wtorek, 9 września 2014

Miodowy peeling z malinami :)

Pewnie macie już dość moich postów o domowych peelingach , dość często o nich piszę na moim blogu. Musicie mi to wybaczyć, ja po prostu jestem w nich zakochana . Pomysłów na peelingi jest wiele, dlatego za każdym razem robię sobie inną jego wersję. Tym razem składnikiem umilającym całość są suszone maliny . Zapraszam Was na krótki post o miodowym peelingu  z malinami. 
Jak widzicie skład jest prosty ale za to konkretny :) Miód uwielbiam, zarówno jako dodatek na tosty, do ciast jak i jako składnik domowych kosmetycznych wyrobów. Co roku kupuję go od znajomego ,który posiada własną pasiekę. Dzięki temu wiem , że jest to prawdziwy , naturalny miód. Ten z którego skorzystałam pochodzi jeszcze z zeszłego roku. Zdążył się skrystalizować i tym razem do peelingu użyłam to, co osiadło na dole słoika. Do peelingu zazwyczaj dodaje cukier trzcinowy bo lubię mocniejsze zdzieraki, jednak ostatnio wybór padł na zwykły biały cukier

Maliny są z mojego ogródka. W zeszłym roku posadziłam ich niemałą gromadkę i teraz mogę je zrywać , piękne i świeże,  prosto z krzaczka. Maliny suszyłam już w lipcu gdy były największe upały. Podzieliłam je na mniejsze części, rozłożyłam na małym ręczniku i pozostawiłam na dwa tygodnie w ciemnym pomieszczeniu . Przed ich dodaniem do peelingu rozkruszyłam je drewnianym wałkiem. Dwa ostatnie składniki to oleje. Tym razem wybrałam olej ze słodkich migdałów oraz z marchwi. Ten drugi nadał bardzo ładnego pomarańczowego koloru . Pamiętajmy by nie dodawać go zbyt wiele ponieważ barwi on skórę ( i nie tylko ). Kupiłam go na początku czerwca bo chciałam zrezygnować z używania balsamów brązujących. Niestety w tej roli zupełnie się nie sprawdził. Składniki oraz ich proporcje w peelingu możecie wybierać według własnych upodobań oraz potrzeb. 
Taki peeling wspaniale oczyszcza oraz wygładza moją skórę a dzięki zawartości miodu oraz oleju przyjemnie ją odżywia oraz nawilża. Polecam :) 

45 komentarzy:

  1. Lubię miód nie tylko w chorobie. Chyba się kiedyś pobawie w takie fajne domowe spa naturalne :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, podziwiam, własne suszone maliny :) powinnaś zacząć sprzedawać te cudowności :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Jak na razie obdarowuję nimi rodzinę oraz znajomych :)

      Usuń
  3. Wow,ale peeling ile dobroci :) I jeszcze sama o to wszystko dbasz :) rewelka

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że prezentuje się bardzo korzystnie :) Świetny skład!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemny skład to bardzo ważna sprawa :)

      Usuń
  5. Bardzo fajny scrub :) wygląda wyjątkowo pysznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglada bardzo ciekawie az mam ochote sama taki zrobic ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo prosty skład, warto go zrobić samemu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jejciu !!!!! Chcę go !!!! Maagda zrób mi taki zrób :D ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, tylko malinek muszę więcej nasuszyć :)

      Usuń
  9. fajnie wygląda ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja właśnie byłam na dworze i zebrałam garść malin z krzaczka z ogródka i zjadłam :D.
    Peeling na pewno przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż chce się zapytać "Jak smakuje ? " :D fajny peeling, szkoda, że wcześniej nie pomyślałam o suszeniu malin, bo od babci dostałam ich sporo i .. przejedliśmy wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. i ta pewność naturalności składu - bezcenna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Madzia oj śliczny ten Twój peeling :) kuszące połączenie - tylko ja to bym chyba powybierała te malinki i je zjadła haha ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne są te Twoje peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wciąż nie mam dosyć tych Twoich peelingów :D. Kocham maliny i baaardzo się cieszę, że mam troszkę swoich :).

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowny, chyba taki sobie stworzę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Musi bajecznie pachnieć! Mi cały czas brakuje cierpliwości do kręcenia własnoręcznych peelingów, ale Twój przepis wydaje się być bajecznie łatwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest prosty i robi się go bardzo szybko:)

      Usuń
  18. bardzo fajny chyba wypróbuję :)

    ZAPRASZAM DO UDZIAŁU ;)
    http://inszaworld.blogspot.com/2014/09/konkurs-jesienny.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Biedne malinki, zjadłabym je zamiast suszyć ;)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja absolutnie nie mam dosć, co wiecej za każdym razem jak widzę taki post, myślę sobie, nooo Ela rusz tyłek, ukręć coś! Problem w tym, że połowę składników najchętniej bym zjadła :P

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja lubię te przepisy na peelingi, bo zawsze można podpatrzyć coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale ślicznie wygląda:-) lubię domowe peelingi i z chęcią wypróbuję Twojego przepisu:-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale miałaś super pomysł na suszenie malinek

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem ci kochana zaskakujesz kreatywnością ! Chyba muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ekstra!! Przepisów na domowe peelingi nigdy dosyć! To jedyne peelingi jakich używam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja nie mam dość twoich domowych peelingów, wręcz przeciwnie proszę o jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakie fajne połączenie, coś dla mnie zdecydowanie

    OdpowiedzUsuń
  28. Malin byłoby mi jednak szkoda spuścić w odpływie wanny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam malinki a w połączeniu z miodem tworzą ciekawy produkcik :]

    OdpowiedzUsuń
  30. Ojej wygląda smakowicie, jadłabym a nie peelingowała. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak się zastanawiam dlaczego ja dopiero teraz trafiłam na Twój post;> Takie suszone maliny to coś fenomenalnego i jak ciekawie wykorzystałaś je ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. No wchodząc na te stronę liczyłam na jakieś oklepane w blogosferze przepisy, a tu proszę...piękny, przyjemny przemyślany skład. No brawo! Cud miód i malina

    OdpowiedzUsuń