środa, 30 października 2013

Wibo - efekt brokatowego piasku


Wreszcie udało mi się dotrzeć do Rossmanna i zakupić lakier z Wibo , a dokładnie Wibo - WOW glamour sand nr 4.


Ogólnie zależało mi na typowym czarnym piasku bez drobinek, niestety nigdzie nie mogłam takiego zdobyć więc  stwierdziłam ,że skuszę się na ten z Wibo, z drobinkami.Szkoda że seria ta nie posiada więcej kolorków. 


Lakier dobrze rozprowadza się na płytce paznokcia, jednak przyznaję iż wolałabym aby pędzelek był bardziej zaokrąglony. 
Na paznokcie nałożyłam dwie warstwy lakieru.
Jak dla mnie lakiery piaskowe są na prawdę wytrzymałe i nie odpryskują tak szybko jak inne lakiery. Ze zmywaniem ich też nie ma większego problemu . Choć z usuwaniem  brokatu nigdy nie jest łatwo .

Na paznokciach prezentuje się tak:




Cena: ok 7 zł

Macie może lakiery z tej serii ? Lubicie tzw. piaski ?



niedziela, 27 października 2013

Moje marsylskie mydełka


Odkąd pamiętam w mojej łazience królowały żele oraz płyny do kąpieli. Mydło kojarzyło mi się z czymś mało przyjemnym , wysuszającym moją skórę i najczęściej z myciem rąk. Tak było do momentu ,aż dotarło do mnie mydło Aleppo a po nim postanowiłam zakupić kilka mydeł marsylskich. No i wpadłam. Mydła pokochałam , teraz je po prostu  uwielbiam. Te zakupiłam na allegro , przyznam iż przy wyborze kierowałam się bardziej opisanym zapachem oraz kolorem :)

Mydło marsylskie ananas- mango 


Mydło marsylskie - mleczko kokosowe


Mydła te  zostały wyprodukowane we Francji.
W swoim składzie zawierają aż 72% olejów roślinnych, co sprawia, że posiada doskonałe właściwości odżywcze i nawilżające.
 Bazę mydła stanowi olej palmowy. Mydło dodatkowo zostało wzbogacone olejem ze słodkich migdałów (Prunus amygdalus dulcis oil).

Mydełka przybyły zapakowane w folię. Używam je kilka razy w tygodniu . Mydełka tworzą bardzo przyjemną i jak dla mnie obfitą pianę . Bardzo dobrze myją ciało , nie podrażniają, są dla mojej skóry bardzo delikatne. A co najważniejsze mydła nie wysuszają skóry, nie ma żadnego uczucia ściągania skóry. Często do takiej kąpieli z tymi mydełkami dolewam oleju kokosowego lub ze słodkich migdałów ( zależy co akurat posiadam) i wtedy nie ma potrzeby dla mnie używania potem balsamów . Jest to dla mnie idealna wersja na leniwe wieczory :)
Dla mnie taki mydełka bardzo dobrze pielęgnują moją skórę, są dla niej po prostu delikatne. 


Co fajne, mydełka te są bardzo wydajne. Ostatnio zakupiłam dla nich zamykane mydelniczki. 

Składniki mydła ananas - mango:
sodium palmate, sodum palm kernelate, aqua, parfum, palmkernel acid, glycerin, sodium chloride, tetrasodoim editronate, tetrasodium EDTA, prunus amygdalus dulcis oil, CI77891+mica, CI77891, CI11680, CI12490, citronellol, hexyl cinnamal, linalool.

Składniki mydła - mleczko kokosowe:
sodium palmate, sodium palmkernelate, aqua, parfum, palmkernel acid, glycerin, sodium chloride, tetrasodium editronate, tetrasodium EDTA, prunus amygdalus dulcis oil, CI 77891, mica, CI77891, alpha isomethyl ionone, coumarin.

Waga: 100 gram
Cena: 8 zł

Co do zapachu, są po prostu śliczne i taka kąpiel dla mnie to po prostu duża przyjemnosć. Jednak jest tu dla mnie pewien minus, jeśli chodzi o te dwa mydełka zapach co do ich opisów trochę mnie zawiódł. Zarówno zapach kokosu jak i ananasu-mango jest dla mnie mało wyczuwalny. Wielka szkoda. Inaczej ma się trzecie mydełko:
Masło marsylskie - kwiaty lawendy i masło shea

 Zdjęcia zostały zrobione w dniu sięgnięcia po dane mydełko :)

Z nich wszystkich właśnie to mydełko pachnie najbardziej tak jak jest opisane w tytule. Piękny zapach lawendy . Mydło zawiera w sobie suszone kwiaty lawendy.


Składniki mydła: 
sodium palmate, sodium palm kernelate, aqua, parfum, butyrospermum parkii, glycerin, sodium chloride, tetrasodium EDTA, tetrasodium editronate, geraniol, limonene, linalool, CI74160, CI77007.

Waga: 125 gram
Cena: ok 8 zł

Podsumowując: dla mnie są to bardzo fajne mydełka warte zakupu. Na pewno skuszę się na inne wersje :)

czwartek, 24 października 2013

Serum Babuszki Agaffi do lat 35


Jakiś czas temu skorzystałam z 30% rabatu w sklepie Skarby Syberii i zrobiłam małe zakupy rosyjskich kosmetyków. Dziś produkt na który skusiłam się po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii - Serum Babuszki Agaffi do lat 35 "Zatrzymanie młodości"

 
Serum przybyło w pudełeczku  w którym znajduję się ulotka,niestety nie ma polskiego tłumaczenia. 

Opis na stronie sklepu:
Unikalna receptura serum oparta na roślinnych składnikach wspomaga odnowę komórek skóry, nasyca ją witaminą C, przywraca zdrowy wygląd. Wzmacnia proces odnowy komórek skóry, daje wyraźny efekt odmładzający. 

Serum zawiera naturalne przeciwutleniacze, które zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry, usuwa obrzęki. Wchodzący w skład serum olej z Różowego Hibiskusa działa przeciwzapalnie, a olej z Maliny Moroszki przywraca skórze elastyczność, wygładza drobne zmarszczki.


Nie zawiera:
parabenów
 sztucznych barwników
silikonów
 alkoholu
syntetycznych ekstraktów
 produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej.
 Serum mieści się w małej szklanej buteleczce a do aplikacji służy nam pipetka. Powiem szczerze że mało podoba mi się ten pomysł aplikacji, a momentami wręcz mnie wkurzało.

Serum stosowałam co dziennie , wieczorami , na oczyszczoną buzię.  
Konsystencja serum jak rzadka , mam wrażenie jakby był to krem z dodatkiem wody. Dla mnie dziwne uczucie przy rozprowadzaniu go na buzi. Wchłania się dość szybko. 
Zapach delikatny , przyjemny. 

Serum jest mało wydajne, starczyło mi na miesiąc użytkowania. Ciężko było wydobyć serum z dna buteleczki. 

Jak dla mnie nie wniosło nic. Na pewno nie zauważyłam aby skóra wyglądała lepiej, po prostu nie zauważyłam żadnej poprawy czy efektów odmładzających o jakich pisze producent. Nie miał też żadnego łagodzącego oddziaływania na stany zapalne mej skóry. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie że jeszcze bardziej mnie wysypuje. 
 

Skład:
  Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract, Rhaponticum Carthamoides Extract, Helleborus Extract, Artemisia Arctica Extract, Organic Juniperus Communis Extract, Organic Salvia Officinalis Extract, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Helianthus Annuus Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Oil, Althaea Rosea Oil, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Centaurium Umbellatum Oil, Iris Pallida roqt Oil, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum

Podsumowując: Mimo fajnego składu nie skuszę się na nie ponownie, jak dla mnie nic nie wnosi jeśli chodzi o pielęgnację moje skóry twarzy.

Cena: zapłaciłam (rabat) ok 17,50 zł 
Pojemność: 30 ml


wtorek, 22 października 2013

DROPS waniliowy żel do mycia


Jakiś czas temu dotarła do mnie paczuszka z wygraną w której znajdował się żel do kąpieli Drops - vanilla milk drops. Był również balsam z tej serii ale podarowałam go mamie i niestety został zużyty zanim zdarzyłam wsiąść się za napisanie postu.


Jest to pierwszy kosmetyk Greckiej firmy Flax jaki wpadł w moje ręce. Wcześniej były one mi niestety zupełnie nieznane.

Opis producenta:
Delikatny żel do kąpieli, o słodkim zapachu wanilii. Jego bogata pianka odżywia i nawilża skórę, zapewniając wyjątkowe i długotrwałe poczucie miękkości i świeżości. Perfekcyjny w połączeniu z balsamem do ciała DROPS Wanilia.



Buteleczka bardzo wygodna jeśli chodzi o użytkowanie. Zamykanie też nie sprawiało mi żadnego problemu.
Konsystencja dość rzadka, lejąca . Musiałam się spieszyć ze zrobieniem zdjęcia. Jak widzicie na zdjęciu poniżej kolor jest lekko żółtawy. Zapach jak najbardziej waniliowy , dla mnie na całe szczęscie nie za mocny bo jednak zapach waniliowy okazało się nie należy do moich ulubionych jeśli chodzi o kosmetyki. Mimo wszystko jest to ładny, przyjemny zapach i pewnie nie jednej osobie przypadnie do gustu.


Kosmetyk wykończyłam dość szybko ponieważ nie lubię gdy jest mało piany w wannie, i aby było jej więcej musiałam go lać więcej . Ale czasami zamiast lać go do wanny po prostu aplikowałam go na gąbkę do mycia.
Żel dobrze spełnił swoją funkcję jeśli chodzi o mycie. Najważniejsze ,iż nie podrażnił oraz nie wysuszał mojej skóry. Po kąpieli jednak zawsze stosowałam balsam lub masełko na ciało .

Skład:




Pojemność: 600 ml
Cena: ok 30 zł , ale widziałam, iż są one teraz w promocji.

Jak dla mnie ten żel to przyjemny umilacz kąpielowy, myślę że pod prysznic też byłby fajny. Jak będzie kiedyś okazja to wypróbuje inna wersję zapachową. 






sobota, 19 października 2013

Femi - krem po oczy "OPTIMUM"


Od wczoraj zastanawiałam się o czym dziś napisać no i w końcu wybór padł na krem po oczy " OPTIMUM" firmy Femi. Krem ten dotarł do mnie jakieś trzy miesiące temu jako wygrana na blogu Lili Naturalna.Jest to mój pierwszy kosmetyk z tej firmy.



Od razu wyszukałam i poczytałam co i jak odnośnie  Femi i bardzo mile się zaskoczyłam. 
Kosmetyki Femi:
- są to kosmetyki ekologiczne
- nie są testowane na zwierzętach
- nie zawierają olei mineralnych i ich pochodnych
- nie zawierają syntetycznych barwników
-nie zawierają silikonów
- są testowane dermatologicznie
- aromaterapia nie zawiera konserwantów
- do ich produkcji stosuje się najlepsze, wyselekcjonowane surowce w tym pochodzenia organicznego

Dla kogo ten krem:


Krem stosuję od trzech miesięcy rano oraz wieczorem. Konsystencja jak dla mnie dość treściwa i tłustawa.  Małą ilość delikatnie wklepuję w skórę w okolicach oczu. Krem bezproblemowo rozprowadza się i wchłania w skórę. Wchłanianie nie jest natychmiastowe jednak to dla mnie nie problem.  


Po trzech miesiącach stwierdzam ,iż skóra w tych okolicach wygląda u mnie teraz lepiej. Nie jest to jakieś wielkie wow ale jednak efekty są. Skóra wygląda na nawilżoną , jest dla mnie gładsza i delikatna w dotyku.
Krem nie podrażnia jak i nie uczula. Używam go również na powieki. 
Jak wiecie mój największy problem to cienie pod oczami ,i w żaden sposób nie potorfie sobie  z nimi poradzić. Ten krem mimo ,iż ładnie oddziałuje na moją skórę nie wpłynął niestety w żaden sposób na zmniejszenie moich cieni. Szkoda, byłby wtedy moim wybawcą i ulubieńcem na lata.
Zapach, jak to w przypadku kosmetyków naturalnych nie jest ich najmocniejszą stroną ale mi w zupełności on  nie przeszkadza.  Na plus, że jest on delikatny.



Pojemność: 30ml
Cena: 113 zł
Cena nie należy do niskich. Jednak krem jest bardzo wydajny.

Skład dla zainteresowanych:


Zostało mi jeszcze ponad połowa słoiczka i na pewno zużyję go do końca . Jestem  z niego zadowolona :)
 
Macie jakieś kosmetyki z firmy Femi? Polecicie coś?



piątek, 18 października 2013

Wyniki rozdania ;)


Nawet nie wiedziałam ,że to tyle pracy z tym podliczaniem, sprawdzaniem ... ale udało się .
Do zgarnięcia było:



Udział wzięło 29 osób , w tym uzbierało się 69 losów. Maszyna wylosowała liczbę numer:


Pod numerem 4 znalazła się: 


Gratulacje:)  czekam na mail od Ciebie z danymi do przesyłki , 30plusblog@gmail.com :)



środa, 16 października 2013

Jesień na paznokciach - Golden Rose Rich Color


Na dworze dziś okropnie. Pada od samego rana i wszędzie rozpościera się mgła...
Chcę pokazać Wam drugi lakier z mojej nowej jesiennej kolekcji jaki ostatnio zakupiłam. Jest to Golden Rose Rich Color nr 05.


Z tej serii jest to mój pierwszy lakier. Jeśli chodzi o GR nie mam problemy w mym mieście do ich dostępu ( wyjątek stanowią piaski , wybór trzech kolorów :/ ) 
Ten zakupiłam w małej drogerii.


Lakier ma typ pędzelka który lubię . Bez problemów lakier rozprowadza się po płytce paznokcia . W tym przedziale cenowym GR są moimi ulubionymi lakierami.
A tak prezentuje się na paznokciach. 
Proszę wybaczcie skórki, ach na tych zdjęciach wszystko widać ;p


Trwałość do 3 dni . Nakładam zawsze dwie warstwy lakieru. 
Cena: 5,50
Na pewno zakupie z tej serii jeszcze jakiś inny kolorek :)

I chciałabym do Rossmanna ( najbliższy mam 50 km :/) i dorwać te z Wibo. 


ps. w piątek będą wyniki rozdania ;)

ten artykuł znajdziecie również na Przepis na Kobietę 
klik 




wtorek, 15 października 2013

Zakupy , przesyłka, prezent + nowa współpraca CeCe of Sweden ;)

Hej dziewczyny i chłopaki ;)

U mnie jeśli chodzi o przesyłki to zazwyczaj jest cisza, jednak wczorajszy poniedziałek był inny i należał do przyjemnych. 
Rano zawitał pan listonosz i przyniósł małą paczuszkę w której znajdowała się maska i odżywka do włosów Oilmedica.
Wczoraj już się za nią zabrałam:)


Produkt otrzymałam w ramach  VII edycji HexxBOX klik :)
Jeszcze raz dziękuję .


A po południu przybył do mnie kurier i przywiózł większą paczkę w której znajdowały się produkty  do włosów firmy  CeCe of Sweden.
Jest to moja nowa współpraca  z której bardzo się ucieszyłam :)


W paczce znajdowały się dwa zestawy z serii CeCe MED:
- Jedwab - włosy suche i zniszczone ( szampon,odżywki oraz lakier do włosów ) które przetestuje moja mama.
- Witaminy - wypadanie włosów ( szampon, odżywka, lotion) które przetestuję ja .
Dziękuje za tak wspaniałą przesyłkę. 




A teraz zakupy które zrobiłam w sobotę w Biedronce.


- olejek do kąpieli tutti frutti - wersja mojego ukochanego zapachu
- balsam do włosów z DeBa
- kula do kąpieli - wersja miodowa


Zakupy o których pisałam już na fecebooku 

 
- cień MIYO 
- Lakier z Golden Rose 
- lakier z Bell o którym już pisałam tutaj 

a na koniec prezent który dostałam od taty:)


Woda toaletowa Beyonce - Heat Rush
jedna z moich ulubionych :)

Na dziś to wszystko , 
buziaki
Magdalena 



niedziela, 13 października 2013

Kremowa maseczka - intensywne ujędrnienie - Październik miesiącem maseczek


Przyszła pora na recenzję drugiej maseczki w ramach akcji Październik miesiącem maseczek. Poprzednia mocno mnie wyszczypała , na szczęście  z tą było inaczej. Dziś o kremowej maseczce - intensywne ujędrnienie.


Jest to moja pierwsza maseczka do twarzy z tej firmy . Swoje latka już mam więc patrząc na opis pomyślałam, oo coś dla mnie. Maseczka starczyła na dwie aplikacje , są to dwie złączone saszetki. W każdej saszetce znajdowała się wystarczająca ilość maseczki by pokryć nią twarz.
Konsystencja dość fajna , kremowa,  nie spływająca z twarzy. Zapach dla mnie typowy jak dla kremów z tej firmy, przyjemny. 



Co i jak: Maseczkę na buzi trzymałam według zaleceń, większa część maseczki wchłonęła się a resztę starłam lekko wacikami. Troszkę momentami gdzieś mnie na buzi zaszczypało lekko ale ogólnie maseczka nie sprawiła mi żadnych nieprzyjemności.
Na pewno nie jest to maseczka intensywnie ujędrniająca i wygładzająca zmarszczki ale jednak dla mnie efekt po jej zastosowaniu był i to jak najbardziej mnie zadowalający.   Skóra na buzi prezentowała się bardzo ładnie, wyglądała na bardzie jędrną i promienną  . Pomyślałam ,że taka maseczka byłaby fajnym kremem na noc. 
W dotyku skóra jest przyjemna w dotyku i czuć że została na niej jakaś warstewka . Nie ma potrzeby użycia po niej dodatkowo kremu jednak nie powiedziałabym aby maseczka super nawilżała. Szkoda. 

Maseczka nie podrażnia jak i nie wysusza mojej skóry.  

Co obiecuje producent oraz skład dla zainteresowanych:


Podsumowując jest to bardzo  przyjemna maseczka i jestem z niej zadowolona. Myślę iż wypróbuję też inne maseczki  z tej serii. Czasami warto sobie coś  takiego kupić i zaaplikować.

Maseczka zakupiona w drogerii w cenie 2,50.





czwartek, 10 października 2013

Lakier Bell Glam WEAR + po wizycie u fryzjera


Jesień już mamy więc zachciało się mi zmian . Na początku o moim nowy drobnym nabytku który od niedzieli gości na moich pazurkach : Lakier Bell Glam WEAR nr 502 . Przyznaję ,iż w tym kolorze szukałam lakieru pisakowego niestety w moim mieście mało co idzie znaleźć i kupić .



Jest to mój pierwszy lakier  z tej kolekcji i okazał się on być dość rzadki , musiałam uważać by brać mniejszą ilość lakieru na pędzelek inaczej dość szybko sie rozlewał na płytce paznokcia. Mimo tego nie natrudziłam się za bardzo w pomalowaniu paznokci. Warstwy są dwie. 
Lakier utrzymuje się 4 dzień i odprysków brak. Także pod tym względem jestem bardzo zadowolona. 
Kolor : popiel , ma lekki metaliczny połysk

A prezentuje się tak :

Cena: 10,50

A druga zmiana, to jak wiecie postanowiłam ściąć moje długie włosy. Niestety tak bardzo mi wylatywały ,iż stały się bardzo rzadkie i mało ładnie wyglądały. Plus mam bardzo szczupłą buzię i nos którego nienawidzę i nie łatwo było coś fajnego dla mnie wyczarować.
Po wizycie u fryzjera włosy prezentują się teraz tak:


Tak wiem, zdjęcie zrobione w sklepie w przymierzalni ale w domu nie ma mi kto zrobić zdjęcia. Na dworze szaleje wiatr ale włosy jako przerwały.
Ja jestem zadowolona i na pewno tam wrócę na kolejne cięcia. Co dla mnie najważniejsze włosy w końcu wyglądają na gęściejsze :)

Całuje,
Magdalena

wtorek, 8 października 2013

Kochacie czy nienawidzicie swoje włosy ? plus olejowanie - olej łopianowy z uczepem trójlistym


