środa, 30 września 2015

Kolorowa spódnica ze sklepu Romwe.

W ramach współpracy ze sklepem Romwe, dotarła do mnie ta oto kolorowa spódnica. Oczywiście był to mój wybór, chciałam coś w klimacie jesieni, dodatkowo od dawna marzyła mi się  spódnica. No i niestety miłości z tego nie będzie. W sklepie na zdjęciu podoba mi się o wiele bardziej, przede wszystkim jej krój, kształt klik.  Materiał jest bardzo śliski, na szczęście za mocno się nie gniecie. Próbowałam dobrać do niej najróżniejsze bluzeczki, bardziej i mniej opięte no i niestety w żadnym zestawie  nie czuję się odpowiednio dobrze. W sklepie dostępny jest tylko jeden tzw. uniwersalny rozmiar. 





Sklep: Romwe
Spódnica: klik



niedziela, 27 września 2015

Owoce jesieni: czarny bez + nalewka z czarnego bzu ♥

W pełni trwa sezon na podjadanie jak i zbieranie wspaniałych owoców jesieni. Moje ulubione "dzikie" owoce to oczywiście czeremcha, a o jej zdrowotnych właściwościach pisałam Wam w połowie września. Jest ona teraz tak dorodna i słodziutka, że ciężko jest się jej oprzeć. Oczywiście można ją zajadać prosto z drzewa. Inaczej sprawa ma się z czarnym bzem, który musi zostać poddany obróbce by móc go spożywać. Niestety o czarny bez w moich okolicach dość ciężko, znajdę tu i tam kilka krzaczków ale owoców mają mało. Trochę najeździłam się rowerem, nim udało mi się narwać odpowiednią ilość tych czarnych, kusząco wyglądających kuleczek. Tak jak i w przypadku czeremchy, w tym roku skusiłam się w na zrobienie nalewki.


Zerwałam tylko te mocno dojrzałe owoce, dzięki czemu łatwo było je oskubać z gałązek. Kuleczki troszkę farbują, ale tym razem udało mi się je oczyścić nie używając rękawiczek. Z owoców czarnego bzu możemy robić nalewki, konfitury oraz soki. Wiosną jak najbardziej można wykorzystać również kwiaty czarnego bzu. Zawierają one dużo flawonoidów i kwasów fenolowych, kwasy organiczne, sterole, olejek, garbniki, triterpeny, sole mineralne. Wszystko to ma właściwości napotne i przeciwgorączkowe. Dodatkowo działają moczopędnie, uszczelniają ściany naczyń włosowatych i poprawiają ich elastyczność. Ze względu na właściwości przeciwzapalne stosuje się je także do płukania chorego gardła i okładów przy zapaleniu spojówek.





Owoce czarnego bzu zawierają glikozydy antocyjanowe, pektyny, garbniki, kwasy owocowe, witaminy  dużo C i prowitaminy A), sole mineralne (wapnia, potasu, sodu, glinu i żelaza). Wszystko to pomaga nam kiedy dopada nas grypa. Owoce mają też właściwości lekko przeczyszczające i przeciwbólowe. Poleca się je jako lek odtruwający i pomagający usuwać z organizmu szkodliwe produkty przemiany materii i toksyny w chorobach reumatycznych oraz skórnych. Są też stosowane w stanach zapalnych żołądka i jelit, a także jako pomocniczy lek przeciwbólowy w nerwobólach i rwie kulszowej.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/czarny-bez-wlasciwosci-i-dzialanie-przepis-na-sok-z-czarnego-bzu_37132.html


Podsumowując: te urocze kuleczki jak i kwiaty czarnego bzu:
- zwalczają przeziębienie
- działają moczopędnie
- mają właściwości przeciwzapalne 
- wspomagają odchudzanie
- zwalczają wolne rodniki
- mają właściwości przeciwbólowe



Przepis na nalewkę z którego korzystam:
3 kg.owoców czarnego bzu
2 kg.cukru
2 cytryny
3-4 laski cynamonu
20-25 szt.goździków
1 litr białego,półwytrawnego wina
4 litry wody
2 litry spirytusu
20 g.kwasku cytrynowego

Ponieważ w tym roku nie znalazłam za dużo owoców czarnego bzu, skusiłam się tylko na zrobienie nalewki. Przepis jest bardzo prosty i aromatyczny:) Ale po kolei. Owoce czarnego bzu oberwałam z gałązek, odrzuciłam wszystkie niedojrzałe kuleczki i całość dobrze wypłukałam w wodzie. Potem owoce umieściłam w dużym garnku, dodałam wodę, cytrynę, cynamon, goździki,cukier oraz wino. Całość zagotowałam i potem trzymałam na małym ogniu przez około 25 minut. Odstawiłam z pieca, nakryłam pokrywką  i gdy wywar się ostudził całość wystawiłam na taras.  Dopiero następnego dnia zlałam sok a owoce włożyłam do gazy i wyciskałam z nich wszystko co dobre. Na koniec dodałam spirytus oraz rozpuszczony we wrzątku kwasek cytrynowy. Wieczorem całość rozlałam do butelek. Jej smakiem oraz właściwościami cieszyć się będą za około 6 miesięcy. A wierzcie mi jest pycha oraz posiada wspaniały, soczysty winny kolor. Przepis jak najbardziej można modyfikować :) 




Zbieracie też owoce jesieni? Kto skusił się na zrobienie nalewki?

Miłego dnia :)
Magdalena

czwartek, 24 września 2015

Nowości w sklepie SheIn, oraz nowa zakładka: Plus size :)

Chciałam Wam dzisiaj pokazać kilka ciuszkowych nowości, które ostatnio znalazły się w sklepie SheIn. Bardzo żałuję, że nie pojawiło się więcej sweterków typu cieplutka narzutka. Ten jeden pokazywałam Wam na początku września i jest to ostatnio moje ulubione wdzianko. Z chęcią skusiłabym się na jakiś inny kolor :) Coś co mnie bardzo ucieszyło to nowy dział w sklepie, dział Plus size. Często w komentarzach pisałyście, że ciuszki są fajne ale rozmiary są po prostu za małe. Niestety tu miałyście rację, rozmiary często są zaniżone. Na szczęście ktoś pomyślał i wreszcie wprowadził do sklepu również ciuszki o większych rozmiarach. Jeśli chodzi o wybór, jak na razie wielkiego szału nie ma ale to wszystko powoli się rozkręca i asortyment jest coraz większy. Poniżej wkleiłam kilka z nich i oczywiście tylko te, na które sama zwróciłabym uwagę. 


- Nowości -

KLIK   KLIK





KLIK   KLIK


KLIK   KLIK



- Plus size - 

KLIK   KLIK















Co sądzicie o nowym dziale w sklepie? 





wtorek, 22 września 2015

Jesienny płaszczyk od NewDress.

Jesień to moja ulubiona pora roku pod wieloma względami. Jest to czas kiedy natura dzieli się z nami swoimi pysznymi dziko rosnącymi owocami, a spacery w lesie należą do bardzo przyjemnych i relaksujących. Jesień to pora roku kiedy uwielbiam zakładać płaszczyki i tak przez kilka ostatnich lat w mojej szafie pojawiło się kilka modeli w różnych kolorach. Brakowało mi jednak płaszczu w kolorze jesieni czyli brązu. W ramach współpracy ze sklepem NewDress wybrałam sobie delikatny brązowy płaszczyk. Jest on dość cienki i sprawdzi się dobrze w milsze jak i niezbyt mroźne jesienne dni. Płaszcz ogólnie jest ok ale niestety nie do końca jestem z niego zadowolona. Coś do czego przyczepię się po raz kolejny to troszkę zbyt szerokie rękawy. Jak dla mnie mogliby je szyć węższe a za to odrobinę dłuższe. Wybrałam rozmiar azjatyckie L czyli nasze M. Mogę pod niego ubrać bluzeczki oraz nie za grube sweterki. W biuście wszystko jest ok jednak mam wrażenie, że nie do końca fajnie leży on na plecach. Kokarda też nie układa się i nie prezentuje tak fajnie jak na zdjęciach.  Płaszcze tego typu muszą był dobrze skrojone oraz dopasowane do naszej figury. Na wielki plus zaliczam jego kolor, jest dla mnie świetny. Producent mówi, iż płaszcz wykonany jest z mieszanki bawełny, w dotyku jest on dość śliski. Osobiście najprzyjemniej nosi mi się go gdy jest rozpięty, lepiej się wtedy prezentuje. Pomimo kilku drobnych wad płaszczyk znalazł na stałe miejsce w mojej szafie i na pewno dobrze mi posłuży :)










Płaszczyk sklep: NewDress
Płaszczyk: Klik
Biała bluzeczka sklep DressGal: Klik





niedziela, 20 września 2015

Kosmetyki DLA - krem na noc Niszcz pryszcz.

