 50% składu jadu pszczelego, innymi składnikami są np.: apamina, adolapina, dopamina, norepinefryna, histamina. Jad pszczeli ma działanie przeciwnowotworowe, antybakteryjne, zwiększa krążenie krwi, ujędrnia skórę oraz wygładza drobne linie i zmarszczki. Usuwa więc niedoskonałości skóry. Podwyższa się także poziom nawilżenia skóry. Apitoksyna pobudza produkcję kolagenu i elastyny. Kolagen wzmacnia strukturę skóry, podczas gdy elastyna pomaga skórze pozostać napiętą i odpowiada za jej sprężystość. Rozświetlona i odżywiona od wewnątrz cera to zasługa kosmetyków z jadem pszczelim. Po nałożeniu serum z jadem pszczelim , pojawia się delikatne mrowienie, które oczywiście nie jest długotrwałe. Wtedy nasz mózg odbiera sygnał, że zostaliśmy użądleni i pobudza komórki skóry do działań naprawczych. Polecamy przeprowadzenie testu skórnego przed użyciem.
Drugim ważnym składnikiem jest Manuka Honey – Miód manuka podobnie jad jad pszczeli pochodzi z Nowej Zelandii, jest znany z właściwości przeciwutlaniajacych, stymulujących i łagodzących, świetny wymiatacz wolnych rodników.
Serum do pielęgnacji oprócz ww składników zawiera:
- kwas hialuronowy wnika w skórę, nawilża i przywraca elastyczność. Chroni skórę przed promieniowaniem UV.
- hydrotriticum ™ WAA kompleks aminokwasów pszenicy o najniższej masie cząsteczkowej. Jest silnie higroskopijny.
- hydrotriticumWAA ™ma zdolność przenikania przez warstwę rogową i nawilżania skóry od wewnątrz. 


Kosmetyk znajduje się w bardzo ładnym dla oka opakowaniu. Trzeba przyznać , że wygląda dość ekskluzywnie. Posiada dozownik , dzięki któremu  za każdym razem wydobywam dokładnie tyle kosmetyku ile potrzebuję. Na początku miałam mały problem aby pompka zassała kosmetyk , ale zostawiłam buteleczkę na noc do góry nogami i potem już wszystko było ok. 


Serum używam od ponad miesiąca. Sięgam po nie raz dziennie, wieczorem , po dokładnym oczyszczeniu twarzy.  Na pokrycie całej buzi wystarczają dwie pompki kosmetyku. W chwili obecnej została mi jeszcze połowa opakowania. Serum ma delikatną a jednocześnie dość treściwą żelową konsystencję. Bezproblemowo i przyjemnie rozprowadza się po skórze. Szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie żadnej lepkiej warstewki. Wręcz przeciwne, lekko matuje skórę. Przy pierwszych użyciach serum czułam bardzo delikatne mrowienie skóry, z czasem jednak ten efekt przestał być odczuwalny. Za każdym razem po zastosowaniu serum po kilku minutach stosowałam również krem nawilżający lub olejek. Samo serum niestety nie nawilżało odpowiednio mojej skóry. Trzeba uważać by nie nakładać zbyt dużej ilości serum i by dobrze go rozprowadzić po skórze, inaczej potrafi się rolować przy nakładaniu kremu nawilżającego. 


Zapach serum dla mnie jest wspaniały, przypomina świeżą, soczystą brzoskwinię. Chciałabym kiedyś trafić na masło do ciała o tak pięknym zapachu. Po kilku tygodniach stosowania kosmetyku śmiało mogę powiedzieć , że skóra mojej buzi stała się gładsza. Kilka osób zwróciło mi uwagę , że stała się ona bardziej napięta i wygląda na "świeżą" i delikatną.  Serum nie ma za zadanie likwidowania dużych zmarszczek jednak bardzo dobrze radzi sobie z tymi drobnymi. 



To co nie do końca odpowiada mi w kosmetykach z jadem pszczelim to sposób pozyskiwania jadu pszczelego. Większość hodowców używa tzw. ramek do kolekcjonowania jadu. Ramki są wykonane ze szkła i przewodów elektrycznych. Pszczoły przy kontakcie z ramkami są delikatnie porażane prądem, do ula wracają jednak w nienaruszonym stanie. Jak widzicie pszczoły nie umierają jednak rażenie prądem myślę nie należny do przyjemnych. Fajnie jakby wymyślili inny sposób pozyskiwania jadu. 


Podsumowując: jest to pierwsze serum w mojej kolekcji, które na prawdę pozytywnie wpłynęło na wygładzenie oraz lekkie ujędrnienie mojej skóry twarzy. Więcej o serum możecie się dowiedzieć na stronie Skin Chemists klik.  