Pytam poważnie, kochacie czy nienawidzicie swoje włosy? Przyznaję ,że jest kilka dni w  roku gdy stwierdzam, że fajnie dziś wyglądają jednak na co dzień wkurzam się na nie. Nie chodzi nawet tyle o ich stan, bo wyglądają na zdrowe ( choć są bardzo cienkie i rzadkie :/ lecą mi jak cholera i doprowadzają tym czasami do rozpaczy ). Bardziej problem w tym że ja nie wiem co ja mam z nimi zrobić. Przez ostatnie kilka lat długością sięgały do brody i trochę zajmowało mi ich modelowanie i tak oto postanowiłam je zapuścić. Teraz są długie , niestety za rzadkie i zbyt fajnie to nie wygląda i mam ochotę ściąć je na krótko ,czego pewnie i tak będę żałować, bo krótkie włosy też już miałam i marzyłam wtedy by znów mieć długie :/ No i tak się męczę i nie wiem co zrobić, plus mam wrażenie że w każdej fryzurze mało fajnie wyglądam.

O włosy staram się dbać i kilka miesięcy temu zaczęłam również je olejować. Od czerwca używałam Oleju łopianowego z uczepem trójlistnym który wygrałam na blogi Blog Eve .


Olej stosowałam na suche włosy , często wcierałam go również w skalp ponieważ jak wiecie prowadziłam walkę z mocno swędzącą skórą głowy. Po wtarciu oleju nakładałam czepek foliowy a potem czapkę . I tak chodzę z czapką po domu nawet dwie  godziny. Latem było to małe fajne bo zarówno dni jak i noce gorące a gdzie tu jeszcze czapka bawełniana na głowę.
A czasami po prostu brałam kropelkę tego oleju rozcierałam w rękach i lekko dotykałam rękoma włosy a w szczególności końcówki . Trzeba uważać by nie dać za dużo inaczej włosy będą wyglądały na nieświeże.

Opis producenta:


Olej ma dość specyficzny zapach , do pięknych nie  należy ale mi nie przeszkadza. Kolor jest lekko żółtawy. 


Jeśli chodzi o olejowanie włosów jest to mój drugi olej. Wcześniej był to olej kokosowy nierafinowany Efavit. 

Ten olej mieści się w bardzo fajnej mniejszej buteleczce a co podoba mi się  w nim najbardziej to zamykanie . Aby wydobyć olej należy po prostu przekręcić nakrętkę i otworzy się taki dziobek


Skład oleju: Helianthus Annuus, Bidens tripartita .

!!! jak zauważyła i napisała poniżej w komentarzu Pepa, ten olejek 'według składu na naklejce' nie ma  nic wspólnego z olejem łopianowym  :/ !!!

Mimo ,iż nie zauważyłam aby olejek złagodził moje stany zapalne skóry głowy i by zmniejszył swędzenie to moje włosy go nawet polubiły .
Olejek jest wydajny , zostało mi jeszcze półbuteleczki , niestety już go odstawiam ponieważ wyszła mu data ważności. Ryzykować nie mam za bardzo ochoty .

Moje włosy nie należą do zniszczonych, nie ma problemu też z końcówkami i ich rozdwajaniem. Używałam oleju aby nadać im większego blasku i to mi się udało. 


Jeśli pamiętacie moje zdjęcia włosów z maja i lipca nastąpiła zmiana koloru. Nie miał on być aż tak ciemny no ale z brązami ( bo miał być brąz) to różnie bywa. Od dwóch miesięcy stosuję szampony koloryzujące. Dziś są one troszkę jaśniejsze. Zdjęcie to było zrobione około miesiąc temu. Wybaczcie , odkąd mój M mieszka w Holandii nie ma mi nawet kto zdjęcia zrobić :/

Cena: ok 17 zł 

Czy zakupię ponownie? Raczej poszukam i wypróbuję jakiś inny olej. Polecicie mi coś? Stosujecie takie specyfiki? 


poniedziałek, 7 października 2013

Odświerzająca maska owocowa Himalaya Herbals - Październik misiącem maseczek

Jak wiecie maseczki uwielbiam i zawsze staram się znaleźć czas by w ciągu tygodnia jakaś zawitała na mojej buzi. Najbardziej lubię maseczki domowe, owocowe oraz glinki w proszku. W tym miesiącu przyłączyłam się jednak do akcji Maliny: PAŹDZIERNIK miesiącem maseczek SEZON 2, także zagoszczą u mnie na blogu również maseczki innego typu.
Jakiś czas temu zainteresowałam się Indyjską firmą Himalaya Herbals i zakupiłam kilka kosmetyków tej firmy i w tym właśnie : Odświeżającą maskę owocową.