Pod koniec sierpnia opisałam Wam bardzo przyjemny krem do twarzy firmy Kosmetyki Dla. A dokładnie krem na dzień z serii Dar piękna z naparu jarzębiny. Krem sprawdził się u mnie bardzo dobrze i z chęcią zużyłabym kolejne opakowanie. Równocześnie z nim, przez ostatnie trzy miesiące używałam  krem na noc z serii Niszcz pryszcz,  na naparze z wierzby i krwawnika. Jak dla mnie oraz mojej skóry był to duet idealny.



Od producenta: Receptura opracowana specjalnie dla osób z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową. Każdej nocy podczas snu krem:
- reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników
- hamuje rozwój bakterii
- zapewnia odbudowanie naturalnej bariery hydrolipidowej
- pobudza odnowę komórkową
- pozostawia skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.

Krem zawiera:
Świeży odwar z wierzbynaturalne źródło salicylanów, które regulują proces złuszczania naskórka i ułatwiają dynamiczne wnikanie substancji aktywnych, odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia.
Świeży napar z krwawnika - naturalne źródło azulenu, choliny, soli mineralnych głównie cynku – ma działanie przeciwzapalne, gojące oraz wybielające.
AHA - reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników, wspomaga wybielanie śladów potrądzikowych
Olej jojoba - lekki, nie pozostawia tłustego filmu na skórze, nie zatyka porów. Wzmacnia struktury cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry
Olej z ogórecznika – naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, którego brak powoduje zaburzenie procesu rogowacenia naskórka. Nie zatyka porów.
D-pantenol, alantoina - zmniejszają stan zapalny, przyspieszają gojenie podrażnionych części skóry.


Tak jak w przypadku kremu na dzień, również ten znajduje się w wygodnym oraz higienicznym opakowaniu z pompką. Pompka nie zacina się i do końca idzie wydobyć kosmetyk z opakowania. Całość, w tym grafika wyglądają dość skromnie jednak ma to swój urok. Również ten krem zabrałam ze sobą do Albanii. Rozmiarowo idealnie wpasował się w ścisk kosmetyczki i nie straszne mu były temperatury 40 stopni na plusie. Zapach jak i konsystencja nie zmieniła swojego stanu. 


Krem posiada przyjemną, treściwą konsystencję, która bezproblemowo rozprowadza się po skórze. Tak jak i krem na dzień, bardzo szybko się wchłania dlatego trzeba rozprowadzać go dość sprawnie. Pozostawia skórę matową i to na początku było dla mnie dużym minusem. Przez ostatnie miesiące przyzwyczaiłam się do nakładania na noc olei lub dość tłustych kremów. Te po nałożeniu pozostawiały na skórze tłustawą warstewkę. Natomiast krem na noc Niszcz pryszcz, pozostawiał ją matową, na szczęście nie dawał uczucia ściągania skóry. Krem posiada beżowy kolor oraz przyjemny ziołowy zapach. Jest on wyczuwalny jeszcze przez jakiś czas po nałożeniu. Jest na tyle delikatny, że spodoba się nawet osobom nie przepadającymi za ziołowymi zapachami. 


Krem używam od prawie trzech miesięcy , siedem dni w tygodniu, wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu skóry buzi. Nakładam go również na szyję oraz dekolt. To może zacznę od tego co najważniejsze, czyli od pryszczy, krostek i innych nieprzyjemności. Krem sprawił, iż pojawiają się one rzadziej a jeśli już jakiś wyskoczy to szybko się goi. Zaczerwienienia skóry nie rzucają się już tak bardzo w oczy. Pomimo, iż matowi skórę, pozostawia ją odpowiednio nawilżoną oraz odżywioną. Krem w żaden sposób nie podrażnia jak i nie zapycha skóry. Pozostawia ją bardzo przyjemną w dotyku. Na plus zaliczam również przyjemny skład kremu.