Pojemność: 30 ml
Cena: 135  £

Cena niestety nie należy do niskich, dlatego Pani Magda przygotowała dla Was kod rabatowy na serum zakupione online . 
Bee Venom Facial Serum £29.99
30PBEEFACE






43 komentarze:

  1. łoł z jadem pszczelim... Brzmi ciekawie, może kiedyś wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedne pszczółki.. Zapach kusi..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten jad pszczeli to mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać :) ale z pewnością nie polecam ich osobom uczulonym na pszczeli jad ;)

      Usuń
  4. Super sprawa te kosmetyki i mam na nie sporą oochotę, tym bardziej, że informacja o pochodzeniu kosmetyków z Australii/Nowej Zelandii/okolic zawsze działa na mnie jak magnes.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak czytam takie posty, to uświadamiam sobie jak mało wiem na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że się u Ciebie spisało :) ale cena regularna niezbyt zachęca do zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. już sama zawartość jadu pszczelego mówi, że ten produkt może być wspaniały :]

    OdpowiedzUsuń
  8. kuszący kosmetyk, moja skóra kocha miód manuka

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiedziałam, że jad jest tak pozyskiwany :(.

    OdpowiedzUsuń
  10. Serum bardzo elegancko się prezentuje. Szkoda, że jad jest pozyskiwany w taki sposób:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj ta cena to mnie przeraziła !! :o Ale kosmetyk godny uwagi nie ma co !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie strasznie ciekawią inne kosmetyki z tej serii oraz z serii z kawiorem :)

      Usuń
  12. Ciekawe serum, pierwszy raz o nim czytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm, brzmi zachęcająco, ale i intrygująco. I ta cena faktycznie do niskich nie należy. Może kiedyś będę miała okazję go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz słyszę o tej marce...sposób pozyskiwania nieco odstrasza ale przynajmniej nie umierają ;) inne firmy robią jeszcze gorsze rzeczy lepiej nie wnikać :) Zapach brzoskwini to musi być czysta przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zapach jest wspaniały :) Masz rację , wiele firm nadal testuje na zwierzętach ... brak słów, coś okropnego :/

      Usuń
  15. Na razi etakie serum nie jest mi potrzebne ale trzeba przyznać, że rabat porządny zaproponowali dla Twoich czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O ile się nie mylę,to polska marka BeeYes również produkuje kosmetyki na bazie jadu pszczelego - są dosyć drogie,ale pewnie warto w nie zainwestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak widziałam i zbierają dobre opinie ;)

      Usuń
  17. Bałabym się chyba go nałożyć na moją wrażliwą cerę ze względu na ten jad. Osoby mające uczulenie na jad nie powinny używać tego tupu kosmetyków..ale skąd mam wiedzieć czy mam uczulenie czy nie?:-)
    Uwielbiam sera i olejki mimo, iż bałam się oleistej formuły nakładać na twarz. Używam od jakiegoś czasu olejku Marula i ...się. polubiliśmy:-) ale o nim napiszę na blogu:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed pierwszym nałożeniem na twarz kosmetyku zrobiłam test na nadgarstku :)

      Usuń
  18. Wszystko fajnie, tylko szkoda strasznie mi tych pszczółek jednak i głównie dlatego bym go nie kupiła... A szkoda, bo ciekawy produkt. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, że się spisuje. Przy mojej wrażliwej skórze jednak tyle alkoholu by zaszkodziło i cera zaczęłaby się buntować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja musiałam za każdym razem sięgać też po krem nawilżający :)

      Usuń
  20. Nidy, przenigdy nie spotkałam się z produktami tej marki.
    Zapach brzoskwiniowy - brzmi wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy przeoczyłam w notce, ale zauważyłam na zdjęciu - kosmetyku nie powinny używać osoby uczulone na jad pszczeli - czyli takie jak ja...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem zaskoczona, że ma taką długą datę przydatności po otwarciu. Rzadko się to zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  23. no cena spora, ale fajnie, że się sprawdza :) zapach musi być śliczny!

    OdpowiedzUsuń
  24. Opakowanie rzeczywiście wygląda bardzo elegancko, profesjonalnie i ekskluzywnie. Bardzo ciekawa opcja z tym wygładzeniem twarzy, myślę że może nie co miesiąc ale co parę to bardzo fajne rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe czy zawarty w serum jad pszczeli może być alergenem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest on polecany dla osób uczulonych na ukąszenia pszczół i ich jad .

      Usuń
  26. Super, że u Ciebie się sprawdza, póki co to jeszcze nie dla mnie. Ale cena trochę odstrasza!;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Brzmi obiecująco i kusi zeby przetestować go na własnej buźce

    OdpowiedzUsuń
  28. bardzo ciekawy produkt, eleganckie opakowanie, szkoda tylko że ta cena dość spora :>

    OdpowiedzUsuń
  29. póki co cena niestety nie na moją kieszeń, za duzo wydatków w październiku :( nie orientujesz się może Madziu czy nie posiadają jakichs darmowych próbek do przetestowania ??

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale ma ładne opakowanie ;) Może czegoś takiego właśnie szukam :) Choć z kasą to u mnie ostatnio kiepsko..;)

    OdpowiedzUsuń
  31. ciekawy produkt. : ) mimo wszystko moglby byc troche tanszy :D

    OdpowiedzUsuń
  32. O jadzie pszczelim jeszcze nie słyszałam, ale uzyskane przez Ciebie efekty kusza. Brzoskwiniowy zapach też brzmi bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń