Nivea, malinowe masło do ust .
Jestem z tych osób które chyba uzależniły się już od posiadania jakiegoś mazidła i używania go w ciągu dnia kilka razy. Jeśli nie użyje ulubionej pomadki, masła shea lub innego fajnego specyfiku , mam wrażenie ,iż usta są suche i strasznie denerwuje mnie uczucie ich ściągania. Od kilku lat towarzyszyły mi pomadki z Nivea w tym moja ulubiona wiśniowa. Jedak jeszcze latem pojawiło się u mnie malinowe masło do ust Lip Butter z Nivea wersja raspberry rose.
Od producenta: Zapewnia codzienną pielęgnację i ochronę
przed pękaniem wrażliwej skóry ust. Jego natłuszczająca konsystencja
zapewnia ochronę przed słońcem, mrozem i wiatrem. Nawilżająca formuła z Hydra IQ zawierająca masło shea i olejek z
migdałów zapewnia intensywne nawilżenie i długotrwałą pielęgnację.
Dostępne cztery wersje zapachowe (masła mają identyczny skład, różnią się tylko aromatem):
- malina,
- wanilia i makadamia,
- karmel,
- original (wersja bezzapachowa).
Dostępne cztery wersje zapachowe (masła mają identyczny skład, różnią się tylko aromatem):
- malina,
- wanilia i makadamia,
- karmel,
- original (wersja bezzapachowa).
Zacznę od opakowania , nie należy do moich ulubionych bo nie lubię palcem maziać w masełku a potem po ustach. Dla mnie jest to mało higieniczne. Dlatego masełko leży w łazience i korzystam z niego tylko w domu. Sięgam po nie dwa, trzy razy dziennie . Jeśli chodzi o konsystencję to dla mnie jest to jak typowa wazelina . Im mniej nałoży się je na usta tym lepiej one wyglądają , nie sklejają się i nie pozostawiają mało ładnie wyglądającej warstewki. Mimo ,iż jest to wersja malinowa to tak na prawdę nie wiele to masełko ma wspólnego z malinami . Nie znajdziemy z nich nic w składzie jak i zapach nie przypomina mi zapachu malin. Jest on słodkawy , delikatny i przyjemny ale nie malinowy. Nawet kolor dla mnie troszkę za blady by przypominać maliny. Mimo wszystko nawet polubiłam to masło , po nałożeniu na usta od razu powierzchniowo je nawilża i zmiękcza skórki. Niestety jak to w przypadku takich specyfików efekt nie jest długotrwały. Trzyma się tak długo aż kosmetyk z ust zostanie zjedzony lub po prostu starty. Masełko mimo ,iż ma lekko różowy kolor po nałożeniu na usta nie nadaje im takiego koloru ( jeśli nałożymy za dużo efekt jest mało fajny , widoczna jest taka biała warstewka ). Masełko jest bezsmakowe.
Podsumowując: Mimo ,iż to masełko to raczej taki malinowy przekręt to moje usta nawet je polubiły . Dość przyjemnie je nawilża i zmiękcza, niestety jest to efekt krótkotrwały. Zaznaczam ,iż nie mam jakiegoś większego problemu z suchymi i popękanymi ustami. Masełko nie podrażnia jak i nie uczula . Myślę ,iż zużyję je do końca ale na kolejne raczej się nie skuszę. Poszukam innego mazidła .
Pojemność: 19ml
Cena: ok 10 zł
Miłego weekendu :)
Magdalena
Nie rozumiem dlaczego wszyscy wychwalają pomadki Nivea, dla mnie niestety są one słabiutkie. Masełka nie miałam, może kiedyś wypróbuję.
OdpowiedzUsuńBo każdy ma inną skórę i inne preferencje ...
UsuńJa mam jedną ulubioną wiśniową , w działaniu szału nie ma ale nie gorsza niż inne , a najbardziej lubię w niej to iż nadaje mym ustom ładny kolor :)
UsuńJa te masełka bardzo lubię ostatnio miałam taki przesusz na ustach i sobie z nim poradziły lepiej niż pomadka o naturalnym składzie :P
OdpowiedzUsuńWiem ,że wiele dziewczyn bardzo chwali sobie to masełko . Dla mnie fajnie sobie radzi i działa na me usta ale tylko na krótki czas dlatego będę szukać dalej :)
UsuńOoooh nienawidzę malinowych kosmetyków, ale inne masła do usta Nivea wypróbowałabym, chociaż to Carmex jest moim ulubieńcem, pod każdym względem :)
OdpowiedzUsuńJa na szczęście do malin nic nie mam ;p :) Carmex - jeszcze z nich nic nie miałam.
UsuńLubię je i aktualnie używam
OdpowiedzUsuńmyślałam, że jest lepsze :)
OdpowiedzUsuńjak dla mnie jest jak typowa wazelina, tylko tu kolorek ładniejszy :)
UsuńDla mnie pachnie jak malinowa Mamba ;)
OdpowiedzUsuńkiedyś mnie kusiły, jednak nie przepadam za mazianiem się paluchami, wiec wybrałam pomadkę Isany tą malinowo-rabarbarową i jestem z niej bardzo zadowolona, a zapach ma po prostu poezja :)
OdpowiedzUsuńRabarbar jak dotychczas tylko jadłam :) Ciekawa jestem bardzo tego zapachu :)
UsuńJa się bardzo polubiłam z tym masełkiem, również mam wersje malinową. Ale jest tak cholernie wydajne, w ogole się nie chce skonczyć! Chciałabym już kupić coś innego, coś nowego... ale trzymam się zasady - wykorzystaj jedno, kupuj kolejne ;) Używam spokojnie od maja i jeszcze na jakieś dwa miesiące mi wystarczy ;/
OdpowiedzUsuńu mnie też jeszcze starczy na długo :) zakupu dokonam dopiero jak to się skończy
UsuńMiałam wersje Classic, ale nie byłam szczególnie zadowolona. Wole te w sztyfcie
OdpowiedzUsuńWypróbowałabym wanilia i makadamia, ale na razie cały czas pomadka Sylveco mi ratuje w mrozy usteczka :)
OdpowiedzUsuńJa z Sylveco niestety jeszcze nic nie miałam
UsuńW takim razie polecam Tobie balsam Nuxe :) też nie byłam przekonana do babrania się palcami, ale w tym akurat warto ;)
OdpowiedzUsuńdzięki :) sprawdzę
Usuńja też wiecznie muszę coś mieć na ustach ;)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńMam wersję bodajże waniliową, jest ok ;)
OdpowiedzUsuńmam tą wersję i bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńZ chęcią użyłabym karmelowego... ;) Muszę kupić :))
OdpowiedzUsuńmnie też bardziej karmel kusi, niż maliny :)
UsuńNie wiem dlaczego ja jeszcze go nie miałam ;) choć opinie o nim są bardzo dobre. Uzywam teraz Baby Lips klasycznej od Maybelline i to moj numer jeden tej jesieni i zimy ;)
OdpowiedzUsuńMiałam wersję karmelową, a teraz używam makadamia i są to najlepsze balsamy do ust jakie do tej pory używałam. Ostatnio przesuszyłam sobie usta na wietrze do tego stopnia, że miałam popękane wargi. Wystarczyły dwa dni z masełkiem i są w świetnej kondycji :) Co usta to gusta ;)
OdpowiedzUsuńNie mówię że jest złe , jednak potrzebuję takie które będę mogła brać ze sobą anie trzymać tylko w domu
UsuńMam to masełko i bardzo je lubię. Ale również używam tylko stacjonarnie, w domu, głównie na noc. Zapach uwielbiam, chociaż rzeczywiście z prawdziwymi malinami ma niewiele wspólnego, to dla mnie pachnie on malinową mambą, którą uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńfajnie jakby było np. w sztyfcie , tak brałabym je zawsze ze sobą :)
UsuńJa miałam wersję macadamia i byłam z niej zadowolona. A moje łokcie (tak! tak!) wręcz zakochały się w tym masełku ;)
OdpowiedzUsuńfajnie że znalazłaś jeszcze inne zastosowanie :)
UsuńMam karmelowe, nie narzekam :P Chociaz z ich zapachami faktycznie jest coś nie tak... Moje też nie pachnie tak do końca karmelowo, może Nivea ma inne wyobrażenie o toffi niż ja :) Bublem nie jest, ale niestety cudów też nie działa :C
OdpowiedzUsuńdokładnie, jest fajne ale ma swoje minusy
Usuńnie przepadam za ta formą aplikacji
OdpowiedzUsuńUwielbiam je :D zresztą cała seria jest swietna :)
OdpowiedzUsuńJuż samo opakowanie szepcze do mnie "kup mnie":P
OdpowiedzUsuńKurcze uwielbiam mazidła do ust i mam ich wystarczająco ale chyba jednak na jeszcze jeden niedługo się skuszę:)
heheh ano są takie małe ,urocze i kuszące :)
UsuńOh ile to razy już przechodziłam w slkepie obok tego masełka, ale zakup odkładałam na "potem" widać dobrze się stało.
OdpowiedzUsuńszkoda, bo uwielbiam zapach malin :)
OdpowiedzUsuńMam wersję makadamia i szczerze ją uwielbiam :) Opowiada mi zapach, działanie, efekt lekkiego rozjaśnienia ust - dosłownie wszystko :)
OdpowiedzUsuńwersji makadamia nawet nie widziałam jeszcze ;/
UsuńJa mam masełko z Bielendy i bardzo je lubię :)
OdpowiedzUsuńja tych z bielendy jeszcze nie miałam
Usuńwanilia i makadamia najlepsze! :)
OdpowiedzUsuńchoć chciałam właśnie malinowe to mam karmelowe i jest jak dla mnie ideałem :)
OdpowiedzUsuńszkoda że nie miałam wersji karmelowej
Usuńkusi mnie od dawna, ale mam tyle mazideł:P, musi poczekać:P
OdpowiedzUsuńwciąż o nich słychę i je widzę, a jeszcze ich nie miałam ;p
OdpowiedzUsuńAkurat zakupiłam masełko karmelowe i będę testować jak się u mnie sprawdzi :)
OdpowiedzUsuńJa mam wanilia i makadamia, i zapach jest po prostu obłędny, a działanie całkiem przyjemne, na moje masakryczne usta mało co działa cuda :P
OdpowiedzUsuńMoim ulubieńcem póki co jest Tisane:)
OdpowiedzUsuńA u mnie o poziomkowej wazelinie tym razem:D
OdpowiedzUsuńWersja karmelowa pachnie obłędnie :-). Ja chyba muszę wrócić do korzeni - Tisane ;).
OdpowiedzUsuńNie mam, bo nie lubię maczać palucha a potem miziać się nim po ustach, ale nie powiem, że nieco mnie kusi ;)
OdpowiedzUsuńA ja uwielbiam wszystkie zapachy tych masełek! To konkretne pachnie dla mnie jak malinowa mamba :). Prawda, nie dają długotrwałego nawilżenia, ale i tak je bardzo lubię.
OdpowiedzUsuńMiałam ten balsam już kiedyś, przepięknie pachnie !
OdpowiedzUsuńchętnie bym spróbowała,tylko sama nie wiem którą wersję :)
OdpowiedzUsuńJa bardzo polubiłam masełko Nivea w wersji karmelowej :)
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, obserwuję i pozdrawiam :)
Ja się skusiłam na karmelową wersję, ale zapach mnie nie zachwycił :/
OdpowiedzUsuńJa mam karmelowe masełko, bardzo je lubię :)
OdpowiedzUsuńWchodząc na twojego bloga zawsze dowiaduję się nowych rzeczy:) Bardzo ciekawa recenzja!:)
OdpowiedzUsuńhttp://freshisyummy.blogspot.com/2014/02/team.html
No No : ) Masełko najlepsze na świecie : ) Mam to samo : * Płaciłam 11 zł . Dobra ma konsystencję : ) Wystarcza na dość długo : )
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję ♥ Pozdrawiam ; *
kusza mnie te masełka, ale chyba wole mazidła w sztyfcie do ust;)
OdpowiedzUsuńkiedyś się na nie paliłam, acz widzę, że dobrze, że po nie nie sięgnęłam...;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło
:)
Masz rację - ja kiedyś nienawidziłam pomadek do ust, a teraz jeśli jedna mi się kończy to kupuję następną, bo jeśli nie mam czegoś do ust dostaję szału! Ja żadnego masełka z tej serii nie miałam. Nie lubię tego typu kosmetyków w 'słoiczkach' ;/ Dla mnie tak jak i dla Ciebie to niehigieniczne ;/ Dodatkowo nie przepadam za ta firmą. Pomadki firmy Nivea jak dla mnie słabo trzymają się na ustach, a po nałożeniu są takie 'wodniste'.
OdpowiedzUsuńCzaiłam się na nie ostatnio w Rossmanie, ale odstraszyło mnie właśnie grzebanie paluchem.
OdpowiedzUsuńu mnie masełka sprawdzają się świetnie - właśnie wykańczam drugie opakowanie. pierwszy był karmel, aktualnie mam dużo lepszą moim zdaniem wersję z wanilią i makadamią :) maliny jeszcze nie miałam, ale na razie robię sobie przerwę. wolę mimo wszystko bardziej higieniczne sztyfty do ust :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, A
jakoś tak wolę sztyfty- nawet te piękne zapachy mnie nie skusiły
OdpowiedzUsuńNie miałam nigdy tych masełek, ale bardzo mnie kuszą, więc muszę wreszcie wypróbować :-)
OdpowiedzUsuńczailam sie na niego ostatnio na promocji w biedronie. wiedzialam ze tam bedzie, ale nie moglam znalesc. gdy po paru dniach znalazlam, okazalo sie ze jest tylko carmelowe i odpuscilam. wyglada jednak na to, ze niewiele stracilam
OdpowiedzUsuńMam to masełko, i uważam że jest dosyć fajne, dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry ust i przyjemnie pachnie :)
OdpowiedzUsuńJa mam wersję Wanilia i Makadamia i mam takie same odczucia jak ty-nie nawilża długotrwale, więc szukam dalej ideału.
OdpowiedzUsuńJa używam wanilię i ją kocham :):) Pachnie tak pysznie:)
OdpowiedzUsuńNie używałam tego masełka nigdy
OdpowiedzUsuńJa mam właśnie duży problem z pękającymi i suchymi ustami , może ten produkt będzie rozwiązaniem. Jest malinowy czyli już ma duży plus :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Chyba wypróbuję:)
OdpowiedzUsuńMiałam to i karmelowe i wydaje mi sie, ze karmelowe jest nieco lepsze, ale to tylko kwestia gustu.
OdpowiedzUsuń