Pojemność: 30 ml
Cena: 24 zł

Zanim zabrałam się za jego używanie postanowiłam przeczytać kilka recenzji na jego temat. I okazały się one zupełnie skrajne. Są dziewczyny, które polubiły go tak bardzo jak ja, ale i takie które określiły go mianem kosmetycznej porażki. Ale tylko pod względem działania na pryszcze. Na szczęście u mnie krem sprawdził się dobrze i jak dla mnie wart jest wypróbowania.



czwartek, 17 września 2015

Owoce jesieni: czeremcha ♥

Aż wstyd przyznawać jak dawno nie było u mnie postu z serii Ziołowe porady. Na szczęście ostatnio mam więcej czasu dla siebie więc wszystko nadrabiam. W tym mam czas, by na spokojnie wybrać się na spacer lub po prostu wsiadam na rower i szukam moich ulubionych owoców jesieni. Dzisiejszy temat to czeremcha, a dokładnie owoce czeremchy, o których mówiono mi (jak byłam mała) by ich unikać bo są trujące. Tak też robiłam całe swoje życie do momentu, aż kupiłam kilka bardzo ciekawych książek. Po czeremchę nie musiałam nigdzie daleko iść, bo rośnie koło mojego domu, Jest jej tak dużo, a owoce w tym roku są tak dorodne, że uzbierano by tu kilka ton owoców. No dobra, a teraz przyznać się :) Komu jeszcze babcia lub mama wmawiała, że czeremcha jest trująca? 


Czeremcha zwyczajna występuje w całej Polsce, są tereny gdzie jest jest po prostu pełno. Rośnie jako krzewy jak i jako większe drzewa. Ja zazwyczaj owoce zbieram z krzaków, bo są bardziej dorodne i dla mnie są też smaczniejsze. Grona zrywa się wygodniej i szybciej. Zawsze skuszę się na podjadanie prosto z krzaczka, ale zachowując umiar. Podobno zjedzenie zbyt dużej ilości przeczyszcza, ale mi to się jeszcze nie przytrafiło. Jaka czeremcha jest w smaku? Mi troszkę przypomina wczesne czereśnie tzw. majówki. z delikatną goryczką, która teraz jest ledwo wyczuwalna. Owoce czeremchy bardzo mi smakują :)



Czy warto poznać czeremchę? Jak najbardziej :) W lecznictwie działanie zdrowotne mają zarówno owoce, jak i młode liście, kwiaty oraz kora. Dzisiaj skupię się jednak tylko na owocach. Koniecznie muszą one być dojrzałe. Nie zbieramy kulek czerwonych. Należy też opamiętać aby nie zjadać pestek. One, tak jak pestki np. wiśni,  mogą nam niestety zaszkodzić. 
W medycynie ludowej owoce czeremchy stosowano jako środek moczopędny, przeciwreumatyczny oraz przeciwbiegunkowy. Fitoncydy zawarte w owocach czeremchy mają zdolności bakteriobójcze i przeciwgrzybicze. Natomiast odwar z owoców czeremchy stosuje się przy chronicznym zapaleniu migdałków i w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Spożywanie świeżych owoców zaleca się przy wszelkiego rodzaju grzybicach i zapaleniach bakteryjnych.




Jak widzicie, gałęzie aż uginają się ku ziemi, tyle jest owoców. Dodatkowo w tym roku udało mi się wybrać na zbiory zanim owoce zostały zjedzone przez ptaki :)
Owoce czeremchy zawierają  pektyny, cukry, kwas jabłkowy, cytrynowy, askorbinowy -witamina C, rutynę, antocyjany, bioflawonoidy, glikozydy fenolowe i nitrylozydy (te ostatnie zgromadzone są głównie w nasionach owoców, nadają migdałowy zapach i smak), sole mineralne jak żelazo i miedź, kwasy fenolowe oraz garbniki.

Z owoców możemy robić konfitury, soki lub nalewki. Ja w tym roku skusiłam się na zrobienie nalewki. Ale o niej napiszę Wam dopiero za kilka miesięcy :) Powiem tylko, że jest pyszna. Niestety nie mam zdjęć z tamtego roku. 