Wybaczcie na dworze szaro więc i zdjęcia wyszły dość smutnawe. 
Jakie informacje znajdziemy na opakowaniu:

Ujędrnia, napina i odmładza skórę twarzy przywracając jej młody wygląd i naturalny blask.
Chłodząca  owocowa maska do twarzy odblokowuje pory i usuwa głęboko zakorzenione zaskórniki.
Przywraca skórze elastyczność i odbudowuje jej prawidłową strukturę.
Jabłko bogate w naturalne hydroksy-kwasy odżywia i przywraca naturalny blask.
Figa i ogórek dają uczucie przyjemnego chłodu.
Papaja rozjaśnia przebarwienia skóry i wygładza ją.
Glinka mineralna poprawia mikro krążenie oraz sprawia, że skóra jest miękka i elastyczna.
Główne składniki: jabłko , figa i papaja.  

A o samej firmie:
Himalaya Herbals to jedna z najbardziej znanych na świecie marek kosmetyków tworzonych wyłącznie ze składników naturalnych. Staranna selekcja ziół i minerałów oraz wieloletnie badania owocują serią skutecznych preparatów pielęgnacyjnych.


Zacznę od tego ,iż maseczkę użyłam dwa razy i nie jestem do końca pewna czy ją zużyję . Ta maseczka przypomniała mi dlaczego już tak często nie używam kupnych maseczek.
Jeśli chodzi o jej użycie postępowałam według wskazań producenta. 
Konsystencja maski jest nie za gęsta więc przyjemnie rozprowadza się po skórze . Zaskoczeniem lekkim dla mnie był jej kolor. Jak dla mnie ładny, musztardowy.
Zapach jak dla mnie mało przyjemny , jakby maseczce wyszła już data zużycia. 




Konkrety: Maseczkę rozprowadziłam na twarzy i nie minęło 20 sekund jak poczułam duże szczypanie. Oj szczypało jak cholera.  Chciałam od razu ja zmyć ale coś mnie podkusiło by jeszcze wytrzymać. Po kilku minutach szczypanie stało się mniej dokuczliwe i było czuć lekkie uczucie chłodu. Wczoraj sięgnęłam po nią ponownie i niestety było dokładnie tak samo. Jak ja czegoś takiego nie lubię . 
Wytrzymałam z nią na twarzy 10 minut i zmyłam. Poczułam wielką ulgę gdy okazało się że moja twarz nie jest cała w czerwonych plamach. Wszystko było z nią ok. 
Na duży plus dla maseczki jest to, iż miałam uczucie iż twarz jest bardzo dobrze oczyszczona a pory są ładnie ściągnięte. Dokładnie to co obiecuje producent.

Skład:



Maseczka ogólnie działa oczyszczająco bardzo fajnie ale to szczypanie jest na wielki minus. Nie jestem pewna czy kupie kiedyś inne maseczki z tej firmy. 
Maseczka nie sprawia trudności w jej zmywaniu  z buzi , mimo szczypania nie podrażnia. Na plus ,iż mimo tak skutecznego  oczyszczania nie wysusza mojej skóry.  

Pojemność: 75ml
Cena: 11 zł

Zachęcam Was wszystkie do wzięcia udziału w tej akcji . Mnie zaprosiła anetine :)

Cel akcji :
- zachęcenie do chwili relaksu, aby zrobić coś tylko dla siebie,
- zadbanie o swoją twarz bez względu na wszystkie obowiązki,
- poprawienie swojego wyglądu,
- wyrobienie sobie nawyku nakładania maseczki raz w tygodniu,
- radość i duma ze swojego wyglądu.

A ja już dziś zapraszam do tej akcji : 
 http://mojepasje-wiolkaa93.blogspot.com/
 http://jaskolcze-ziele.blogspot.com/
http://drobne-przyjemnosci.blogspot.com/
 http://kosmeto-look.blogspot.com/
http://myombrelife.blogspot.com/