Dlaczego warto mieć własną rozsadę warzyw oraz kwiatów | Zaczynam pierwsze wysiewy | Magdalena w ogrodzie

Stało się ♥ Wreszcie przyszła pora, kiedy nie tylko możemy planować co chcemy w tym roku mieć lub z mienić we własnym ogrodzie, ale też i działać. Dla połowa stycznia jest już miesiącem, kiedy powoli zaczynam pewne wysiewy i tak oto, od kilku tygodni pięknie rosną mi już te najostrzejsze odmiany papryczek oraz pelargonie. Dlaczego tak szybko? Ponieważ ostre papryki często kiełkują nawet do kilku tygodni i wolniej rosną. Pelargonie nie mają zbyt dużego problemu  kiełkowaniem, jednak potrzebują czasu aby osiągnąć pewną wielkość i potem móc skupić się na kwitnieniu. Jeśli wysiejemy ją dopiero w marcu, jak to zazwyczaj jest oznaczone na pakowaniu nasion, uzyskamy oczywiście piękne rośliny, jednak ich kwiaty ujrzymy pewnie dopiero w lipcu.

 


Luty z kolei jest miesiącem, kiedy ruszam z wysiewem takich warzyw jak seler, por, bakłażany czy kapusta pak choi. Marzec oczywiście należy u mnie do pomidorów, a kwiecień do wysiewu melonów oraz cukinii. Nie chcę Wam tu przytaczać konkretnych dat moich wysiewu, bo tak na prawdę najważniejsze to dopasować je do warunków pogodowych w miejscu w którym mieszkacie oraz tego, czy macie odwodnienie warunki w domu do trzymania rozsady. Wszystko na początku potrzebuje ciepełka, by móc wykiełkować, a potem nieco chłodniejszego miejsca, jednak z dużym dostępem do światła dziennego, nim trafi do szklarni lub ogrodu.

 


Dlaczego warto mieć własną rozsadę warzyw oraz kwiatów?

Po pierwsze są to spore oszczędności finansowe. Gdyby tak podliczyć  sadzonki warzyw i kwiatów które danego roku chcemy mieś w swoim ogrodzie, to wyjdzie nam na prawdę spora sumka. W tym roku ich ceny niestety ponownie pójdą w górę. Oczywiście w pierwszym roku posiadania własnego warzywnika, trzeba zakupić troszkę nasion, jednak większość z nich, patrząc na ilość nasionek w środku, starczy Wam na kilka lat. Co więcej, warto nauczyć się też, jak samemu pozyskiwać nasiona warzyw oraz kwiatów. Wtedy macie je po prostu za darmo. Robię tak co roku, pakując je w małe woreczki i przechowując w szafce dobrze opisane.

 

Wysiewając sama warzywa, w 100% kontroluję ich jakość oraz mam pewność, że nic nie było pryskane i pędzone w niezdrowy potem dla organizmu sposób. Staram się, aby mój ogród był ekologiczny, dobry dla mojej ziemi, pszczół i oczywiście dla nas. Do tego, idąc na pobliski market by zakupić rozsadę, zazwyczaj do wyboru mamy tylko podstawowe odmiany pomidorów, papryki czy sałat. Mając nasiona możemy niesamowicie zaszaleć i z kolorami, smakami oraz wyglądem warzyw.

 



Po drugie, jest to niesamowita przyjemność, patrzeć jak wszystko rośnie i czuć dumę z upraw od nasionka. Każdego dnia dzieje się coś nowego i po kilku tygodniach w salonie lub kuchni, robi się pięknie zielono. Oczywiście nie zawsze wszystko może pójść bezproblemowo, jednak zaglądając do rozsady każdego dnia na chwilkę, nie powinna stać się z nią nic złego. Najważniejsze aby miały dobry dostęp do światła dziennego, nie miały zbyt sucho, jak i nie były one przelane.

Moją zeszłoroczną dumą z pewnością była przepyszne pomidory oraz melony. W tym roku zamierzam uprawiać cztery gatunki melonów i tylko jeden arbuza, bo z tymi akurat jeszcze się nie dogaduję.

 


 

Jak zacząć?

Pakiet startowy to oczywiście nasiona, ziemia przeznaczona do siewu oraz pojemniki. Ja używam takie po owocach kupowanych w markecie. Wszędzie staram się wprowadzać oszczędności, a jeśli już coś wydać to na jakieś nowe, upragnione nasiona. Mi osobiście pomogła w tym wszystkim odpowiednia literatura oraz filmiki dostępne  w internecie. Co nieco pamiętałam z dzieciństwa. Tak na prawdę uczyłam się też na swoich błędach i starałam się ich nie popełniać kolejnego roku. Założyłam nawet notatnik w którym pisze co powinnam zmienić  w kolejnym roku, na co zwrócić uwagę. Warto rozrysować sobie plan warzywnika i zrobić rozpiskę warzyw które chcemy mieć. Nauczyłam się, jak dbać o ziemię, bo to ona sprawia, co i jak rośnie i jakie daje potem plony. Jeszcze pierwszego roku założyłam własny kompostownik.