Czyż nie wygląda pysznie? Znacie czeremchę :) Zbieracie  ją tak jak ja czy wręcz przeciwnie, unikacie i podziwiacie  z daleka? 


Miłego dnia
Magdalena 



wtorek, 15 września 2015

Happiness Boutique - delikatny naszyjnik Key To Happiness.

Na początku września dotarła do mnie mała ale za to uroczo zapakowana przesyłka. W środku znajdował się naszyjnik, który wybrałam w ramach współpracy z niemieckim sklepem Happiness Boutique. Wierzcie mi, jest tam w czym wybierać. Sklep w swojej ofercie posiada piękną biżuterię, w tym  naszyjniki, kolczyki jak i pierścionki. Biżuteria wygląda bardzo efektownie, jest elegancka  i kusi nawet kolorami. Ja jednak wybrałam skromną wersję, chciałam aby było to coś delikatnego, uroczego a zarazem coś co będę mogła nosić każdego dnia. Mój wybór padł na naszyjnik o ładnej nazwie Key To Happiness. 





Naszyjnik zapakowany był w ozdobny woreczek a całość dodatkowo znajdowała się w pudełeczku. W środku znalazłam instrukcję jak pielęgnować naszyjnik oraz karteczkę  z moim imieniem. Naszyjnik noszę każdego dnia, idealnie sprawdza się do koszul, bluzeczek jak i sukienek. Zauważyłam, że lekko rozprasza osoby  z którymi rozmawiam. Bo zamiast patrzeć mi w oczy, zerkają na to małe cudo. Naszyjnik jest dwuwarstwowy, posiada dwie zawieszki, serduszko oraz klucz. Całość wykonana jest z tytanu.





Cóż mogę więcej napisać, uwielbiam go i mam nadzieję, że długo mi posłuży :) 




Naszyjnik: Key To Happiness



To wszystko na dziś,
miłego dnia :)
Magdalena 


niedziela, 13 września 2015

Cieplutki sweterek/narzutka ze sklepu SheIn.

W sierpniu pokazałam Wam piękny,ciepły, szary sweterek. Jestem nim tak zauroczona oraz zadowolona z niego, iż robiąc kolejne zamówienie ponownie postawiłam na dział ze swetrami. Skusiłam się na sweter, narzutkę (momentami wygląda jak płaszczyk) w kolorze szarym. Ten kolor po prostu pasuje do wszystkiego, a oba sweterki obecnie zastępują mi kurtki oraz płaszczyki w chłodniejsze dni. Ciuszek poniżej pochodzi ze sklepu SheIn. Jak do tej pory jest to mój ulubiony sklep jeśli chodzi jakość odzieży, do tego posiadają duży wybór. Sweterek wygląda i prezentuje się tak samo jak ten na zdjęciach w sklepie. Jeśli chodzi o rozmiar jest to styl oversize i dla chudzinek może okazać się troszkę za duży. Sama jestem chudziną i jak dla mnie rękawy mogłyby być szczuplejsze. Sweterek jest starannie uszyty, jest przyjemny w dotyku oraz cieplutki. Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z wyboru :) Poniżej kilka zdjęć. 










Sklep: SheIn
Sweterek: Klik
Bluzeczka: Klik



I jak? Może być?

czwartek, 10 września 2015

Cece of Sweden - EXPERTO Professional, seria Volume do włosów cienkich i pozbawionych objętości.

Firma CeCe of Sweden oraz ich produkty towarzyszą mi odkąd założyłam bloga. Współpraca z nimi to czysta przyjemność, wszystko przebiega profesjonalnie a co najważniejsze, nie zawiodłam się jeszcze na ich produktach. Moją ulubioną serią jak dotąd była seria z czereśniami w roli głównej. Rok temu pisałam Wam o pysznie pachnącym szamponie oraz masce do włosów. Jak każda firma, również CeCe of Sweden od czasu do czasu wypuszcza na rynek nowe produkty. Ty razem bohaterami stały się kosmetyki mające na celu walkę z takimi problemami jak wypadanie, przetłuszczanie, łupież, włosy suche i łamliwe oraz delikatna i wrażliwa skóra głowy. Kilka miesięcy temu dotarła do mnie paczuszka zawierająca kosmetyki EXPERTO Professional, a dokładnie seria Volume, przeznaczona dla włosów cienkich i pozbawionych objętości.  W skład zestawu wchodzi szampon oraz dwie odżywki. 


Od producenta: Innowacyjna formuła będąca owocem długoletniej współpracy specjalistów z dziedziny pielęgnacji włosów. To osobisty fryzjer, który troskliwie zadba o Twoje cienkie i delikatne włosy. Specjalistyczna formuła, dzięki wyselekcjonowanym składnikom aktywnym, wzmacnia strukturę włosów,  unosi je od nasady dając poczucie lekkości oraz świeżości. 


Szampon znajduje się w wysokiej, szczupłej, plastikowej butelce. Nie odnotowałam żadnych problemów z wydobywaniem z niej kosmetyku. Szata graficzna całej serii jak najbardziej mi odpowiada. Szampon posiada dość gęstą konsystencję, dzięki czemu nie ucieka nam  za szybko z dłoni oraz włosów. Posiada przezroczysty kolor oraz bardzo przyjemny dla mojego nos zapach


Po szampon sięgam kilka razy w tygodniu. Włosy zazwyczaj myję co drugi dzień, wyjątkiem są dni gdy siadam na rower lub biegam. Wtedy włosy myję po każdym treningu i większym wysiłku. Szampon bardzo dobrze się pieni oraz nie sprawia problemów przy jego spłukiwaniu. Dokładnie oczyszcza skórę głowy, włosy i dobrze radzi sobie z wcześniej nałożonym olejem. Pozostawia włosy przyjemne w dotyku, są one lekko splątane ale tu z pomocą rusza odżywka. 

Pojemność: 500ml
Cena: 25 zł




Odżywka, którą należy spłukać, znajduje się w miękkiej, wysokiej, plastikowej tubce. Wydobywanie z niej kosmetyku i tutaj nie sprawia problemów. Odżywka posiada odpowiednio gęstą konsystencję, która przyjemnie rozprowadza się we włosach. Posiada kremowy kolor oraz tak jak szampon, równie przyjemny zapach.


Po odżywkę sięgam za każdym razem gdy używam wyżej opisanego szamponu. Moje włosy teraz są króciutkie, dlatego wystarcza mała ilość odżywki, by odpowiednio je nią pokryć.  Na włosach pozostawiam ją na około 2 minuty, po czym dokładnie spłukuję wodą. Dzięki niej włosy nie są splątane (wierzcie mi, czasami nawet krótkie włosy ciężko jest rozczesać).


Pojemność: 250ml
Cena: 25 zł




Ostatni przetestowany kosmetyk to odżywka w sprayu. Znajduje się ona w wysokiej, szczupłej, plastikowej butelce z atomizerem. Jak dotąd nic się nie zatkało i atomizer działa bez zarzutów. Odżywka posiada wodnistą konsystencję, jest koloru bezbarwnego oraz posiada przyjemny zapach. Przez pewien czas jest on potem wyczuwalny we włosach. 


Sięgam po nią mniej więcej dwa razy w tygodniu. Spryskuję nią wilgotne, wcześniej umyte szamponem i potraktowane odżywką włosy. Mam krótkie włosy więc staram się jej za dużo nie aplikować. Dzięki temu odżywka nie obciąża włosów jak i nie sprawia by wyglądały na mało świeże. Jej pojemność jest tak duża, że starczy mi chyba na ponad rok jej użytkowania.

Pojemność: 300ml
Cena: 25 zł


Cała trójka okazała się być jak najbardziej przyjemna i z pewnością wszystko zużyję do końca. Jako posiadaczka cienkich i krótkich włosów trafiłam na serię, która faktycznie delikatnie unosi włosy u nasady. Włosy nie są oklapnięte, bardzo ładnie się układają  i wyglądają na dość gęste. Jestem zadowolona bo takiego efektu właśnie oczekiwałam :) Nie wiem jak kosmetyki spiszą się jeśli chodzi o włosy długie. Na koniec powiem jeszcze, iż żaden z kosmetyków nie podrażnia, nie uczula jak i nie pogorszył stanu moich włosów.