 


 Nie zniechęcaj się.

Pamiętam, jak w pierwszych miesiącach mojego warzywnika, mój tato komentował to co robią i często słyszałam, że nic  z tego nie wyjdzie, że źle coś robię. Byłam wtedy troszkę na niego zła ale stwierdziłam, że mu udowodnię że się myli. Tak też było.

Nie zniechęcaj się, jeśli coś Ci nie wyjdzie. Casami tak bywa i zapewne będziesz walczyć z mało przyjazna pogoda lub atakując twe plony głodnymi robaczkami. Na wszystko są sposoby  a daną sytuację potraktuj jako lekcję na kolejny sezon.

Takim moim największym błędem było zbyt duża ilość rozsad, po prostu wysiewałam za dużo z obawy, że pewnie coś nie wyjdzie. I tak w pierwszym roku rozdałam połowę mojej rozsady znajomym, sąsiadom i oczywiście  w rodzinie. Wiadomo, nie ma nic  złego w dzieleniu się tym co miałam, jednak tak spora rozsada sadzonek, to ogromny nakład pracy z mojej strony i dom zamieniony w dżunglę. W tym roku wszystko sobie wyliczyłam, i tak na przykład mając 20 odmian pomidorów, zamierzam każdy z nich wysiać tylko po dwie sztuki. Jeden krzak pójdzie potem do szklarni a drugi do ogrodu. Warto rozrysować sobie plan warzywnika i zrobić rozpiskę warzyw które chcemy mieć.

 


Nie ważne czy jesteś właścicielem wielkiego czy małego ogrodu, a może tylko balkonu, wiem że warto spróbować i nauczyć się pozyskiwania własnej rozsady poprzez siew nasion w domu. Jeśli macie jakieś pytania, z przyjemnością na nie odpowiem. Zapraszam Was również na mój profil na instragramie Magdalena w ogrodzie, jest w tym temacie jest mnie po prostu więcej.

Magdalena

Komentarze

  1. Zgadzam się, że samodzielna uprawa warzyw to spore oszczędzenie. W zeszłym roku wyhodowałam ogórki, pomidory i fasolkę szparagową. A jak smakowały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo Ty ♥ Tak, własne warzywa i owoce smakują zdecydowanie lepiej, plus mamy pewność, że nie są pryskane, że są faktycznie zdrowe i wartościowe :)

      Usuń
  2. Gdybym tylko miała działkę... Na balkonie (przynajmniej w moim przypadku) sprawdzają się wyłącznie kwiaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet balkon z kwiatami daje wiele radości :) A może w tym roku uda się tam zmieścić też doniczkę z krzaczkiem pomidora lub z poziomkami?

      Usuń
  3. Nie mam ogórdka, albo nawet balkonu. Zazdorszczę, lubię sadzić roślinki

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli kiedyś będę miała dom to na pewno coś swojego posadzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis :) Własne warzywa nie dość, że zdrowsze to jeszcze ile radości dają ogrodnikowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest w tym wszystkim duże satysfakcji i konkretna dawka psychicznego odpoczynku :)

      Usuń
  6. Jejku podziwiam Twoją wiedzę w tym zakresie. Twój ogród na pewno znowu będzie cudowny.
    Może i ja odważę się w tym roku posadzić chociaż pomidorki na moim mikroskopijnym miejskim balkonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jest to bardzo dobry pomysł i zdecydowanie warto :) W takim razie trzymam kciuki ♥

      Usuń
  7. Póki co to wysiałam bazylię na oknie. Uprawiam warzywa już parę lat w gruncie, stwierdzam jednak że ostatnie lata są coraz gorsze jeśli chodzi o warunki pogodowe, jak nie susza to znów nas zalewa. Wolę uprawiać więc mniej i w tunelu, przynajmniej mam większą kontrolę nad podlewaniem i suszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawdopodobnie lepiej już nie będzie, dlatego ja nawet nie trzymam się stałych terminów tylko obserwuję, co dzieje się z pogodą i moją glebą. Tak tunele lub szklarnie to wręcz zbawienie w naszej strefie klimatycznej, ale tam mam tylko pomidory i melony. Buraki, por, marchew czy bób wolę mięć w ogrodzie pod chmurka ;) Od siebie w okresie suszy polecam ściółkowanie oraz własne deszczówki :)

      Usuń
  8. Uwielbiam swojskie warzywa :) Twój wpis to skarbnica ogrodowej wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co zasadziłam w doniczkach cebulę dymkę na szczypiorek :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Copyright © 30plus blog